kiss-of-life
30.05.06, 21:41
Jakiś czas temu zostawił mnie chłopak, myślałam, że to koniec świata, ale to
nieprawda. Okazało się, że gdzieś głęboko we mnie zostały jeszcze resztki sił.
Podniosłam się, choć było niełatwo, i żyję dalej. Zajmuję się sobą, dbam o
siebie, organizuję sobie czas, staram się cieszyć z drobiazgów. Tylko, co
jakiś czas dopada mnie poczucie pustki i bezsensu. Przychodzą chwile, kiedy
chce mi się płakać tak zwyczajnie- z samotności, i choć staram się zaciskać
zęby i być twarda, nie zawsze się udaje. I wtedy nagle uświadamiam sobie, że
jestem kompletnie sama, sama jak palec, nie mam miłości, nie mam przyjaciół.
Znajomi? Oczywiście, ale to nie daje szczęście. Nie tego, o jakim by się
marzyło. Walczę i walczę, podnoszę się i staram się iść dalej przed siebie,
staram się wierzyć, że na każdego człowieka czeka gdzieś ukryte szczęście,
tylko trzeba cierpliwie czekać. Czy ktoś z Was w to jeszcze wierzy? Czy
wierzycie w miłość, w to, że przyjdzie? I w to, że z pustką i smutkiem da się
jakoś walczyć? Z góry dziękuję za odpowiedzi, i pozdrawiam serdecznie