Dodaj do ulubionych

Czy można zaufać ginekologowi??

IP: *.intercom.pl 22.01.03, 11:32
Mam 27 lata..Moja żona jest 2 lata młodsza ode mnie. jesteśmy po ślubie już 3
lata. Nie mieliśmy żadnych problemów z seksem aż do teraz...Było to
tak...Swoją żonę poznałem w akademiku, w którym zresztą mieszkała. Od razu
wpadła mi w oko, chyba z tego względu, że miała wyzywający styl ubierania i
zachowania. pomyślałem sobie, że niezła z niej lufka i ciekawe jaka jest w
łóżku...Po za tym miała niezłą opinię na swój temat, raczej niepochlebną dla
dziewczyn mieszkających w akademiku..owiem dosłownie..lubiła się puszczać.
Chciałem to sprawdzić...rzeczywiście, nie było problemów z zaciągnięciem jej
do łóżka, nawet nie musiałem sporo "pracować" nad nią... Boże, jaka ona była
sprawna w łóżku...jakie numery wyrabiała, aż się w głowie nie mieści. Muszę
przynać,że ja też byłem nieżle zakręcony w tym temacie, ale to co ona mi
pokazała, to przeszło najśmielsze wyobrażenie, co kobieta może zrobić. Po
prostu kaskaderka...potrafiła stawać na głowie i siorpać małego, rakietę
robić stopami i wiele innych numerów. Po prostu Demon Seksu. zakochałem się w
niej na zabój. To była dziwna miłość, ponieważ nie kochałem jej jako osoby,
ponieważ można było ją łatwo manipulować, ale bez pamięci zakochałem się w
jej postaci fizycznej, cielesności. Szybko zaproponowałem jej małżeństwo,
chociaż koledzy przestegali mnie przed niechlubną przeszłości Magdy. Nie
zważałe na to. i można powiedzieć, że miałem rację... Z Magdy była niezła
żona, kochająca, usłużna, pracowita i marząca o dzieciach, zresztą ja też.
Ale w tym był problem...Wiodło nam się materialnie nieżle, więc na dziecko
było nas stać. Problem był gdzie indziej..."Pracowaliśmy" nad dzieckiem 1,5
roku i nic. magda nie była w ciąży. Pewnego razu, kolega powiedział mi, że
może ja albo Magda jest bezpłoda...wyśmiałem go, ale ziarno niepokoju we mnie
zasiał. po tygodniu od rozmowy z kolegą, poszedłem do ginekologa, przebadać
się. Po kilku dniach przyszły testy...okazało się, że mam za mało plemników i
nie będę miał dzieci, przynajmniej własnych...Byłem w szoku. Nic nie
powiedziałem żonie. Tego samego wieczoru, żona powiedziała mi, że może byśmy
poszli do lekarza specjalisty. Wymigałem się, że nie mam czasu, ale jak chce
niech sama pójdzie. Rzeczywiście poszła...chodziła do niego pół roku. mówiła
mi, że ginekolog przeprowadza na niej specjalną metodę udrażniania macicy.
Wiedziałem, że nie ma to sensu, ale mówiłem, że ok, może chodzić dalej, może
to coś pomoże. Aż stało się..! Kiedyś pewnego dnia, przyszła do mnie i
powiedziała mi, że jest w ciąży... Znowu byłem w szoku, chociaż
utrzymywaliśmy stosunki seksualne non-stop. Znowu poszedłem do swoego
lekarza, żeby jeszcze raz mnie przebadał i znowu okazało się, że to na pewno
nie mogę być ojcem...Zaczełem coś podejrzewać...Zapytałem się żony, co to za
metoda udrażniania macicy, ale nic nie powiedziała. Powiedziałem jej, że na
następną wizytę pójdę razem z nią. Była speszona, ale się zgodziła. Okazło
się już na miejscu, że jest strasznie długa kolejka do tego lekarza. W sumie
7 par czekało na swoją kolej. Wszystkie kobiety, jak się okazało były w
ciąży, a ich mężowie miały jakieś niewyrażne miny, zresztą jak moją. Ale nic
siedziałem cicho i nie rozmawiałem z innymi. Zresztą za drzwiami gabinetu,
rozpętało się istne piekło. Słychać było zaognioną dyskusję, a raczej
kłótnię. Okazało się, że jeden z mężów zaatakował ginekologa. personel
medyczny zadzwonił na policję. Policja bardzo szybko przyjechała. Jednak z
krzyków mężczyzny było słychać coś o tym, że to nie jest jego dziecko, że on
jest bezpłodny i jakiego faktu, nagle jego żona zaszła w ciążę. Lekarz
tłumaczył się nową metodą zachodzenia w ciąże, coś o przepychaniu macicy, czy
coś w tym stylu. Na innych mężów, oraz na mnie padł blady strach...nagle
wszyscy faceci powiedzieli, że oni są tak samo bezpłodni i to niemożeliwe,
żeby byli ojcami....Zaczełem podejrzewać lekarza, pytałem się żony, ale nie
chciała nic powiedzieć, widocznie się rumieniąc...Lekarz też nie chciał
wytłumaczyć nam na czym polega ta jego wspaniała metoda urążania macicy.
Złożyliśmy skargę do orynatora tego szpitala na owego ginegologa. Sprawą
zainteresowała się też prokuratura. Pobrano krew od dzieci, które sie już
narodziły u kobiet, które były pacjęntkami tego pana. Pobrano też krew
ginekolga. Wyniki były zdumiewające...!! Okazało się, że krew dzieci był w
99,7% zgodna genetycznie z krwią lekarza. Wyszło też na jaw, że za parawanem
w gabinecie ginekolog rzeczywiście udrażniał żonom macicę, ale własnym
penisem (sic!) Zapłodnił w ten sposób 96 pacjentek... Z żoną już się
rozwiadłem, mówiąc jej niech sobie wychowuje dziecko razem z tym ginekologiem
i niech się razem udrażniają ile tylko chcą. Czy jestem potworem??!
Obserwuj wątek
    • Gość: Malwina à mourir de rire IP: *.abo.wanadoo.fr 22.01.03, 11:35
      • Gość: Malwina pomylilo mi sie :-( IP: *.abo.wanadoo.fr 22.01.03, 11:43
        mialam napisac umieram ze smiechu i mi sie jezyki pokicialy :-(((
      • Gość: kacha Re: à mourir de rire IP: 195.117.149.* 24.01.03, 13:55
        Tak...też widziałam ten film...
    • sheana Re: Czy można zaufać ginekologowi?? 22.01.03, 11:57
      Kochany bezplemniku , pachniesz małym veroniczkiem i wyglądasz przez okienko
      ale historia jest boska i niezwykła! ;-)
      Potworem nie jesteś i nigdy nie byłeś i dobrze że kazałeś żonie udrażniać się
      razem z ginekologiem. Ty zaś rozglądaj się za zdrowym "materiałem" na żonę
      i matkę i bądź pewien że z Twoją przypadłością można mieć wielką gromadkę
      dzieci. Conajmniej tak dużą jak ów ginekolog udrażniający swoje pacjentki!
      Swoją drogą bez badań szpiku nie byłabym pewna (na Twoim miejscu ) czy dziecko
      nie jest Twoje bowiem to stanie na głowie żony powodowało (siła grawitacji)
      prawie pewne wtłoczenie Twoich plemników do jej jajeczka .. hmmm ... może
      jednak sprawdź czy też ginekolog nie został niesłusznie oskarżony
      i w konsekwencji będzie biedaczek wychowywał Twojego dzidziusia.
      Ojojoj! Niedobrze , niedobrze ..

      Pozdrawiam
      sheana
    • Gość: adam Re: Czy można zaufać ginekologowi?? IP: *.intercom.pl 22.01.03, 11:58
      rulezzzzzzzz
    • procesor Re: Czy można zaufać ginekologowi?? 22.01.03, 12:02
      Wiwat nowe okienko!

      Ubawiłam się setnie!
      Jurny ten ginekolog....

      Udrażnianie macicy.Hehehe.
      Malwino - moz ebedzi eciąg dalszy, jak myślisz??
      • Gość: Bez plemnika Re: Czy można zaufać ginekologowi?? IP: *.intercom.pl 22.01.03, 12:14
        To nie koniec historii, ponieważ miałem silne zaburzenia emocjonalne związane z
        tym faktem, więc musiałem chodzić do pani psycholog, która mi bardzo pomogła i
        znowu uwierzyłem w ginekologów, ponieważ zaczełem się leczyć ten brak
        plemników. Tym ginekologiem okazała się wspaniała kobieta, która znała metodę
        udrażniania macicy i chętnie mi pokazała jak się to robi..ale to już w
        następnym odcinku. Pozdrwiam
        • joanna_1 Re: Czy można zaufać ginekologowi?? 22.01.03, 14:41
          twórz , twórz, nie przerywaj

          przerywanie jest niezdrowe i prowadzi do frustracji
      • joanna_1 Re: Czy można zaufać ginekologowi?? 22.01.03, 14:36
        Eh! Procesorku, tych okienek jest już tyle, że ino przeciągi same :)))
        A wieje jak na Kasprowym!

        I na co mi z domu wyruszać na jakieś komedie farsy grane w teatrach jak tu
        mozna na forum sie tak setnie ubawić!
        I o mało ze śmiechu klawiaturki sobie na czole nie odbiłam! :)))
    • Gość: Jerry Re: Czy można zaufać ginekologowi?? IP: 217.96.7.* 22.01.03, 13:46
      Pamiętaj, żony i samochodu się nie pożycza.
    • matrek Ale sciemniasz 22.01.03, 13:57
      Od kiedy ginekolog zajmuje się badaniem i leczeniem męskiej niepłodności ?
      Słyszałeś o endokrynogach ?
      • olt Re: Ale sciemniasz 22.01.03, 15:50
        matrek napisał:


        > Słyszałeś o endokrynogach ?

        ozesz ty, a to dopiero musi byc! ;-)
        endokrynogi!
        czy chodzi (hihi) o nogi ukryte pod odzieniem z "endo"?
        i to ma az taki wplyw na mezczyzn? no, no! ;-)

        • matrek Re: Ale sciemniasz 22.01.03, 15:53
          olt napisała:

          > matrek napisał:
          >
          >
          > > Słyszałeś o endokrynogach ?
          >
          > ozesz ty, a to dopiero musi byc! ;-)
          > endokrynogi!
          > czy chodzi (hihi) o nogi ukryte pod odzieniem z "endo"?
          > i to ma az taki wplyw na mezczyzn? no, no! ;-)
          >

          Endokrynologia, nauka o wydzielaniu wewnętrznym, gruczołach dokrewnych
          wytwarzających hormony, działaniu i naturze hormonów a także, o zaburzeniach
          wynikających z nadmiaru lub niedoboru hormonów w ustroju. Endokrynologia bada
          biologiczne i chemiczne właściwości hormonów i ich związek z funkcją całego
          organizmu, naturę i działanie receptorów hormonalnych w komórkach docelowych
          oraz drogi i mechanizmy działania hormonów na poziomie komórkowym i
          molekularnym.

          W zakresie endokrynologii znajduje się także opracowywanie i wprowadzanie do
          nauki metod ilościowego oznaczania hormonów we krwi, tkanach i różnych płynach
          ciała, a także metod określania biologicznej aktywności hormonów.
          Endokrynologia jest nauką rozwijającą się bardzo prężnie i wiąże się z innymi
          naukami tj.: histologia, fizjologia, biochemia, immunologia, genetyka.
          • olt Re: Ale sciemniasz 22.01.03, 17:43
            matrek napisał:

            > Endokrynologia...i mnostwo madrych slow w zgrabnych sekwencjach ;-)

            i endokrynolog. sie wie.

            dlatego tez bardziej mnie pasjonuja "endokrynogi" o ktorych raczyles wspomniec
            w pierwszym swym watku.
            bo i nazwa wdzieczna, i interpretacji tworczych multum i watek ku temu dobry :)

            pozdr ;-)

            OLT
    • Gość: marek Re: Czy można zaufać ginekologowi?? IP: *.lubartow.sdi.tpnet.pl 22.01.03, 14:29
      spoko historia ;) ja bym ją jeszcze na porzegnanie przeleciał i dopiero
      koniec :P a pozatym czekam na kolejny odcinek r;)
    • Gość: ela Re: Czy można zaufać ginekologowi?? IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 22.01.03, 14:39
      Słyszałam o tej historii, która niestety znalazła swój smutny finał w sądzie.
      Otóż jedna z klientek owego ginekologa urodziła bliźnięta. Podczas badań
      okazało się, że jedno z nich jest dzieckiem ginekologa zaś drugie męża
      klientki. Ginekolog sprytnie wykorzystał tą okoliczność na swoją korzyść
      podczas licznych procesów o ojcostwo i Panie (a więc i Twoja żona) zostały na
      tzw. lodzie.

      Mam nadzieję, że wrócisz do Niej. W końcu robiła jak mogła najlepiej , żeby Cię
      uszczęśliwić.
    • Gość: pHilippO dEl pippO tak mozna mu zaufac ;) ale nie przy udraznianiu ;) IP: *.glusk.sdi.tpnet.pl 22.01.03, 15:48
      buahahhahahaha, nie ma jak odrobina smiechu z rana... chociaz w pierwszej
      Hphili nie wiedzialem czy mam sie smiac czy plakac... w koncu jednak sie
      usmialem... ale zastanawiam sie skad to sie wszystko bierze ;))))))))))) z
      nudy??? no chyba...

      a zreszta co ja sie czepiam... byla z niej lufa, puszczala sie na lewo i prawo,
      w dodatku lubila to... wiec czemu sie dziwisz, ze nie przestala po slubie...
      skoro to lubila, przeciez nie zrezygnuje z ulubionych rzeczy... pewnie jej nie
      wystarczales, tzn nie zaspokajales jak nalezy, wiec zaczela szukac innych
      zrodel ;))))))))) i jeszcze piszesz, ze nie trzeba bylo nad nia pracowac...
      boshe, a wydawaloby sie ze czlowiek inteligentny ;))))) i polecial na te
      wszystkie numery kaskaderskie, rakietki, siorpaczki, chlapaczki i inne
      patelnie ;))))))) jesli tak wyglada prawdziwa milosc, to.....

      nie jestes potworem kolego... jestes slepy ;))))

      a tak na powaznie co to sa endokrynogi ?????
      • Gość: Malwina "endokrynogi" IP: *.abo.wanadoo.fr 22.01.03, 15:51
        to takie nogi od pasa do podlogi
        • Gość: pHilippO dEl pippO Re: 'endokrynogi' IP: *.glusk.sdi.tpnet.pl 22.01.03, 16:38
          > to takie nogi od pasa do podlogi

          to ja dziekuje za takie nogi... przywiazalbym do nich kamien ogromny i
          rzucilbym go z mostu, zeby pozbyc sie tej nogi ;))) od pasa do podlogi ;)))

          pozdrowienia dla wszystkich znawcow endokrynologii czyli prof. malwiny i prof.
          martka ;)
    • matrek Plagiat. Historia zerżnięta z filmu (n/t) 22.01.03, 15:50

      • Gość: Bez plemnika Re: Plagiat. Historia zerżnięta z filmu (n/t) IP: *.intercom.pl 22.01.03, 16:07
        To już nawet film się o mnie pojawił??!! o zmoro! ale wstyd, teraz to już każdy
        mnie palcem wskazuje...A kto apropos sprzedał prawa producentowi o mojej
        historii??
        • Gość: weronika Re: do bez plemnika IP: *.kopernik.gliwice.pl 22.01.03, 17:02
          chyba ci sie nudzi chłopoe co?
          • Gość: Bez plemnika Re: do bez plemnika IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.03, 20:45
            Wiesz co??! ja tu się uzewnętrzniłem swoje przeżycia, tyle miesięcy u
            psychologów, wyjście z powrotem do ludzi, a ty, że mi się nudzi..eh, szkoda
            gadać:(
        • Gość: autor Re: Plagiat. Historia zerżnięta z filmu (n/t) IP: *.lubartow.sdi.tpnet.pl 22.01.03, 18:34
          historie szybko sie rozchodzą
          • Gość: Rebelia Dlaczego opisujesz nasze życie na forum publicznym IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 27.02.03, 09:21
            Jak mogłeś mi to zrobić, nie podaruje ci tego za nic w świecie. Mówiłam chodź
            ze mną a ty nie chciałeś, sam sobie jesteś winien. A do tego jeszcze teraz
            ludzie mnie palcami wytykają!
            Ale jedno ci powiem, tym tekstem bardzo mi zaimponowałeś, nizły z Ciebie
            wierszokleta!
    • Gość: gość portalu Re: Czy można zaufać ginekologowi?? IP: *.monki.sdi.tpnet.pl 22.01.03, 16:24
      ... a babcia mowila... nie kupowac kota w worku.. wyrazy wspolczucia
    • re_ne Re: Czy można zaufać ginekologowi?? 22.01.03, 18:08
      Uff! Widzac tyle postow z trudem zmeczylem jakos to okienko do konca, i teraz
      to tylko nalezy mi sie chyba za to jakis medal od tego bezplemnikowca :)))

      I jesli juz jakies badania, to na pewno nie u cipologa, czy u jakiegos tam
      endokrynologa, tylko u UROLOGA.
      • Gość: eksterminator gine Re: Czy można zaufać ginekologowi?? IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.03, 20:31
        o widzę, że zadane dla mnie.... ja razem z Grubym Henkiem (znaczy się z Edkiem)
        i Romanem tworzymy spec grupę od likwidacji ginegologów- udrażniaczy. Jakieś
        problemy, proszę bardzo, zjawiamy się. Mój kolega Gruby Heniek, raczej Edek,
        będzię udrażniał swym henkiem nie jednego dupola niejednego ginekologa. Mamy
        wiele sukcesów na swoim koncie. A Heniek, znaczy się Edek, to niezły
        przepychacz, nie mówiąc już o Romanie, który ma trochę inne zadania i
        obiwiązki, ale też spełnia pożyteczną misję, o której nie mogę zdradzić, ale na
        pewno będzie o nas głośno. GINEKOLODZY UWAŻAJCIE NA NAS! WIEMY GDZIE
        MIESZKACIE< DŁUGO WAS ZNAJDZIEMY??!! no
    • Gość: pablo Re: Czy można zaufać ginekologowi?? IP: *.ltk.com.pl 22.01.03, 21:05
      No cóż, tak sie składa że byłem jednym z męzów pacjentek, które tamtego dnia
      były podobnie jak twoja żona u ginekologa. Też jestem bezpłodny, a mimo to moją
      żona wkrótce po tamtych wizytach urodziła dziecko. Ale ja się ze swoją żoną nie
      rzowiodłem, trwałem przy niej w tych najgorszych chwilach i do dzisiaj jesteśmy
      razem, nawet adoptowaliśmy kolejne dziecko. Jeśli chodzi o tego lekarza, to
      wystąpiliśmy do sądu, ale nawet nie o odszkodowanie, a o to aby stracił
      możliwość wykonywania tego zawodu. I udało sie. Zabroniono mu praktyki
      lekarskiej do odwołania, przy czym dodatkowo skazano na 15 lat w zawieszeniu.
      Może to mało jak na takiego potwora, ale cieszę że nikomu juz nie zaszkodzi,
      przynajmniej nie tym którzy wcześniej przychodzili do niego dobrowolnie, jak do
      kogoś kto niesie pomoc!
      • Gość: ... Re: Czy można zaufać ginekologowi?? IP: *.telsten.com / 10.20.1.* 22.01.03, 22:37
        GINEKOLOG-ANDROLOG dla scislosci moze pomoc w leczeniu meskiej nieplodnosci
        ...
    • banan781 Re: Czy można zaufać ginekologowi?? 23.01.03, 09:59
      Sprawa wygląda naprawdę poważnie...Gdzie Ty stary miałeś oczy, że taką sobie
      żonę wybrałeś??! I o Boże, co za nawiność pacjentek....Czyżby tak bardzo
      potrzebowały dziecka, że pozwoliły się udrażniać??Ten ginegolog to miał
      uciechę, żeby tyle razy przepchać wentyl...Podziwiam go..bo jak można namówić
      tyle kobiet do takiej metody?? JAkie kobiety są głupie i naiwne,,hehe
    • Gość: oajka to tekst malej_veroniki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.03, 20:13
      Ten sam styl i sciemnianie. Jej/jego (?) tekst jest o murzynku. Ma fantazje!
      Nie nabierajcie sie ludzie!
      Poza tym jaki facet chodzi do ginekologa? DO urologa to tak.

      Papa!
      • banan781 Re: to tekst malej_veroniki 24.01.03, 09:33
        prawda jest taka, że Bez plemnik nie jest Małą Weroniczką, chociaż, to jest
        zaszczyt dla niego takie porównanie. Musiał się chłopak pewnie bardzo
        inspirować twórczością Małej Weroniczki, ale to na 100% PEWNE, ŻE bEZ PLEMNIKA
        TO NIE MAŁA WERONICZKA. WIERZCIE MI!!
    • Gość: maria zrodlo tej opowiastki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.03, 20:17
      Jesli ktos czytal Kundere i jego Walc pozegnalny to znajdzie podobienstwo. Z ta
      roznica ze lekarz robil swoje i nikt go nie przylapal, a po wsi biegaly dzieci
      z takim samym wielkim nosem jak on :-)

      Wiec to nie wyobraznia, ale zmodyfikowana czesc ksiazki Kundery.
    • mary_ann Re:widziałam ten film 23.01.03, 20:47
      Hej, kolego Bez Plemnika, obudź się, bo gadasz przez sen, a już napisy końcowe
      lecą)))) Przypadkiem widziałam ten film (w oryginale amerykański, mnie się
      trafił na jakimś niemieckim kanale parę lat temu, zwało się toto "Der
      Babymacher"...
      • Gość: dodo Re:widziałam ten film IP: *.sympatico.ca 23.01.03, 21:35
        mary_ann napisała:

        > Hej, kolego Bez Plemnika, obudź się, bo gadasz przez sen, a już napisy
        końcowe
        > lecą)))) Przypadkiem widziałam ten film (w oryginale amerykański, mnie się
        > trafił na jakimś niemieckim kanale parę lat temu, zwało się toto "Der
        > Babymacher"...

        ale film trzymal dluzej w napieciu ;-) dzieci sie rodzily i wszystkie mialy
        zeza - dopiero te zdjecia malych piratow zaswiadczyly o prawdzie...
        o kurcze, dawno sie tak nie smialam... rakiete robila stopami - ale jaja!
        a na zakonczenie przyspiewka ludowa:
        gospodyni magda
        kurom kluski zjadla
        nadronbila, nasiekala -
        kluski zjadla - nagdakaly
        gospodyni magda
        • mary_ann Re:widziałam ten film 24.01.03, 13:38
          Gość portalu: dodo napisał(a):

          > mary_ann napisała:
          >
          > > Hej, kolego Bez Plemnika, obudź się, bo gadasz przez sen, a już napisy
          > końcowe
          > > lecą)))) Przypadkiem widziałam ten film (w oryginale amerykański, mnie się
          >
          > > trafił na jakimś niemieckim kanale parę lat temu, zwało się toto "Der
          > > Babymacher"...
          >
          > ale film trzymal dluzej w napieciu ;-) dzieci sie rodzily i wszystkie mialy
          > zeza - dopiero te zdjecia malych piratow zaswiadczyly o prawdzie...


          No)))) A do tego lekarz był bodajże Mormonem. I to niesłychanie utalentowanym
          matematycznie...
      • banan781 Re:widziałam ten film 24.01.03, 09:35
        BEZ PLEMNIKA NA PEWNO NIE OGLĄDAŁ FILMU O JAKIM MÓWISZ, ALE CHĘTNIE BY
        OBEJRZAŁ, GDYBYŚ PODAŁA TYTUŁ DILMU I ROK POWSTANIA I NAJLEPIEJ JAKIEGO
        REŻYSERA. PEWNIE HISORIE LUBIĄ SIĘ POWTARZAĆ..BYĆ MOŻE REŻYSER TEŻ MIAŁ PODOBNE
        PRZEŻYCIA JAK NASZ KOLEGA BEZ PLEMNIKA
    • banan781 Re: Czy można zaufać ginekologowi?? 03.02.03, 11:16
      qrcze, coś mi się pomyliło:((
    • Gość: E. Re: Czy można zaufać ginekologowi?? IP: mail:* / 10.196.1.* 11.02.03, 14:17
      Facet ale masz fantazję. Po pierwsze żaden facet nie ożeniłby się z
      puszczalską, a po drugie mężczyźni nie chodzą do ginekologów tylko
      andrologów... Ha ha bzdura na maxa...
      E.
      • banan781 Re: Czy można zaufać ginekologowi?? 13.02.03, 10:26
        zgadzam się że to androlog, ale osoba która pisała ten tekst miała tylko 15min
        na napisanie go, więc pomyłek mógł nie uniknąć. Być może to wynika z niewiedzy,
        ponieważ autor mógł nie korzystać z usług owego specjalisty, więc skąd miał
        wiedzieć??
    • Gość: kulka Re: Czy można zaufać ginekologowi?? IP: *.gabo.pl 11.02.03, 17:31
      czy mi sie wydaje czy napuisal to autor watku "problem z murzynkiem'???watku z
      textem ktory sam wymysli by sie ponabijac-orzynajmniej tak inni pisali
      • banan781 Re: Czy można zaufać ginekologowi?? 13.02.03, 10:24
        ne napisała. osoba która to napisała mogła się tylko inspirować co napisała
        autorka publikacji "Problem z muszynkiem". Pewnie autor tego artykułu był pod
        wrażeniem wcześniej wspomnianej publikacji, ale to napewno są dwie rózne osoby.
        • anahella A ty taki doinformowany? 27.02.03, 18:34
          banan781 napisał:

          > ne napisała. osoba która to napisała mogła się tylko inspirować co napisała
          > autorka publikacji "Problem z muszynkiem". Pewnie autor tego artykułu był pod
          > wrażeniem wcześniej wspomnianej publikacji, ale to napewno są dwie rózne
          osoby.
          >

          Pewnie sam to napisales:)
          • banan781 Re: A ty taki doinformowany? 28.02.03, 11:37
            Chciałbym bardzo, podpisać się pod tym artykułem, ale niestety byłbym nie fair
            wobec mojego kolegi, którym miałny mi za złe...:(
            • Gość: ewcia Re: A ty taki doinformowany? IP: 62.233.152.* 28.02.03, 14:00
              to mi jeszcze powiedzcie, gdzie mozna przeczytac o tym murzynku, bo mnie
              wciaglo :))))) ewcia
              • Gość: ewcia Re: A ty taki doinformowany? IP: 62.233.152.* 28.02.03, 14:02
                ok, juz mam
    • Gość: MAŁGOŚKA Re: Czy można zaufać ginekologowi?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.03, 21:57
      MYŚLE ŻE OWA HISTORYJKA ODZWIERCIEDLA Z CHUMOREM DWIE SPRAWY.PIERWSZA I DRUGA
      POKAZUJE ZACHOWANIE I PODEJŚCIE OBU PŁCI DO SPRAW DAMSKO MĘSKICH.CZYTAJĄC TO
      MIAŁAM DOBRĄ ZABAWĘ I CHOĆ PRZEGLĄDAM MAŁO KOBIECYCH GAZET MOGE POWIEDZIEĆ ŻE
      ZAKOŃCZENIE PRZYPOMINA MI HISTORYJKI KOBIETEK KTÓRE SWOJE WAZNE ŻYCIOWE
      PROBLEMY (CZASAMI "NIBY WAŻNE")PRZELEWAJĄ NA ŁAMY CZASOPISM co ciekawe tym
      razem role kobietki -jako takiej która nie wie co zrobić i kruchej istoty
      przejął mężczyzna który zrobił co powinien tylko na końcu zadaje bojowe pytanie
      czy jest potworem ---to juz jest w ogóle dobre .Reasumując to wszystko mam
      nadzieję że idzie pyknąć co chciałam napisać .OGÓLNIE TEKST JEST ŚWIETNY!!!!A
      JA NIE POTRAFIE UJAĆ W SŁOWA COŚ CO WE MNIE TRAFIA A TO TRAFIŁO ....DZIĘKI
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka