Dodaj do ulubionych

czyżby za wygodnie ?

21.06.06, 14:51
Jestem z innej bajki w stosunku do kultury w której uczestniczę. dziwi mnie,
że tu się nikt nie pozdrawia od tak. Dziwi mnie że hołduje sie porządkowi
bliskiego zasięgu, co do włoska w tę czy w tamtę na głowie, natomiast opony
mogą lezeć sobie na bezładnej kupie. Działam w biznesie gdzie trzeba być
przede wszystkim ładnym i wyprasowanym, a nie rzeczowym i otwartym. Męczy
mnie dopierdliwa wręcz oszczędność i przykładnośc w kazdej z indywidualnych
dziedzin życia poszczególnych osobników. Nie wiem juz co moge dodać do tego
świata, żeby był przyjaźniejszy i mniej wymagający moralnie, bo ja tego nie
wypełniam. Przeżywam cienko pożegnanie z gó..arstwem i nie akceptuje siebie
jako samca ustabilizowanego. Stąd też nie wzbudzam nalezytego zaufania u
piraniosłoneczka. świat zmieniam tylko wkładem w pkb, zus, skarbowy, ale
dziękuje to od giertycha nie usłyszę, bo on za polaka nie uważałby mnie. a
stanąć na wysokości jego oczu i syknąc won chyba dane mi nie będzie. Nie znam
swego kierunku w drodze do takiego na przykład czterdziestopięciolecia
odwiedzin tej planety.
Obserwuj wątek
    • illiterate Re: czyżby za wygodnie ? 21.06.06, 17:59
      Zmien biznes. Jesli masz byc nieszczesliwym biznesmenem, to lepiej, abys byl
      szczesliwym listonoszem.

      Co takiego jest w samcu ustabilizowanym, czego nie mozesz zintegrowac?
      Co takiego jest w gowniarzu, czego zal Ci sie pozbyc?
      • paco_lopez Re: czyżby za wygodnie ? 22.06.06, 11:36
        Samiec ustabilizowany na pierwszym miejscu stawia rodzinę. Z tego pierwszego
        miejsca wynika iż hermetyzuje sie z nią, ładuje kasę swoją chociaz cześciej
        pożyczoną w rozbudowę domu. Nie moze trwonić pieniędzy, bo to zgroza czy
        głupota, nawet jesli go na to stać. Akceptuje wszystko czego chce jego kobieta,
        ale zamąca to tak jakby on też tego chciał, co w efekcie wartościuje go na tle
        społecznym. Jego decyzje powiązane są ze światem conajmniej kilku osób. Tłumi
        pokusy związane z popędem, albo przeistacza się we flirciarza. jedno dziwne i
        drugie beznadziejne. Listonoszem to chyba mozna byc jako nieustabilizowany, a
        ja stoje okrakiem. Żeby zebrać te grupe ludzi wśród których mam szanse peknąć
        ze smiechu musiałbym zatrudnic sekretarkę, a i ona mogłaby sobie nie poradzić.
        Tak to widzę, i tylko wtedy kiedy tego nie widze bo patrze w inna strone to nie
        czuje tego rozkroku.
        • allspice Nie narzekaj...,bo może być gorzej 22.06.06, 11:48
          i co wtedy powiesz? To jest normalne,masz rodzinę,obowiązki i przyjemności.
          Takie jest życie, a Twoje całkiem przyjemne i normalne :-).
          • paco_lopez Re: Nie narzekaj...,bo może być gorzej 22.06.06, 12:07
            Ja narzekam tylko teraz i tutaj, bo dobrze wiem, że w polsce nalezy sie czuc
            dobrze z powodu wielokrotnosci średnich krajowych na koncie, a ja poczułem
            gięcie z powodu takich wytycznych jak:
            Koncentracja na sobie jest mylna. Trzeba sie rozwijać. Trzeba mieć własna
            opinię, trzeba być zdecydowanym i konsekwentnym. Trzeba być szybkim i
            zorganizowanym. Musisz kochać. Martw sie wszystkim dookoła. Szanuj zdrowie,
            wygladaj ładnie i świeżo. Masz ostatnią szansę.
            Jak sie to przeczyta to co sie czuje.
            • socjolog76 Nudzi Ci sie N/T 22.06.06, 12:10
            • illiterate Re: Nie narzekaj...,bo może być gorzej 22.06.06, 12:14
              Nic nie musisz.
              Z czego wynika to, ze robisz to, co robisz? Co Cie napedza do posluszenstwa
              zonie, do lozenia na dziecko, do bycia rosadnym chlopolem?
              • paco_lopez Re: Nie narzekaj...,bo może być gorzej 22.06.06, 12:43
                Nie mam w sobie takich pojeć jak posłuszeństwo żonie czy łożenie na dziecko.
                Dziecko samo sobie nie poradzi bo jest małe, więc to tyle. Nie wiem co lepić,
                żeby chociaż raz tak w zyciu z reala powiedział ktoś do mnie "nic nie musisz".
                Chodzi o to, ze ja społecznie musze, i musze chcieć, i musze traktować to
                wszystko jak zabawę w remizie, bo moje najblizsze przyległości nie chcą słyszec
                o tym, że myślę tak jak tu napisałem. Jeśli w danej sekundzie robię cos co
                powoduje, ze trace czas albo nie zarabiam albo sie nieźle bawię, to dopieprza
                mi. Wymaga ode mnie pamięci absolutnej oraz planu dotarcia tu i tam, a mnie to
                zmęcza. Jak dotrę to będę. Planuje na krótko. To sie sprawdza na czwórkę a
                potrzebna jest piątka.
                • socjolog76 Re: Nie narzekaj...,bo może być gorzej 22.06.06, 12:46
                  paco_lopez napisał:

                  > Jeśli w danej sekundzie robię cos co
                  > powoduje, ze trace czas albo nie zarabiam albo sie nieźle bawię, to dopieprza
                  > mi.

                  Nie potrafisz sobie z tym poradzić? Widocznie lubisz byc sterowany
                  • paco_lopez Re: Nie narzekaj...,bo może być gorzej 22.06.06, 12:55
                    Skoro to takie widoczne to rozwiń to może, bo ja nie widzę związku.
                    • socjolog76 Re: Nie narzekaj...,bo może być gorzej 22.06.06, 12:57
                      Narzekasz, że tak właśnie jest, więc?

                      Dlaczego tak jest? Widocznie to lubisz
                      • paco_lopez Re: Nie narzekaj...,bo może być gorzej 22.06.06, 13:46
                        Tak, to pewnie tak samo oczywiste,jak to, ze sa wokół mnie rzeczy które lubie i
                        są i na nie nie narzekam.
                • illiterate Re: Nie narzekaj...,bo może być gorzej 22.06.06, 13:03
                  Nie rozumiemy sie.

                  Czemu Twoje najblizsze przyleglosci (rozumiem, ze masz na mysli w 90% zone) sa
                  Twoimi przylegosciami? Co Cie z nimi wiaze?

                  I - jesli jest tak, jak to opisales - czemu ona wpieprza sie w Twoje zycie na
                  zasadzie mamusi? Czemu dajesz sobie dopieprzac na zasadzie synusia?
                  • paco_lopez Re: Nie narzekaj...,bo może być gorzej 22.06.06, 13:41
                    Nie ma takiej figury społecznej jak 'twoje życie' w moim przypadku. Nie znam
                    statystyk, ale zapytaj kobiety, jak definiują odrębnośc zycia faceta, z którym
                    maja dziecko i mieszkają i śpią razem. Ja znam takie męskie typy, które
                    twierdzą, ze robia wszystko dla rodziny tak jak lewy obrońca w 90 minut dla
                    drużyny. Jak popatrzę z innej strony to wygląda na życie gdzie w robocie mają
                    jednego oligarchę a w domu instruktorkę, surową weryfikatorkę i wysłuchiwarke
                    raportów dziennych.

                    Z tymi moimi przyległosciami wiąze mnie najsilniej niezobowiazujace
                    porozumienie w wielu sprawach, niestety na gruncie społecznym sa to pierdoły
                    nic nie znaczące. To co wiaże mnie formlnie ma dla mnie najmniejsze znaczenie.

                    Twarde sa to chłopy, bo ja mam to w słabszym natężeniu a czuję to. Jesli tamten
                    koles zerwałby sie z tego układu to kibice by go nieuszanowali, a kibicki to
                    juz w ogóle.

                    Jesli chodzi zas o kobiety, które instruują zmieniają mieszają to na prawde nie
                    wiem czemu to robią. Daja sobie takie prawo, narzucając drugiej stronie
                    obowiazek wybrniecia z takiej łamigłówki. Odmowa dialogu w takich tematach
                    czyni sytuacje rodzinną nierodzinną i przesuwa odpowiedzialnosc za sytuacje w
                    strone chłopa - istoty dziś nienaturalnie udomowionej .
                    • socjolog76 Re: Nie narzekaj...,bo może być gorzej 22.06.06, 13:45
                      Jak Ci źle, to się wyprowadź, proste
                    • illiterate Re: Nie narzekaj...,bo może być gorzej 22.06.06, 16:21
                      A tu niestety musze sie zgodzic z socjologiem.
                      Jak Ci zle to sie wyprowadz - zwlaszcza, ze opisales swoj zwiazek jako dosc
                      nieprzyjemny uklad, ktory opiera sie na przyzwyczajeniu i roli spolecznej.
                      Nie ma milosci?

                      Co do nieustannego instruowania: nie trzeba odmawiac dialogu. Przeciwnie -
                      trzeba ten dialog prowadzic. No chyba, ze istotnie czujesz sie 'nienaturalnie
                      udomowiony' - wtedy po kiego grzyba Ci taka nienaturalna sytuacja?
                      • luxi Illiterate - tak z ciekawosci 22.06.06, 16:27
                        Kiedy usmiechasz sie do zycia i mezczyzn?
                        Ze juz nie spytam - kiedy bywasz erotycznie zaczepna ? :)
                      • shachar Re: Nie narzekaj...,bo może być gorzej 22.06.06, 16:52
                        co ci powiedzizec stary koniu?

                        albo trudno albo nudno,ze wszystkimi konsekwencjami
                        ty to wiesz, ja to wiem, wszyscy to wiemy...

                        znakomitej wiekszosci nie stac na skok na glowke




            • allspice Super to wszystko napisałeś... 22.06.06, 17:24
              i tak należy trzymać.Ale jakie jest wtedy bogate zycie- i to zewnętrzne
              i wewnętrzne.Godne pozazdroszczenia.
    • mamba8 Re: czyżby za wygodnie ? 22.06.06, 16:31
      heheh jakbym słyszała siebie. też siebie nie widze w roli matki kury domowej
      ani zaciętej karierowiczki teraz nastał czas ślubów i rodzenia dzieci wśród
      znajomych....i jakoś dziwnie tym bardzije mnie to odpycha. Szukałam wolności w
      każdym tego słowa znaczeniu, ale w efekcie nie wiem czy się nie pogubiłam. Nie
      wiem czym jest szczęście.
    • moc_ca Re: czyżby za wygodnie ? 22.06.06, 20:19
      Twój pierwszy post był dość ogólny i globalnie krytykował sytuację w jakiej
      przyszło Ci funkcjonować ale to tylko pozorny problem i to uwidoczniły Twoje
      następne wpisy.
      Twoim prawdziwym problemem jest KOBIETA którą przecież sam wybrałeś. To ONA
      wymaga łożenia na utrzymanie rodziny a to Cię zmusza do 'bycia' w biznesie
      gdzie musisz być ładnym i wyprasowanym, to wierność JEJ nie pozwala Ci być
      lowelasem-flirciarzem i każe tłumić pokusy związane z popędem, to ONA urodziłą
      Ci dziecko które jest małe i musisz się nim opiekować, to bycie JEJ partnerem
      każe Ci pożegnać się z gów.niarstwem .. itd. itd. To ONA czyni z Ciebie istotę
      nienaturalnie udomowioną wbrew temu co zew natury szepcze Twemu wnętrzu.
      Zadałam sobie trud i, zanim przeczytalam całą dyskusję czyli wszystkie posty
      w Twoim wątku, wyselekcjonowałam wyłącznie Twoje i przeczytałam jako całość.
      Ty się chłopie wrąbałeś w układ a nie związałeś z powodu uczucia a to już jest
      problem.
      Z miłości bowiem samiec potrafi (przynajmniej na początku) wiele ścierpieć
      i równie dużo zmienić a potem to już pazur mu się tępi, sprawność
      seksualna maleje (a przeciez to główny napęd Waszego życia) i zaczyna ów samiec
      pragnąć spokoju i ciszy tzn. zamkniętej jadaczki samiczki. Dla świętego spokoju
      chowa więc tę wolność a raczej jej pragnienie, głęboko w kieszeni lub pod
      poduszkę i .. tak dożywa wnuków i wreszcie żywota. Tak oto Kobieta go udomowia!

      Paco ..., Ty właśnie podlegasz tym samym prawom i chęciom tylko troszkę ładniej
      ująłeś swój samczy bunt i tylko troszkę ładniej starasz się nie poddać i nie do
      końca ulec swojej kobiecie, konwenansom, planom, pamięci absolutnej, kulturze,
      zorganizowaniu, konsekwencji .. itd. itp. :-)
      Masz jednak ciągle wybór: możesz odłączyć od stada i żyć wedle potrzeb
      własnych, jak wolny samiec.
      Singiel, mowiąc nowoczesnym językiem, nic nie musi, niczego nie powinien, nikt
      od niego nie wymaga ... :-)))
      • paco_lopez Re: czyżby za wygodnie ? 23.06.06, 00:28
        mocca skąd ci przyszło do głowy, że ja jej nie kocham, albo ona mnie nie albo
        ktoś z naszego trójkąta w ogóle kogoś nie kocha. zgrzyt obyczajowy polega na
        tym, że poszukuje sie partnerów na cholera wie ile, a to jest pomyłka.Potem
        musimy sie odkochać i w inną strone zakochać, ale juz tak, żeby sie nie
        odkochiwać, bo wiekszosc kobiet chce stabilizacji dla wychowania dzieci. Po co
        innego byłaby im ta stabilizacja ?
        • moc_ca Re: czyżby za wygodnie ? 23.06.06, 17:54
          > mocca skąd ci przyszło do głowy, że ja jej nie kocham, albo ona mnie nie albo
          > ktoś z naszego trójkąta w ogóle kogoś nie kocha

          A gdzieżby mi to przyszło do głowy, paco ..?????!!! :-)))
          A Tobie przychodzi to do głowy?
    • fnoll tęsknota za parobkiem? 24.06.06, 17:33
      paco_lopez... paco_lopez... paco_lopez...

      wiejskie alter ego wymuskanego mieszczucha, aspirujące do roli wolnego chama,
      który ma niewiele, ale ma wszystko zamykające się w prostym geście dania komuś
      w mordę, czego wymuskany mieszczuch nie może

      ale, drodzy państwo, prawdziwej wsi już nie ma

      paco_lopez uprawia agroturystykę

      ometkowany nonkonformizm

      bo przecież nie ma wyboru

      co jest? co jest?

      oferty... trendy... promocje... specjalny upust na komfortową obojętność


      nie ma miłości, z ryby sterczą ości
      • paco_lopez Re: tęsknota za parobkiem? 25.06.06, 21:12
        fajnie fnolu, ze sie tu objawiłes. Uściślając :

        podmiejskie alterego niewymuskanego mieszczucha, który rekami i czym tam
        jeszcze ma chroni sie przed wymuskaniem.

        Z tym gestem w mordę to nigdy sie nie wyrywałem bo mi warunki fizyczne na to
        nie pozwalają, ale jakos do mnie tez nikt nie fika.

        prawdziwa wieś istnieje i przeprowadza sie do miasta.

        a trendy i promocje latają mi koło tylniej części ciała.
        • fnoll Re: tęsknota za parobkiem? 26.06.06, 02:48
          paco_lopez napisał:

          > podmiejskie alterego niewymuskanego mieszczucha, który rekami i czym tam
          > jeszcze ma chroni sie przed wymuskaniem.

          "świat zmieniam tylko wkładem w pkb, zus, skarbowy"

          > Z tym gestem w mordę to nigdy sie nie wyrywałem bo mi warunki fizyczne na to
          > nie pozwalają, ale jakos do mnie tez nikt nie fika.

          "stanąć na wysokości jego [Gietycha] oczu i syknąc won"

          > a trendy i promocje latają mi koło tylniej części ciała.

          "Działam w biznesie gdzie trzeba być przede wszystkim ładnym i wyprasowanym"


          weź się chłopie zdecyduj...

          coś się plączesz w zeznaniach - czy też w realu?
          • paco_lopez Re: tęsknota za parobkiem? 26.06.06, 19:47
            przeceniasz własną przenikliwość a ja natomiast podejrzewam cie o złośliwość,
            bo nie rozumiem skąd wysnułeś, ze wkład w zus i skarbowy jest tożsamy z moim
            wymuskaniem . W moim biznesie nie ma trendów i promocji jak bum cyk cyk, a
            giertychowi to się zbiera nie tylko ode mnie, chociaz co do niego akurat może i
            masz rację.
            • fnoll Re: tęsknota za parobkiem? 26.06.06, 22:42
              no cóż... jeśli ograniczenie swego wpływu na świat do grzecznego płacenia
              podatków nie jest dla ciebie wymuskaniem (czyli wyskubaniem - z piórek) to
              najwyraźniej masz w tym względzie większe aspiracje...

              gdzie siedzisz - tak widzisz, i tak ci pachnie

              ale na całym świecie, uwierz, to ty nie usiadłeś ;)
    • oollaa3 Re: czyżby za wygodnie ? 26.06.06, 19:51
      Ja z tego bełkotu nie zrozumiałam nic!
      Ale pewnie masz rację.
    • hieroglif1 Re: czyżby za wygodnie ? 27.06.06, 12:22
      paco_lopez napisał:

      > Jestem z innej bajki w stosunku do kultury w której uczestniczę. dziwi mnie,
      > że tu się nikt nie pozdrawia od tak. Dziwi mnie że hołduje sie porządkowi
      > bliskiego zasięgu, co do włoska w tę czy w tamtę na głowie, natomiast opony
      > mogą lezeć sobie na bezładnej kupie. Działam w biznesie gdzie trzeba być
      > przede wszystkim ładnym i wyprasowanym, a nie rzeczowym i otwartym. Męczy
      > mnie dopierdliwa wręcz oszczędność i przykładnośc w kazdej z indywidualnych
      > dziedzin życia poszczególnych osobników. Nie wiem juz co moge dodać do tego
      > świata, żeby był przyjaźniejszy i mniej wymagający moralnie, bo ja tego nie
      > wypełniam. Przeżywam cienko pożegnanie z gó..arstwem i nie akceptuje siebie
      > jako samca ustabilizowanego. Stąd też nie wzbudzam nalezytego zaufania u
      > piraniosłoneczka. świat zmieniam tylko wkładem w pkb, zus, skarbowy, ale
      > dziękuje to od giertycha nie usłyszę, bo on za polaka nie uważałby mnie. a
      > stanąć na wysokości jego oczu i syknąc won chyba dane mi nie będzie. Nie znam
      > swego kierunku w drodze do takiego na przykład czterdziestopięciolecia
      > odwiedzin tej planety.


      ustabilozowanym może nie, ale jakimś zawsze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka