Dodaj do ulubionych

IRRACJONALNY LĘK

IP: 217.153.25.* 27.01.03, 15:42
To pewnie historia jakich wiele. Ale nie wiem co robić. Rozsypuje sie.
Kocham. Jestesmy razem ponad rok, mieszkamy razem, wspolne łózko, stół
pieniądze. On ma swoich znajomych, ja mam swoich, wiekszośc to nasi "wspólni"
znajomi. Jest jedna osoba, która kiedys była moim nawiekszym przyjacielem.
Dzis juz nie jest. Miedzy innymi z takiego powodu ze mój męzczyzna, jeszcze
jak nie byliśmy razem tak "oficjalnie", znalazł się z nią w intymnej
sytuacji. Nie przespali sie ze soba, on sie wycofał. Nie chciał. Ale ta osoba
jest nadal dla niego bardzo ważna. Lubi z nią przebywać, rozmawiać. Zwiazał
się ze mną a ja nie moge juz zaufać tej dziewczynie. Ona wiedziała o mnie
wszystko, znałysmy sie całe lata. Dzis wiem, że przeszkoda typu: facet
przyjaciółki, nie jest dla niej żadną przeszkoda. Do niego nie moge miec
pretensji, tak naprawde nie bylismy wtedy razem...ale temat tej dziewczyny
bardzo mnie boli. On przestał sie z nia spotykać, raz poprzez moje lęki, dwa
poprzez ochłodzenie kontaktów w ogóle. Nie mam podstaw aby tak sie o te
spotkania bać, nie mam żadnych racjonalnych przesłanek. Wiem, że mnie z nia
nie zdradzi. Po prostu wiem. Ale nie wiem dlaczego jej temat wywołuje u mnie
panikę, dlaczego zaczynają drżeć mi ręce, dlaczego mam wrażenie obreczy na
sercu. On długo mi tłumaczył że ona jest dla niego ważna ale nie w tym
kontekscie. I nawet gdybyśmy sie rozstali, on nigdy z nia nie chciałby być.
Że ona nie jest żadnym zagrożeniem. Próbuje z tym walczyć, z moja paranoja i
irracjonalnym lękiem. Nie daje rady. Bardzo duzo to psuje miedzy nami. On
postanowił odświeżyć z nia kontakty, a mnie ogarnia paniczny strach. Co to
jest!!!???jak sie tego pozbyć? Wiem, że mnie nie zdradza, że mnie kocha a
kiedy dzis mi powiedział że umówi sie z nią - sparalizowało mnie. Niemalże
dosłownie. Czego ja tak sie boję? Przecież nie moge żadać aby sie z nią nie
spotykał. Tym bardziej, że związek powinien opierać sie na zaufaniu. Co mam
robić? Jak sobie z tym poradzić. To niszczy.....
Obserwuj wątek
    • calusna Re: IRRACJONALNY LĘK 27.01.03, 17:47
      Ależ Twój lęk wcale nie jest irracjonalny! W tym dziwnym układzie Twojego
      mężczyzny i byłej przyjaciółki jest coś chorego , wszyscy o tym wiecie ale
      spójrz , Tobie tylko , w nieznany mi sposób zasugerowano , wpojono lub
      pozwolono myśleć że to paranoja i irracjonalny lęk. Twój mężczyzna nie ma
      oporów przed poinformowaniem Cię że oto właśnie postanowił odnowić znajomość
      i spotkać się z osobą która zawiodła Cię w sposób oczywisty ,postępując podle
      wobec Ciebie. Jego zapewnienia iż ona nie jest zagrożeniem nic nie znaczą.
      To jego opinia. TY czujesz inaczej! Wg Ciebie to krok ku zdradzie.
      On nie wie że to boli?
      Nie chce wiedzieć lub nie interesuje go Twoja obawa i ból o którym piszesz że
      Cię "niszczy"! Dlaczego tak łatwo go usprawiedliwiłaś? On także jest winien
      temu co się stało. Nie wnikam w sytuację w której oboje brali udzial ale wiesz
      Ty i wiem ja że bez jakiejkolwiek inicjatywy z jego strony , bez gestu
      zachęty ,bez porozumiewawczego spojrzenia - nic nie mogło się zacząć.
      Oboje Cię zawiedli ( to boli jeszcze bardziej) ale nikt nie jest ideałem,
      zdarzyło się, Ty wybaczyłaś i jest cool. Teraz jednak powinnaś oczekiwać
      lojalności, wierności , miłości , bez obaw i strachów , bez drżenia dłoni
      a przede wszystkim bez poczucia winy i niszczących myśli że TO Z TOBĄ JEST
      COŚ NIE TAK!
      Tylko on może Ci zapewnić dobre samopoczucie , spokój i pewność że już więcej
      NIC się nie stanie. Ty przestań walczyć ze swoim strachem i obawą
      że go stracisz.
      Jeśli on sam nie zadba o Wasz związek to Twoja rola jest skończona. Zrobiłaś
      wszystko co miałaś do zrobienia , nie możesz całe życie gryżć palce z zazdrości
      i obawy że on może się z nią spotykać. Powiedz mu o swoim lęku. (Czuć zazdrość
      to nic wstydliwego , lęk o kogoś kogo kochamy jest jak najbardziej normalny.)
      Jeśli mimo to uzna że 'ona' jest ciągle ważna i chce się z nią spotkać ...
      powinnaś pomyśleć o odejściu i wymazaniu z pamięci tej miłości i tego mężczyzny.
      pozdrawiam całuśnie
      calusna
      • Gość: Default Re: IRRACJONALNY LĘK IP: 217.153.25.* 28.01.03, 11:37
        o piatej rano myslałam ze sobie jakos to ułozyłam. ale wcale tak nie jest. i
        masz racje całusna ze mam prawo czuć co czuje....dzieki....nie wiem co bedzie
        ale tak dłuzej byc nie może...
        pozdrawiam
      • alfika Re: IRRACJONALNY LĘK 28.01.03, 11:39
        A nie możesz się wyprowadzić i życzyć im więcej szczęścia, poczucia
        bezpieczeństwa i lojalności niż zapewnili Tobie? Oni nawet do siebie pasują...
        • Gość: Default Re: IRRACJONALNY LĘK IP: 217.153.25.* 28.01.03, 12:06
          pewnie ze moge. moge tez juz nie walczyc o nas. moge pewnie nawet przestac
          kochac...wszystko pewnie jest mozliwe. ale kocham i chce walczyc o to. i wierze
          ze mozna. naiwna? prawdopodobnie tak...ale nic w zyciu nie jest takie jak sie
          nam wydaje. mysle o tym, że długo nie dam rady zyc w takim strachu i ze skończy
          sie to moim odejsciem....ale jeszcze mam cien nadziei i wiary tez troszeczke.
          ja tylko nie wiem co mam zrobic jeszcze w tej sprawie i nie wiem, czy gdzies w
          tym wszystkim nie ma mojej winy
          • alfika Re: IRRACJONALNY LĘK 28.01.03, 12:49
            Default, nie chodziło mi o to, żebyś robiła coś wbrew sobie i odpuściła.
            Ja wiem tylko, że nie należy tkwić w miejscu i patrzeć z przerażeniem na
            wydarzenia.
            Skoro tłumaczyłaś swojemu miłemu co czujesz, a on to lekceważy, to już Twoja
            sprawa jak zabierzesz się do "walki o swoje". Wolałabym, żeby mój mężczyzna
            pytał mnie czy nie mam nic przeciwko spotkaniom z inną kobietą (na pewno bym
            miała) i wolałabym, by w kwestii spotkań z osobą, która mnie zawiodła i jego
            niedoszłą w jednym nawet nie przyszło mu do głowy pytać (tym bardziej się
            spotykać).
            A gdyby nie mógł podjąć decyzji i ta osoba byłaby dla niego tak ważna, to
            dałabym mu szansę na zdecydowanie, czy uczucia są w tym układzie istotne, czyje
            i jak to poukładać, by nikomu nie działa się krzywda.
            Wydaje mi się, że do takich wyjaśnień (i życiowych decyzji) potrzeba dystansu.
            Pozdrawiam.




            • alfika Re: IRRACJONALNY LĘK 28.01.03, 13:57
              Ale na pewno w jednym się zgadzamy: jeśli ludzie się kochają i jest szansa na
              ułożenie spraw, to warto zrobić w tym kierunku wszystko co możliwe, żeby to
              ułożenie było do zaakceptowania dla każdego.
    • Gość: jj09 Re: IRRACJONALNY LĘK IP: *.piekary-slaskie.sdi.tpnet.pl 28.01.03, 12:20
      Rozumiem Cie doskonale i współczuję, bo znam to nieszczęsne uczucie drżenia
      rąk, pocenia się i lęku przed niewiadomo czym.
      Jestem ponad rok z fantastycznym i kochanym mężczyzną. Ale.......
      Ponieważ mamy juz trochę lat, mamy również za sobą nieudane /chyba/ związki.
      Ja nie wspominam ich z sentymentem i nie utrzymuję żadnych kontaktów.
      Niestety mój mężczyzna spotyka się, dzwoni do swojej teraz koleżanki, a
      osiem !!! lat temu dziewczyny. Ona jest mężatką, ma dzieci, ale pomimo tego
      bardzo się teraz lubią. Kiedyś tam zostałam zaproszona. Myślałam że wszystko
      się zmieni. Niestety.
      Z kolejną piszą sobie kartki na święta, piszą do siebie.
      A kolejna np. raz na jakiś czas do niego dzwoni.
      Oszalec można.
      To mnie niszczy, a nie jestem pewna czy to zazdrość.
      • Gość: Default Re: IRRACJONALNY LĘK IP: 217.153.25.* 28.01.03, 13:53
        moj mezczyzna nigdy z nia nie byl. zdarzyla sie jedna sytuacja, która sprawila
        ze teraz nic juz nie bedzie jak dawniej. on ma sporo kolezanek, w tym byla
        dziewczyne. bardzo ja lubie. zaryzykuje nawet stwierdzenie ze zaczyna sie
        miedzy nami cos jakby przyjazn. spotykamy sie tylko we dwie, on z nia tez sie
        czasem spotyka na jakies piwko i nie mam ani grama watpliwosci, ze to wszystko
        to dobra znajomosc. zaden szmer mi po sercu nie przebiega kiedy on idzie z nia
        na spotkanie a ja akurat nie moge czy cos takiego. cenie ja i jej ufam. to
        bardzo dobra osoba. Jest zarówno lojalna wobec niego jak i wobec mnie.
        ale tamta dziewczyna (moja była przyjaciólka)....cos mi mówi ze to nie
        jest "czyste" z jej strony. nie ufam jej kompletnie, co jest zrozumiałe. I nie
        wiem jak z tego wybrnac. Wiem ze jeszcze ten jeden raz z nim porozmawiam. Tak w
        ogóle bardzo dziekuje za opinie, wszystkie sa dla mnie bardzo cenne. spojrzenie
        kogos z boku czasami bardzo duzo wnosi. Nie wiem jak ta rozmowa sie skonczy.
        wiem, ze nie zasłuzyłam sobie na takie uczucie strachu i skoro tkwi to we mnie
        a on moze mi w tym pomoc...i jezeli nie bedzie chcial....to skonczy sie to
        rozstaniem. bo masz racje calusna. nie moge zyc w ciagłym strachu. chyba nic
        nie jest tego warte....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka