ania11231
13.07.06, 22:43
Kupiłam sobie M3.Wzięłam kredyt i kupiłam.Robią już dach.W listopadzie mam
odbiór. "Mój" mężczyzna też kupił mieszkanie.Większe.Właśnie przeprowadza
remont.Tzn.ma ekię remontową,która tam już siedzi i remontuje.Były rozmowy o
tym ,że w jednym zamieszkamy,drugie wynajmiemy(tzn wynajmiemy moje bo
mniejsze).Remont się zaczął.Mój mężczyzna sprowadził brata i jego kobietę i
razem w trójkę biegali cały dzień po sklepach,wybierali
kuchnię,łazienkę,podłogi,płytki.Fajnie.A ja też próbowałam coś tam wybrać,mój
mężczyzna nawet spytał parę razy,czy mi się podoba.Mi się coś tam nawet
spodobało,ale i tak wybrali coś innego."Mój"mężczyzna powiedział mi,że mogę
jak chcę wybrać kolory ścian do sypialni.Nawet się ucieszyłam.Posiedziałam w
internecie,pogrzebełam,popatrzyłam i miałam wizję.A cała burza rozpętała się
o kuchnię."Mój" mężczyzna zaprojektował kuchnię w ten sposób ,ze cała jedna
ściana jest pusta i nie ma wiszącej szafki na cukry,mąki,kawy,przyprawy i
takie tam.Jemu nie potrzebna,to się zmieści w szufladach na dole i
już.Wytłumaczyłam mu,że w kuchni im więcej szafek i przegrudek tym lepiej,że
się przyda,to na nic.Ja włażę w butach,ja chcę wszystko zmieniać.Mam się
dostosować i kropka.Ja nie chcę się narzucać,chciałam tylko szafkę w kuchni
dołożyć..Mam zamieszkać w jego mieszkaniu? Jakie ma być tam moje miejsce?Ja
już nie chcę nic urządzać,nic malować.Nie chcę tam iść,na to patrzeć.Nie chcę
mieć z tym nic wspólnego.