Dodaj do ulubionych

w którą stronę???

17.07.06, 04:15
Właśnie moja najlepsza przyjaciółka rodzi. Cieszę się z jej szczęścia, ma wszystko - męża, miłość, bezpieczeństwo, zabezieczenie finansowe a teraz dziecko. Siedze już pół nocy, czekam na wieści od niej i zastanwiam się przy okazji nad swoim życiem - 30 lat, mąż który jest po przeszczpie nerki i z którym nie moge sie ostatnio dogadać i coraz częściej są kłótnie, towarzyszący mi ciągły strach, że choroba sie odezwie znowu, brak przez to poczucia bezpieczeństwa, pracę w której sie nie spełniam ale tkwie w niej ze wzgledu na pewność finansową i długo nie pracującego męża, ze względu umowe na czas nieokreslony z nadzieją, że zajde w ciążę co w naszym przypadku z powodu choroby graniczy z cudem i te mysli co dalej gdyby jednak było dziecko? Czy podołam jak będzie nawrót choroby, ona zawsze wraca, wracją dializy, szpitale... boje się.
Chciałabym mieć inne życie ale nie wiem w którą stronę mam iść.
Obserwuj wątek
    • maureen2 Re: w którą stronę??? 17.07.06, 04:41
      zrobić sobie dziecko z innym mężczyzną,mąż to zrozumie.
      • amelija1 Re: w którą stronę??? 17.07.06, 09:25
        ale to nie jest takie proste....
        • maureen2 Re: w którą stronę??? 17.07.06, 10:44
          to pozornie trudne, w rzeczywistości bardzo proste.
          • vera1 Re: w którą stronę??? 17.07.06, 14:52
            większość rzeczy jest bardzo prosta, tylko człowiek przyzwyczaił się żeby
            wszystko sobie gmatwać, doszukiwać się tzw. drugiego/ czwartego i ósmego / dna
            w każdej sytuacji...Roztrząsać wszystko setki razy. Weim co piszę, bo sama tak
            najczęściej robię. No, może robiłam, bo właśnie jestem na etapie
            upraszczania.Da się, naprawdę.
            • maureen2 Re: w którą stronę??? 17.07.06, 14:53
              chcieć to móc
              • patrycja033 Re: w którą stronę??? 17.07.06, 14:55
                Czy uwazasz, ze cel uswieca srodki?
                • maureen2 Re: w którą stronę??? 17.07.06, 15:03
                  może nie uświęca,ale dopuszcza
                  • amelija1 Re: w którą stronę??? 17.07.06, 15:07
                    dziękuje za odpowiedzi.

                    Tak sie zastanawiam "czego chcieć"?

                    Chce uciec od choroby ale nie od niego. Właśnie dlatego nie wiem w którą strone
                    mam iść. Chcę przyszłośc spedzić z nim ale nie z jego chorobą, strach przed jej
                    powrotem mnie paraliżuje.
                    • maureen2 Re: w którą stronę??? 17.07.06, 15:26
                      choroba jest z nim związana nieorozłącznie
    • witch-witch Re:A co z tym kowalem? 17.07.06, 16:38
      Czytając twój post widzę ze mąż stworzył tobie twój los. Ty nie jestes z tego
      losu zadowolona. Ludzie powinni budować swoje życie razem, wspólnie. A w twoim
      zyciu wszystko kręci się wokół męza. Tego jaki on jest.Dlatego nie mozesz być
      szczęsliwa, bo się sama nie realizujesz.

      Po co udawać coś czego nie ma. Po co odbierać sobie prawo do wolności..aby za
      pare lat było widoczne, że zycie przeciekło Ci pomiędzy palcami i jest tylko
      pustka?

      Nie radzę ci abys ciągnęła ten wózek z małżeństwem dalej, nie byłoby to z mojej
      strony szczere. To nie jest podłość i egoizm, uciec od takiego małżeństwa,
      gdzie jedna osoba stwarza warunki życia dla drugiej...nie ważne już jakiego
      rodzaju warunki to są. (W twoim wypadku jest to ciezka choroba meża, brak
      pewności jutra, itp)

      Powinnaś zostać sama, odnaleść siebie samą, relizować się poprzez pracę czy
      hobby, o ile masz czas. I poszukać sobie takiego towarzysza życia, gdzie
      wspólnie będziecie budować swoje życie, gdzie i ty bedziesz tworzyć jego los, a
      nie jedynie on twój. Gdzie jest balans pomiedzy dawaniem, a braniem i przepływa
      zdrowa energia.

      Szanuj swoje życie bo masz je tylko jedno!
      • maureen2 Re:A co z tym kowalem? 17.07.06, 17:02
        z mężem musi być przynajmniej formalnie,sąd nie udzieli rozwodu, on jest chory,
        co nie znaczy,że nie moze realizować swoich potrzeb poza małżeństwem.
      • vera1 Re:A co z tym kowalem? 18.07.06, 02:21
        zgadzam sie z tobą witch-witch! Ale pewnie wiesz, że to trudno najpierw
        zrozumiec to wszystko, potem dopuścić do swej świadomości i zacząc
        realizować."Gra" jest warta zachodu, ale wysiłek olbrzymi. Dlatego niektórzy
        nie podejmują się tego. Choć każdy ma prawo.
        • amelija1 Re:A co z tym kowalem? 18.07.06, 10:06



          Jesteśmy małżeństwem już kilka lat a razem ponad 10. Ciężko jest mi podjąć
          decyzję ułożenia sobie życia samej, od nowa. Naszą wielką miłość przysłonił mój
          lęk. Szkoda mi go bardzo bo nie jest niczemu winien że choruje ale mi jest
          coraz ciężej. Jak większość kobiet chcę mieć dzieci ale jak o nich myślę to
          większy jest strach o przyszłoś rodziny niż radość z macierzyństwa. On jest
          dobrym człowiekiem, wiem że mnie mocno kocha i chcę ze mną założyć rodzinę. Ale
          czy z takimi moimi rozterkami będę dobrą matką?

          Nie myślcie, że jestem egoistką ale często mam żal do niego ze dał mi takie
          życie. Nie jestem brzydką dziewczyną, widzę jak patrzą na mnie inni mężczyźni i
          wyobrażam sobie jak to jest żyć z zdrowym, bez szpitali, strachu… Wiem ze sa
          kobiety które mają mężów po przeszczepach i sa szczęśliwe- ja nie potrafię,
          może nie kocham go tak jak powinnam. Zastanawiam się czy to co czuje do niego
          czy to miłość czy przyzwyczajenie ze jest obok mnie ktoś kto mnie kocha.

          Od roku jestem na rozdrożu. Mam 30 lat a nie wiem co z sobą zrobić Mam pracę w
          której się nie realizuje i męża który mnie jednocześnie kocha i bardzo
          krzywdzi. Czasem mam ochotę uciec jak najdalej ale brakuje mi odwagi. a czasem
          chcę zostać z nim i zaryzykować może nie będzie tak źle, nie będzie szpitali i
          przeszczep będzie długo działał….

          Jeszcze raz dziękuje za wcześniejsze odpowiedzi z Waszej strony
          • ela282 Re:A co z tym kowalem? 18.07.06, 12:39
            No tak, ale pomyśl sama. Gdyby to była sytuacja odwrotna. Ty byś zachorowała a
            mąż się od Ciebie odwrócił, to jakbyś się czuła? Chciałabyś być w sytuacji
            męża? Jest Ci ciężko to fakt, ale jak odejdziesz to będziesz mogła spokojnie
            żyć? Odpowiedz sobie na te pytania i podejmij decyzję.
            • vera1 Re:A co z tym kowalem? 18.07.06, 13:19
              Ale jeszcze odwrotnie: czy byc z kims z powodu poczucia winy, wyrzutów
              sumienia, odpowiedzialności itp. to dobre wyjście? Czy dzięki temu w
              małżeństwie możliwe jest szczęscie i spełnienie się obydwojga- nie jako
              malżonków, ale jako ludzi- z ich marzeniami, planami i pragnieniami?Bardziej
              tolerancyjni jesteśmy, jeśli mąż pije i znęca się nad żoną- tak, wtedy "dajemy"
              kobiecie prawo do ratunku dla samej siebie. Ale w wypadku jak ten,choroby już
              nie? W wypadku, gdy ktoś kogos po prostu przestaje kochać? gdy jedna strona
              nagle zobaczyła, ze nie stworzy ze swą żoną/ mężem/ szczęścia? Kiedy można
              odejść, a kiedy absolutnie nie?Patrzcie- ktos takie prawa ustala, zycie je
              weryfikuje. Czasami najbardziej święty okazuje sie nim wcale nie być...
              • ela282 Re:A co z tym kowalem? 18.07.06, 13:22
                Dlatego Vero to zależy od naszego sumienia jak postąpimy. A nie każdy sumienie
                ma jednakowe. Czasem tak trudno podjąć decyzję, bardzo trudno, bo zawsze będzie
                nas coś gryzło.
                • vera1 Re:A co z tym kowalem? 18.07.06, 14:31
                  Amelijo, dlaczego wzięłaś ślub? Kochałaś go, czy... np.stało się tak... z
                  przyzwyczajenia? bo takie nakazy w domu, ze np. bez ślubu nie można żyć? Czy
                  był już wtedy chory? Czy wiedziałaś, ze będziecie mieć kłopoty z dziećmi? Czy
                  wahasz się, aby odejść TYLKO ze względu na chorobę? Bo wydaje mi się, ze nie
                  chodzi tu tylko o jego chorobę...Takie i mnóstwo innych pytań mi się nasuwa.
                  Warto zdawać samej sobie pytania i szukac odpowiedzi.
    • solaris_38 Re: w którą stronę??? 19.07.06, 01:00
      CHCIAłABYś MIEć INEN ALE MASZ TO
      SWOEJ WłASNE
      MZOę JEDNAK COś DA SIE Z=DOBREGO Z NIM ZROBIć
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka