Dodaj do ulubionych

ciś wesołego

IP: *.lubin.dialog.net.pl 07.02.03, 21:09
Siedzi /p/milicjant przy stole i patrzy na ludzi grających w brydża.
Obserwuje dzień, drugi, w końcu mówi:
- OK, już wiem o co w tym chodzi, rozdajcie na pięciu.
Obserwuj wątek
    • Gość: asd Za co kochamy Janka? IP: *.lubin.dialog.net.pl 07.02.03, 21:17
      Czyli coś jeszcze o "Ich Czterech" i psie... Długie bardzo i nie jest to kawał
      killer ale jak ktoś zna serial to ma szanse na odkrycie pewnych nieznanych
      dotąd szczegółów... ;)
      Gdyby ktoś zasnął przed telewizorem w roku, powiedzmy, 1970 (co nie było takie
      trudne) i obudził się dziś, nie uwierzyłby, co też się porobiło. W
      nowej "Encyklopedii Powszechnej" PWN wzmianki o czterech pancernych nie
      znajdziemy ani pod hasłem Gajos Janusz, ani Wilhelmi Roman, ani Gołas Wiesław.
      Serial jest wzmiankowany jedynie w biogramie Franciszka Pieczki (hasła Press
      Włodzimierz w ogóle, proszę sobie wyobrazić, nie ma). Na ślad czterech
      pancernych nie sposób trafić w "Kronice XX wieku" (gdzie zresztą trudno trafić
      na ślad wielu wydarzeń). Na bazarze za żadne pieniądze nie kupi się lusterka z
      załogą. Nie kupi się tez lusterka nawet z pojedyńczym członkiem. Nie ma już
      komiksów o przygodach pancernych, nikt nie wystawia musicalu Benedykta
      Konowalskiego. Czterej pancerni po prostu zniknęli. Zniknęli do tego stopnia,
      ze jako jedyny wytwór polskiej kultury masowej nie zostali zużyci w reklamie.
      Jest to niezwykle znaczące - reklama przetrawiła już Klossa,
      Brunnera, "Trylogie", a nawet Janosika. W latach sześćdziesiątych młody
      człowiek mógł w Polsce obejrzeć trzy kreskówki (w "Zwierzyńcu") i jeden odcinek
      filmu aktorskiego (w "Ekranie z Bratkiem”). Rocznie, przed debiutem kapitana
      Żbika, ukazywał się jeden komiks ("Tytus, Romek i A'Tomek”). Był jeszcze
      oczywiście Wyścig Pokoju, ale ten trwał tylko dwa tygodnie. Nikomu nie śniło
      się o NBA czy o nie przegranym przez naszych meczu piłki nożnej. W Polsce
      trwała dojmująca nuda. Nuda ta - cichy bohater socjalizmu - do tej pory nie
      została jeszcze przekonywająco opisana. A była to nuda potworna.
      Szczególnie usypiająco działał program telewizyjny - porady dla rolników,
      defilady w Moskwie i losowania totolotka przeplatały się z występami zespołów
      pieśni i tańca. Całymi godzinami ględził Gomułka. Co ciekawe - zawsze miał
      nastawiane z przodu tyle mikrofonów, że go praktycznie nie było widać. Czasem
      chwytał szklankę z wodą i pił. Wtedy stawał się bardziej widoczny. Na tym tle
      pancerni prezentowali się nader korzystnie. Na ekranie coś się ruszało, ktoś
      coś krzyczał, padały strzały. Ludzie biegali to tu, to tam,na ekranie pojawiało
      się sporo dymu, trochę ognia. Na dodatek pokazywano jeżdżący czołg. Oskar
      Sobański napisał kiedyś, że o sukcesie serialu zadecydowały obrazy jadącego
      czołgu. Rudy 102 był jednocześnie bezpiecznym domem i skutecznym narzędziem
      sprawiedliwej walki. Krytyk z bliższego mi pokolenia - Maciej Pawlicki -
      wyraził się kiedyś, ze pancernych było wprawdzie czterech, ale na podwórku
      każdy chciał być tylko Jankiem. Podzielam ten pogląd. To Janek Kos był w tym
      serialu najważniejszy. Moim zdaniem ta właśnie postać zadecydowała o sukcesie
      serialu. I dlatego to Janek jest bohaterem tego tekstu.

      TELEMACH XX WIEKU.

      Janek Kos, jak każdy prawdziwy heros kultury masowej, ma swój starożytny
      odpowiednik. Jego pierwowzorem jest syn Odyseusza - Telemach. Pierwsza seria
      filmu poświecona jest historii poszukiwania przez Janka ojca. Towarzyszy mu,
      podobnie jak Telemachowi, Atena - bogini wojny. W "Odysei" Atena przybiera
      postać Nestora - przyjaciela Odyseusza. W "Czterech pancernych" bogiem wojny
      jest pułkownik Tadeusz. Po odnalezieniu ojca Janek, tak jak jego homerycki
      pierwowzór, nie poznaje go. Potem, razem z ojcem, dokonuje ostatecznej rozprawy
      z wrogami, którymi tym razem nie są bezczelni zalotnicy Penelopy (bo Penelopa
      nie żyje), a esesmani. Na tym nie kończą się związki serialu z kulturą
      śródziemnomorską.

      DZIECINSTWO
      O dzieciństwie Janka wiemy niewiele, urodził się (podobnie jak bohater "Stawki
      większej niz. życie") w Gdańsku. Matka była najprawdopodobniej gospodynią
      domowa. Zginęła w pożarze podpalonego przez Niemców domu. Chłopiec nie wydaje
      się być z nią emocjonalnie związany. Ojciec - Stanisław Kos - był zawodowym
      oficerem Wojska Polskiego. Służył na Westerplatte.
      Ojciec Janka - jedna z kluczowych postaci filmu - okazał się później zdolnym
      przywódcą partyzanckim. Dwunastoletni Janek, po ucieczce z płonącego domu
      rodzinnego trafia w poszukiwaniu ojca na Kaukaz. Tu trzeba zwrócić uwagę na
      niezwykłą intuicje chłopca, który śladów oficera zaginionego w zawierusze wojny
      wrześniowej szuka na Wschodzie. Dociera aż do Oceanu Spokojnego. Nawet nad
      Ussuri szuka ojca.

      WYKSZTALCENIE.
      Janek potrafi pisać, czytać, jest zdolnym mechanikiem, zna niemiecki i
      rosyjski, jest tez strzelcem wyborowym. Więcej o jego edukacji nic nie wiadomo.
      W rozmowie z Gustlikiem przywołuje "Ogniem i mieczem". W wojsku uczy się
      alfabetu Morse'a.

      MANIERY.
      Janek jada nożem i widelcem, choć tego nie lubi. Woli razem z Gustlikiem
      siorbać sobie z menażki. Natomiast wzorowo nożem i widelcem jedzą ludzie
      radzieccy - Grigorij i, oczywiście, Olgierd. Janek jest szarmancki wobec dam -
      podsadza Lidkę na ciężarówkę. Otwiera też dziewczynie drzwi szoferki. Do
      starszych zwraca się z szacunkiem, graniczącym z lizusostwem. Jest obłudny -
      świadków swoich rzadkich wpadek prosi by nie mówili o nich innym.

      WIARA.
      Janek w Boga nie wierzy. Nie modli się, do kościoła nie uczęszcza. Pochodzi
      zresztą z narodu przesiąkniętego ateizmem - dewiza powstańców styczniowych,
      zachowana na sztylecie brzmi - Honor i Ojczyzna. Janek, podobnie jak inni
      chłopcy z załogi, zna i śpiewa pieśni rewolucyjne. Martwi się, ze nie zdobyli
      Berlina wystarczająco szybko, by świętować w mieście 1 Maja. Rzuca to nowe
      światło na życie i zwyczaje przedwojennego korpusu oficerskiego i gdańskiej
      Polonii.

      WIELCY WSPÓŁCZEŚNI.
      Dom rodzinny Janka był stanowczo internacjonalistyczny. Janek, choć słucha
      radia i czyta gazety, nigdy nie wspomina o żadnym, poza Rokossowskim, znanym
      Polaku. Nigdy nie mówi o Sikorskim, Andersie, Piłsudskim. Nie ma też w filmie
      złamanego portretu Stalina. Dopiero gdy czołg wjeżdża na tereny przyszłej NRD,
      pojawiają się portrety Adolfa Hitlera. Pojawia się też nazwisko Goering, i to w
      liczbie mnogiej - jako określenie esesmanów.

      SPORT, HIGIENA.
      Janek lubi pływać, choć nie robi tego dobrze. Gustlik kąpie się częściej.
      Grigorij natomiast jest radykałem - myjąc się nigdy nie moczy włosów.
      Janek papierosy zaczyna palić w wojsku. Grigorij pali od początku. Janek
      również w wojsku zaczyna się golić. Jeszcze w Lublinie wyskubuje sobie pierwsze
      włosy z brody. W wyzwolonym Lublinie zresztą nasi czołgiści są pionierami
      golenia się w ogóle. Wszyscy mężczyźni są w mieście nieogoleni, nawet grabarz -
      folksdojcz. Potwierdza to znaną tezę, że nawyki higieniczne przyszły do nas
      wraz z Armią Czerwoną.

      JANEK I ZABIJANIE.
      Janek nic nie wie o zabijaniu. Ani na początku, ani na końcu filmu. Bardzo się
      do zabijania garnie, ale chyba nie wie, jak zacząć. Najpierw ćwiczy na
      zwierzątkach. Kiedy zabija tygrysa, uznaje, ze dojrzał do zabijania ludzi. Ale
      to nie jest takie proste. Olgierd wręcz zmusza go, by brał jeńców, nie zabijał.
      Olgierd wie, ze jeńców się nie zabija - służył przecież w armii sowieckiej.
      Janek, syn polskiego oficera, tego nie wie. Wreszcie Jankowi udaje się zabić
      bezbronnego Niemca - ewakuującego się z płonącego czołgu. Potem wraca do brania
      Niemców żywcem. Zresztą w całym filmie - tak wychodzi - licencje na ginięcie
      maja tylko najlepsi ludzie na Ziemi - Rosjanie. Ginie Fiedia "Jołki-połki",
      ginie Olgierd, ginie genialny saper Sasza. Rosjanie padają szczególnie gęsto na
      ziemiach polskich i na terenach przyszłego NRD. Jest to zgodne z rosyjską racją
      stanu - tylko Rosjanie przelewali krew w celu wyzwolenia Europy. Cud, że
      Czernousow i Marusia ocaleli z tego pogromu. Ponieważ na wojnie giną wyłącznie
      dobrzy ludzie, to Niemcy praktycznie nie są zabijani. Kiedy Czernousow i jego
      kompania rozbijają bunkier, poharatani seriami Niemcy wstają, jak gdyby nigdy
      nic i oddaj
      • Gość: asd cd. Za co kochamy Janka? IP: *.lubin.dialog.net.pl 07.02.03, 21:19
        oddają się do niewoli. Niemcy zresztą oddają się w ręce Rosjan chętnie, czasem
        wręcz bez powodu. Widocznie wiedza, ze jest to niewola przyjemna.

        JANEK, KOBIETY, SEKS.
        Stosunek Janka Kosa do kobiet to ogromny problem. Pierwsza napotkana dziewczyna
        jest warszawianka Lidia Wisniewska. Poznają się w bydlęcym wagonie. Potem
        całują się na ciężarówce. I to na ostro. Potem w zasadzie się zaręczają.
        Pierścionkiem są ciepłe rękawice z jenota. Te rękawice przewijają się przez
        cały film, nikt ich nie chce nosić. W końcu przepadają. Są jednym z nielicznych
        przedmiotów, których Janek nie zostawia na szczycie Bramy Brandenburskiej.
        Sytuacja Lidki zmienia się diametralnie, gdy do gry wkracza Marusia. Marusia
        jest ruda, co trzeba przyjąć na wiarę - film jest czarno-bialy. Lidka zostaje
        brutalnie spławiona przez Janka; mało tego, Janek i bezpośredni przełożony
        Lidki, pułkownik Tadeusz, skłaniają ją, by zaprzyjaźniła się ze zwycięską
        rywalką. Ona jest przecież Rosjanką, a kacapów można nie lubić, ale trzeba z
        nimi dobrze żyć. Co ciekawe, Lidka zostaje puszczona w trąbę zaraz po tym, jak
        ratuje Jankowi i pozostałym pancernym życie. Z rozpaczy Lidka wydaje się za
        Grigorija, a małżeństwo z Gruzinem dla Polki w tych latach to wiadomo - pewna
        śmierć z ręki mafii. W towarzystwie Marusi Janek wyraźnie się nudzi. Nie jest
        ona szczególnie rozgarnięta i to go meczy. Marusia opowiada wciąż o rosyjskim
        folklorze. Raz próbuje uprawiać z nią seks, na szczęście do akcji wkraczają
        esesmani. Sprawę małżeństwa z nią traktuje zimno, bez szczególnych uniesień.
        Zresztą zaręczyny pary młodych maja wyraźnie charakter kontraktu politycznego.
        Marusie oddaje Jankowi Czernousow i sowiecki generał. Do sfinalizowania
        kontraktu usilnie dąży Stanisław Kos, który najwyraźniej przez małżeństwo syna
        z Rosjanką chce się ustawić w nowej rzeczywistości. Gdy Janek waha się, ojciec
        posuwa się do tego, że straszy go szkołą. Janek, przerażony perspektywa powrotu
        do szkoły, zgadza się na wszystko. Janek, mówiąc oględnie, woli męskie
        towarzystwo.

        JANEK, MĘŻCZYŹNI, SEKS.
        Kazdy film wojenny, oprócz może "Tak tu cicho o zmierzchu", jest w swej istocie
        mizoginistyczny. (Dzisiaj chyba mówi się - seksistowski). W prawie każdym
        filmie wojennym obecne są natomiast watki homoseksualne. I "Czterej pancerni"
        nie są wyjątkiem. Kobiety w tym filmie zaznaczają się raczej nieciekawie. Lidka
        to płocha kokietka, flirtująca z Gustlikiem, Jankiem, nawet z chorążym Zenkiem.
        Donosi na Janka do pułkownika. O Martusi mowa była wyżej. Marusia dwa razy
        trafia do szpitala, wymaga stałej opieki. Honoratka, narzeczona Gustlika, nie
        odbiega od poziomu umysłowego przyszłego męża, który, dla humoru, pakuje sam
        sobie ropuchę pod furażerkę. Natomiast mężczyźni - przeciwnie - są na ogół w
        porządku. Przystojny meteorolog - porucznik Olgierd Jarosz, jest bardzo miły
        wobec dam. Mily i nic ponadto. Kiedy lubelska pani nauczycielka chce go
        poderwać, Jarosz mówi zdecydowanie - stop. Natomiast ceni sobie fizyczną
        bliskość ze swoimi podkomendnymi - Janka obejmuje w pasie, i to przy
        pułkowniku. Obejmuje nawet Gustlika. Pulkownik Tadeusz również uwielbia Janka.
        Funduje mu drogie prezenty - hełmofon, Krzyż Walecznych, kiełbasę dla Szarika.
        Pułkownik Tadeusz awansuje raz po raz Janka na coraz wyższe stopnie. Co
        ciekawe, Pułkownik nie jest w ogóle zainteresowany swą radiotelegrafistką
        Lidką. Gdyby Bill Clinton oglądał "pancernych", to mógłby z pułkownika Tadeusza
        brać przykład, jak należy układać stosunki z personelem. Janka uwielbiają też
        na zmianę Grigorij i Gustlik. Grigorij jest notorycznym erotomanem. Czereśniak
        okazuje czułość wyłącznie trzodzie..

        JANEK I JEGO PIES.
        W polskiej krytyce filmowej utrwaliło się przekonanie, ze Janek Szarika lubi.
        To nie jest prawda. Janek Szarika wykorzystuje, bezwzględnie
        wciągając poczciwego owczarka w swe intrygi. Szarik jest dla niego narzędziem w
        rozgrywkach personalnych z resztą załogi a także z Wichurą i chorążym Zenkiem.
        Szarik, beznadziejnie w Janku zakochany, raz po raz ratuje mu życie. Janek tego
        nie docenia. Po rozprawieniu się przez psa z niemieckimi dywersantami Janek
        mowi do Gustlika wprost - "Bez Szarika też byśmy dali sobie rade”. Potem jest
        coraz gorzej. Gdy pies ocala Janka z rąk pięciu (!) esesmanów, Janek zostawia
        go na pastwę losu. Kolegom wyjaśnia, ze nic nie mógł zrobić, a pies zginął, bo
        idiota - pewnie wlazł na minę. Dalej, w tej samej scenie, znajomy chłop
        przynosi czołgistom zupę i chleb. W czasie tradycyjnego siorbania Grigorij i
        Gustlik zostawiają resztki dla psa - Janek siorbie wszystko do końca. On
        postawił na psie krzyżyk. Jest zimnym egoista.

        JANEK I JEGO OJCIEC.
        Ojciec był wielkim cichym bohaterem pierwszych odcinków serialu. Janek szuka go
        aż do odcinka siódmego, gdy oświadcza, że jego ojciec zginął na Westerplatte.
        Co ciekawe - Janek intensywnie szuka ojca w krajach dalekich, natomiast w miarę
        zbliżania się do rodzinnego Gdańska o ojcu po prostu zapomina. Cierpi na
        przedziwną mutację sklerozy - kiedy spotyka wreszcie ojca, nie poznaje go.
        Zaczyna snuć wokół niego intrygi i rozsiewać podejrzenia. Ojciec jest w swym
        jedynaku zakochany. Walczy o niego z pułkownikiem. Walka odbywa się na prezenty
        i awanse. Wreszcie ojciec kupuje Jankowi nowy czołg i ostatecznie zdobywa serce
        syna.

        JANEK I PRACA.
        Janek pracą fizyczną po prostu się brzydzi. Kiedy Gustlik naciąga gąsienice, on
        stoi z boku i się śmieje. Kiedy pancerni naprawiają działo przed forsowaniem
        Odry, Janek idzie na schadzkę. Nigdy niczego nie gotuje (gotuje Gustlik, smaży
        Czereśniak), nie prasuje (prasuje Grigorij). W ogóle Janek traktuje swoją
        załogę jak służbę. Aby uniknąć obierania ziemniaków Janek posuwa się do donosu.

        JANEK I CUDZA WŁASNOŚĆ.
        Pojecie własności prywatnej w filmie nie istnieje. Niemcy sami oddają swym
        zdobywcom to, co maja najlepsze. Pies i jego czterej panowie, kiedy mają na coś
        ochotę, po prostu to biorą.

        JANEK I EKOLOGIA.
        Janek przyrody nienawidzi. Tak fauny, jak i flory. Nie znosi uwielbianych przez
        Czeresniaka krów. Od czasu, gdy obejmuje dowództwo, jego czołg pecjalnie i bez
        powodu lamie drzewa. Z satysfakcja zalewa róże feldfebla Kugela. Trudno
        zrozumieć, dlaczego w tej sytuacji Janek uniemożliwia Niemcom wyprodukowanie
        broni atomowej, która rozwiązałaby przecież problem radykalnie.

        JANEK I DONOSZENIE.
        Pierwsze spotkanie z pułkownikiem Tadeuszem mówi nam o Janku wszystko. Janek i
        Gustlik donoszą na kucharza (Wojciech Siemion). Pulkownik wsadza go do paki.
        Gdy Pulkownik wypuszcza Siemiona, Janek wścieka się. Donosicielstwo, skarżenie
        na towarzyszy broni jest w brygadzie normą. Kabluje równo Wichura, donosi
        Lidka. Chorąży Zenek jest po prostu kapusiem. Nie donosi jedynie Czereśniak,
        który jest popychłem, ciulem i, last but not least, czereśniakiem.

        OJCZYZNA JANKA.
        Jankowi dobrze jest na Syberii. Do domu nie tęskni, gdyby nie znalazł ojca, to
        wróciłby na Syberie. Tam jest czysto, ludzie żyją na poziomie. Mężczyźni są
        zadbani i ogoleni, kobiet nie ma w ogóle.

        PRZYSZŁOŚĆ JANKA.
        Przyszłość Janka jest oczywiście świetlana. Już w Berlinie został awansowany do
        stopnia oficerskiego (nie matura...!). Żona - Rosjanka - ułatwia drogę do
        sowieckich akademii im. Woroszyłowa, Żukowa, Koniewa. To z kolei otwiera drogę
        do generalicji LWP. W ten sposób spełniłaby się przepowiednia Gustlika, który
        już w Siedlcach wróży Jankowi generalskie szlify. Relatywnie niski poziom
        wykształcenia ogólnego - sześć klas szkoły powszechnej - nie stanowi żadnej
        przeszkody. W czasie inwazji na Czechosłowacje Janek świętowałby czterdzieste
        urodziny, trzynaście lat później z grupą rówieśników Janek mógłby założyć
        Wojskowa Radę Ocalenia Narodowego. Ewentualny alkoholizm (Janek pierwszy
        spirytus wypija mając szesnaście lat) również może w karierze pomóc.

        PARADOKS JANKA KOSA.
        Janek, jak to wykazałem wy
        • Gość: asd cd. Za co kochamy Janka? IP: *.lubin.dialog.net.pl 07.02.03, 21:24
          PARADOKS JANKA KOSA.
          Janek, jak to wykazałem wyżej, jest człowiekiem zimnym, wyrachowanym, skrajnym
          egoistą. Nie wyznaje żadnych zasad, poza zasadą własnej korzyści. Nie wierzy w
          przesady. Może siorbać i nie musi myć szyi. Jest nielojalny w stosunku do
          ludzi, matki, ojca, ojczyzny, nawet w stosunku do zwierząt. Nie musi wynosić
          śmieci i chodzić do szkoły. Donosi, jest zwolennikiem twardych represji. Może
          pić wódkę i palić papierosy. Jest wyrozumiały i wielkoduszny jedynie w stosunku
          do samego siebie. Nie musi się uczyć, odrabiać lekcji. Otoczenie nie szczędzi
          mu pochwal, zaszczytów, prezentów. Może deptać trawniki i niszczyć zabytki.
          Kobiety za nim szaleją, choć traktuje je poniżej wszelkiego poziomu. Nikt go
          nie wychowuje, nie zwraca mu nigdy uwagi. Wszyscy ubiegają się o względy Janka.
          Jest on leniwym, kapryśnym, złym chłopcem, którego, nieco wbrew logice, wszyscy
          kochają. Każdy by chciał mieć takie życie. I to jest jedyny sekret sukcesu
          serialu "Czterej pancerni i pies".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka