Dodaj do ulubionych

Partner na całe życie.

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.02.03, 23:55
Skąd wiadomo,że partner,z którym jesteśmy i kochamy się,będzie z nami na
całe życie?Co zrobić aby się nie znudzić sobą?Czy używać słów:"zawsze
będziemy razem".Na ile powinno się akceptować wady drugiej osoby?Co warto
poświęcać w imię miłości?Jak wytrzymywać dni,godziny,gdy nie możemy się
zobaczyć z ukochaną osobą?Jak wam się wydaje?


-pozdrawiam;)
Obserwuj wątek
    • Gość: Malwina Re: Partner na całe życie. IP: *.d1.club-internet.fr 08.02.03, 23:58
      -nie wiadomo
      - nie nudzic sie z soba
      - nie poswiecac sie
      • Gość: Terry Re: Partner na całe życie. IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 13.02.03, 23:51
        Gość portalu: Malwina napisał(a):

        > -nie wiadomo
        = nie wiesz to po co się wypowiadasz ?
        > - nie nudzic sie z soba
        = lepiej brzmi "ze sobą"
        > - nie poswiecac sie
        = nie , absolutnie nie. Trzeba najpierw myśleć o wyimprezowaniu się tak aby dać
        się imprezom zakręcić i nie pozolić aby ktoś ściemniał i robił ściemę, że w
        życiu jest jeszcze pare ciekawych rzeczy poza tzw. partnerstwem.
    • Gość: ryba Re: Partner na całe życie. IP: *.blueyonder.co.uk 09.02.03, 01:26
      Czlowiek to nie kormoran (kormoran to ten ptak co Pan Bog odebral mu zmysl ze
      moga byc fajniejsze kormoranki), wiec nigdy nie wiesz jaki ukochany czy
      ukochana ci numer wywinie. To dopiero dowiesz sie w sadzie........
    • zielka Re: Partner na ca?e z˙ycie. 09.02.03, 10:57
      nie na wszystkie pytania znam odpowiedzi, ale uzywac slow takich, jak
      "zawsze bedziemy razem", to chyba nalezy. z drugiej strony, moze nie w
      takim brzmieniu wlasnie...
      hehe. ja pewnemu panu mowie, ze jak juz bedzie mial prawdziwa zone i
      dzieci, nie takie bzdurne historie jak ta ze mna, to ja bede go sledzic, i
      nauczycielka w szkole jego dzieciakow zostane;-)
      co znaczy mniej wiecej to samo, co "zawsze bedziemy razem".

      aaaa... jesli wydaje Ci sie, ze Twoje ustepstwa sa poswieceniem, to
      niekoniecznie musisz w tym znajdowac elementy niejako upakarzajace.
      wydaje mi sie jednak, ze wazne jest to, by zmienialo to nieco osobe dla
      ktorej te poswiecenia czynisz - ba, w taki sposob nawet, by zlikwidowac to,
      co Cie do owych p. prowokowalo.

      czyli konieczna kontrreakcja. jesli jej nie ma - nie wiem, co wtedy zupelnie.
      teoretycznie nalezalo by to rozwazyc po storkoc powazniej.
      • Gość: dodo Re: Partner na ca?e z˙ycie. IP: *.sympatico.ca 09.02.03, 14:55
        ryba - naprawde kormoran? ja zawsze myslalam, ze albatros
        ale ty jako ryba pewnie wiesz lepiej kto na ciebie poluje ;-)
        a tak w ogole to goethe mial racje i jego slowa nalezy
        sobie codziennie powtarzac :-) "raz wybrawszy wciaz
        wybierac musze", on zreszta napisal tez "milosci! kazdego
        dnia czekam na ciebie!" a wiec do wyboru, do koloru...
        cytaciki na niedziele i na..."zawsze" :-)
        • Gość: ryba Re: Partner na ca?e z˙ycie. IP: *.blueyonder.co.uk 09.02.03, 18:55
          Gość portalu: dodo napisał(a):

          > ryba - naprawde kormoran? ja zawsze myslalam, ze albatros
          > ale ty jako ryba pewnie wiesz lepiej kto na ciebie poluje ;-)
          > a tak w ogole to goethe mial racje i jego slowa nalezy
          > sobie codziennie powtarzac :-) "raz wybrawszy wciaz
          > wybierac musze", on zreszta napisal tez "milosci! kazdego
          > dnia czekam na ciebie!" a wiec do wyboru, do koloru...
          > cytaciki na niedziele i na..."zawsze" :-)

          Ah, bo mnie sie te wszystkie ptoki myla:)) Chcialem napisac golab, ale
          pomyslalem ze za maly...
    • kwieto Re: Partner na całe życie. 09.02.03, 15:53
      Gość portalu: ama napisał(a):

      > Skąd wiadomo,że partner,z którym jesteśmy i kochamy się,będzie z nami na
      > całe życie?

      A po diabla to wiedziec?
      A jesli nie bedzie, to co?


      > Co zrobić aby się nie znudzić sobą?

      Nie byc nudnym/nudna


      > Czy używać słów:"zawsze
      > będziemy razem".

      No, nie wiem... sa takie miejsca w ktorych wolalbym byc sam...


      > Na ile powinno się akceptować wady drugiej osoby?

      Na tyle na ile sa akceptowalne


      > Co warto poświęcic w imie miłości?

      Nic, o ile jest to odbierane jako poświęcenie.


      Jak wytrzymywać dni,godziny,gdy nie możemy się
      > zobaczyć z ukochaną osobą?

      Zajac sie codziennoscia.
    • ann.k Re: Partner na całe życie. 09.02.03, 17:59
      ktos kiedys napisal: "a potem przychodzi taki poranek, w ktory sie obudzisz
      przy nim i juz wiesz, ze zawsze chcesz sie budzic kolo niego"

      a moim zdaniem to bedzie TEN, kiedy sobie nie zadasz zadnego z tych pytan; bo
      to sie po prostu wie, po prostu czuje;
    • Gość: odpowiedz To proste ........................................ IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 09.02.03, 18:45
      kochaj swojego partnera kazdego dnia jak by to byl
      pierwszy dzien twojej milosci do niego, a ostatni dzien w
      twoim zyciu. ZA 47 dni bedzie 10 000 jak to robimy.
      www.ten-thousand-days-in-love.us/
      oraz nigdy nie zasiewaj mysli negatywnej ze to sie kiedys
      skonczy no bo przeciez ludzie mowia ze wszystko co dobre
      to sie kiedys konczy. -
    • Gość: Mevillian Re: Partner na całe życie. IP: *.blich.krakow.pl / 192.168.0.* 10.02.03, 09:42
      Gość portalu: ama napisał(a):

      > Skąd wiadomo,że partner,z którym jesteśmy i kochamy się,będzie z nami na
      > całe życie?
      nie wiadomo.
      ja w kazdym razie w to nie wierze, by z kims moc byc cale zycie.
      i nie wierzylam zadnemu partnerowi, gdy mowil cos takiego.
      ale inni wierza, i niektorym sie udaje.
      z nich nalezy brac przyklad :>

      >Co zrobić aby się nie znudzić sobą?
      interesowac sie druga osoba. znalezc w niej cos interesujacego.
      niepowtarzalnego.

      >Czy używać słów:"zawsze
      > będziemy razem".
      Mevillian wykonuje manewr ucieczkowy. :>
      nigdy w zyciu!

      >Na ile powinno się akceptować wady drugiej osoby?
      kochac - jak mowil Fromm - mimo czegos, nie "za cos". tym samym akceptujesz
      wady.

      >Co warto
      > poświęcać w imię miłości?
      nic.
      jesli w jednym zdaniu pojawia sie "milosc" obok "poswiecenia" to nie jest to
      milosc.



      >Jak wytrzymywać dni,godziny,gdy nie możemy się
      > zobaczyć z ukochaną osobą?Jak wam się wydaje?
      po prostu.. wytrzymywac, i cieszyc sie na mysl, ze juz niedlugo sie z tym kims
      bedzie mozna zobaczyc? z kazda minuta jest blizej :>


      pozdrawiam
      Mevillian
    • tamatka Re: Partner na całe życie. 12.02.03, 07:52
      Czy przezyjesz z nim cale zycie tego nikt nie wie.Badz soba nie poswiecaj
      sie.Zachowaj odrobine czasu tylko dla siebie. Nie rezygnuj ze swoich przyjaciol
      lub zainteresowan.Dzieki temu bedziesz mogla uniknac nudzie.Nie badz
      zaborcza,szanuj jego hobby i pozwalaj mu na nie.Nie poddawaj sie zludzeniu ze
      juz wszystko w zyciu osiagnelas,bo jest zludne.
      • Gość: ToeToe Re: Partner na całe życie. IP: *.ihug.net 12.02.03, 10:28
        Nie wierze, ale chcialabym sie mylic...
    • Gość: Terry Re: Partner na całe życie. IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 13.02.03, 23:48
      Partners dobry jest do tańca, na prywatkę (najlepiej we dwoje). Natomiast na
      całe życie jest współmałżonek. Życie to niestety nie tylko orgazm ale i
      obowiązki, kompromisy, praca, złe samopoczucie. Różnie, jak to w życiu. Po co
      kombinować jakieś surogaty typu konkubinat, "partnerstwo" - chyba dla pokoju,
      jak można wziąć wzór z tych kochających inaczej, którzy walczą jak lwy o prawo
      do małżeństwa. Myśleć proszę a potem pisać.
      • Gość: ToeToe Re: Partner na całe życie. IP: *.jetstream.xtra.co.nz 14.02.03, 00:15
        Nie rozumiem za bardzo zwiazku miedzy malzonkiem a partnerem na cale zycie.
        Moze wytlumaczysz??
    • cossa Re: Partner na całe życie. 14.02.03, 00:17
      witam,
      tez odpowiedzi nie dam, bo jej nie znam, ale sprobuje
      napisac jak ja to widze. kiedys, gdy poznalam swojego
      aktualnego meca (mec=facet - nie lubie slowa facet:) i
      mialam sie zdecydowac, czy brnac w ten zwiazek czy nie.
      rozmawialam o tym z kumpela. balam sie, ze moge zostac
      zraniona, ze jego bede mogla zranic, bo przeciez nie wiem
      czy mi sie jakis na horyzoncie nie pokaze i nie poczuje
      miety w inna strone. ona mi na to odpowiedziala - to jest
      ryzyko, ktore pojdejmujesz. nie masz gotowej odpowiedzi
      jak sie ulozy. to jedno.
      Druga rzecz, to cos o czym wydaje mi sie ludzie
      zapominaja, gdy sa juz ze saba dlugo lub jeszcze dluzej.
      to, ze jestesmy ze soba jest naszym wyborem, a nie
      przymusiem. ja i on chcemy byc ze soba. jesli w ktoryms
      momencie poczuje ktoras ze stron, ze jednak bardziej sie
      meczy niz zyje - dobrze jest sie rozstac. wiem -
      konsekwencja malzenstwa sa dzieci. dla nich warto
      odgrywac farse w domu, choc tez nie zawsze. dzieci sa
      niesamowite, ale to inna para kaloszy.
      Ogolnie, by juz sie nie zapetlac. Uwazam, ze instytucja
      malzenstwa wiele psuje, gdyz w naszej mentalnosci sa
      zakodowane pewne role, ktore wielu z nas przyjmuje (jak
      za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki) tuz po slubie i
      ta wlasciwosc moze spowodowac, ze nawet przypisany nam
      parner (gdzies tam na gorze) moze odejsc lub zostac
      pozostawiony.

      pozdrawiam
      cossa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka