Gość: wredny
IP: *.pppool.de
12.02.03, 18:43
Jacek zmarl w ostatnia niedziele. Nie widzielismy sie kilka lat. W ostaniej
rozmowie obiecal, ze odezwie sie, kiedy wroci ze szpitala do domu. Nie zrobil
tego. Ja tez nie dzwonilem, bo nie pielegnuje kontaktow "jednokierunkowych".
W latach 80-siatych wypilismy razem duzo alkoholu, wypalilismy duzo
papierosow i wymienilismy wiele zdan, ktore dotykaly "wiecznych pytan". Nie
byl raczej przyjacielem. Byl starym (w maju skonczylby "50") cynikiem, ktory
w dodatku podrywal kazda z moich owczesnych dziewczyn. Lubil dobra muzyke i
black&white.
Za kilka dni cialo zostanie spalone, poniewaz "nie mial umowy z robakami"...
Bedzie mi go brak.
wredny