Dodaj do ulubionych

walentynki....

14.02.03, 16:12
Znowu. Kolejny raz mijam na ulicy szczesliwe, zakochane pary, wysluchuje caly
dzien w radiu zyczen, sentymentalnych, nastrojowych piosenek z dedykacja dla
TEJ JEDYNEJ/TEGO JEDYNEGO i... wiem ze chocbym niewiem ile stacji naraz
sluchala, na pewno nie uslysze czegos takiego o mnie. Nikt mnie dzisiaj nie
przytuli, nie powie jak mocno i bardzo mnie kocha.... nikomu ja tego nie
powiem.
DLACZEGO??? Czy ja cos komus zrobilam??? Czemu nie moge byc po prostu
szczesliwa??? czemu kazdy mezczyzna ktorego spotykam widzi we mnie tylko albo
kumpele do pogadania albo potencjalna zdobycz na jedna-kilka nocy???

Jest tu ktos kto tez nie lubi Walentynek?
Obserwuj wątek
    • arek_cz Re: walentynki.... 14.02.03, 16:43
      Ja rok temu myslalem tak samo.
      Ale pamietaj o jednym ze nigdy nie wiesz co Cie czeka za
      kolejnym robiem.

      Usmiechnij sie choc do siebie :)

      Pozdrawiam cieplutko
    • ann.k Re: walentynki.... 14.02.03, 17:10
      dedykuje Ci moja sygnaturke; usmiechnij sie; ci wszyscy zakochani tez kiedys
      musieli znosic walentynki w samotnosci;
      • speedymika Re: walentynki.... 14.02.03, 17:31
        dzieki.
        Czasem watpie czy jeszcze sobie to wszystko poukladam. Jak mawia moj brat -
        swoje lata juz mam. Potrzebuje juz stabilizacji,rodziny... Wiekszosc znajomych -
        a w zasadzie to chyba juz wszyscy juz to osiagneli lub sa bardzo blisko.
        Nawet nie mam z kim sie dzisiaj upic - wszyscy w parach, zajeci soba...
        Liczylam dzisiaj na jedna walentynke - no ale wiadomo czyja matka jest
        nadzieja, prawda? Juz wiem ze sie jej nie doczekam.
        Pozdrawiam wszystkich zakochanych i tych ktorzy tak jak ja jeszcze wciaz
        czekaja..
    • Gość: Imagine Re: walentynki.... IP: *.unl.edu 14.02.03, 17:36
      Ja nie lubie. To jest nakrecacz biznesu, nic wiecej. Paru grubych, zachlannych,
      oblesnych skurwieli robi sobie miliardy na naszej glupocie.
      Pozdr, Imagine.
      PS. ktoregos dnia i Ty uslyszysz te slodkie slowa skierowane do Ciebie. Ale nie
      przez radio. Tego Ci zycze z calego serca.
      • Gość: rude boy Re: walentynki.... IP: *.lublin.mm.pl 14.02.03, 17:59
        słusznie świeto zakochanych w takiej formie jakiej jest obchodzone to jest
        kolejny przejaw amerykańskiego imperjalizmu nie trzeba 14 lutego by okazać
        komuś co do niego się czuje
        OI pozdrowienia
    • Gość: Zakochana Re: walentynki.... IP: 217.8.186.* 14.02.03, 18:12
      speedymika napisała:

      . Nikt mnie dzisiaj nie
      > przytuli, nie powie jak mocno i bardzo mnie kocha.... nikomu ja tego nie
      > powiem.

      Kim jesteś - byłam, kim jestem - będziesz.
      To wprawdzie z nagrobka, ale uniwersalne.
      Mój syn dał kartkę mojej córce - sam zrobił.
      Naprawdę nie ma nikogo, komu Ty też możesz dać. To przecież nie musi być Twój
      facet.

      A jeśli jest tak bardzo źle, to wyłącz radio i telewizor, wypożycz jakiś film
      akcji lub horror (dziś większość na kolacjach przy świecach, więc jest wybór) i
      oglądaj przez cały wieczór, zajadając ulubione coś tam.
      Wierzę i życzę Ci z całego serca, żebyś za jakiś czas mogła wysłać taki
      pocieszający post - innej samotnej:))
      • Gość: Renka Re: walentynki...to swieto milosci do ludzi. IP: *.home.cgocable.net 14.02.03, 19:09
        Usmiechnij sie do siebie, do przechodniow, przeciez to sa walentynki.Ja zawsze
        na walentynki daje drobiazgi calej mojej rodzince. Sa to naprawde drobiazdzki,
        typu swieca w ksztalcie serduszka, lizak w ksztalcie serduszka, kubeczek,
        kartka itp. Wazne jest, ze z usmiechem i szczerymi zyczeniami: happy
        valentines !
        Przyjemnosc jest w rozdawaniu, a nie braniu :))
        Bo twoj smutek samotny nie jest taki samotny, jak ci sie wydaje.To iluzja :))
        • Gość: Walentyna Re: Refleksja ogolna IP: *.ny5030.east.verizon.net 14.02.03, 19:48
          Ten przymus bycia szczesliwym dot. nie tylko Walentynek. Rowniez na Boze
          Narodzenie, imieniny Nowy Rok podobno wszyscy sa tacy radosni. Te lukrowane
          wspomnienia z domow rodzinnych, wlasne szczescia rodzinne i dla pokrzepienia
          sumiemia obrazek ze schroniska dla bezdomnych, gdzie przygotowana jest wigilia.
          A przeciez pomiedzy tym jest bardzo duzo ludzi, ktorzy sa zwyczajnie sami,
          czekaja czy ich ktos zaprosi, zaprosi tez nie czuja sie najlepiej, a chorzy z
          nieodleglym wyrokiem i ich rodziny, ktorym tez musi udzielic sie swiateczny
          nastroj. Dlatego nieprawda jest, ze w te nieszczesne Walentynki "wszyscy"
          naokolo dostaja dowody milosci, czy sympatii. W moim babskim srodowisku
          wszyscy, gdy minie juz ten dzien oddychamy z ulga. Na szczescie jest jeszcze
          tyle innych zwyczajnych dni. Zreszta juz jest po wszystkim.
      • Gość: speedymika Re: walentynki.... IP: *.lubin.dialog.net.pl 14.02.03, 20:34
        owszem, moge dac Mamie, kolezankom, znajomym.. ale chcialabym wreszcie moc dac
        i otrzymac TA NAJWAZNIEJSZA.
        Moge sie zaszyc - wlasnie to zrobilam, tylko ja, internet i papierosy - prawie
        jak u Kasi Nosowskiej.
        Kiedys wydawalo mi sie ze jak bede miec 20 lat to bedzie czas na meza,
        dzieci... To bylo jak bylam bardzo mloda.
        Skonczylam 20... wtedy myslalam ze takim "przelomowym" momentem to bedzie 24-25
        lat.bylam wtedy w tzw. stalym i powaznym zwiazku, czekalismy tylko na
        unormowanie naszej sytuacji finansowej-on nie mial pracy.Wspieralam go i
        kochalam,dawalam wiare we wlasne mozliwosci (nie wierzyl w siebie w ogole jak
        go poznalam).Trwalo to 4 lata.
        Jak juz uwierzyl i znalazl prace - znalazl tez inna kobiete.Teraz jest
        szczesliwym ojcem i mezem, a ja - coz - od tego czasu jestem sama. Owszem,
        spotykalam na swojej drodze roznych mezczyzn - ale to nie bylo "to".
        Teraz ta "granica" przesunela mi sie na wiek 30 lat. I czuje ze jesli do tego
        czasu nic sie nie zmieni - to juz chyba tak zostanie.
        Nie zamierzam wiazac sie z kims tylko po to zeby nie byc sama. Jezeli nie
        spotkam na swojej drodze "tego Jedynego" - dolacze pewnie do grona
        zgorzknialych starych panien. Zaczynam sie z tym liczyc powoli.
        Jest taki ktos, kto duzo dla mnie znaczy. Obawiam sie jednak ze to dziala tylko
        w jedna strone. Nie odwazylam sie wyslac mu walentynki. Pewnie zreszta on nawet
        jej ode mnie nie oczekuje.

        Dzieki wszystkim za slowa otuchy.

        • onnanohito APEL 14.02.03, 20:46
          Ludzie WSZYSCY.

          Co sądzicie o tym aby zakazac prawnie używania wyrażenia "zgorzkniała stara
          panna"?

          Jest takie powiedzenie, że komuś się "nóż w kieszeni otwiera". I to właśnie mi
          się robi, jak to słyszę. Prawie całe dorosłe życie byłam sama i nigdy,
          przenigdy tak o sobie nie pomyślałam!

          Niniejszym zakazuję tak o sobie mówić i przede wszystkim MYŚLEĆ!!! Szkoda
          tylko, że to nic nie da.

          Pozdrawiam.

          P.S.: Walentynki mam w "głębokim poważaniu". Dziś w piątek po koszmarnym
          tygodniu pracy (koszmarny = strasznie męczący) ja wyżywam się na forum, a mój
          W. robi przegląd prasy. Nie całujemy się cały dzień z sercami w oczach, bo są
          Walentynki a my się kochamy. Proszę Cię, S., nie przejmuj się tym dniem. I w
          ogóle się nie przejmuj, tylko ciesz się życiem, kobito!!! Życie bywa takie
          piękne!!!

          Miłego wieczoru wszystkim.
          • Gość: Mevillian Re: APEL IP: *.blich.krakow.pl / 192.168.0.* 14.02.03, 21:39
            onnanohito napisała:

            > Ludzie WSZYSCY.
            >
            > Co sądzicie o tym aby zakazac prawnie używania wyrażenia "zgorzkniała stara
            > panna"?

            jestem za.
            to tylko utrwalanie stereotypu.

            >
            >
            > P.S.: Walentynki mam w "głębokim poważaniu". Dziś w piątek po koszmarnym
            > tygodniu pracy (koszmarny = strasznie męczący) ja wyżywam się na forum, a mój
            > W. robi przegląd prasy. Nie całujemy się cały dzień z sercami w oczach, bo są
            > Walentynki a my się kochamy.
            brrrrr, szlag mnie trafia [przepraszam bardzo za nieparlamentarne slownictwo],
            gdy ide ulica, i musze omijac pary radosnie wymachujace pluszowymi serduszkami,
            balonikami w ksztalcie tychze itp. Po prostu zastanawiam sie, ile z tych osob,
            obdarowujacych swoje drugie polowki tego typu prezentami, pomysli o tym, zeby
            cos podobnego podarowac np. za tydzien - bez zadnej "odgornie nakazanej" okazji.
            I coz, przychyle sie do zdania Imagine - tak, to komercha. Irytujaca ;/ szum
            wokol tego swieta zakochanych wymyslono chyba tylko po to, by zapelnic czyms
            rynek i zmusic do odwiedzania sklepow potencjalnych konsumentow w czasie
            pomiedzy Bozym Narodzeniem/Nowym Rokiem a Wielkanoca... brrrrr.
            jak zawsze pozdrawiam...
            Mevillian [oby cieplej bylo :>]




    • Gość: Wenus Re: walentynki.... IP: *.lodz.dialog.net.pl 14.02.03, 21:08
      Ej, spedymiko, wiecej dystansu i pogody ducha! Przyjdzie czas ze i Ty
      dostaniesz swoja "walentynke"! I niech "nia" bedzie ten wymarzony facet
      na całe zycie, a nie tylko na jeden dzien - 14 lutego :-)

      pozdrawiam
    • cossa Re: walentynki.... 15.02.03, 00:26
      ja sie dzis z moim walentym pogryzlam jakos popoludniu.
      niby zgoda, ale oczy spuchniete:) wedrowalam sama przez
      miasto i wsciekalam sie, ze juz wszystkie sklepy
      pozamykane, bo nawet malego drobiazgu nie zdarzylam kupic
      (bylo po 18:00:). nie narzekajcie na komercje - gdyby
      bylo bardzo zle zdazylabym cos kupic na miescie:) zartuje:)
      czekamy na milosc, a gdy ona przychodzi przynosi ze saba
      to wytesknione 36.6, ale poza tym mase klopotow, ale o
      tym nie mysli, bo to przeciez psuje cudowny obrazek
      seruszek, cukiereczkow i innych dupelkow walentynkowych:)

      generalnie jestem przeciw (komercja i same pary na
      miesicie - jakby samotnych gdzies wywiezli), ale to mile,
      zwlaszcza, ze mam zwyczaj wysylac walentynki do brata i
      paru dobrych znajomych:) i jesli nie 14 lutego to kiedy?:)

      pozdrawiam
      cossa

      speedymika napisała:

      > Znowu. Kolejny raz mijam na ulicy szczesliwe, zakochane
      pary, wysluchuje caly
      > dzien w radiu zyczen, sentymentalnych, nastrojowych
      piosenek z dedykacja dla
      > TEJ JEDYNEJ/TEGO JEDYNEGO i... wiem ze chocbym niewiem
      ile stacji naraz
      > sluchala, na pewno nie uslysze czegos takiego o mnie.
      Nikt mnie dzisiaj nie
      > przytuli, nie powie jak mocno i bardzo mnie kocha....
      nikomu ja tego nie
      > powiem.
      > DLACZEGO??? Czy ja cos komus zrobilam??? Czemu nie moge
      byc po prostu
      > szczesliwa??? czemu kazdy mezczyzna ktorego spotykam
      widzi we mnie tylko albo
      > kumpele do pogadania albo potencjalna zdobycz na
      jedna-kilka nocy???
      >
      > Jest tu ktos kto tez nie lubi Walentynek?
      • Gość: Renka Re: walentynki...ku nadziei IP: *.ADSL.mnsi.net 15.02.03, 03:59
        Drogie walentynki!
        Naprawde znam historie z zycia wzieta i to niejedna, ze takie sobie dziewczyny
        przebieraly, wybieraly, dasaly sie i wreszcie zgodzily sie laskawie w wieku
        ddduuuuzo powyzej 35 lat na wspanialych walentynow z domami i niezlymi
        bryczkami. I to sie w POLSCE zdazylo!
        Never say never.
        • speedymika Re: walentynki...ku nadziei 15.02.03, 10:30
          Hmm... czyzby wedlug Ciebie w Polsce cos takiego bylo jakims szczegolnym
          wyjatkiem?
          Owszem, kreca sie jacys kolo mnie... ale to nie "to". Nie chodzi mi o status
          materialny czy wyglad. Pytanie: czy z tym czlowiekiem moglabym spedzic cale
          zycie, czy bedziemy umieli po 30 latach ze soba rozmawiac i cieszyc sie wciaz
          soba... czy chce sie obok niego budzic i zasypiac? Jak narazie odpowiedz
          brzmi "nie". Nie umiem po prostu byc z kims i "zobaczymy co dalej".
          Ale to chyba taka natura skorpiona. Albo 100% tak albo 100% nie.
          p.s. juz mi dzisiaj lepiej.
          • Gość: Renka Re: walentynki...ku nadziei IP: *.ADSL.mnsi.net 15.02.03, 23:16
            Moze w Polsce, ktora jawi mi sie jako bardzo biedny kraj z 20% bezrobociem to
            jest wyjatek, zyc bez trosk materialnych i w dodatku z tym wlasciwym
            czlowiekiem. Ale nie o tym chcialam, po prostu jak masz trafic na niego, to
            wpadniesz na przystanku w tlumie lub spotkasz go na pogrzebie. Stanie sie
            predzej czy pozniej. A co bedzie i kiedy to bedzie, to chyba nikt dokladnie
            nie wie.Mozna tylko snuc przypuszczenia, astrologiczne horoskopy analizowac
            itp. A nawet jak spotkasz swojego partnera na dzisiaj, to czy nim bedzie
            jutro, nie wiesz. Mozesz tylko tego bardzo pragnac i marzyc,wtedy twoje
            marzenia sie spelnia :))
            To jest pewne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka