CZY ZMIENIĆ STUDIA???

IP: *.ostroleka.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.03, 16:14
Właściwie nie tutaj chyba powinien znaleźć się ten temat, ale juz sama nie
wiem co mam robić. Zaczęłam swoje wymarzone studia, właściwie wybrałam je
spośród dwóch wymarzonych. Minął semestr a ja jestem panicznie znudzona:
wykłądy mnie nie interesują, chodze na nie sporadycznie, albo w ogóle; na
ćwiczenia uczęszczam bo są obowiązkowe, a dodatkowie zajęcia zniechęciły mnie
jeszcze bardziej (tzn. głównie wykładowcy, którzy nie potrafią - a może to ja
nie chcę - zainteresować mnie tym o czym mówią). Ostatnio wpadłąm na wydział
tych drugich niewybranych studiów (aby wybrać wykład ogólnoinstytutowy -
dostępny dla wszystkich chętnych) i...załamałam ręce - faktycznie jest tam o
wiele więcej zajęć niż na moim obecnym wydziale,ale...prowadzone są w różnych
miejscach (muzea, instytuty itp.), dotyczą tego co mnie interesuje
(fotografia, film, sztuka w każdym jej aspekcie) - bajka. Ostatnio
postanowiłam, że nie będę już więcej znudzona, skupię się na ćwiczeniach,
zacznę chodzić na wykłady, intersować się tym co dzieje się na moich
studiach...próbuję, szczerze próbuję - na razie okazało się, że jeden z
wykładowców jednak potrafi mnie zainteresować...więc sumiennie notuję i
słucham go z zaciekawieniem. Mimo wszystko jednak cały czas myśle już tylko o
tym, żeby próbować ponownie dostać się na tamten, odrzucony niegdyś,
kierunek - ale czy warto? A jeżeli okaże się, że ten entuzjazm przejdzie mi
tak szybko jak ten ostatni? Poza tym dochodzi do tego moja matka,która
załamywała ręce nad moim wyborem i cały czas wytykała mi, że nie
wybrałam "jej" wymarzonego kierunku - a może też - teraz - i mojego? CO
robić?
    • kwieto Re: CZY ZMIENIĆ STUDIA??? 16.02.03, 16:42
      Kierunek to tylko polowa sukcesu. Nie mniej duza role ma tu rowniez sama uczelnia - moze kierunek ten, a szkola nie taka?
      • Gość: jjj Re: CZY ZMIENIĆ STUDIA??? IP: *.ny5030.east.verizon.net 16.02.03, 17:12
        nie zmienilam kierunku 40 lat temu, moze nawet z troche innych wzgledow. wtedy
        sie tego nie ro9bilo. Cale moje zycie zawodowe zalowalam izaluje tego.
        • Gość: midm Re: CZY ZMIENIĆ STUDIA??? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.02.03, 17:28
          A ja zmienilam i nie zaluje.
    • Gość: plutonka Re: CZY ZMIENIĆ STUDIA??? IP: *.acn.waw.pl 16.02.03, 19:41
      Parę lat temu miałam podobny dylemat. Dwa różne kierunki studiów, dwie pasje.
      Jeden "z przyszłością", drugi nie.Wreszcie wybrałam ten pierwszy. Moją
      ukochaną, wymarzoną psychologię. Dostałam się, 8 osób na miejsce. I....dramat.
      Nuda, niekompetentni wykładowcy, bez pasji i osobowości. Program żenująco
      akademicki. Minął semestr i rzuciłam to w cholerę. W domu dramat bo co to
      będzie? Przesiedziałam do lata w domu zdołowana i zdałam na ten drugi kierunek -
      kulturoznawstwo. Nie żałuję ani trochę. Poznałam cudownych ludzi, rozwinęłam
      zainteresowania. I choć dziś tylko częściowo pracuję " w zawodzie" uważam, że
      warto było.Bądź wierna sobie, to Twoje życie. studia mogą być najważniejszym i
      najbardziej "zapładniającym" okresem w życiu. Nie zmarnuj tego.
      Pozdrawiam.
      • onnanohito Re: CZY ZMIENIĆ STUDIA??? 16.02.03, 21:51
        Zmień koniecznie.
        Moje doświadczenie: wymarzona od zawsze była japonistyka. Ale: przyjmują (wtedy
        tak było) 9 osób na rok, nie w moim mieście, nie mam pieniędzy, egzaminy
        wstępne straszne, 2 języki obce, na pewno się nie dostanę ... I drugi kierunek -
        architektura. Artyści (ha, ha) - no i rodzice tak chcieli, żebym tam
        studiowała. Po maturze - zdawałam na architekturę. Ale nie zdałam egzaminu z
        rysunku. No i przez następny rok - korepetycje. I oczywiście - udało się za
        drugim podejściem. W tym czasie uczyłam sie prywatnie japońskiego (ja uczyłam
        polskiego Japończyka, który mnie uczył japońskiego) i czytałam wszystko o
        Japonii itd. I architektura ... straszna porażka. 120 osób na roku,
        beznadziejni wykładowcy, którzy z wyżyn swego intelektu przemawiali do nas -
        maluczkich. Już nigdy potem tak się nie męczyłam w życiu, a minęło już 10 lat.
        Wiesz co? Rzuciłam architekturę po 3 miesiącach. Nie doczekałam nawet do
        pierwszej sesji. Bałam się bardzo, ukrywałam to przed rodzicami ... I
        potajemnie przygotowaywałam się do egzaminów wstępnych na Japonistykę, do
        Warszawy. Kończąc tę opowieść - udało mi się. Pasjonujące studia,
        najwspanialsza przygoda mojego życia i spełnienie marzeń. Nie pracuję "w
        zawodzie" - jestem teraz ... księgową :-) Ale było warto, naprawdę. Wiedzy i
        doświadczeń, które zdobyłam na studiach nikt mi nie zabierze. Wspaniali
        wykładowcy, pasjonaci po prostu. Wspaniałe 5 lat mego życia, walka ze sobą, bo
        było ciężko, ale potem - jaka satysfakcja!!!
        Zmień studia, jeżeli "ten drugi" kierunek jest naprawdę Twoim wymarzonym.
        Szkoda życia! A ten rok (u mnie dwa lata) przerwy - nie mają żadnego znaczenia.
        Tzn. nie będą miały za kilka lat.
        Trzymam kciuki i pozdrawiam.
      • Gość: rosina Re: CZY ZMIENIĆ STUDIA??? IP: *.visp.energis.pl 21.02.03, 11:13
        Hej hej
        Ja tez mam teraz mały dylemat.
        Chcę dobrać drugi kierunek, taki, który naprawdę mnie pasjonuje. Boję się, że
        jeśli wybiorę nieodpowiednią uczelnię, to zrażę się do tej dziedziny, a nie
        chciałabym tego...
        Mam do Ciebie pytanko: NA jakiej uczelni studiujesz?
    • Gość: Richelieu* Re: CZY ZMIENIĆ STUDIA??? IP: *.localdomain / 192.168.0.* 16.02.03, 23:08
      Maturę pisałam 6 lat temu. Z historii. Miałam wspaniałego nauczyciela historii
      i to on zarażał wszystkich swoją pasją. Tyle, że niekoniecznie akurat do
      historii, ale do wszystkich nauk jakoś z historią związanych. Do prawa w
      szczególności. Z mojej klasy 10 chyba osób na to prawo zdawało. Gdzieś koło 12
      osób na miejsce, kiedyś. Dostałam się tylko ja. Co to za radość była. Tak dumna
      chodziłam przez całe wakacje. No to zostanę adwokatem albo radcą prawnym,
      myślałam. Co to za świetlana przyszłość. Moją radość potęgował fakt, że
      właściwie nie wiedziałam co mam robić w życiu. Nie miałam żadnych szczególnych
      zainteresowań w liceum, ot, uczyłam się wszystkiego po trochu, z większym
      naciskiem na przedmioty mające cudownych nauczycieli. I tak była matematyka,
      biologia, geografia, fizyka, no i druga połowa liceum przypadła na historię,
      stąd prawo. No i przyszedł październik pełen nadziei. I pierwsze co usłyszałam,
      to hymn ku czci wspaniałych studentów najbardziej prestiżowego kierunku
      uniwersyteckiego. Urosłam, jeszcze bardziej. A potem ćwiczenia, ludzie. I, i
      zdziwienie, w liceum ludzie byli inni, jakby z innej gliny. Ta prawnicza glina
      do cna materialna. Tylko kim jest twój ojciec, a gdzie na wakacje jedziesz, a
      jakiej marki masz ciuchy, a książki to wszystkie kupiłeś? Boże. Kiedy mój
      ojciec nie był żadnym tam adwokatem, na wakacje nigdzie nie jeździłam chyba że
      do babci na wieś a i to na góra 2 tyg, większość moich ciuchów kupiona była
      wtedy na bazarze, a książki.. na kserówki starczało, na te cieńsze. I to ten
      kwiat, ta śmietanka polskiej młodzieży. Byli oczywiście ludzie tacy jak ja,
      czyli średniozamożni, ba, nawet i niezamożni, ale ja byłam na to za słaba
      psychicznie. Że nie zostanę radcą, że trudno mi zdawać każdy egzamin, bo czuję
      tą beznadzieję własnego położenia. Czy ciężko aż tak było? Nie, ale z mojego
      punktu widzenia było nie do zniesienia. Zdałam tylko jedną sesję, a potem
      miałam wybór między własnym spokojem i innymi studiami, a prawem, które wówczas
      było szczytem marzeń dla połowy maturzystów. I zrezygnowałam. Wszyscy naokoło
      mi odradzali, że to TAKI kierunek, że TAKA przyszłość, a ja zrezygnowałam.

      Piszę pracę magisterską, z geografii, o planowaniu przestrzennym, co za ciekawy
      temat mam. Ludzie? No, wyjazdy terenowe pozwoliły nam poznać się jak łyse
      konie, szkoda, że już się skończyły te wyjazdy na koszt państwa ;), ale my już
      sobie zrobimy ćwiczenia z meteorologii w czasie ulewy ;), albo z gleboznawstwa
      w jakimś przytulnym grajdołku ;). Ja byłam w szoku, że studia mogą się aż tak
      różnić. Geografia była wręcz bajkowa w stosunku do prawa. Do tego stopnia, że
      zaczęłam socjologię, bo lubię i bo chciałam mieć 2 studia. A teraz okazuje się,
      że w tym semestrze mam aż 2 dni wolne w tygodniu. cóż, może to ciągnące się
      prawo za mną już szósty rok wreszcie albo pociągnę albo odczepię od siebie. Bo
      jednak się ciągnie czarną smugą i drąży co byłoby gdybym nie zrezygnowała, a co
      będzie gdy tak albo gdy siak. Hm, czyżby po chwilowej bessie na prawników
      przyszła hossa


      *
    • amidala Re: CZY ZMIENIĆ STUDIA??? 17.02.03, 10:06
      Zmieniaj ale już! I co z tego, że mama się za głowę łapie, a zdrowy rozsądek
      każe inaczej. To twoje życie i jak masz żałować jeszcze parę lat, że nie
      zrobiłaś nic żeby je zmienić, to będziesz sobie co najwyżej pluć w brodę. Ja
      nie zmieniłam. Niestety, z wygodnictwa, z pośpiechu, żeby nie tracić kolejnych
      paru lat życia, z poczucia niedowartościowania itd. Od zawsze miałam tyle
      zainteresowań co włosów na głowie, nie wiedziałam co chcę robić, po maturze
      straciłam dwa lata na jakiś kretyński Business College, bo moja matka histerii
      dostawała, że muszę mieć jakiś zawód. POtem chciałam iść na jakąś antropologię,
      kulturoznawstwo, ale po tych biznesach czułam się wyprana z odpowiedniej
      wiedzy. Jako, że języki znałam zawsze świetnie, same się czepiały, poszłam na
      łatwiznę i zdałam na wielce "prestiżową" Lingwistykę Stosowaną. Kolejne pięć
      lat mojego życia stracone na zawsze. Nie nauczyłam się NIC!!! co by było do
      czegokolwiek potrzebne. Wykładowcy byli sfrustrowani, zaganiani, nagminne było
      skracanie zajęć - a żadną tajemnicą było dokąd tak lecieli w pośpiechu,
      pieniądze się zarabia wszędzie indziej tylko nie na uczelni, na boga. TO samo
      zresztą my! Od pierwszego roku byłam starsza niż reszta i musiałam sama się
      utrzymawać. Pracowałam zupełnie normalnie, niemal tyle samo co teraz. Grupy
      były ogromne, a w większości ludzie byli tak beznadziejni, że ciężko było
      znaleźć jednostkę do której można gębę otworzyć. W większości panienki, w które
      rodzice od dziecka języki wtłaczali siłą i forsą, ale nic innego w głowie nie
      zostało. Koszmar. Nieliczne wyjątki można zliczyć na palcach jednej ręki.

      Ech, zła jestem na siebie, że nie rzuciłam tym wszystkim w cholerę i nie
      spróbowałam dostać się gdzie indziej. Teraz już myślę, że gdziekolwiek indziej.
      Najtrudniej to jednak przekonać się jak wygląda atmosfera na studiach, zanim
      się na nie trafi. Może by zrobić jakiś ranking "ludzkich" kierunków, na których
      zdażają się cudowni i fascynujący wykładowcy z autorytetem, a nie miernoty,
      które odwalają zajęcia, żeby zyskać ten tytuł docenta czy innego doktora i mieć
      to z głowy. Znacie takie kierunki?

    • Gość: Alla Re: CZY ZMIENIĆ STUDIA??? IP: *.a2000.nl 17.02.03, 16:33
      Ludzie, przeczytalam wszystkie powyzsze posty i jestem zachwycona - ze sa
      jeszcze osoby, ktore przedkladaja wlasne zainteresowania nad biznesy i
      dochodowe kierunki. Super. Ja tez zawsze sie miotalam miedzy wlasnym sercem a
      kasa. Coz za meka. Dokladnie rozumiem te rozterki. I jeszcze do tego dochodzi
      presja rodziny, srodowiska itp. Podazanie droga wlasnych zainteresowan jest
      jedynym slusznym wyborem, ale ilez on czasem kosztuje samozaparcia i walki, to
      nie daj Boze. Ale warto. I ciesze sie, ze jest wiecej osob, ktore sa sklonne to
      powierdzic.
    • Gość: JE Re: CZY ZMIENIĆ STUDIA??? IP: *.netlandia.pl 18.02.03, 01:18
      Piszę jako osoba mająca okres pracy zawodowej poza sobą.
      Spróbuj spojrzeć na swój problem z perspektywy takiej właśnie osoby, która
      po latach ocenia słuszność swojego wyboru.
      Przecież wybrałaś kierunek studiów zgodnie ze swoimi zainteresowaniami. Te
      kilka lat na uczelni są niczym w porównaniu z latami pracy jakie Cię czekają.
      Zastanów się więc:
      - czy bardziej zniechęca Cię mało atrakcyjna (nudna wręcz) forma wykładów
      - czy tematyka poruszana na wykładach?

      Pamiętam, że podczas moich studiów wszyscy moi koledzy (a były to studia
      techniczne)narzekali na wykładowców, formę i zakres przedstawianej nam wiedzy.
      Ale w gruncie rzeczy istotą studiów (w odróżnieniu do szkoły średniej) jest
      nauka myślenia. Dobre studia przede wszystkim uczą skutecznie sięgać po wiedzę
      i ją właściwie i samodzielnie interpretować. Prawdziwe studiowanie zaczyna się
      dopiero po uzyskaniu dyplomu - kiedy samodzielnie możesz zgłębiać to, co Cię
      pasjonuje. Podczas normalych zajęć na uczelni - nie ma na to czasu.
      Pozdrawiam
      Jan EJGERD
      • Gość: JE Re: CZY ZMIENIĆ STUDIA??? IP: *.netlandia.pl 18.02.03, 02:00
        W uzupełnieniu mojej poprzedniej wypowiedzi:

        Odpowiedź na Twoje pytanie tkwi w Tobie samej.
        Forum potraktuj jedynie jako pomoc w postawieniu sobie (sformułowaniu) takiego
        pytania, na które odpowiedzią będzie rozwiązanie Twojego problemu.
        Nikt przecież nie zna Cię tak dobrze jak Ty sama.
        Jan EJGERD
    • Gość: ss Re: CZY ZMIENIĆ STUDIA??? IP: *.proxy.aol.com 18.02.03, 04:29
      zdobadz zawod z ktorego bedziesz miala pozytek a hobby zostaw na potem..wierz mi
      • ann.k Re: CZY ZMIENIĆ STUDIA??? 21.02.03, 09:48
        a moim zdaniem lepiej zarabiac grosze, ale miec frajde z pracy niz zarabiac
        kupe szmalu, ale odczuwac mldosci na mysl o ludziach z pracy, o tym co sie
        bedzie musialo zrobic, ze znowu te nuuuuuudy....
        • Gość: Kamil Zmieniaj! IP: *.stegny.2a.pl 22.02.03, 22:55
          ciekaw jestem co studiujesz?(ekonomia???)

          i co chcesz studiować?(historia sztuki???)
        • Gość: ryba Re: CZY ZMIENIĆ STUDIA??? IP: *.blueyonder.co.uk 22.02.03, 23:10
          a kto powiedzial ze bez wyzszego wyksztalcenia bedziesz zarabiac grosze? Jakis
          baran chyba. U mnie, wlasnie ludzie ktorzy nie maja wyzszego wyksztalcenia
          zarabiaja mase kasy. Sprawdzili sie, przynosza tylu klientow ze glowa mala. A
          ci wyksztalceni nadal wycieraja z kurzu swoje dyplomy w leku ze jutro straca
          prace.
    • Gość: studentka już wiem, że ZMIENIĘ na pewno! IP: *.ostroleka.cvx.ppp.tpnet.pl 23.02.03, 11:40
      Dziękuję Wam wszystkim za to, że poświęciliście mojej notce chociaż chwile.
      Wiem na pewno, ze studia zmienię, bo nie mam siły się męczyć. Na początku
      myślałam, że to tylko moj kolejny "słomiany zapał", ale po rozmowie z moimi
      przyjaciółmi, nawet rodzicielką (która od samego początku przestrzegała mnie
      przed wyborem) doszłąm do wniosku, że warto spróbować.
      Do Kamila (i włąsciwie do Was wszystkich): studiuję archeologię i siły nie mam
      do nudnych niwelatorów, krzemieni paleolitycznych, pieców, wykopów...jedyne co
      mnie tam jeszcze trzyma to Bliski Wschód i antyk. Dla samych ludzi też nie
      zostałabym na tym wydziale ( a szkoda, bo myslałam, ze kontakty towarzyskie
      zagłuszą moją niechęć do tych studiów - no wiecie, fajni ludzie=fajne studia. A
      to niestety nie prawda!)...a zdawać chcę - rzeczywiście - na historię sztuki!;-
      )
      Na razie troche się tej zmiany obawiam. Zastanawiam się co będzie jeżeli na HS
      się nie dostanę i kolejny rok spędzę na męczącym mnie wydziale archeologii? No
      cóż to się jeszcze okaże.
      Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję;-)
      • Gość: Kamil Dasz radę!!! IP: 80.51.21.* 23.02.03, 13:24
        Proszę bardzo i ja dziękuję za Twoją odpowiedź;

      • gosiowo Re: już wiem, że ZMIENIĘ na pewno! 23.02.03, 17:34
        koniecznie sprobuj!!!!
        ja dopiero 9 lat po maturze zrozumialam co i dlaczego chce studiowac:) ale w
        moim przypadku zainteresowania ida w parze mozliwoscia niezlych zarobkow i tak
        naprawde to malo mnie obchodza wykladowcy ktorym nie zawsze sie chce albo nie
        zawsze moga poswiecic nam tyle uwagi na ile zaslugujemy , staram sie po prostu
        sama duzo czytac albo jeszcze wiecej a oni sluza mi tylko jako kierunkowskaz
        tak naprawde jesli sie chce to nic czlowiekowi nie jest w stanie stanac na
        drodze
        pozdrawiam i zycze madrego wyboru :)
Pełna wersja