Gość: studentka
IP: *.ostroleka.cvx.ppp.tpnet.pl
16.02.03, 16:14
Właściwie nie tutaj chyba powinien znaleźć się ten temat, ale juz sama nie
wiem co mam robić. Zaczęłam swoje wymarzone studia, właściwie wybrałam je
spośród dwóch wymarzonych. Minął semestr a ja jestem panicznie znudzona:
wykłądy mnie nie interesują, chodze na nie sporadycznie, albo w ogóle; na
ćwiczenia uczęszczam bo są obowiązkowe, a dodatkowie zajęcia zniechęciły mnie
jeszcze bardziej (tzn. głównie wykładowcy, którzy nie potrafią - a może to ja
nie chcę - zainteresować mnie tym o czym mówią). Ostatnio wpadłąm na wydział
tych drugich niewybranych studiów (aby wybrać wykład ogólnoinstytutowy -
dostępny dla wszystkich chętnych) i...załamałam ręce - faktycznie jest tam o
wiele więcej zajęć niż na moim obecnym wydziale,ale...prowadzone są w różnych
miejscach (muzea, instytuty itp.), dotyczą tego co mnie interesuje
(fotografia, film, sztuka w każdym jej aspekcie) - bajka. Ostatnio
postanowiłam, że nie będę już więcej znudzona, skupię się na ćwiczeniach,
zacznę chodzić na wykłady, intersować się tym co dzieje się na moich
studiach...próbuję, szczerze próbuję - na razie okazało się, że jeden z
wykładowców jednak potrafi mnie zainteresować...więc sumiennie notuję i
słucham go z zaciekawieniem. Mimo wszystko jednak cały czas myśle już tylko o
tym, żeby próbować ponownie dostać się na tamten, odrzucony niegdyś,
kierunek - ale czy warto? A jeżeli okaże się, że ten entuzjazm przejdzie mi
tak szybko jak ten ostatni? Poza tym dochodzi do tego moja matka,która
załamywała ręce nad moim wyborem i cały czas wytykała mi, że nie
wybrałam "jej" wymarzonego kierunku - a może też - teraz - i mojego? CO
robić?