grzes962
04.09.06, 14:46
Witam
Mam 30 lat ona 26.
Zwiazek trwa 10 lat. (Jak się okazalo) pozornie udany.
Rozmowa na temat naszej wspolnej przyszłości Ona- bez specjalnych emocji:-
Nie wyobraza sobie być moja zona, nie odpowiadaja jej cechy mojego
charakteru, zachowanie, z fizycznego punktu widzenia nie podobałem jej się
nigdy, kocha ale nie tak jak dawniej. Dla mnie to byl kubel zimnej wody na
glowe.
Nie wiem jak się do tego ustawic i co dalej z ta sytuacja robic. Z jedenej
strony zalezy mi na niej bardzo z drugiej nie wiem czy w tym układzie jest
sens o cos walczyc.
10 lat to sporo czasu (jestem uzależniony od niej) nie wyobrażam sobie
trzasnąć drzwiami i powiedziec notopa.
Proszę o rade.
Pozdrawiam
Grzegorz
P.S.
Przepraszam za lekko podmiotowy styl watku.