Dodaj do ulubionych

Zimowa depresja - RATUNKU!!!

05.03.03, 14:03
Mam dość tej pory roku!!! Coraz bardziej mam wrażenie, że trwa trzy czwarte
roku, a potem tylko jedno małe mgnienie lata i znowu chłody, deszcze, błoto,
zimno przenikające do szpiku kości, śniegi, mrozy... AAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!
Już miałam nadzieję, że będzie po wszystkim, śnieg się zaczął roztapiać,
słońce nawet nieśmiało zaczęło świecić, a tu proszę - od początku śnieg,
wiatr, zimno jak w chłodni... ja już dłużej nie mogę! Muszę się poważnie
przekonywać, żeby wstać z łóżka, gdy za oknem szaro, buro i znowu czeka mnie
co najwyżej rozgrzewanie się herbatą cały dzień. Czuję się jak zombie, albo
niedźwiedź, któremu nie dadzą zapaść w sen zimowy, tylko zmuszają do
aktywności. Są na to jakieś naświetlania, albo może witaminy, które można
brać? Nie wierzę, że to nieuleczalne, w końcu nasi przodkowie jakoś sobie
radzili w tym klimacie, my też powinniśmy to jakoś znosić.

Obserwuj wątek
    • Gość: Mevillian Re: Zimowa depresja - RATUNKU!!! IP: *.blich.krakow.pl 05.03.03, 15:33
      Witam..

      amidala napisała:

      > Mam dość tej pory roku!!! Coraz bardziej mam wrażenie, że trwa trzy czwarte
      > roku, a potem tylko jedno małe mgnienie lata i znowu chłody, deszcze, błoto,
      > zimno przenikające do szpiku kości, śniegi, mrozy... AAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!
      > Już miałam nadzieję, że będzie po wszystkim, śnieg się zaczął roztapiać,
      > słońce nawet nieśmiało zaczęło świecić, a tu proszę - od początku śnieg,
      > wiatr, zimno jak w chłodni... ja już dłużej nie mogę!
      ...a ja dobrze Cie rozumiem.
      Kiedys mi to nie przeszkadzalo, ale swego czasu przesiedzialam trzy tygodnie w
      domu, nie wychodzac z niego prawie w ogole.. snieg i chlod przerazal bardziej,
      niz moglabym to sobie kiedykolwiek wyobrazic.

      >Muszę się poważnie
      > przekonywać, żeby wstać z łóżka, gdy za oknem szaro, buro i znowu czeka mnie
      > co najwyżej rozgrzewanie się herbatą cały dzień. Czuję się jak zombie, albo
      > niedźwiedź, któremu nie dadzą zapaść w sen zimowy, tylko zmuszają do
      > aktywności. Są na to jakieś naświetlania, albo może witaminy, które można
      > brać? Nie wierzę, że to nieuleczalne, w końcu nasi przodkowie jakoś sobie
      > radzili w tym klimacie, my też powinniśmy to jakoś znosić.
      >

      Mozna isc do psychologa. Mozna isc do psychiatry. Mozna isc na terapie.
      Tylko ze oni nie usuna tego przekletego sniegu!...
      Mozna brac leki, podnoszace nastroj. Mozna, jesli sie moze...
      Nasi przodkowie zyli w troche innym tempie. Szli spac, gdy zapadal zmrok,
      budzili sie o swicie.. inne godziny pracy.

      A z drugiej strony, Amidalo, pomysl: z kazdym dniem jest blizej ciepla, slonca,
      wiosny, braku sopli na dachach, braku sniegu i zimna. A jak tylko zrobi sie
      cieplej, postaraj sie wykorzystac kazda chwile na sloncu wlasnie. Nasyc sie
      nim :) wypatruj zielonych zdzbel trawy. Rozejrzyj sie za delikatnymi wiosennymi
      kwaitami. A jesli ich nie bedzie, kup sobie chociaz zonkila, czy krokusa w
      doniczce...i postaw na oknie.
      trzeba przetrwac, czego i Tobie i sobie - i innym w tej samej sytuacji, zycze.
      Mevillian

      • amidala Re: Zimowa depresja - RATUNKU!!! 05.03.03, 15:48
        A wiesz, że z tym krokusem czy żonkilem na oknie, to jakiś pomysł... Idę szukać
        kwiatków.

        Do psychiatry nie pójdę, bo mnie wyśmieje - jestem wystarczająco pokopana
        psychicznie, żeby mi zrobić terapię na resztę życia - głupią zimą się będę
        przejmować. Nie stać mnie na takie leczenie do końca śmierci.

        A jak tylko przychodzi lato, przesiadam się na rower i wszędzie nim jeżdżę,
        żeby się jak najbardziej nacieszyć ciepełkiem. Szkoda tylko, że to tak krótko
        trwa. Chyba zostaje emigracja.
        • procesor Re: Zimowa depresja - RATUNKU!!! 05.03.03, 23:40
          Amidalo!
          Ty się bliżej równika przenies :)).
          A jak nie- to herbatka z dziurawca. Albo inny Persen.

          Albo - naświelania lampami. Taki especjalne. Tylko ni ewiem czy nie lepiej by
          lekarz to zlecał. Chyba mozna "z ulicy" się udac do gabinetów z cudami do
          umilania życia :)) ale czy osoby obsługujace na pewno wiedza co czynia?? :)

          BYła swego czasu fajna audycja w Trójce na temat depresji sezonowej.
          I TU UWAGA!!!!
          Słyszłam o tym że lekarze zaczynaja notować przykłady depresji LETNIEJ!!
          To nie żart.
          A związane jest z wysokimi temperaturami. :)
          Ale chyba wole juz taką!! :))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka