ami1971
11.09.06, 12:05
Opadłam z sił, jestem kłębkiem nerwów, stałam się płaczliwa… już nie wiem co
robić?
Od ponad roku jestem z mężczyzną, który nie odczuwa potrzeb seksualnych.
Początkowo gdy zaczęliśmy się spotykać przyjmowałam to za atut. Zazwyczaj
mężczyźni nie mogli utrzymać rąk przy sobie i miałam wrażenie, że „cieknie im
ślina”… Właśnie z tego powodu miałam wręcz niechęć do mężczyzn.
Pierwsze miesiące były bardzo subtelne, romantyczne i miłe. Zaczęliśmy bywać
u siebie nawzajem, tak często, że wymieniliśmy się kluczami w którymś
momencie po prostu razem zamieszkaliśmy… Było wspaniale gdy dochodziło do
zbliżeń, jednak nigdy nie doszło do pełnego stosunku. Z okazji moich urodzin,
zaprosił mnie do restauracji, w której byliśmy na pierwszej randce, następnie
miłe popołudnie i… Nastąpił ten pierwszy raz! Sadziłam, że teraz lody zostaną
przełamane… Było naprawdę wspaniale (mówię usatysfakcjonowaniu obu stron).
Niestety! Od tego dnia minęło już 4 miesiące i NIC!
Rozmowy przynoszą wręcz odwrotny efekt… Czuję się fatalnie!
On twierdzi, że bardzo jemu na mnie zależy, że jestem bardzo atrakcyjna.
Jednak ja zaczynam wpadać w kompleksy…