Dodaj do ulubionych

ciemne strony empatii

IP: *.csk.pl 06.03.03, 20:51
Tak mnie ostatnio na rozmyslanie wzięło...

Gdzie leży taki złoty środek zdrową a niezdrową empatią? No bo co do tego, ze
pewien stopień umiejetności wczuwania sie w uczucia innych ludzi jest w zyciu
potrzebny, ale...
W któryms momencie zaczyna się wpadać w paranoję i wczuwac sie (lub
przypisywać)w uczucia i mysli dosłownie wszystkich dookoła...

Jak to wyposrodkować? Z jednej strony skrajny egoizm uczuciowy(liczą sie
tylko moje uczucia, i g.... mnie obchodzi co czują inni, nawet jesli jestem
bezposrednim sprawcą tych uczuć) a z drugiej- empatia zawsze, wszędzie i
wobec wszystkich... a moje uczucia są zagłuszone tym co czują w moim
przekonaniu inni... A stąd juz tylko krok, zeby moim zyciem zaczęli rządzic
inni. I to nie tylko uczuciowo...

A wydawać by sie mogło, że empatia jest ze wszech miar pozytywna...
Obserwuj wątek
    • krystyna-n Re: ciemne strony empatii 06.03.03, 21:22
      Gość portalu: ida napisał(a):

      > Tak mnie ostatnio na rozmyslanie wzięło...
      >
      > Gdzie leży taki złoty środek zdrową a niezdrową empatią? No bo co do tego, ze
      > pewien stopień umiejetności wczuwania sie w uczucia innych ludzi jest w zyciu
      > potrzebny, ale...
      > W któryms momencie zaczyna się wpadać w paranoję i wczuwac sie (lub
      > przypisywać)w uczucia i mysli dosłownie wszystkich dookoła...
      >
      > Jak to wyposrodkować? Z jednej strony skrajny egoizm uczuciowy(liczą sie
      > tylko moje uczucia, i g.... mnie obchodzi co czują inni, nawet jesli jestem
      > bezposrednim sprawcą tych uczuć) a z drugiej- empatia zawsze, wszędzie i
      > wobec wszystkich... a moje uczucia są zagłuszone tym co czują w moim
      > przekonaniu inni... A stąd juz tylko krok, zeby moim zyciem zaczęli rządzic
      > inni. I to nie tylko uczuciowo...
      >
      > A wydawać by sie mogło, że empatia jest ze wszech miar pozytywna...

      ------------------------------------------------------------------

      EMPATIA,
      zdolność rozumienia i odczuwania stanów psychicznych, zwłaszcza emocjonalnych,
      przeżywanych przez innych ludzi oraz spojrzenia na rzeczywistość z ich
      perspektywy.

      Co w tym zlego?
      Nie bardzo rozumie pytania w Twoim watku.

      Krystyna



      • matrek Re: ciemne strony empatii 07.03.03, 00:25
        krystyna-n napisała:

        >
        > EMPATIA,
        > zdolność rozumienia i odczuwania stanów psychicznych, zwłaszcza
        emocjonalnych,
        > przeżywanych przez innych ludzi oraz spojrzenia na rzeczywistość z ich
        > perspektywy.
        >
        > Co w tym zlego?
        > Nie bardzo rozumie pytania w Twoim watku.
        >

        Chodzi prawdoipodobnie o nadmierną empatię, taką która uniemożliwia
        realizowanie samego siebie, czy swych wasnych celów. Na nadmiarze cierpi osoba
        nadmiernie empatyczna, a to już nie ma wiele wspólnego z empatią.
    • la_passionata Re: ciemne strony empatii 06.03.03, 21:38
      Gość portalu: ida napisał(a):

      > Tak mnie ostatnio na rozmyslanie wzięło...
      >
      > Gdzie leży taki złoty środek zdrową a niezdrową empatią? No bo co do tego, ze
      > pewien stopień umiejetności wczuwania sie w uczucia innych ludzi jest w zyciu
      > potrzebny, ale...
      > W któryms momencie zaczyna się wpadać w paranoję i wczuwac sie (lub
      > przypisywać)w uczucia i mysli dosłownie wszystkich dookoła...


      To o czym piszesz - zdolność empatii posiadają tylko osoby naprawdę wrażliwe, a
      one jako takie są łatwym łupem dla wszelkiej maści wampirów emocjonalnych.
      Sztuką jest znaleźć idealną symtrię między tym co daję, a tym co otrzymuję. Nie
      można dać sobie wejść na głowę i jasno i mocno wyznaczyć granice ludziom. Rodzi
      to zagrożenie braku prwadziwej bliskości, ale coś za coś, niestety...:((( Zając
      się swoimi uczuciami i zrouminiem siebie - to też niełatwa sztuka - potem chyba
      można spróbować z innymi...bo już jesteś silna i wiesz kiedy powiedzieć stop.
      Ttak sobie myślę, że empatię posiadają szczególnie ludzie mało szczęśliwi ze
      sobą i chyba trochę zagubieni. Ale nie chcę generalizować... Może tak, może
      nie....

      >
      > Jak to wyposrodkować? Z jednej strony skrajny egoizm uczuciowy(liczą sie
      > tylko moje uczucia, i g.... mnie obchodzi co czują inni, nawet jesli jestem
      > bezposrednim sprawcą tych uczuć) a z drugiej- empatia zawsze, wszędzie i
      > wobec wszystkich...

      A dlaczego tak, a dlaczego wobec wszytkich? Nie musisz być przez wszystkich
      kochana... Taki dualizm niczego dobrego nie przyniesie...



      a moje uczucia są zagłuszone tym co czują w moim
      > przekonaniu inni... A stąd juz tylko krok, zeby moim zyciem zaczęli rządzic
      > inni. I to nie tylko uczuciowo...A wydawać by sie mogło, że empatia jest ze
      wszech miar pozytywna...


      Kim jesteś? Dokąd zmierzasz? Bo ja wciąż nie wiem i pewnie się nie
      dowiem....Twoje uczucia są najważniejsze! Jeśli je zrozumiesz przyjdzie czas na
      innych i na zdrowe relacje międzyludzkie.

      pozdrowienia serdeczne
    • kamfora Re: ciemne strony empatii 06.03.03, 22:30
      Gość portalu: ida napisał(a):

      > Gdzie leży taki złoty środek zdrową a niezdrową empatią?

      A wiesz, zauważyłam, że sporo ludzi szuka tego środka? :-))

      Bo niby empatia to taka świecka wersja przykazania miłości bliźniego,
      ale ilu ludzi - tyle właściwie interpretacji.

      Mnie przed wpadaniem w skrajności chroni "spojrzenie z boku"
      jakiejś życzliwej mi osoby. Tak chłodna ocena sytuacji.
      (Przy czym dla tej osoby - bywa - ja jestem tą "patrzącą z boku".)
    • kwieto Re: ciemne strony empatii 06.03.03, 22:32
      Tyle ze to co opisujesz jako "zla empatie", empatia wcale nie jest :")

      Empatia to pewna wrazliwosc, zdolnosc wczucia sie w emocje drugiej osoby. Ale zarazem nie oznacza przeciez ignorowania wlasnych emocji (a cos takiego chyba sie dzieje w przypadku o ktorym mowisz, ze to "zla empatia").

      Poza tym chyba troszke co innego oznacza "rozumienie i odczuwanie emocji innych" a co innego "branie tych emocji do siebie" :"))
      • procesor Re: ciemne strony empatii 06.03.03, 23:19
        Popatrz Kwieto, coś podobnego myślę. :))

        Ido - empatia to nie przejmowanie czyichs uczuc.
        To znaczy - to się zdarza. Ale nie jest jednoznaczne z empatia.
        Jestem w stanie pojąć że ktoś kogos nienawidzi, jestem w stanie przyjać jego
        argumenty dlaczego tak jest - ale to nie znaczy że ja tez zacznę nienawidziec
        tej osoby. Albo kochac - jeśli ona kocha - na jedno wychodzi.

        Nie umiem jeszcze złapac myśli która mi po głowie chodzi - na temat
        tego "przejmowania" cudzych uczuć.
        Ale to niezdrowe. Czy to brak jakiejś dojrzałości? Rozeznania tego co w sobie
        mamy? Uleganie wpływom.. Hmm..
        • kwieto Re: ciemne strony empatii 06.03.03, 23:27
          Bylby jeszcze jeden rodzaj empatii nie empatii.

          Przejmowanie (i bycie przytloczonym) przez cudze emocje dotyczace naszej osoby. Ale znowu - to nie jest empatia, a czesto po prostu rozrost roznego rodzaju kompleksow, a czudze uczucia wzgledem nas (szczegolnie negatywne) - wyimaginowane.

          P.S.
          sprawdz skrzynke :")
        • Gość: ida Re: ciemne strony empatii IP: *.csk.pl 07.03.03, 08:46
          procesor napisała:

          > Ido - empatia to nie przejmowanie czyichs uczuc.

          Ależ ja nigdzie nie napisałam, że empatia jest przejmowaniem czyichś uczuć...

          Pisałam o wczuwaniu się w uczucia innych ludzi i ponieważ niemozliwe jest
          odgadnięcie w 100% co czuje dana osoba, także przypisywanie innym uczuć, które
          sami bysmy odczuwali w takiej czy innej sytuacji... I chyba nie musze dodawać,
          że takie przypisywanie może byc równie dobrze 100% trafione jak i w 100%
          chybione.
          • procesor Re: ciemne strony empatii 07.03.03, 10:56
            Gość portalu: ida napisał(a):
            > Ależ ja nigdzie nie napisałam, że empatia jest przejmowaniem czyichś uczuć...

            Wiem. :) Ale ten opis zachowania tak odczytałam. :))))

            > Pisałam o wczuwaniu się w uczucia innych ludzi i ponieważ niemozliwe jest
            > odgadnięcie w 100% co czuje dana osoba, także przypisywanie innym uczuć,
            > które sami bysmy odczuwali w takiej czy innej sytuacji... I chyba nie musze
            > dodawać, że takie przypisywanie może byc równie dobrze 100% trafione jak i w
            > 100% chybione.

            Ale to odczytywanie - trafione lub nie - w ogóle nie musi byc związane z
            empatia! Mogę kompletnie nie byc empatyczna i oceniać jakie uczucia wyrażaja
            inni. Inna sprawa że raczej nie będzie to wtedy trafione. :)
            Interpretacja informacji które do nas docierają jest niezbędna do życia. A
            empatia?
            Moż ewłąśnie empatia to umiejętność TRAFNEGo odczytywania uczuć innych osób,
            przejmowanie ich jako włąsne to juz brak umiejętności przed wpływami innych, a
            mylne odczytywanie i przejmowanie tych mylnie zinterpretowanych uczuć - to juz
            nadinterpretacja?? :))

            To przypisywanie uczuc nie musi miec NIC wspólnego z empatią. :)

            Ido -jestes dobrą empatka??
            • Gość: ida Re: ciemne strony empatii IP: *.csk.pl 07.03.03, 18:44
              procesor napisała:

              > Ido -jestes dobrą empatka??

              Cholera. Nie wiem...

              Od pewnego czasu unikam wczuwania się w uczucia innych ludzi, właśnie dlatego,
              ze kiedys zbyt często zdarzało mi się w tym wczuwaniu zagalopować...
      • Gość: ida Re: ciemne strony empatii IP: *.csk.pl 07.03.03, 09:13
        kwieto napisał:

        > Tyle ze to co opisujesz jako "zla empatie", empatia wcale nie jest :")
        >
        > Empatia to pewna wrazliwosc, zdolnosc wczucia sie w emocje drugiej osoby. Ale
        z
        > arazem nie oznacza przeciez ignorowania wlasnych emocji (a cos takiego chyba
        si
        > e dzieje w przypadku o ktorym mowisz, ze to "zla empatia").
        >
        > Poza tym chyba troszke co innego oznacza "rozumienie i odczuwanie emocji
        innych
        > " a co innego "branie tych emocji do siebie" :"))

        Ta zła empatia to może nie tak do końca ignorowanie własnych uczuć (choć do
        pewnego stopnia też), ale wczuwanie sie w uczucia, emocje, mysli innych do
        tego stopnia, że uniemo zliwia to normalne funkcjonowanie. Przyklad z mojego
        zycia (na szczęscie sprzed paru lat): Po obejrzeniu paru rzeczy w sklepie mówie
        ekspedientce, że niestety, dziekuję, ale żadnej z tych rzeczy nie kupię. No i
        zaczyna się wczuwanie: "tej biednej ekspedientce jest na pewno bardzo przykro,
        że nic nie kupiłam, bo ona miała nadzieje, że mi cos z tych rzeczy sprzeda,
        sklep bedzie mial wieksze obroty, ona dostanie premię i kupi dzieciom cos
        fajnego...A tak nic z tego..."
        A od tego, to juz tylko malutki kroczek do brania tych emocji do siebie i
        czegos w stylu "jest mi przykro bo jej jest przykro". I na nic tłumaczenie
        sobie, ze nie powinno mi być przykro, bo mi sie wydaje, ze komus jest przykro z
        mojego powodu...
        I dlatego uważam, ze empatia nie jest emocja do końca pozytywną, istnieje zła
        empatia, ktora jest niemal niezauważalnym przejściem od zwyklej wrażliwości i
        wczuwania sie w uczucia innych a przejmowaniem tych uczuć.
        Ja jestem w stanie ta granice wyczuć, ale zawsze musze sie przed tym
        wczuwaniem świadomie bronić, i nie będę ukrywać, obrona przed wpadnieciem w
        taka pułapke jaka jest nadmierne wczuwanie się, kosztuje mnie niemało wysiłku.
        • msofie Re: ciemne strony empatii 07.03.03, 10:25
          Empatia staje się bardzo cenna, kiedy pozwalamy sobie na jej "używanie" w
          stosunku do osób, które długo, dobrze znamy. Wydaje mi się, że w takim
          przypadku, może przynosić fafktycznie wspaniałe owoce.
          Inaczej, może być źródłem nieporozumień i niepowodzeń.
          Ta umiejętność jest bardzo cenna, myślę jednak, że nie warto zastanawiać się
          nad jej stosowaniem "na co dzień" i przedwcześnie, ponieważ ona sama pozwoli
          się stosować, kiedy dana relacja z ludźmi będzie na to gotowa.

          Pozdrawiam,
        • kwieto Re: ciemne strony empatii 07.03.03, 22:11
          Ech, tylko ze sytuacji z ekspedientka nie nazwalbym empatia
          A juz gdybys kupila cos w tym sklepie wylaczenie po to by uszczesliwic ekspedientke, to kleska totalna :")))

          To co opisalas to raczej kompleks "spelniania cudzych oczekiwan". Sytuacja w ktorej wydaje Ci sie, ze masz obowiazek uszczesliwiac innych ludzi - nawet jesli robisz to na sile, wbrew sobie, a nawet wbrew ludziom ktorych uszczesliwiasz. (znam takie przypadki :")) )

          Moim zdaniem wiaze sie to ze slaba odpornoscia na presje (rzeczywista, czy tez wyimaginowana - gdy przypisujesz innym emocje ktorych wcale nie okazuja), a takze swego rodzaju traktowanie siebie per noga, stawianie sie w pozycji podporzadkowanej (czy wrecz sluzalczej).
          Niestety, mi tez to sie czasem zdarza :(((

          Ale empatia jako taka, to zupelnie cos innego. Jestes w stanie wczuc sie w emocje innej osoby, ale nie zrobisz czegos wbrew sobie tylko po to, by ta osobe "uszczesliwic". Empatia pojawia sie wtedy, gdy zaczynasz lapac dystans do odczuwanych przez siebie emocji.
    • matrek Re: ciemne strony empatii 07.03.03, 00:23
      Rozumiem Cię, ale w nadmiarze nic nie jest pozytywne. Nadmiar empati, rodzi
      brak asertywności, a to już prosta droga do nieudanego życia. Są sytuacje,
      kiedy musisz odpędzać od siebie to współczucie.
    • jmx Re: ciemne strony empatii 07.03.03, 02:38
      Gość portalu: ida napisał(a):

      > Jak to wyposrodkować? Z jednej strony skrajny egoizm uczuciowy(liczą sie
      > tylko moje uczucia, i g.... mnie obchodzi co czują inni, nawet jesli jestem
      > bezposrednim sprawcą tych uczuć) a z drugiej- empatia zawsze, wszędzie i
      > wobec wszystkich... a moje uczucia są zagłuszone tym co czują w moim
      > przekonaniu inni... A stąd juz tylko krok, zeby moim zyciem zaczęli rządzic
      > inni. I to nie tylko uczuciowo...

      To o czym piszesz to (już) nie empatia ale zlewanie się z odczuciami innych.
      Należy być empatycznym, ale jednocześnie trzeba umieć zachować dystans do
      odczuć, emocji innych. Ha, łatwiej powiedzeć, trudniej zrobić...
    • Gość: mk Re: ciemne strony empatii IP: *.torun.mm.pl 07.03.03, 21:19
      Empatia to jest czucie cudzych emocji. To cholernie nieprzyjemne (najczęściej)
      i bolesne jak diabli. Czujesz dyskomfort ludzi i starasz się im nieba
      przychylić, najczęściej własnym kosztem. Trudno się przed tym bronić, ale
      można. Zostaje potworny niesmak: ktoś mógł mieć przyjemność, a ty tego nie
      chciałeś dostarczyć. Mam to od kilkudziesięciu lat, już nauczyłam się z tym
      żyć, ale nadal boli. Ludzie mają często tak maleńkie potrzeby, które ich mogą
      uszczęśliwić, ale to jest poza moim zasięgiem. Im jestem starsza tym mi
      trudniej żyć z empatią, boli coraz mocniej.
      • Gość: Malwina Re: ciemne strony empatii IP: *.d1.club-internet.fr 07.03.03, 22:39
        empatia nie boli.
        w nic sie na miejsce nikogo nie wczuwasz.
        Ty masz cos innego (co ?)
    • krystian0080 Re: ciemne strony empatii 30.11.16, 09:39
      z doswiadczenia moge napisac ze ciezko funkcjonowac Empatowi w dzisiejszym swiecie.
      Wyobrazcie sobie ze potraficie od pierwszego spojrzenia ocenic kazdego.
      Empaci nienawidza falszu, ignorancji, obludy, egoizmu poniewaz przez lata zle sie czuli w towarzystwie takich ludzi.
      Latami w szkole a pozniej w pracy rozpoznawali podswiadomie a potem swiadomie wszystkie plotki, zawisci i falszywe usmiechy.
      Ja Do momentu kiedy zdalem sobie sprawe ze jestem Empata myslalem ze mam paranoje , jednak zawsze moje podejrzenia sie sprawdzaly.
      Czesto tlumie moje zdolnosci i staram sie lekcewazyc i nie komentowac moje odczucia.
      Latwo nawiazuje znajomosci jednak odtracam wiekszosc ludzi.
      Nie potrafie pracowac w jednym miejscu dluzej niz rok.
      Potrafie manipulowac ludzmi i nie wykorzystuje tego bo wiem jak oni by sie czuli wykorzystani(paradoks) .
      Jeszcze jedno o czym malo kto pisze. Podczas sexu najwieksza przyjemnosc sprawia mi sprawianie przyjemnosci kobiecie bo odczuwam wtedy i jej i moje odczucia.
      Potrafie swietnie klamac.
      Przyciagam klopoty i znajduje sie czesto w niewlasciwym miejscu o niewlasciwym czasie.
      moje zycie wyglada jak jazda na kolejce gorskiej.
      Czesto mysle ze zycie w nieswiadomosci jest blogoslawienstwem.
      jesli ktos zna jakas organizacje lub grupe skupiajaca ludzi podobnych do mnie prosze o podanie linka lub kontakt bo jak dotad nie spotkalem nikogo z tak mocno rozwinieta empatia jak moja .
      Nawet teraz kiedy o tym pisze potrafie wyobrazic sobie spotkanie z Taka osoba:)
      Pozdrawiam wszystkich
    • perfum i jasne strony sympatii... 01.12.16, 22:35
      porzuc (ogolna) empatie, bo altruizm nie poplaca.

      ja tam zywie empatie tylko dla swoich sympatii - bo w tym mam oczywisty Interes.
    • herakles-one Re: ciemne strony empatii 16.12.16, 20:10
      Empatia jest badzo ze wszech miar pozytywna. Myśle, że trochę mylisz pewne zachowania z empatią.

      Empatia ,to zdolność odczytywania stanów uczuciowych innych osób. To można nazwać empatią poznawczą. Tej zdolności może towarzyszyć, ale nie musi , zdolność do utożsamiania się z uczuciami innej osoby. Osoby bardzo empatyczne mają taką zdolność współodczuwania wraz z innymi- gdy ktoś czuje ból one też cierpią. I jeśli to cierpienie jest intensywne, może to być ujemna strona empatii. Taka osoba spala się, jest nadmiernie obciązona psychicznie czyimś cierpieniem. To zagadnienie natomiast, o którym piszesz, jak sądzę dotyczy czegoś innego: a mianowicie nieumiejętności dostrzegania włanych uczuć.
      Dla takiej osoby uczucia innych są ważniejsze, niż jej własne. Będzie starała się zadowolić innych, kosztem własnych niezaspokojonych uczuć. Taki problem mają często osoby z syndromem DDA oraz z rodzin dysfunkcyjnych. W rodzinie alkoholowej dziecko uczy się szybko rozpoznawać emocje i uczucia dorosłych ponieważ musi się stale mieć na baczności, bo nie wie czy za chwilę nie wydarzy się coś mu zagrażającego. Jest takie dziecko przyzwyczajone, że jego uczucia pozostają niezaspokojone, nikt się nimi nie przejmuje i ich nie zauważa i dlatego ono samo też przestaje je zauważać. Stąd się bierze skłonność niektórych osób do zaspokajania potrzeb otoczenia ,a zaniedbywania swoich własnych. Taka osoba zazwyczaj doskonale wie; co czują osoby z jej otoczenia w danej sytuacji, tylko nie potrafi powiedzieć, co czuje ona sama.
      Empatia kształtuje się w dzieciństwie, zwłaszcza w wymianie emocjonalnej męedzy matką, a dzieckiem. Jeśli ta wymiana włąściwię przebiega- matka zauważa uczucia dziecka i je odzwierciedla- dziecko uczy się empatii. Pozbawione empatii są zazwyczaj dzieci, których matki z jakiegoś powodu nie mogły tego zrobić- były nieobecne, w depresji, lub nie interesowały się dzieckiem z innego jeszcze powodu.
    • duchswiety6 Re: ciemne strony empatii 20.12.16, 23:24
      Ciemne strony empatii? Kurde,nic mnie tu już nie zdziwi po poście że uczucia można włączyć i wyłączyć na zawołanie, i że uczucia, emocje trzeba czasami ignorować. Tutejsza psychologia sięga DNA. A ja? Po wnikliwej obserwacji nicz doktorek mnie nie zaskoczył chwiejnosc emocjonalna,Stany depresyjno-lekowe. Parę tygodni na antydepresantach potem inny doktorek stwierdził, że niedoszlym (przyszłym) samobójca ŻADNYCH leków nie wypisuje. Może to i dobrze, bo wytlumiaja nie tylko te negatywne emocje i jest się po nich tylko jakimś zombi co to tylko żre, kopuluje i sra. Powodzenia w swoich rozkminkach psychologicznych,psychiatrycznych.
    • suender Re: ciemne strony empatii 22.01.19, 10:26
      Gość: ida IP: *.csk.pl 06.03.03, 20:51

      > ciemne strony empatii

      Empatia sama z siebie ma wartość moralną zero (wartość moralną obojętną!), tak jak nóż sam z siebie jest ani dobry ani zły..

      Ale co do praktykowania przez człowieka empatii, to może być różnie.

      Przykładowo: Po walce bokserskiej zakończonej przez KO, sympatyk zwycięzcy wczuje się w jego radosne przeżycia i będzie się razem z nim cieszył. Natomiast sympatyk przegranego (którego on uważał za faworyta) wczuje się w bolesne i smutne doznanie zwyciężonego i też będzie doświadczał razem z nim goryczy klęski.

      I tu widać jak na dłoni, że dla tego samego faktu, dla tej samej walki sportowej, mamy dwa rożne rodzaje empatii.

      A teraz pytanie: Który rodzaj empatii ma bardziej ciemne strony, a który mniej ciemne?

      Natomiast na pytanie, czy można w zależności pod woli człowieka, włączać jego empatie, to odpowiedź jest jak najbardziej twierdząca.

      Taką metodę praktykuje znajoma, zwierzała się tak:

      Na ulicy jak widzę nieszczęśliwy wypadek drogowy, to w zależności od nastroju/okoliczności albo włączam empatię i patrzę co się stało i b. boleję nad poszkodowanym/poszkodowanymi i zastanawiam się jak pomóc, albo ją wyłączam i obracam głowę w drugą stronę i szybko oddalam się od tego miejsca.

      Pozdr.
    • kod_matrixa Re: ciemne strony empatii 29.01.19, 18:09
      Tę granicę powinno wyczuwać się intuicyjnie i subiektywnie. Wyznaczanie jakichś sztywnych reguł może doprowadzić właśnie do takiej paranoi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka