mari116
20.09.06, 08:32
Mam kłopot. Z moją mamą. Mieszkamy osobno. Mama ma jeszcze swoją mamę. I tu
oprócz innych pojawia sie problem. Babcia mieszka 70-dziesiat kilometrów od
miejsca gdzie my mieszkamy. Już nie pamiętam od ilu lat mama ma do mnie
pretensje, że nie zabieramy jej ze sobą - oczywiście zabieramy mamę ze sobą,
ale nie za każdym razem. Kiedy jedziemy razem - jest dobrze, natomiast jeśli
tylko nie mówię, że jedziemy to jestem narażona na pretensje. Wieczny płacz.
Pamiętam jeszcze z domu, wymuszanie na tacie, trzaskanie drzwiami,
pochlipywanie, a dziś jest to skierowane na mnie. Jeżeli coś się nie zgadza z
mamy myśleniem, to tak jakbym była przew niej - oczywiście według mamy
oceny.W piątek dostało mi się za coś czego nie zrobiłam, ale musiałam
wysłuchać żali i krzyków. W sobotę była okazja pojechać do babci, nawet mi do
głowy nie przyszło, żeby dzwonić do mamy. A dziś pretensje, że nie
powiedziałam, że przecież znałazłoby się miejsce w samochodzie. Pewnie tak,
ale po piątkowej akcji, też mam jakieś blokady. Też potrzebuję chwili
wytchnienia. Mama chciałaby bym opowiadała jej się ze wszystkiego, a ja
jestem już 19 lat po ślubie. To jest moja mama, nie powiem, że łatwa, ale
staram się trzymać kontakt, patrzeć co sie dzieje, reagować kiedy trzeba, ale
ciągle źle. Chciałaby mieć wpływ na nasze decyzje,
a ja powiem tak, może się teraz sprzeciwicie, ale bardziej będę słuchać męża
niż mamy.