Dodaj do ulubionych

My... psychiczni

11.03.03, 18:26
Z artykułu w "Przeglądzie:


Nie ma sporu między lekarzami i psychologami co do przyczyn eksplozji chorób
psychicznych w Polsce w ostatnim dziesięcioleciu. I co do tego, że uderzyła
ona przede wszystkim w ludzi młodych.

Przyczyny, a raczej ich splot, też są zdefiniowane. To skutki transformacji -
z jednej strony, beznadzieja bezrobocia, z drugiej, obłąkańczy rytm pracy i
nieustający lęk przed jej utratą. Na takim gruncie dochodzi do rozpadu
rodziny, wejścia w kolizję z prawem. Osoby mniej odporne psychicznie usiłują
uporać się ze swymi problemami, nadużywając alkoholu, środków psychoaktywnych
oraz leków nasennych, uspokajających lub przeciwbólowych.

Transformacji towarzyszy załamanie podstawowych norm moralnych: korupcja,
prywata. Nie ma autorytetów, przejrzystych procedur, wyraźnie zarysowanych
granic praworządności. Taki stan szarpie nerwy osób z rozbudowanym instynktem
społecznym i może doprowadzić do depresji.

Przyczynia się też brak higieny życia psychicznego. Większości Polaków
brakuje elementarnej wiedzy na ten temat. Wizyta u psychologa czy psychiatry
jest sprawą wstydliwą. Choroba psychiczna to temat tabu. Ujawnienie faktu, że
jest się zarejestrowanym w poradni zdrowia psychicznego, często oznacza
utratę pracy, koniec kariery, rozbicie rodziny itp. Płaci za to nawet
następne pokolenie.


Całość:

kiosk.onet.pl/art.html?NA=1&ITEM=1113776&KAT=239

Miłej lektury. :-)
Obserwuj wątek
    • Gość: Robert Re: My... psychiczni IP: 205.189.176.* 11.03.03, 20:04
      Masz duzo racji.Mieszkam w Luksemburgu.Tu tez duzo ludzi cierpi psychicznie.Wiaze to tez ze stylem
      zycia,''chemia''.Kiedys mieszkalem w Szwajcarii.Uwierz mi,tam to dopiero widac to cierpienie ludzkie.Wiec Polska nie
      odbiega od normy.........
      • adamxyz Re: My... psychiczni 12.03.03, 15:50
        Gość portalu: Robert napisał(a):

        > Masz duzo racji.Mieszkam w Luksemburgu.Tu tez duzo ludzi cierpi psychicznie.
        > Wiaze to tez ze stylem zycia,''chemia''.

        Myślę, że wpływ "chemii" jest raczej niewielki. Raczej ogólnie pojęte "stosunki
        międzyludzkie".

        > Kiedys mieszkalem w Szwajcarii.Uwierz mi,tam to dopiero widac
        > to cierpienie ludzkie.Wiec Polska nie
        > odbiega od normy.........

        W tej bogatej Szwajcarii? No, no...
    • bonzogoestobitburg to sa jakies kosmiczne pierd()ly 11.03.03, 20:07
      korupcja, prywata, brak norm? Teraz? A kiedys bylo lepiej. Psychiatrycznych
      bylo mniej, i kielbasa tansza, i chodniki rowniejsze. Kurwa. Puknijcie sie w
      czerep.
    • Gość: Robert Re: My... psychiczni IP: 205.189.176.* 11.03.03, 20:20
      Sadze ze slabi ludzie podatni na ciagla rywalizacje sa podatni bardziej.Tu nie chodzi o system ustrojowy./prosze ,bez
      wulgaryzmow!/
      • bonzogoestobitburg bardziej podatni 11.03.03, 21:06
        Gość portalu: Robert napisał(a):

        > Sadze ze slabi ludzie podatni na ciagla rywalizacje sa podatni bardziej.Tu
        nie
        > chodzi o system ustrojowy./prosze ,bez
        > wulgaryzmow!/

        Sluchaj, ale skad im sie to nagle wzielo? Zycie ludzkie od zarania dziejow to
        ciagla rywalizacja: o zywnosc, zasoby, lepszych partnerow, miejsce w
        hierarchii. Wiec skad nagle taki wysyp przypadkow patologicznych? Moze to z
        kryteriami cos nie tak?

        I co masz przeciwko wulgaryzmom? Taka sam sposob ekspresji jak kazdy inny?
      • adamxyz Re: My... psychiczni 12.03.03, 16:20
        Gość portalu: Robert napisał(a):

        > Sadze ze slabi ludzie podatni na ciagla rywalizacje sa podatni bardziej.Tu
        nie
        > chodzi o system ustrojowy./prosze ,bez
        > wulgaryzmow!/


        To tak, jak napisała Karen Horney w "Neurotycznej osobowości naszych czasów":


        Jak sobie przypominamy, każda nerwica zawiera pewne sprzeczne dążenia, których
        neurotyk nie potrafi pogodzić. Powstaje wobec tego pytanie, czy nasza kultura
        nie charakteryzuje się podobnymi, określonymi sprzecznościami, stanowiącymi
        podłoże typowych konfliktów neurotycznych? Badanie i opis takich sprzeczności
        kulturowych jest zadaniem socjologa. Ja ograniczę się tutaj do pobieżnego
        wskazania niektórych głównych sprzeczności.

        Pierwszą z nich jest sprzeczność między współzawodnictwem i dążeniem do sukcesu
        a nakazem miłości bliźniego i pokory. Z jednej strony robi się wszystko, żeby
        nas pobudzić do osiągnięć, podkreślając, że nie tylko musimy być pewni siebie,
        ale powinniśmy w sposób agresywny usuwać z naszej drogi tych, którzy są dla nas
        przeszkodą. Z drugiej zaś strony jesteśmy głęboko przesiąknięci ideałami
        chrześcijaństwa, głoszącymi, że człowiek, który chce czegoś dla siebie, jest
        egoistą, że powinniśmy być pokorni, ustępliwi i nadstawiać drugi policzek.
        Zdrowy człowiek może ten dylemat rozwiązać dwojako: może jedno z tych dążeń
        traktować poważnie, odrzucając drugie, albo może poważnie traktować oba, co
        prowadzi do silnych zahamowań w obu tych sferach.

        Druga sprzeczność występuje między naszymi potrzebami a trudnościami w ich
        zaspokajaniu. Ze względów ekonomicznych potrzeby nasze są ciągle rozbudowywane
        za pomocą reklamy, nawoływania do konsumpcji i do dotrzymywania kroku sąsiadom.
        Większość ludzi ma jednak w rzeczywistości ograniczone możliwości zaspokajania
        takich potrzeb, co prowadzi do ciągłej rozbieżności między pragnieniami a ich
        spełnianiem.

        Istnieje jeszcze jedna sprzeczność: między pozorną wolnością jednostki a
        rzeczywistym jej ograniczeniem. Społeczeństwo wmawia człowiekowi, że jest on
        wolnym i niezależnym panem swego życia; "wielka gra, jaką jest życie" stoi
        przed nim otworem i może zdobyć wszystko, co chce, jeśli wykaże wystarczającą
        sprawność i włoży w to odpowiedni wysiłek. W rzeczywistości jednak większość
        ludzi ma w tym zakresie ograniczone możliwości. To, co się mówi żartobliwie o
        niemożności wybrania sobie rodziców, można swobodnie rozszerzyć na życie w
        ogóle - na wybór i powodzenie w zawodzie, wybór rozrywek czy partnera.
        Jednostka oscyluje przez to między poczuciem nieograniczonej swobody w
        kierowaniu swym losem a poczuciem absolutnej bezradności.
    • Gość: Robert Re: My... psychiczni IP: 205.189.176.* 11.03.03, 21:29
      Bedac w Kraju,slysze w roznych miejscach publicznych duzo wulgaryzmow.To charakterystyczne dla okreslonych
      ludzi.........Mnie to nie bawi.Ty traktujesz to jako forme ekspresji.Jaka?
      Wracajac do tematu-psychiczni, to pojecie abstrakcyjne.Kto dla Ciebie jest psychiczny?Ci ktorzy maja tego
      swiadomosc, lub ci uwazajacych sie za noromalnych aczkolwiek..........
      Poczytaj uwaznie to Forum.Pomysl.(prosze-bez wulgaryzmow)
      • bonzogoestobitburg kategorie czyli oka siatki 11.03.03, 23:33
        kogo ja traktuje, co to ma do rzeczy? Dyskutowalismy o artykule wg. ktorego 6
        milionow Polakow potrzebuje pomocy psychiatrycznej. Wiec pytam, dlaczego tak
        duzo i na jakiej podstawie sie stwierdza, ze potrzebuja?

        Co do wulgaryzmow, twierdzac ze uzywaja ich okresleni ludzie operujesz
        stereotypami lub znowu potocznie okreslonymi kategoriami myslowymi. Ja uzywam i
        co na tej podstawie mozesz o mnie powiedziec?
        • procesor Re: kategorie czyli oka siatki 11.03.03, 23:40
          Nie kazdy kto potrzebuje pomocy psychiatry jest "wariatem".
          6 milionów Polaków - a ilu Amerykanów - tak dla porównania- korzysta z pomocy
          psychoanalityków?

          A czytałes cały artykuł?

          Czasem psychiatra/psychoterapeuta jest jedyna osoba która zechce człwieka
          wysłuchac (poza forumowiczami :) ).

    • Gość: Robert Re: My... psychiczni IP: 199.71.64.* 12.03.03, 20:26
      Juz tu bylem.Chce dodac ze w USA bardzo duzo ludzi korzysta z porad psychologow lub z psychiatrow.To
      noromalna sprawa.Korzystaja tylko jednak ci ktorzy sa tego swiadomi.W Polsce-sadze ze nie jest z nami tak
      zle.Badania czesto nie sa prawdziwim odzwierciedlenim rzeczywistosci.6 milionow!!!!!!!!!!!!!!!!To niemozliwe.
      • adamxyz Re: My... psychiczni 13.03.03, 17:21
        Gość portalu: Robert napisał(a):

        > Juz tu bylem.Chce dodac ze w USA bardzo duzo ludzi korzysta z porad
        psychologow
        > lub z psychiatrow.To
        > noromalna sprawa.Korzystaja tylko jednak ci ktorzy sa tego swiadomi.W Polsce-
        sa
        > dze ze nie jest z nami tak
        > zle.Badania czesto nie sa prawdziwim odzwierciedlenim rzeczywistosci.6
        milionow
        > !!!!!!!!!!!!!!!!To niemozliwe.

        Myślę, że rzeczywistość w tym względzie jest znacznie bardziej brutalna, niż to
        się wydaje przeciętnemu zjadaczowi chleba. O tych sprawach po prostu na co
        dzień się nie mówi. Takie artykuły potem wywołują szok.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka