Dodaj do ulubionych

Być asertywnym. Ale jaK?

10.10.06, 18:43
Co zrobić, aby zawsze móc przedstawić swoje zdanie. Kiedy następuje sytuacja
na wymianę zdań, czy denerwuje lub przeszkadza mnie zachowanie czyjeś osoby,
mam ochotę i to wielką na przedstawienie mojej opini, ale nie mogę... Jeśli
już zdobędę się na wypowiedź, to jest to sposób bardzo łagodny. Przeszkadza mi
to w pracy. Pracuję z różnymi osobami. Są to osoby proste, nieprofesjonalne,
olewaja swoje obowiązki w pracy, a inni, czyli ja muszę robić to za nich.
Krępuje się powiedzieć co myślę, bo może sprawie im przykrość lub oni powiedzą
co o mnie myślą (nie chce usłyszeć złe słowo na mój temat, żle to znoszę). W
domu jestem osobą, kóra rządzi i wypowiadam swoje zdanie bez względu, co kto
pomyśli. Jestem złośliwa i bardzo mi się to podoba, ale przy obcych jestem nie
dopoznania. Dlaczego tak jest? Jak się przełamać?
Obserwuj wątek
    • white.devil Bede asertywna 10.10.06, 18:44
      Mam odwage powiedziec Ci, ze jestes wyjatkowo kiepska autorka tekstow pod
      dyskusje
      • beki79 Re: Bede asertywna 10.10.06, 18:47
        Nie masz ochoty na dyskusję, więc nie dyskutuj! Po co wogóle się wypowiadasz!!!
        • white.devil Re: Bede asertywna 10.10.06, 18:48
          beki79 napisała:

          > Nie masz ochoty na dyskusję, więc nie dyskutuj! Po co wogóle się
          wypowiadasz!!!

          Moze krasc potrafisz, ale pisac nie ...
          • beki79 Re: Bede asertywna 10.10.06, 18:52
            Człowieku, po co piszesz takie bzdury, skoro mnie nie znasz!
            • white.devil Re: Bede asertywna 10.10.06, 18:53
              beki79 napisała:

              > Człowieku, po co piszesz takie bzdury, skoro mnie nie znasz!

              To za co mialas wyroki?
            • white.devil Re: Bede asertywna 10.10.06, 18:54
              beki79 napisała:

              > Człowieku, po co piszesz takie bzdury, skoro mnie nie znasz!

              PS. "jak krasc to miliony, jak ... to ksiezniczki", ale to nie dla ciebie i
              nie o tobie
    • maureen2 Re: Być asertywnym. Ale jaK? 10.10.06, 19:28
      to nie jest problem asertywności
    • liposom Re: Być asertywnym. Ale jaK? 10.10.06, 20:23
      Zgodzisz sie ze mna ? Jestes okropnym nerwusem i "awanturnikiem domowym" ktory
      nie liczy sie z nikim dlatego mowisz i robisz co chcesz w domu ,natomiast na
      zewnatrz - w pracy lub innym miejscu publicznym gdzie nie znasz lub prawie nie
      znasz ludzi STARASZ SIE ukrywac swoje prawdziwe oblicze ,to jest
      tzw.dwulicowosc,ktora nie ma nic wspolnego z asertywnosciom o ktorej pisales
      nie moge nic wiecej dodac bo nie wiem ile masz lat itd... NIE LECZ SAM NERWICY!
    • babie_lato1 Re: Być asertywnym. Ale jaK? 12.10.06, 09:32
      Nie sądzę, by to była dwulicowość, tzn. świadome działanie nastawione na jakis
      z góry okreslony skutek. Myślę, że domowników znasz, wiesz, co ci grozi z ich
      strony (zapewne niewiele), więc sobie pozwalasz na więcej,a ludzie w pracy są
      jeszcze nie do końca przewidywalni i nie zdominowani. Mnie się złośliwość nie
      podoba, tacy ludzie są męczący. Może lepiej, gdybyś była łagodna także w domu?
      Przecież swoje zdanie można wypowiedzieć właśnie łagodnie. Między "ostro i do
      końca" a "wcale" jest może właśnie "wszystko i do końca, ale nie tak, żeby
      komuś dopiec". Zresztą to chyba raczej problem z wyrażaniem emocji, a nie
      własnego zdania. Tyle moich domorosłych rozważań, pozdrawiam :)
      • kontrreformacja Re: Być asertywnym. Ale jaK? 12.10.06, 12:58
        > Może lepiej, gdybyś była łagodna także w domu?

        Moim zdaniem to jest powiązane. Dopóki nie nauczysz się wyrażać swojego
        niezadowolenia w pracy, bedziesz wyzywać się na domownikach. Mam bardzo podobny
        kłopot: na terapii wychodzi, że nie potrafię wyrazić negatywnych emocji. Chodzi
        o to, żeby uświadomić sobie swoje uczucia w pracy: przyznać przed sobą
        otwarcie: "Zenek to świnia, nic nie robi w pracy, ja muszę robic za niego,
        wkurza mnie to i dłużej na to nie pozwolę!" Potem daj sobie chwilę czasu na
        ochłonięcie, uspokojenie i zastanowienie, co możesz zrobić w tej sprawie.

        Uwaga! Nie chodzi o to, żeby wywoływać awanturę! (Chociaż jeśli od dawna
        tłumisz w sobie gniew na współpracowników, jest go tak duzo, że łatwo
        wybuchnąć - i to przeraża i blokuje jakąkolwiek reakcję). Obmyśl plan. Np.
        pójdę po przerwie do Zenka i powiem mu "Zenek, zdenerwowałeś mnie. Po raz
        kolejny musiałam wykonać zadanie, które należało do ciebie. ja mam swoje
        zadania, ty swoje. jeśli nie bedziesz robił tego, co do Ciebie należy bedę
        musiała pogadać z szefem/szefową.) Oczywiście to jest przykład, nie musisz od
        razu straszyć szefostwem. Ważne, żeby powiedzieć, że czujsz się żle z tego
        powodu, że musiałaś zrobić cos za tę osobę. Jeśli bardzo Ci trudno, może
        napisać to mailem. Pamietaj, tylko spokojnie, nic złego nie robisz, masz prawo
        być na kogos zła, skoro Cię wykorzystuje.
        To nie jest łatwe. Ja zawsze mam w takiej sytuacji mysli typu: A co jak go
        przeze mnie wyrzucą z pracy? Jego głodne dzieci bedą chorować i umrą w nędzy.
        Zenek to w sumie miły kolega, to co, że się opierdziela w pracy, pewnie w domu
        musi sie tymi dziećmi zajmować i nie ma już siły na pracę. Itd. Staram sie na
        siłę wybielać współpracowników, byle tylko nie doprowadzić do konfrontacji.
        Potrzebnej konfrontacji.

        W internecie poszukaj sobie o tłumieniu gniewu. Jeśli czytasz po angielsku, tu
        jest dobry link:
        www.mind.org.uk/Information/Booklets/How+to/How+to+deal+with+anger.htm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka