Dodaj do ulubionych

facet - materialista

IP: *.sieradz.mediaclub.pl 28.03.03, 22:33
Czy macie problem z facetem, któremu wiecznie brakuje kasy?
Ja mam straszny problem. Mój chłopak to przysłowiowa "studnia bez dna". Nie
mieszkamy jeszcze razem, a jego rodzina nie jest zbyt zamożna, do tego
ojciec pije. On zarabia ok. 600 zł miesięcznie i z tego opłaca studia
zaoczne (ok. 300-400 zł miesięcznie). Wciąż pozostaje na utrzymaniu
rodziców, resztę wypłaty ma więc do swojej dyspozycji. Jego potrzeby
znacznie przekraczają normy i możliwości. Mój problem polega na tym, że np.
gdy idziemy razem na zakupy i ja coś sobie kupię, to jego zaraz szlag trafia
i też musi sobie coś kupić. Wieczorami nigdzie nie wychodzimy (sporadycznie -
3-4 razy do roku), bo on nie ma kasy - odwieczna wymówka. Mamy taką umowę,
że gdy idziemy np. do pizzerii, to ja mu później oddaję częśc kasy, żeby nie
narażać go na zbyt duże wydatki. Jednak gdy ostatnio tak było, dałam mu
pieniądze a on nie oddał reszty (miał oddać później...)- wyszło na to, że ja
pokryłam prawie cały rachunek. Umówiliśmy się, że nie dajemy sobie zbyt
drogich prezentów - w porządku. Tyle, że ja zawsze dbam o niego, o to, by
był zadowolony z prezentu, a on na dzień kobiet podarował mi różę i
drobiazg - na które w sumie wydał 16 zł. To już przesada. Do tego często
pożycza ode mnie pieniądze, a potem sama muszę je egzekwować. On doskonale
umie mnie podejśc, w
Obserwuj wątek
    • j-o-n-k-a Re: facet - materialista 28.03.03, 23:03
      Gość portalu: misia napisał(a):

      > Tyle, że ja zawsze dbam o niego, o to, by
      > był zadowolony z prezentu, a on na dzień kobiet podarował mi różę i
      > drobiazg - na które w sumie wydał 16 zł. To już przesada.

      Przepraszam, to kto tu jest materialistą?????
      • miauczynska Re: facet - materialista 28.03.03, 23:14
        misia ... Ty paskudna jesteś! Zarowno robiąc co robisz jak i pisząc
        co napisałaś , wiesz? A tak a propos .. czy Ty lubisz swojego faceta?
    • Gość: misia Re: facet - materialista IP: *.sieradz.mediaclub.pl 28.03.03, 23:20
      ... dokończenie
      on potrafi tak wykorzystywać sytuację że ja mu ulegam, dokładam, np. ostatnio
      do butów bo mu brakło 30 zł. Wiem że tak nie powinno być. Nie wiem czy
      powinnam go zostawić z tego powodu? Bardzo go kocham i poza tą jedną kwestią
      układa nam się dobrze. Źle się jednak z tym czuję i nie wiem jak to zmienić,
      jak mu wytłumaczyć że tak nie powinien i że ja tak nie chcę. Pomóżcie!!!
    • Gość: misia Re: facet - materialista IP: *.sieradz.mediaclub.pl 28.03.03, 23:26
      Myślę że zostałam przez Was źle zrozumiana. Mój facet wykorzystuje fakt że ja
      mam więcej kasy. W pewien sposób czuję że on tą kasę odemnie wyłudza. On
      wydaje na nowe rzeczy do komputera a ja płacę za nasze kolacje. Nagrywarkę
      chcę sobie kupić już od pół roku i wciąż nie mogę na nią uzbierać, a on już
      nie tylko nagrywarkę kupił. A gdy mu brakuje kasy to od razu mówi jaki to on
      biedny. Ja chcę mu pomagać, mogę pożyczać, ale żeby pamiętał że trzeba oddać.
      Mnie zawsze uczono uczciwości.
      • Gość: Ania Re: facet - materialista IP: *.fn.pl / 172.16.78.* 29.03.03, 22:22
        Cześć Misia! Współczuję, wcale nie podoba mi się zachowanie Twojego chłopaka.
        Zauważ ,że wielu ludzi mówi że są biedni i nie mają kasy. To jest świetny
        sposób na życie ! Jeśli kogoś spytasz :" jak leci? ", raczej nikt nie odpowie,
        że świetnie !Zawsze jest żle, albo jakoś tam. Gdy będziesz mówiła, że ci brak
        kasy itp. to nikt jej nie będzie od Ciebie chciał pożyczać. Nie wiem czy
        wyraziłam to jasno, po prostu nie ma co się wychylać, ludzie są rózni, bywają
        zawistni. Dobrze,że o tym myślisz teraz, pomyśl jak będą te sprawy wyglądały
        po ślubie, gdy będziecie mieli wspólne dzieci . POZDRAWIAM CIĘ BARDZO
        SERDECZNIE I ŻYCZĘ POWODZENIA . Ania .
        P.S. Ja mam całkiem inne doświadczenia w tym temacie, zawsze mamy wspólne
        pieniądze.
    • Gość: ryba Re: facet - materialista IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 28.03.03, 23:30
      Misiu kochana, jak to milo uslyszec odwrotnosc sytuacji. Powiem Ci tylko ze
      jestes super kobitka, plac dalej i pomysl o rownouprawnieniu. Zycze Ci z
      calego serca szczescia z Twoim ukochanym...
    • ann.k Re: facet - materialista 29.03.03, 17:27
      jak na razie ze swoich trzech postow to Ty jawisz sie jako materialistka, dla
      ktorej nie liczy sie to, ZE dostala prezent, ale JAKI i najwazniejsze ZA ILE? w
      zyciu jednak jest tak, ze nie wazne jest za ile ktos Ci kupil prezent, ale ze
      kupil go z mysla o Tobie; uczuc nie mozna mierzyc pieniedzmi;
      jesli uwazasz, ze nie stac Cie na fundowanie jemu kolacji w pizzerii, to po
      prostu z nim tam nie chodz; kup cos i zrob sama kolacje w domu, a jemu powiedz,
      ze ma przyjsc z winem;
      jak sama powiedzialas, facet pracuje i ma swoje pieniadze, ktore badz co badz
      do najwiekszych nie naleza; ma prawo wydawac je na to, na co on chce, a nie na
      to na co Ty bys chciala aby je wydawal; jest tysiac innych sposobow spedzania
      czasu razem, ktore nie pociagaja za soba wydatkow, lub pociagaja naprawde
      niewielkie; na piwo chodzcie nad rzeke, kupujcie piwko w sklepie - jest
      zazwyczaj tansze niz w knajpach; naprawde mozna znalezc tysiace rozwiazan
      takiej sytuacji;
      • Gość: wredny do misi IP: *.pppool.de 29.03.03, 17:47
        Przepraszam, ale co to znaczy "on nie ma kasy" ? Zawsze myslalem, ze w zwiazku
        jest "nasza kasa"... Nigdy nie przeszloby mi do glowy mowic: ja mam x razy
        wiecej kasy, niz ty
      • procesor Re: facet - materialista 29.03.03, 21:35
        Pierwsze moje wrażenie było - ż emisia jest włąśnie materialistką.
        Ale tu chyba idzie o to że facet uważa że na siebi WARTO wydac te pieniądze - a
        na nia NIE.
        Rzeczywiście - jakby mój facet kupił sobie kierownice do kompa by mu sie
        fajniej w rajdach jeżdziło - a w prezencie dla mnie przyniósł tulipana i
        pierścionek z odpustu.. To bym sie zastanawiała kim dla niego jestem (zwłaszcza
        gdy ja bym mu dokładała do jego wydatków).

        Bo jak rozumiem - on lubi wydawać na swoje przyjemności. OK
        Ale nie lubi wydawac na swoja dziewczynę.
        Czyli - dbanie o dziewczynę nie jest dla niego przyjemnoscia. Moż ew ogóle
        przebywanie z nia? Może to tylko dodatkowe źródło dochodu??

        Przykro mi ale mam fatalne skojarzenia ze znaną mi para. Zaczęło się jak u
        autorki wątku - skończyło separacja. Na razie. :)
    • re_ne Re: facet - materialista 29.03.03, 21:55
      Miska, pusc tego faceta - jesli nie potrafi skobminowac troche kasy, to d...
      wolowa, i skapiradlo. Sa takie typy. Znalem kiedys takiego artyste, ktory
      wlasnie w taki sposob wykorzystywal dziewczyny, zmienial je, i niezle go to
      bawilo.
      Mial nawet taki swoj opracowany numer kiedy potrzebowal na piwo, ze zaczepial
      gdzies jakas na przystanku, czy dworcu, usmiechal sie, przewracal oczami,
      tlumaczyl, ze go okradli, a potrzebuje gdzies pilnie dojechac i prosil o mala
      pozyczke. Sam bylem tego swiadkiem, jak raz nawet wpadl jednej w oko, i poszla
      z nim do niego w wiadomym celu, jeszcze za to placac :))))
      • Gość: misia Re: facet - materialista IP: *.sieradz.mediaclub.pl 30.03.03, 14:28
        Bez przesady. Ja kocham mojego faceta. Jesteśmy razem ponad rok i wiem, że on
        też mnie kocha, jest mi wierny. Nie zmienia dziewczyn jak rękawiczki i nie
        zaczepia ludzi by sępić od nich kasę. Denerwuje mnie czasem jego brak
        zaradności, ale to nie znaczy że od razu mam z nim zrywać. Tak myślę. Nie mamy
        jeszcze wspólnej kasy i dlatego wkurza mnie że on moją traktuje trochę jak
        swoją. Po prostu nie mogę mu pozwalać dłużej na takie zachowanie. Jest nam
        razem dobrze i pasujemy do siebie pod wieloma względami. Dalej chcę z nim być
        i będziemy po prostu spędzać czas w taki sposób, by nie cierpiał na tym
        budżet. Jeśli się nie zmieni, wtedy pomyślę, co dalej.
        • zlakobieta Re: facet - materialista 30.03.03, 16:27
          Nie chce sie martwic ale to sie nie zmieni. On nigdy nie bedzie miec kasy, a
          jak bedzie miec, to Ty sie na pewno o tym nie dowiesz. Kiedy zamieszkacie
          razem i pojawi sie dziecko, to na Tobie bedzie spoczywal obowiazek jego
          utrzymania, a on owszem bedzie lozyl ale tylko tyle, ile uda Ci sie od
          niego "wyszarpnąć" za każdym razem prosząc i dyskutując dlaczego akurat takie
          ubranko, a nie o polowe tansze w second handzie. To taki typ i koniec. Jego
          pieniadze beda jego, a Twoje bedą Wasze. Ty będziesz się zażynać, żeby dom był
          na właściwym poziomie, a on będzie sobie kupował markowe ciuchy, sprzety itp.
          oraz rozliczał Cię z każdej złotówki, którą wydasz na siebie.
          Sory, że tak piszę ale taki jest właśnie mój facet, a muszę Ci powiedzieć, że
          przed ślubem kupował mi drogie prezenty i na jego skąpstwo nie wskazywało nic
          oprócz jednego drobniutkiego szczegółu. Otóż zawsze po dłuższym lub krótszym
          czasie dowiadywałam sie (niby przypadkiem) jak dużo pieniędzy wydał na podarek
          dla mnie. Bawiło mnie to, bo myślałam, że może po prostu nikt mu nie
          powiedział, że to nie wypada albo faktycznie "chlapnął" bezmyślnie ale teraz
          wiem, że tak nie było. On po prostu strasznie przeżywał każdy taki wydatek. Po
          ślubie się to skończyło, to znaczy jest tak, jak Ci napisałam i jeśli w ogóle
          daje mi prezent z konkretnej okazji, to potem życzy sobie dla siebie coś o
          zbliżonej lub takiej samej wartości.
          Tak to jest niestety.
          Teraz mówisz o jego licznych innych zaletach ale uwierz mi - kiedy będziecie
          żyli razem i musieli wspólnie utrzymać dom, to spojrzysz na to z całkiem innej
          perspektywy i będzie Ci głupio i przykro, że zaczynasz przywiązywać coraz
          większą wagę do pieniędzy, jakie od niego dostajesz, bo będzie Ci wiecznie ich
          brakować i stanie się to główny powód rozpadu małżeństwa, a ludzie z zewnątrz
          powiedzą Ci to, co powiedzieli Ci forumowicze powyżej - "wstydź się, bo to Ty
          jesteś materialistką" i nawet sama zaczniesz się zastanawiać czy tak nie jest
          faktycznie.
          Pozdrawiam.
          • Gość: misia Re: facet - materialista IP: *.sieradz.mediaclub.pl 30.03.03, 18:41
            Widzisz Złakobieto, już tak o mnie forumowicze powiedzieli. Ze to ja jestem
            materialistką. A to nieprawda. Ja naprawdę lubię dawać, lubię się poświęcać,
            tyle że chciałabym (bo mam prawo tego oczekiwać) dostawać coś w zamian. Gdy
            ostatnio rozmawiałam z moim chłopakiem o tym nieszczęsnym dniu kobiet, że
            troszkę się poczułam nie tak po tym prezencie, to stwierdził że ja mu to
            wypominam i że powinniśmy zrezygnować z dawania sobie drogich prezentów. A
            nasze prezenty nigdy nie były drogie - dawniej umówiliśmy się, że te prezenty
            będą w granicach 50 zł maksymalnie. Nie wiem co myśleć. Niedość że rzadko
            wydaje na nas to teraz najlepiej zrezygnować z tej ostatniej odrobiny
            przyjemności? Co mam o tym wszystkim myśleć? Uważasz że powinnam go zostawić?
            Właśnie tego się boję, że nasze wspólne życie zdominuje pieniądz, o który
            zawsze będziemy się kłócić, szczególnie, jeśli nie ułoży się najlepiej i nie
            będziemy zarabiali zbyt wiele. Sama nie wiem. Kocham go i zależy mi na nim,
            ale wiem jednocześnie, że on się nie zmieni.
            • kwieto Stop 30.03.03, 19:00
              Przede wszystkim, moze przestan wydawac na niego?
              Skoro brakuje mu kasy na to czy owo, to przeciez moze sobie zapracowac - dorobic, albo poszukac lepiej platnej pracy.

              Rozdziel uczucia od pieniedzy, w mysl zasady "kochajmy sie jak bracia, liczmy sie jak zydzi" - skoro nie mozna go od wyciagania pieniedzy powstrzymac inaczej, potrzebne sa metody drastyczne :(

              I nie daj sobie wmowic, ze jestes materialistka.
              Co innego materializm, a co innego wieczne wspieranie i finansowanie czyichs zachcianek.
              • zlakobieta Re: Stop 30.03.03, 19:34
                Dobrze mówi Kwieto ale to nie zmienia faktu, ze z takim mezczyzną ciężko potem
                będzie żyć. Dla niego najważniejszy jest on i jego zachcianki. Jak będziecie
                mieć wspólną kasę to tym bardziej będzie go złościł każdy Twój wydatek. On się
                pod tym względem nie zmieni. Takie jest moje zdanie :(
                • proo Kto jest materialistą? 30.03.03, 20:10
                  Jakoś trudno się trawi kogel-mogel miłosno-pieniężny!
                  Jeśli kochasz to cóż znaczą marne grosze z tej czy owej kieszeni wydawane?
                  Jeśli sprawia mu to przyjemność to dokładaj mu do tego sprzętu komputerowego
                  a kiedy kupi Ci różę i drobiazg nie przeliczaj że to tylko 16 złotych.
                  To pachnie materializmem. Moim zdaniem to Ty bardziej niż on oceniasz wszystko
                  z punktu widzenia strat lub korzyści materialnych.
                  Dlaczego wspominasz że jego rodzina nie jest zamożna a ojciec jest pijakiem?
                  Jaki wpływ ma niezamożność rodziny i alkoholizm jego ojca na Twój problem?
                  proo
                  • kwieto Materialisci, niematerialisci 30.03.03, 21:45
                    Proo, milosc miloscia, idealy idealami, ale gdyby moja luba zaczela ode mnie pozyczac pieniadze np. na ciuchy, nigdy ich nie oddajac i nie poczuwajac sie do zwrotu (podczas gdybym ja z tego powodu musial "odbierac sobie od ust"), to predzej czy pozniej po prostu, najzwyczajniej w swiecie, trafilby mnie szlag.

                    Owszem, milosc to DAWANIE, sprawianie przyjemnosci drugiej osobie. Ale, jesli jedna osoba wylacznie daje, a druga osoba wylacznie bierze, to uklad ten nie jest moim zdaniem normalny, i przynajmniej jedna ze stron nie kieruje sie tu miloscia... w kazdym razie nie miloscia blizniego :")
                    • proo Gdybym ... 30.03.03, 22:20
                      kwieto napisał:

                      > Proo, milosc miloscia, idealy idealami, ale gdyby moja luba zaczela ode mnie
                      po
                      > zyczac pieniadze np. na ciuchy, nigdy ich nie oddajac i nie poczuwajac sie do
                      zwrotu



                      Gdybym Cię kochała , Kwieto kochany :-)), a przy tym miałabym więcej dóbr
                      materialnych , pieniędzy itp. niż Ty i gdybym wiedziała że Ty
                      kochasz mnie , że pamiętasz o mnie np. przynosząc mi różę i mały prezent na
                      miarę swoich możliwości finansowych , gdybym miała świadomość że sam opłacasz
                      swoje studia bo nikt z rodziny nie może lub nie chce Ci pomóc i gdybym widziała
                      jak bardzo cieszy Cię przegrywarka czy inny skaner ... to wierz mi , z absolutną
                      przyjemnością przymykałabym oko na drobne kwoty których mi nie zwracasz ( typu
                      reszta rozliczenia z kolacji , 30 zł brakujące do zakupu butów ..itp). Nawet
                      więcej powiem , gdyby nadarzyła się okazja a Ty nie obraziłbyś się -
                      ofiarowałabym Ci dużo większe kwoty gdyby mogły pomóc Ci przetrwać trudny okres.
                      Gdybym Cię kochała Kwieto ...
                      ....tak jak misia kocha swojego chłopaka i gdybyś Ty kochał mnie tak jak jej
                      partner kocha ją.

                      Pozdrawiam Cię serdecznie :-)
                      proo
                      • kwieto Re: Gdybym ... 01.04.03, 21:45
                        ...a gdybym ja ten trudny okres mial wiecznie? I nie staral sie niczego zmienic? gdybym roze przynosil dopiero po napominaniach?
                        Gdybym sobie kupowal nagrywarki, wiedzac, ze jutro bede prosil Cie o pozyczenie na "bulke z maslem" - i tak byloby ciagle?

                        Idealizowanie milosci jest piekne, ale za jaka cene?
                        Jak odroznic, czy drugie kocha, czy tylko chce niecnie wykorzystac?
                        Jak kochac kogos nieodpowiedzialnego?
                        • proo Re: Gdybym ... 02.04.03, 10:46
                          kwieto napisał:
                          > Idealizowanie milosci jest piekne, ale za jaka cene?
                          > Jak odroznic, czy drugie kocha, czy tylko chce niecnie wykorzystac?
                          > Jak kochac kogos nieodpowiedzialnego?

                          Na razie do wieczności daleko , to tylko kilka lat studiów a poza tym
                          z następnych postów widać że facet misi stara się zmienić. I to powinno
                          go usprawiedliwiać na pewien czas w oczach misi. A tak na prawdę .. miłość
                          jest ślepa i kiedy kochasz nie myślisz czy obiekt obdarzany Twoim uczuciem
                          chce Cię wykorzystać , jest nieodpowiedzialny czy tym podobnie.
                          Po prostu kochasz i już, bez względu na cośtamcośtam , kochasz MIMO a nie ZA.
                • kwieto Ciezkie zycie 30.03.03, 21:49
                  Dlatego mysle sobie, ze przy tak postawionej sprawie zwiazek nie przetrwa zbyt dlugo :((
                  Bo jak sie chlopak zorientuje, ze mu kurek zakrecono, to moze nie byc zbyt zachwycony, i pojsc szukac innego sponsora...

                  Ale jesli tak sie stanie, to moim zdaniem, to i lepiej
                  • procesor Re: Ciezkie zycie 30.03.03, 22:27
                    Popieram Złąkobiete i Kwieto!!
                    Zdecydowanie!

                    Co ciekawe w pewnym sensie para z która mam skojarzenia do waszej sytuacji
                    Misiu, tak zaczynała - jego pieniadze były jego a jej były wspólne. (Jego
                    sytuacja rodzinna nieco inna ale zbliżona bardzo!) I nie było z czasem lepiej.
                    Tak jak pisze Zła - utrzymanie dziecka to problem wyłącznie mamusi, dawanie
                    pieniedzy na dom - to wyszarpywanie i wybłagiwanie. I tu nie chodzi o to ze on
                    miej zarabia (tam tez taka sytuacja) - na własne rozrywki jest w stanie wydać
                    kilkaset złotych - a na buty dla dziecka za kilkadziesiat - NIE DA.
                    Szarpanina z takim człowiekiem to nie jest normalne życie.
                    Pieniadze szczescia nie daja podobno. Ale rozbiezności w związku dotyczące
                    spraw finansowych wszystko potrafia schrzanić.
                    • alfika Re: Ciezkie zycie 31.03.03, 11:23
                      Ja, niestety, też twierdzę podobnie jak złakobieta, kwieto i procesor: on tak
                      ma, że nie ma. I musiało by mu się w głowie odmienić, żeby zaczął o sobie
                      myśleć jako o człowieku, który ma i który lubi się dzielić lub dbać
                      o "przyziemne" potrzeby swojej ukochanej. A potem rodziny.

                      A jak będziecie się rozstawać, to na wszelki wypadek przygotuj się, że i tak
                      usłyszysz, jak jesteś skąpa i chytra.

                      Dawanie nie powinno mieć granic tam, gdzie jest miłość, szanowne grono
                      potępiających misię, dlatego miłym było by, gdyby opisywany pan potrafił
                      powiedzieć: wiesz, ja już mam trochę sprzetu, a Ty potrzebujesz mieć
                      nagrywarkę, więc złóżmy się i ją kup.
                      Dawanie, podobnie jak miłość, musi płynąć w dwie strony.
        • what2do Re: facet - materialista 31.03.03, 14:08
          Misiu, pretensje jak najbardziej uzasadnione - moim zdaniem. Okropnie jest czuć
          się wykorzystywaną przez własnego faceta. Mój ex też cierpiał na brak gotówki.
          Mieszkał z rodzicami, studiował, ja mieszkałam z koleżankami w wynajmowanym
          mieszkaniu, bo na studia musiałam wyjechać z rodzinnego miasta. Dostawałam od
          rodziców pieniądze "na życie" - ex nie, bo po pierwsze oni go utrzymywali, a po
          drugie potrafił sobie trochę dorobić. Fakt, nominalnie jego 300 pln miesięcznie
          miało się nijak do moich ok. 800 (część od rodziców, część zarobiona przeze
          mnie). Tylko facet zapominał, że ja za te pieniądze muszę opłacić mieszkanie,
          bilet miesięczny, ubrać się, wyżywić, kupić książki na studia itd. On swoje 300
          zł mógł wydać wyłącznie na swoje przyjemności, bo za resztę płacili jego
          rodzice. Ale cały czas uważał, że to ja z racji wyższych przychodów powinnam
          płacić. No i płaciłam, głupia, za jedzenie (pomieszkiwał u mnie), jego ubrania,
          piwo w knajpie, okazyjne prezenty dla jego rodziców (!). Jeszcze gorzej było,
          gdy zaczęłam pracować. Rozstaliśmy się - ale z zupełnie innego powodu - i
          dopiero z perspektywy czasu dostrzegłam, jak bardzo mnie
          wykorzystywał. "Przybyło" mi też w portfelu:) On za to kilka tygodni później
          znalazł inną dziewczynę, która ma dobrze sytuowanych rodziców. Mają się pobrać,
          a on chwali się, jaki dostał od nich samochód...
          Wspólna kasa w związku - owszem, ale w połączeniu ze wspólnym gospodarstwem
          domowym.
          Nie daj się wykorzystywać. To, że on wydaje pieniądze na konsolę do gier, a
          Tobie każe płacić za kolację w knajpce, nie jest dobrą perspektywą na
          przyszłość.
          • what2do Re: facet - materialista 31.03.03, 14:18
            Do mojego poprzedniego postu dodam jeszcze, że gdy się rozstawaliśmy, ex pod
            moją nieobecność wyniósł z mojego mieszkania wszystko, co kupione było i
            uważane przez nas za wspólne - od albumów ze zdjęciami po telewizor...
            A ja uniosłam się honorem i nie domagałam się sprawiedliwego podziału majątku.
            Teraz żałuję. Doprawdy, ten związek drogo mnie kosztował. A najbardziej wkurza
            mnie to, że tak późno otworzyły mi się oczy.
    • Gość: misia Re: facet - materialista IP: *.sieradz.mediaclub.pl 30.03.03, 22:28
      Dzięki, dzięki, dzięki za wszystkie opinie i rady, zarówno te pozytywne jak i
      negatywne. Kwieto Tobie dziękuję szczególnie. Myślę, że tak zrobię, jak mi
      radzisz. Nie pozwolę mu dłużej na to wszystko, przestanę mu pomagać i
      zobaczymy co będzie dalej. Wiesz, nie były to może wielkie sumy, które mu
      dokładałam, ale ziarnko do ziarnka... Czasem oddawał mi pożyczoną kasę, czasem
      nie. Wkurzałam się a tak nie może być. Teraz będzie musiał się odzwyczaić. Nie
      sądzę, że odejdzie, ale jeśli nie mam racji, to przynajmniej lepiej że przed
      ślubem.
    • Gość: misia Re: facet - materialista IP: *.sieradz.mediaclub.pl 30.03.03, 22:45
      proo, tu chodzi o zasady i o uczciwość. Ja pracuję razem z moim chłopakiem i
      zarabiam dokładnie tyle, co on. Również opłacam studia, tyle, że moi rodzice
      czasem wspierają mnie kilkoma złotymi (są to raczej drobne sumy), a jego nie.
      Ja też mam potrzeby, dokładnie tak jak on. Mogę mu pomóc i nawet czasem mógłby
      mi tej pożyczonej kasy nie oddać, ale myślę, że od tego mamy buźki, żeby ze
      sobą rozmawiać. Bo wtedy, gdy mi nie oddaje i udaje że wszystko jest ok, to ja
      się czuję oszukiwana.
    • kjuik Re: facet - materialista 31.03.03, 13:37
      Otóż to – nie można tylko brać a nic nie dawać i to jeśli chodzi o uczucie, tak
      tez jak o finanse.
      Postanowiłam cos dopisać, bo to trochę przypomina moją sytuację.
      Ja i mój facet oboje pracujemy, on zarabia drugie tyle co ja z tym, że nie ma
      tych pieniędzy na czysto, ponieważ spłaca dom, który ma w spadku po babci i
      musi spłacić kogoś z rodziny, z kim dzieli się tym domem.
      Oboje mieszkamy u rodziców. Ja dokładam się do domowych finansów w ten sposób,
      że opłacam telefon oraz robię częściowe zakupy. Z tego co mi zostaje odkładam
      mniej więcej 1/3 na wkład na kredyt mieszkaniowy. Za resztę żyje nienajgorzej
      tzn. nie mam luksusów, ale kupuję to co potrzebuję i zostaje jeszcze na to na
      co mam ochotę.
      Mój mężczyzna nie płaci za nic w domu, po odliczeniu wydatków na dom i stałe
      opłaty typu telefon, bilet zostaje mu około 200 zł. nie jest to wiele, ale też
      nie można narzekać biorąc pod uwagę, że są to pieniądze tylko na przyjemności,
      ciuchy itp. Nie mówię tego teoretycznie gdyż w czasie studiów miałam
      porównywalna kwotę do przeznaczenia na tego typu potrzeby i wiem, że mi
      wystarczało, chodziłam do kina w poniedziałki, do teatru na wejściówki, do
      knajp z niedrogim piwem itp., potrafiłam tez odłożyć sobie na wakacje, fajny
      ciuszek, tak więc wiem, że jest to możliwe.
      Tymczasem mój mężczyzna ustawicznie nie ma pieniędzy. Z jednej strony rozumiem –
      zarabia przyzwoicie ale nie ma tych pieniędzy do ręki, ale myślę zę to jednak
      kwestia organizacji i... chęci.
      Co do prezentów – przez rok prawie naszej znajomości dostałam od niego kwiatka
      na imieniny i dzień kobiet oraz czekoladki pod choinkę. On nie wpadnie na to
      żeby kupić mi jakiś drobiazg, przy czym mówiąc drobiazg ja nie mam na myśli
      czegoś z brylantów ;)) ale choćby taka śmieszna kartka – kosztuje 2 złote, więc
      mniej niż jedno piwo, to chyba jest w granicach jego możliwości finansowych a
      ile radości sprawia. Żeby nie było że czekam na prezenty od faceta a sama nic
      nie daję, otóż daję i to sporo – może nie sporo a raczej często – różne miłe
      drobiazgi np. typu śmieszna kartka, śmieszne bokserki, kwiatek w doniczce,
      podkładka pod myszkę. To są drobiazgi ale dawane bez okazji tylko po to żeby
      sprawić mu przyjemność no i mi także ;) bo lubię jak się cieszy. Ale faktem
      jest, że gdy pozostaje to nieodwzajemnione to się w końcu człowiekowi
      odechciewa.
      Tak samo jest z naszymi „wspólnymi” wydatkami. Gdy on przychodzi do mnie na
      kolację, to oczywiste dla mnie jest że ja wszystko na te kolacje kupuję, ale
      czy on nie mógłby kupić np. wina? Nigdy na to nie wpadnie mimo że ja zawsze tak
      robię gdy idę do niego, on przygotowuje nam jedzonko a ja przynoszę winko.
      Z jednej strony dłuższy czas nie protestowałam przeciwko takiej sytuacji ale to
      głównie dlatego, że nie brakuje mi pieniędzy, co jednak nie znaczy że powinnam
      je wydawać w taki sposób, mogłabym je np. odłożyć i byłyby na wakacje.
      Chodzi mi o to, że on się zupełnie do tego nie poczuwa. Gdy wspominam tak w
      żartach, że mógłby mi coś kupić wtedy mówi, że nie ma kasy i że kiedyś mi to
      wynagrodzi a ściślej „ozłoci mnie” a gdy wspominam o zrobieniu np. alkoholowych
      zakupów wykręca się, że on nie ma ochoty dziś na picie, co nie zmienia faktu,
      że później absolutnie przed tym piciem się nie broni.
      Dla mnie to jest naprawdę głupia sytuacja, bo z jednej strony nie chce wyjść na
      skąpca (choć część osób zapewne już tak o nie teraz pomyślało) ale z drugiej
      nie podoba mi się taki układ, że ja jemu różne rzeczy kupuję nawet nie chodzi o
      prezenty ale różne drobiazgi codzienne np. picie, bułka w sklepie zawsze ja za
      to płacę, bo on zwykle „nie ma drobnych” OK. to są drobiazgi ale po pewnym
      czasie robią się irytujące. Kto ma lub miał podobna sytuację ten wie o co
      chodzi a kto nie to chyba niestety nie zrozumie.
      I naprawdę miłość nie ma tu nic do rzeczy. Ja go bardzo kocham, gdyby tak nie
      było nie byłabym z nim tyle czasu i napraw nie jestem paskudna materialistką
      która leci na kasę faceta. Była tez ostatnio taka sytuacja, że poslzismy w
      ostatki do klubu ze znajomymi. Nie płaciliśmy za wstęp, bo on dostał wejściówki
      od kolegi. Przed wejściem powiedział, że „nie mam dziś kasy, chyba kupisz mi
      jedno piwko” OK. nie ma sprawy kupiłam mu to piwko, nawet nie jedno ale trzy,
      nie to że żałuję tej kasy ale myślę, że to trochę nie bardzo...
      Zdarzyła się nam tez kiedyś (już dawno temu) taka sytuacja, że zapomniał
      portfela a tez szliśmy na imprezę do znajomych. Robiliśmy przedtem zakupy –
      piwko, jakieś chipsy... za które ja musiałam zapłacić. On oczywiście
      powiedział, że odda mi kasę za swoje zakupy i owszem oddał ale tylko trochę
      tzn. kupił mi natepnego dnia loda i colę a ja poprzedniego dnia jemu 7 piw i
      fajki. Porównywalne?
      Naprawdę nie wiem co mam robić. Czy mam zacząć bawić się w liczenie każdego
      zeta i faktycznie dzielivc to twoje to moje? Nie chciałabym takiej sytuacji, bo
      nie podoba mi się to, w końcu nie jesteśmy małżeństwem, nie mieszkamy razem,
      nie mamy wspólnej kasy. Ale czy jest inny sposób, bo widzę ,że to za chwile
      może wymknąć się spod mojej kontroli. Niedługo wakacje. Pewnie też okaże się,
      że on nie ma kasy(dodam, że nie planuje ich na Majorce, ale na Mazurach) i co
      wtedy mam zaproponować, że mu je sfinansuję, bo chyba sam z tym nie wyjdzie,
      chociaż... to już jednak przekracza moje możliwości, a poza tym zwyczajnie
      dlaczego miałabym to robić, ja za siebie zawsze płacę, nieważne czy chodzi o
      kino, czy ty bardziej do głowy by mi nie przyszło żeby facet finansował mi
      wakacje.
      Powiedzcie co mam robić, bo ja już naprawdę trace grunt pod nogami. Czy jest
      szansa, że to się zmieni, czy tak będzie zawsze?
      Poradźcie, proszę, może ktoś ma podobne doświadczenia ze swoim partnerem.
      • alfika Re: facet - materialista 31.03.03, 14:46
        Jesli nie będzie miał pieniędzy na wakacje, to może nie funduj? Do tego jeśli
        dobrze się czujesz w swoim towarzystwie, to sobie spokojnie wyjedź sama.
        Choćby na Majorkę.

        Nie wiem, czy bym się zgodziła na wspólną kasę bez mieszkania razem czy bez
        małżeństwa. Wspólna kasa, a jeszcze nie czas na wspólne życie? Trochę
        przyśpieszone i rodzi konflikty. To może być czas na pożyczanie, ale wspólne
        zasoby? Nie i już.

        Czy to takie trudne dla rodziców nauczyć chłopca żyć z klasą, żeby umiał potem
        się zachować? Wg mnie to nie przerasta sił normalnych ludzi.
        I weź tu takiemu potem wytłumacz w zastępstwie rodziców...
    • Gość: moi Re: facet - materialista IP: *.umwo.opole.pl 01.04.03, 13:06
      Były mąż ma czterdziechę na karku(więc teoretycznie jest dorosły), ok. 780 zł
      dochodu, ok. 250 zł stałych opłat i nie stać go na alimenty dla córki (choć
      zgodziłam się tylko na 180 zł, aż sędzina się zdziwiła) ani nawet na drobne
      kieszonkowe gdy się z nią spotykał. Odeszłam od niego 2 lata temu i w tym
      czasie otrzymałam od niego 250 zł,dziecko 4 razy po 5 zł i 2 razy na urodziny
      po 20 zł. I niech nikt mi nie wmówi, ze ktoś kto ma 500 zł miesięcznie do
      swojej dyspozycji nie może dokładać do utrzymania dziecka. Ale oczywiście na
      pierdoły do domu, zbyt drogie ciuchy ma (nie gotuje a kupił kilka
      elektrycznych "zabawek" kuchennych, dodatkowe szafki, stoliczki, obrazeczki
      itd. choć zostawiłam mu całe umeblowane mieszkanie łącznie z firankami:-))Te
      typy tak mają: dla siebie mam,dla innych też mam - tekst "nie mam pieniędzy".
      Przemyśl jak będzie wyglądała Twoją przyszłość z kimś kto mało zarabia i nie
      umie rozważnie i nie egoistycznie tych pieniędzy spożytkować.
      • Gość: xxx Re: facet - materialista IP: 62.233.139.* 01.04.03, 18:03
        Misiu, napisz jaki jest efekt Twojej rozmowy z ukochanym.
        Mój ex też wciąż był bez kasy, mimo że zarabiał sporo, czasem bardzo dużo, ale
        to ja chciałam mieć wspólne gniazdko, więc za swoje pieniądze kupaowałam sprzęt
        (pralkę, piecyk..)itp.a rozstając się z nim zostawiłam 90% tego wszystkiego, bo
        nie miałam gdzie tego pomieścić w maleńkiej, wynajętej kawalerce. Potem już
        tego nie odzyskałam. Bardzo słono zapłaciłam za wolność, a przecież nie bylismy
        jeszcze małżeństwem (na szczęście). Potem dowiedziałam się , że ex zadłużył się
        w bankach i nnych instytucjach na jakieś 20 tys (mimo, przypominam, że nieźle
        zarabiał). Aż mam dreszcze gdy pomyślę jaki los czekałby mnie u jego boku.
        • Gość: misia Re: facet - materialista IP: *.sieradz.mediaclub.pl 01.04.03, 19:20
          Rozmawiałam z moim chłopakiem. On zdaje sobie sprawę, że źle robił. Gdy mu
          przytoczyłam delikatnie pewne fakty, przyznał, że mam rację i że wyszło na to,
          że on jest złodziejem. Okazało się że był winien komuś 150 zł - nie oddawał
          już pół roku, ale dopilnowałam tego i oddał w mojej obecności. Chciałam, żeby
          miał nauczkę. Poza tym okazało się że miał mi oddać od kogoś 40 zł, ale nie
          oddał. Przywłaszczył sobie w pewien sposób te pieniądze. Przepraszał długo, a
          ja nawet nie byłam zaskoczona. Najgorsze, że mnie przez te pół roku okłamywał.
          Nie wiedziałam co zrobić. Chyba w tym momencie powinnam odejść. Gdzieś w głębi
          serca nie chcę jednak się z nim rozstawać, bo jestem szczęśliwa (pomijając
          fakt pieniędzy) i wiem, że on mnie kocha. Wierzę, że ten wstyd, jaki czuł
          podczas naszej rozmowy czegoś go nauczy. Teraz się trochę uspokoił. Nie wydaje
          już kasy z prędkością światła, pyta mnie, co ja bym na jego miejscu zrobiła -
          wydała na określoną rzecz czy odłożyła i słucha moich rad. Daje mi pieniądze
          na przetrzymanie, żeby go "nie kusiły". Wierzyć mu, że będzie się starał to
          zmienić? Dać jeszcze jedną szansę?
          • procesor Re: facet - materialista 01.04.03, 21:52
            Gość portalu: misia napisał(a):
            > Rozmawiałam z moim chłopakiem. On zdaje sobie sprawę, że źle robił.

            Dziś rozmawiałaś??
            To uważaj bo dzis Prima Aprilis - może żartował.. :))

            > Wierzyć mu, że będzie się starał to zmienić? Dać jeszcze jedną szansę?

            Daj. Ale obserwuj długo.. Bo krótko to może udawać..
            • Gość: misia Re: facet - materialista IP: *.sieradz.mediaclub.pl 01.04.03, 22:49
              :)
              Wiem jaki dziś dzień. Rozmawiałam z nim już kilka dni temu, ale nie pisałam o
              tym. Wiem też, że potrzeba czasu na wszystko - albo będzie lepiej, albo będzie
              to czas stracony. i również czas pokaże...
    • neutralny_nick Re: facet - materialista 01.04.03, 19:51
      TO NAWET NIE DA SIE NAZWAC MATERIALIZMEM. To jest po prostu charakter. On
      bedzie taki zawsze i albo sie z tym pogodzisz i zawsze bedzie liczyc na siebie
      albo kiedys bedziesz płakać. Co prawda nie wierze aby nasze gadnie w ogóle cos
      dało bo tak naprawdę to każdy musi swoje przezyc zeby zmądrzeć. Moj ex, tez
      zawsze nie miał kasy nawet jak duzo zarabial. W okresie narzyczenskim tez mial
      na sprzet komputerowy ale nie mial na kino i nawet na ciuchy dla siebie.
      Przyjdzie dzien ze twoj facet bedzie mial forse na nowe dvd ale nie na
      kurteczke zimowa dla dziecka. Dopiero jak sie rozstaniesz z kims takim to
      odsapniesz i zaczniesz normalnie oddychac bo nie bedzie cie przytłaczac wielka
      pijawka na twoim karku, a i tak od dawna bedziesz potrafiła radzic sobie
      calkowicie samodzielnie i bez wsparicia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka