annka9
10.12.06, 14:46
Po raz drugi w życiu zdarzyło mi się wymyślić sobie problem. Dwa lata temu
wymyśliłam, że jest chora na raka, popadłam w depresję nie mogłam jeść, stany
lękowe itp. Badania oczywiście nic nie wykazały po pewnym czasie sytuacja się
unormowała i zapomniałam o całej sprawie. Wtedy przypuszczam miało to związek
z rozpadnięciem się mojego związku.
Teraz weszła myśl, że powinnam iść do zakonu, Sytuacja jest o tyle dziwna, że
mimo iż jestem katoliczką to nie aż tak przejętą. Wierzę w istnienie Boga ale
nie w kościół jako instytucję. Mimo iż rozsądek powiada mi jasno ja znowu
popadam w nerwicę.
Spotkanie na ulicy zakonnicy sprawia, ze się od razu stresuję.
Ja mam pracę którą lubię - jestem nauczycielką, ale stres dodatkowy tej pracy
sprawia, że mam bóle w klatce piersiowej.
Całe życie marzyłam tylko o małżeństwie i rodzinie. Nie wiem jak teraz sobie
poradzić - abym mogła jeść i funkcjonować normalnie.
Przypuszczam, że jest to rezultat długotrwałego stresu związanego z
poszukiwaniem pracy.
Czy ktoś przeżywał podobną sytuację i jak sobie z nią poradził?