Dodaj do ulubionych

Prawda o przebaczaniu?

10.12.06, 21:59
Przebaczanie nie jest kwestia moralności.Zazwyczaj wbaczamy, by ci, ktorym
przebaczamy zapomnieli o czymś.

Ten rodzaj przebaczania słuzy do manipulowania osobami, ktorym sie przebacza.

Przebaczanie oznacza wyzbycie sie negatywnego balastu, oznacza nie obarczanie
innych odpowiedzialnościa za to co czujesz, za to co przezywasz.
Obserwuj wątek
    • lusia501 Re: Prawda o przebaczaniu? 10.12.06, 22:32
      Człowiek ma prawo tylko jeden raz poprosić o przebaczenie w określonej sprawie
      i tylko raz można wybaczyć. Ciągłe wybaczanie powtarzajacego się przewinienia
      jest juz głupotą.
    • ewiku wybaczanie... 10.12.06, 22:39
      ... to przede wszystkim zrywanie z przeszłością...

      bo przywiązując się do starych, negatywnych emocji tylko "trwamy"...
      a umiejąc wybaczać mamy szanse cieszyć sie życiem...


      ----------------------------------------------
      Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
    • solaris_38 Inny świat 10.12.06, 23:06
      zawsze czuję ze przebaczyć to zrozumieć ze nie ma czego wybaczać
      :)

      przebaczenie to uznanie ze że z cudzych głębin rzeczywistość wygląda
      całkowicie inaczej
      to inny świat

      nieprzewidywalnie inny

      :)

      warto go zobaczyć właśnie dlatego ze to Inny świat
      • ja_adam Re: Inny świat 10.12.06, 23:10
        Miłość podobnie jak wybaczanie nie stawia warunków...
        :)
        • solaris_38 warunki 10.12.06, 23:19
          tez tak czuję

          choć nie zawsze potrafię kochać
          • skucina1 Re: warunki 11.12.06, 07:15
            wybaczanie to jedna z jak najbardziej boskich umiejętności, którą człowiek musi
            sobie przypomnnieć, żeby się dalej rozwijaać. Dlatego często doznajemy krzywdy
            by nauczyć sie wybaczać, jeśli się nie nauczymy musimy lekcję powtórzyć i wtedy
            znów jesteśmy skrzywdzeni. Wybaczenie to uznanie, że nie było krzywdy. Jeśli
            opanujemy tę lekcję to nie będzie można nas skrzywdzić ani zranić tak jak ...
        • brak.chmur Re: Ten sam świat:) 11.12.06, 08:43
          ja_adam napisał:

          > Miłość podobnie jak wybaczanie nie stawia warunków...
          > :)


          Wybaczenie , podobnie jak miłość jest bezcenne.
          A wybacza się temu, kto tego wybaczenia POTRZEBUJE i prosi o nie.
          W przeciwnym przypadku , wybaczenie staje się podobne spowiedzi pozbawionej
          skruchy i żalu za grzechy, czyli UNIEWAŻNIA cały sakrament.
          Jest też inne wybaczenie, jednostronne....
          Ale to jedynie samoobrona jednostki przed autodestrukcją, w istocie swej
          pobawiona zbawiennej wartości, gdyż przekraczająca istotę boskości w nas samych.
          Nie jestesmy LEPSI od Boga......!
          Skoro On oczekuje naszego "przepraszam" w konfesjonale z wszytkimi warunkami ,
          jakie narzuca, nie możemy drugiej osobie dawać coś równie bezcennego WBREW JEJ
          WOLI(!)

          Oto fragment jednego z moich postów, jakie niedawno umieściłam na Magii w
          dyskusji na powyższy temat.
          Nie podaję linku, ponieważ pisałam go pod nickiem Shangri-la;)
      • krytyk2 Re: Inny świat 15.12.06, 20:40
        solaris_38 napisała:
        > przebaczenie to uznanie ze że z cudzych głębin rzeczywistość wygląda
        > całkowicie inaczej
        > to inny świat

        dla mnie wybaczenie wynika bezposrednio z dokladnie odwrotnego
        doświadczenia:poczucia głębokiej tożsamości nędzy egzystencjalnej z osoba
        błądząca ,krzywdząca mnie.Jest to dla mnie jedno z najpiekniejszych doznań -owa
        identycznośc moja i czyjas dotknięcia dna..
        • zuzanna_anna Re: Inny świat 15.12.06, 20:44
          krytyk2 napisał:


          > dla mnie wybaczenie wynika bezposrednio z dokladnie odwrotnego
          > doświadczenia:poczucia głębokiej tożsamości nędzy egzystencjalnej z osoba
          > błądząca ,krzywdząca mnie.Jest to dla mnie jedno z najpiekniejszych doznań -
          owa
          >
          > identycznośc moja i czyjas dotknięcia dna..

          Masz racje, inni dla nas, dodykaja dna, i jest to inne dno niz nasze:)

        • krytyk2 ps 15.12.06, 20:46
          zaznaczenie różnicy jest rodzajem negacji,odrzucenia.nigdy przebaczenie nie
          będzie prawdziwe gdy oprze sie o różnicę.Tym co przez cale zycie pragniemy
          osiągnąc to poczucie jedności z Innym ,z Bogiem.Czym innym jest miłość?
          • zuzanna_anna Re: ps 15.12.06, 21:18
            krytyk2 napisał:

            > zaznaczenie różnicy jest rodzajem negacji,odrzucenia.nigdy przebaczenie nie
            > będzie prawdziwe gdy oprze sie o różnicę.Tym co przez cale zycie pragniemy
            > osiągnąc to poczucie jedności z Innym ,z Bogiem.Czym innym jest miłość?

            Zawsze drugi czlowiek jest w pewnym stopniu nami, jestesmy ze soba gleboko
            powiazani, nie tylko biologicznie i spolecznie, ale duchowo, jednak zachowac
            trzeba swoja tozsamosc, odrebnosc i indywiadualnosc, bo to dar jest wielki.
            • krytyk2 Re: ps 15.12.06, 22:14
              Problemem tego swiata jest zbytnia wiara,ze
              indywidualnośc ,odrebność ,oryginalnośc jest tak duzo warta.Więc poddajemy sie
              temu szaleńczemu procesowi indywidualizacji i ...potem konczymy w gabinetach
              psychologicznych,skarżąc sie na poczucie samotności.To- jedności i solidarnosci
              ludzkiej powinnismy sie uczyc a nie -jak najbardziej wyróznić sie w tłumie.Poza
              pustą ,pyszną satysfakcja nie wynosimy z tego żadnych korzysci/chyba że mamy
              jakiś talent artystyczny/.
              • krytyk2 Re: ps 15.12.06, 22:27
                Swoje ja ,swoją indywidualnośc możemy rozwijać najpelniej w atmosferze
                akceptacji,milości ,ktora płynie od innych osob.Tymczasem, najczęściej tej
                akceptacji i tej milości nie dostajemy wtedy ,kiedy jest ona nam w procesie
                indywiduacji najbardziej potrzebna- w dzieciństwie.Później ,jako
                dorośli,próbujemy tę swoja indywidualnośc uksztaltowac za wszelka cene i na
                wlasna rękę.Sukces czasem przychodzi ,ale jest okupiony olbrzymią ceną.
                Nigdy nie jest za póxno,zeby chłonąc miłośc ze wszystkich stron,stawiając na
                solidarnośc ,wspulczucie i jednośc ponad róznicami.Pozdrawiam:-)
                • ja_adam Re: ps 15.12.06, 22:31
                  odpowiedź znam..ale jakie było pytanie?
                  • krytyk2 Re: ps 15.12.06, 22:50
                    przeczytaj sobie od poczatku moją wymianę zdań z zuzanną-to sobie je ułożysz:-)
                    Ja sie Ciebie nie pytam z jakiego powodu załozyles ten wątek,i dlaczego masz
                    takie a nie inne zdanie...
                    A wracając do Twojego zdania w głównym temacie:
                    masz na wskroś manipulacyjną wizję wy/prze/baczania.Musisz sie tylko zdecydować
                    czy "zawsze" czy też "często" czy tez "najczęściej" wybaczanie ma charakter
                    utylitarny i przystosowawczy.Ja proponuję spojrzeć z jeszcze dalszej
                    pespektywy /darwinowskiej/:
                    praktycznie kazde zachowanie ludzkie ma charakter li tylko przystosowawczy i o
                    moralności -jako odrębnej cesze ludzkiej -możemy zapomnieć.Co Ty na to?
                    • ja_adam Re: ps 15.12.06, 23:14
                      dla mnie krytyk2 i zuzanna to jeden przydługi flood tej samej osoby.

                      wymiana zdań...po pierwsze nie widze wymiany zdań,

                      po drugie jesli zadałem pytanie, to z grzecznosci wypadałoby podpowiedzieć
                      maluczkiemu, po prostu pogubiłem się bo nie wiem czy mówisz do siebie czy do
                      kogos a jesli tak to po co.

                      po trzecie gdybyś czytał czesciej innych niz siebie widziałbys że poddalem
                      tekst o przebaczaniu pod dyskusję (znak zapytania w tytule)moje zdanie w tym
                      temacie jest bardzo wysublimowane

                      dobrze, ze przynajmniej cos proponujesz...
                      (w ooogromnym skrócie)
                      - dla mnie przebaczanie nie ma charakteru przystosowawczego po prostu robie to
                      bo dzieki temu czuje sie zintegrowany z....z czyms tam w srodku co inni
                      nazywaja duszą, jaxnią, podswiadomoscią..zwał jak zwał...

                      Powiem wiecej przebaczanie z perspektywy darwinowskiej...jezu myslałem że on
                      juz umarł...
                      powiem tyle iż adaptacji(integracji)nie można jej utożsamiać z ewolucją

                      wiecej w czasach hipokryzji purytańskiej często napietnowani sa ludzie ktorzy
                      maja w sobie nadto ochoty do przebaczania...

                      co ja na to - chce mi sie spac a czeka mnie 30 godzin jazdy samochodem - wybacz
                      ale nie teraz..moze w poniedziałek pogadamy..
                      co Ty na to?
                      • krytyk2 Re: ps 15.12.06, 23:27
                        wyśpij sie biedaku,bo będę Cię miał na sumieniu:-)
                        I nich Ci sie nie przysni krytyk z zuzanna goniący Cię z kolejnymi zapytaniami:-
                        )))
                        • ja_adam Re: ps 15.12.06, 23:31
                          fajnie ze masz sumienie- juz sie Ciebie nie boję...
                          :)))))
                          dobranoc
                          Pozdrawiam!
              • zuzanna_anna Re: ps 16.12.06, 14:30
                krytyk2 napisał:

                > Problemem tego swiata jest zbytnia wiara,ze
                > indywidualnośc ,odrebność ,oryginalnośc jest tak duzo warta.Więc poddajemy
                sie
                > temu szaleńczemu procesowi indywidualizacji i ...potem konczymy w gabinetach
                > psychologicznych,skarżąc sie na poczucie samotności.To- jedności i
                solidarnosci
                >
                Problemem tego swiata, nie jest chec bycia indywiadualnoscia i odrebnoscia.
                Na indywidalonosci, orginalnosci oparte jest piekno.
                Nic nie szkodzi byc indywidualnoscia i jednoczesnie odczuwac solidarnosc, a
                nawet mysle, ze nie mozna odczuwac solidarnosci bez wlasnej odrebnosci.
                Piekna jest rodzina, ktora sklada sie z indywidualnosci, mocno zarysowanych
                charakterow i osobowosci. Piekna jest spolecznosc skaldajaca sie z takich
                rodzin.
                No ale to nie jest tematem tego watku. Pozdrawiam:)
                • brak.chmur Re: ps Popieram Zuzannę:) 16.12.06, 14:58
                  Zgadzam się z Z. w kwestii piękna płynącego z różnorodności oraz wartości
                  indywidualizmu w zunifikowanym i szaro-buro zabieganym świecie, w którym
                  "przyjażń" sprawadza się do codziennego "poklikania" , miłość do egoistycznego
                  zaspokajania potrzeb fizjologicznych a DOM, do restauracji z hotelem.
          • sotia Re: p.s 05.01.07, 21:36
            krytyk2 napisał:
            > Zaznaczenie różnicy jest rodzajem negacji,odrzucenia.
            >Nigdy przebaczenie nie będzie prawdziwe gdy oprze sie o różnicę.

            Nigdy przebaczenie nie będzie prawdziwe gdy odniesie się do stawiania
            warunków...
            P.s Zaznaczenie różnicy dotyczy negacji, ale nie jest równoznaczne z odrzuceniem
            ( nie definiowałabym tych pojęć jako tożsamych)


    • zabik22 Re: Prawda o przebaczaniu? 11.12.06, 09:34
      a ja sobie nyślę,że przebacznie to stawianie się na równi z Bogiem -to nie
      fair, możemy tylko się pojednać.
      • brak.chmur Re: Prawda o przebaczaniu. 11.12.06, 09:46
        Przebaczenie nie jest równoznaczne z pojednaniem.
        Są krzywdy, wobec których nie można przejść do porządku dziennego mówiąc "O.K.
        nic się nie stało"
        Stało się wiele złego i tylko WZAJEMNE WYBACZENIE może uratować obie strony.(!)

        P.S. "Porównanie z Bogiem" nie jest moją teorią, tylko księdza Tishnera , po
        którego lekturze napisałam powyższy post.
        A propos, ks Tishner mówił jszcze o zadośćuczyczynieniu za krzywdy, ale celowo
        to pomijam, aby pewna osoba nie posądziła mnie o interesowność.:)
        • zabik22 Re: Prawda o przebaczaniu. 11.12.06, 10:10
          Ach jaka szkoda że ks Tischnera znam tylko z jednego pięknego wiersza,muszę
          znaleść czas i ksiażki.Pogodzenie to nie tylko powiedzenie ok na jakąś krzywdę-
          to powiedzenie to świństwo musisz mi zrekompensować...i wtedy będzie ok. Jaką
          wartoś ma powiedzenie - przebaczam...to nie wskrzesza ani nie jest środkiem
          przeciwbólowym - dla mnie słowo przebaczam jest podejrzanie wielkodusznym
          pogodzeniem się z ruiną,która jest za nami, może to przywilej oświeconych,do
          których nie należę.
    • mskaiq Re: Prawda o przebaczaniu? 11.12.06, 12:36
      Wybaczenie nie jest kwestia moralnosci a jest jednym z objawow milosci.
      Wybaczanie jest koniecznoscia zycia, wybaczamy dla siebie, bo bez wybaczenia
      nie mozna zyc. Kazda krzywda ktorej nie chcemy wybaczyc oznacza cierpienie,
      ktore mozna tylko przerwac wybaczajac.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • brak.chmur Re: Ech, Msk....;) 11.12.06, 14:18
        Zaskoczyłeś mnie tym razem, zabrakło Twojego ulubionego słowa "strach";)
        Pozwól więc , że ja o nim wspomnę......
        Jest coś takiego, jak strach przed wybaczeaniem, oraz strach przed prośbą o
        wybaczenie.
        Dotyczy to zwłaszcza mężczyzn, ale również pewnej grupy kobiet, jednym słowem
        ludzi, którzy uważają , że wybaczenie to coś poniżającego, coś co mogło by im
        przynieść ujmę, nadszarpnąć słabe poczucie wartości własnej.
        Popełniają błąd wybierając piekło własnej nienawiści i poczucia winy z którą
        będą się musieli borykać do końca życia.
        Szkoda życia, szkoda ludzi, szkoda miłości.....:(
        • chmurka.bez.ogorka Re: Ech, Msk....;) 11.12.06, 14:52
          to chodzi o odpowiedzialność
          również za własne życie
          znacznie wygodniej jest winić innych
          bycie ofiarą jest wygodne
          a zasadniczo wobec wszystkich osób, którym w życiu nie wybaczyliśmy stawiamy
          się w tej postawie
          to może przejść w nawyk i wtedy staje się groźne
          nie dajemy w ten sposób innym prawa do człowieczeństwa, czyli popełniania
          błędów pod wpływem własnych emocji i zaślepień
          a siebie stawiamy na jakimś chorym piedestale udając przed samym sobą, ze to
          całe emocjonalne zamieszanie nas nie dotyczy, że jestesmy ponad tym...

          ciekawe czemu służy utrzymywanie takiego rozdwojenia ? :)
          • brak.chmur Re: Ech, chmurko, uhm....;) 11.12.06, 15:10
            Wybaczając właśnie , DAJEMY "innym prawo do człowieczeństwa , czyli popełniania
            błędów" (!)
            Zarówno prosząc o wybaczenie jak i wybaczając krzywdę jesteśmy blisko boskości,
            nie przestając ani na chwilę być człowiekiem słabym i błądzacym w swym zaślepieniu.
            Tak mówi Tishner....
            Ja dodam od siebie , że zdolność do wybaczenia jest miarą wielkosci człowieka i
            nie o jakiś "piedestał" tu chodzi, ale o życie.....jedyne, bezcenne życie ,
            jakie dostaliśmy free i odpowiedzialność za drugiego człowieka, jego uczucia i
            dalszą drogę, jego życie, równie bezcenne jak nasze własne.
            • chmurka.bez.ogorka Re: Ech, chmurko, uhm....;) 11.12.06, 15:17
              Przebaczenie jest Twoją prywatną sprawą. Jeśli komuś rzeczywiście wybaczasz, to
              znaczy, że nie będziesz wykorzystywać jego błędów z przeszłości przeciwko niemu.
              Tylko tyle i aż tyle.
              A po co to całe gadanie o boskości? Halo, tu Ziemia!
              • chmurka.bez.ogorka Re: Ech, chmurko, uhm....;) 11.12.06, 15:22
                Zresztą inni ludzie w życiu kierują się często tak odmiennymi systemami
                wartości, że lepiej jest przebywać w otoczeniu ludzi, przy których jest szansa,
                że mają podobny do Twojego. Bo nie widzę sensu oburzać się na kogoś, kto i tak
                nie zrozumie, czemu się oburzam ;/
                Niech sobie żyje po swojemu, byle z dala ode mnie.
    • chmurka.bez.ogorka Re: Prawda o przebaczaniu? 11.12.06, 15:37
      Ja_adam, spotkałam się z sytuacją, kiedy osoba, która mi b.dużo nabruździła w
      życiu ZAZĄDAŁA ode mnie przebaczenia! (w domyśle - jak tego nie zrobię, to będę
      złym człowiekiem!!!) fajny szantaż, prawda? :)
    • chmurka.bez.ogorka Re: Prawda o przebaczaniu? 11.12.06, 15:43
      przebaczanie to jedna z najtrudniejszych umiejętności. i wcale nie oznacza
      pozbycia się balastu. Balast zostaje, ale nie mścisz się za niego i nie
      wypominasz. Taki chrześcijański 'krzyż'.
      • chmurka.bez.ogorka Re: Prawda o przebaczaniu? 11.12.06, 15:54
        czyli na dłuższą metę coś absolutnie niemożliwego dla normalnego śmiertelnika.
        Nie jesteśmy tak skonstruowani. Przebaczanie jest jakimś absurdem. Albo zmienia
        nam się punkt widzenia pod wpływem innych wydarzeń i coś już nas nie rusza, bo
        my jesteśmy inni, albo do końca życia już rzucamy mięchem na samą myśl.
        Wariant optymalny - już nam to zwisa.
        Ale przebaczenie....? Jakaś konstrukcja teoretyczna.
        Niezrozumiała. Jak 'krzyż'.
    • taisy Re: Dobrze to adam ujołeś. 11.12.06, 16:41
      Ci którzy proszą nas o wybaczenie robią to dla siebie, ponieważ chcą się lepiej
      czuć ze sobą samym.
      Znam bardzo dobrze i blisko jedną, jedyną osobe, która w moim zyciu nabruździła
      potwornie, tak jak nikt inny.Ale właśnie dlatego, ze była to osoba toksyczna,
      wyjechałam daleko, uciekając przed nią. Moje zycie, które z nią miałam
      związane, zamknęłam za sobą. Mieszkam teraz bardzo daleko i wiedzie mi się po
      prostu...super! Czasami sobie tak myślę, gdyby nie była tym kim była, to nigdy
      nie zrobiłabym tego pierwszego kroku...i nie zwiała od niej.
      Mój domniemany wróg okazał się byc moim wielkim...przyjacielem.)))))
      Wybaczyłam jej to kim jest, to co mówi...i jestem po prostu szczęsliwa,że jest
      jak jest.
    • ewiku forma przebaczania... 11.12.06, 17:55
      ... jest najważniejsza... bo przecież robimy to tylko dla siebie i wtedy nie ma
      potrzeby ogłaszać całemu światu, że wybaczamy...
      i wcale nie musimy też zapominać, że ktoś nas skrzywdził... wystarczy, że
      nabierzemy do tego zdrowego dystansu...

      my się mamy po prostu emocjonalnie uwolnić od przeszłości po to, żeby móc
      poczuć życie w całej pełni...:)))



      ----------------------------------------------
      Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
      • ja_adam Re: forma przebaczania... 11.12.06, 18:55
        Otrzymałem od ewiku informacje np priv, że zapytałes sie mnie o kierunek
        myśli...

        Nie mam pojecia jaki jest Wasz kierunek mysli bo większość nicków
        mam zablokowanych na MOIM FORUM(oznaczone jako trolle)

        i po porstu Was nie widze

        • brak.chmur Re: Do ja_autora;) 11.12.06, 19:42
          Cudowne rozmnożenie trolli nastąpiło, czy trollomania Cię dopadła...?:)))
          A co do dyskusji to NIC NIE STRACIłEŚ.....płytko, banalnie i ogólnie dennie;(
          A teraz , Eviku prześlij proszę ten post ja_autorowi;)

          Shan, troll z tysiąca i jednej nocy, hihihihi
    • brak.chmur Re: :) 11.12.06, 18:40
      Interesujące, czy autor wątku jest usatysfakcjonowany kierunkiem , jaki został
      nadany tej dyskusji w ciągu kilku ostatnich godzin....?:)
      • ernest.wampir [...] 11.12.06, 21:32
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • figu_rka Pozwolę sobie.. 12.12.06, 19:06
      ..przerwać te wzniosłą i czysto teoretyczną dyskusję na temat wybaczania.Teoria
      sobie, a życie jak zwykle sobie.Nie chcę być aż "taka wspaniałomyślna"-
      jestem,żyję i wciąż czuję ból-nie po stracie kogoś komu ufałam-to już za
      mną.Czuję się brudna zwyczajnie,że na to pozwoliłam,że nie odkryłam prawdy
      zaślepiona w tej ufności.Czy komuś,kto zawalił mi kilka lat życia,bezczelnie
      okłamywał dłuższy czas poniewierając tym samym moje uczucia i mnie
      całą,zdradził, mam życzyc szczęścia na nowej drodze życia?mam powiedziec,że
      dobrze wybrał,kiedy wiem,ze w grę wchodziły względy materialne?mam powiedzieć
      wybaczam,że mnie skopałeś-żyj w spokoju ducha?nie mówię żeby się mścić - od
      tego jestem daleka,mam też honor i ambicję,ale wybaczyć?zapomnieć?nigdy!!nie da
      sie po prostu!nie da się bo odbiło sie to na moim zdrowiu i tak juz zostanie
      • brak.chmur Re: Do Figurki..... 12.12.06, 19:15
        Z treści Twojego postu domyślam się, że zostałaś zraniona niedawno (?)
        Jeśli się nie mylę, to Twój gniew, ból i żal , włącznie z tym do samej siebie
        jest jak najbardziej uzasadniony i słuszny.

        Z czasem przychodzi refleksja i chęć pozbierania własnego życia z kawałków i
        ułożenia z nich nowej, piękniejszej mozaiki.:)

        Dopiero wtedy można myśleć o wybaczaniu....

        P.S. Ja też zapłaciłam drogo za swoje zaufanie, ale wiem, że życie w nienawiści
        nic nie jest warte. Chciałabym tylko zapomnieć......
        • ernest.wampir [...] 12.12.06, 19:33
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • figu_rka Re: Do Figurki..... 12.12.06, 19:52
            Drogi Wampirze - pomyliłeś mnie z kimś,ale tu na forum to możliwe.Sięgnij tak
            circa 18 m-cy wstecz -może trafisz..a co niby zniszczyłam oprócz siebie?nie
            kojarzę.Obyś nigdy nie przeżywał czegos podobnego i nie musiał rozstrzygać
            dylematu - wybaczyc,czy nie wybaczyć..Pozdrawiam
            • ernest.wampir Re: Do Figurki..... 12.12.06, 22:46
              droga Figurko, czytaj uważnie, nie pisalem w odpowiedzi na Twój post :-]
        • figu_rka Re: Do Figurki..... 12.12.06, 19:45
          Czy to niedawno..?to juz drugi rok i chyba sie pozbierałam,ale zapomniec nie
          mogę.Siebie winię najbardziej za to,że wciąz byłam, kiedy on..no,zwyczajnie
          mnie wykorzystywał-tak to czuję.W kłamstwie okazał sie byc perfekcjonistą.Może
          kiedys to minie - nie wiem.Tymczasem leczę nerwicę.Czy potrafie myślec o
          wybaczeniu?na razie-nie.Nie potrafię.Może juz nigdy nie potrafię?Zresztą,co to
          jest wybaczenie?pogodzenie sie z porażką?uznanie,że życie takie właśnie jest?że
          tak trzeba?czy potrafie kiedyś zaufać komuś?jeśli nie-to przecież kalectwo.Więc
          jak?wybaczać?kiedy ktos uczynił mnie kaleką?
          • brak.chmur Re: Ech ,Figurko..... 12.12.06, 19:50
            Doskonale Cię rozumiem i mogłabym się podpisać pod niejednym zdaniem Twojego postu.
            Nie będę Cię pocieszać, bo wiem, że to na nic....
            Żadne banały nie zmienią życia pokaleczonego w sposób opisany przez Ciebie.
            Trzymaj się dzielnie, dziewczyno i nie poddawaj złym myślom!:)))
            Słoneczko zaświeci jeszcze i dla Ciebie:)))
            • figu_rka Re: Ech ,Figurko..... 12.12.06, 19:58
              Dziękuję-nie pocieszaj,sama wiem,ale dziekuję raz jeszcze.Ani pocieszenia,ani
              wybaczanie - ja musze sama i taka jest rzeczywistość niestety.Trzymam się :-
              )))) i pozdrawiam
              • brak.chmur Re: Uściski:) 12.12.06, 20:02
                Napisz na priv , jak już nadejdą te LEPSZE DNI!:)
                A nadejdą!:))))
                • figu_rka Re: Uściski:) 12.12.06, 20:13
                  :-)))te najgorsze minęły,te lepsze powiedzmy,że są - napiszę chętnie kiedy będa
                  te dobre, kiedy przestanę chociaż myśleć o tym-to wciąz budzi mnie w
                  nocy..dziękuję
        • koralka32 Re: Do Figurki..... 14.12.06, 10:42
          Problem w tym, że nigdy nie da się z zapomnieć. Moim zdaniem można jedynie się
          pogodzić z tym co nas spotkało. Jedynie możemy to zrobić aby móc dalej żyć. Ja
          nie jestem w stanie wybaczyć temu kto mnie okłamywał od samego początku,
          oszukiwał, stwarzał jakąś grę pozorów, przedstawiał się i zachowywał jako
          człowiek niż w rzeczywistości jest, nie dał mi szansy podjęcia decyzji czy chcę
          w taką sytuację pakować bo nie powiedział mi prawdy...a to wszystko tylko po to
          aby mnie dotknąć a teraz...nie mam siły pisać tutaj, teraz co czuję, jak bardzo
          mnie skrzywdził. Jak wybaczyć człowiekowi, który uważa, że nigdy nikogo nie
          krzywdził. Jak wybaczyć szantaż. Jak wybaczyć oskarżenia którymi mnie
          obrzuca...oskarżenia o zrobienie czegoś czego nie zrobiłam.
          Jak można wybaczyć komuś, przez kogo moja wiara w człowieka, w ufność, w
          związek, w miłość runęła nagle jak rwący potok. Jak wybaczyć komuś przez kogo
          nie mogę się pozbierać...przez kogo najprawdopodobniej będę musiała przebyć
          długą psychoterapię...przez kogo będę musiała brać leki aby normalnie
          funkcjonować...przez kogo być może leki będę musiała brać bardzo długo.
          Ja muszę się z tym pogodzić....wiem o tym...bo dopiero wtedy będę mogła wrócić
          do normalnego życia...ale nigdy nie zapomnę.
          Pytanie tylko czy pogodzenie się z tym wszystkim co mnie spotkało to wybaczenie?
          • brak.chmur Re: Do Koralki.... 14.12.06, 15:09
            Nie Koralko......
            Pogodzenie się z niegodziwością drugiego człowieka to nie to samo , co wybaczenie.

            Jeszcze kilka miesięcy temu pisałam równie drmatyczne posty, jak Ty....z tą
            różnicą , że ja byłam tutaj wyśmiewana, i wysyłana do psychiatry zarówno przez
            tego, który mnie skrzywdził, jak i jego "koleżanki", ech......

            Nie trzeba psychoterapii.....z tego można wyjść, zapewniam:)
            Trzymaj się ciepło i nie daj sobie zniszczyć życia jakiemuś prymitywnemu
            palantowi! Nie wart był Ciebie, więc niech sobie teraz cierpi.....
            Pozdrawiam:)))
            • brak.chmur Re: Do Koralki....P.S. 14.12.06, 21:19
              Pogodzenie się z niegodziwością drugiego człowieka to nie to samo , co wybaczen
              > ie.

              Powtarzam początek , aby rozwinąć tą myśl.......
              Pogodzenie się ma gorzki smak porażki życiowej, kolejnej, jak zwykle
              bywa.....skutkuje zazwyczaj głęboką depresją i sprawia , że życie już nigdy nie
              odzyskuje swego smaku.
              To jedynie samoobrona organizmu przed totalną destrukcją , jaką powodowało
              podtrzymywanie negatywnych uczuć.

              Wybaczenie ma wymiar metafizyczny i daje obu stronom o wiele więcej niż zwykłe
              "przepraszam".
              Ale od "przepraszam" się zaczyna.
              • koralka32 Re: Do Koralki....P.S. 15.12.06, 09:26
                Ja nigdy nie usłyszę przepraszam...bo człowiek, który mi to srobił nie ma
                sumienia...obarcza mnie odpowiedzialnością za to co sam zrobił...obarcza mnie
                odpowiedzialnością za skutki tego czego się dopuścił. Ja wiem, że jemu jest tak
                wygodnie...bardzo wygodnie wyprzeć z siebie swoją winę...a ja głupia dałam się
                wpuścić w to poczucie winy. Choć na zewnątrz w ogóle nie widać tego co mi zrobił
                (to się chyban nazywa trzymanie fasonu) dotyka mnie to okrutnie. Zaczynam
                rozumieć...wiem, że w pewnym sensie jestem winna bo dałam się sprowokować do
                rozmowy z kobietą, którą też oszukiwał. To mój jedyny błąd. Ale to był impusl
                zupełnie niepotrzebny lecz ciekawość zwyciężyła...to ona mnie zaczepiała i
                chciała rozmawiać...nie ja. Żałuję jednego...bo skoro zdecydowałam się na tą
                rozmowę z NIą mogłam jej powiedzieć wszystko a nie litować się nad Nia i nad
                Nim.... W więcej nie dam się wmanewrować bo to ja jestem jego ofiarą!!!! Ofiarą
                bo On oszukiwał, okłamywał...tylko po to by dotknąć i po to by móc odhaczyć
                kolejną zdobycz w swoim obrzydliwym kalendarzyku.
                Najśmieszniejsze jest to, że to on o mnie się starał...a to ja mam ogromne
                poczucie winy nie ON. Ironia po prostu. Ale dość z tym...idę do drugiego
                psychologa...być może ten pomoże wyleczyć mi się z tego chorego zauroczenia bo
                sama nie jestem na tyle silna aby mu się oprzeć. Wiem co mam robić ale nie wiem
                czy dam radę...dlatego zwracam się o pomoc do psychologa.
                Trzymaj się brak.chmur i dziękuję ci...za twoje słowa.
                A czy mu kiedyś wybaczę...nie wiem...narazie nie potrafię...ale myślę, że to
                ludzkie. Zresztą on go nie potrzebuje bo nie uważa, aby źle postąpił zacytuje Ci
                jego słowa, kiedy próbowałam mu wyjaśnić, że nie robię tego o co mnie oskarża:
                "...Ja nikogo nie krzywdziłem. Teraz Ty się odgrywasz..."
                • brak.chmur Re: Do Koralki....P.S. 15.12.06, 18:54
                  koralka32 napisała:
                  "...Ja nikogo nie krzywdziłem. Teraz Ty się odgrywasz..."

                  Ech....ten tekst znam do bólu:(
                  Manipulant.....
                  Chore stworzenie, które emocjonalnie zatrzymało się w niemowlęctwie...
                  Polecam pracę pana P.Drożdziaka z forum Bezpieczeństwo Kobiet.
                  Mając do czynienia z tym gatunkiem ludzi (?) nie pozostaje nic innego jak uciekać.
                  Dzięki za miłe słowa i też się trzymaj:)
                  No i zapomnij o nim....z takim człowiekiem ani pojednać się nie da.
                  • koralka32 Re: Do Koralki....P.S. 16.12.06, 09:12
                    Myślę, że jedyne co mi jest potrzebne to wybaczenia ale sobie. Muszę sobie
                    wybaczyc, że okazałam się na tyle głupia, że mu uwierzyłam, że jeszcze do
                    niedawna sama przed sobą Go usprawiedliwiałam a przede wszystkim muszę sobie
                    wybaczyć to,że moja intuicja od dawna mi podpowiadała , że coś jest nie tak a
                    ja jej niestety nieposłuchałam tylko jeszcze karciłam.
                    Trzymam się...
                    a swoją drogą wierzysz we wróżby?...w tarota?
                    • ja_adam Re: Do Koralki....P.S. 16.12.06, 09:38
                      byłem na twoim blogu
                      hmm...
                      powiedziałbym cos, ale Ty musisz sama...

                      Pozdrawiam!
                      (samiec co takze przez przypadek potrafił wysłac sms zonie...)
                      (tarot ok- ale wazniejszy jest mówca tarota)
                      • koralka32 Re: Do Koralki....P.S. 18.12.06, 09:38
                        hmmm...nie wiem co mialabym powiedziec sama...na moim blogu jest wszystko
                        napisane..być może nie wprost ale jest...tak mi się przynajmniej wydaje
                    • brak.chmur Re: Do Koralki....P.S. 16.12.06, 14:51
                      Wróżby?:)
                      Nie....nie wierzę i nie bawię się w odgadywanie przyszłości.
                      Kiedyś, gdy byłam bardzo młoda owszem.
                      Wierzę w siebie, swoją siłę i jakieś szczególne względy tam, NA GóRZE....mimo
                      wszytko:)
                      Mam za sobą wiele przykrych, czasem wręcz dramatycznych doświadczeń a jednak
                      żyję , kocham, nie tracę nadziei i wiary w dobry los:)
                      Pozdrawiam:)
              • ernest-wampir [...] 15.12.06, 09:33
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • wlodekbar Re: Prawda o przebaczaniu? 13.12.06, 22:51
      Wybaczanie...
      Hmmm...
      Proces dezintegracji pozytywnej, prof. Kazimierz Dąbrowski...
      Co prawda w książce 'Trud istnienia', która przedstawia teorię dezintegracji
      pozytywnej ani razu to słowo nie jest użyte, jednak kojarzy mi się to z
      procesem rozwoju osobistego człowieka.
      Sądzę więc, że decyzja wybaczyć - nie wybaczyć zależy, oczywiście prócz innych
      elementów, od własnego przeświadczenia, to zaś między innymi od poziomu rozwoju
      osobistego.
      Bo pewne przecież jest to, że osoba o bogatszym środowisku wewmętrznym wybaczy
      prędziej niż osoba prymitywna.
      Co oczywiście nie znaczy, że zawsze.
      • meg303 Re: Prawda o przebaczaniu? 13.12.06, 22:57
        Najtrudniej wybaczyć samemu sobie....
        • brak.chmur Re: Prawda o przebaczaniu? 14.12.06, 08:17
          meg303 napisała:

          > Najtrudniej wybaczyć samemu sobie....


          To prawda.....:(
          Zaufania, które przyniosło tyle bólu i cierpienia sobie już chyba nigdy sobie
          nie wybaczę.
          Łatwiej pogodzić się z szleństwem psychopaty, niż z własną chwilową głupotą,
          która otworzyła mu drzwi mojego domu.
          • ernest-wampir [...] 15.12.06, 09:34
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • renebenay Re: Prawda o przebaczaniu? 14.12.06, 08:40
      Wybaczyc a zapomniec to juz jest problem.
    • ewiku Zdobywając sie na przebaczanie... 14.12.06, 17:38
      ... uwalniamy się od potrzeby krytycznego oceniania siebie i innych. Czujemy
      się lżejsi. Nie musimy już trzymać się kurczowo negatywnych przeżyć,
      wynikających z naszych decyzji powziętych w trakcie życia.

      Jeżeli jeden człowiek ubolewa nad przeżyciami, podczas gdy drugi potrafi
      przyjąć je z uśmiechem, który z nich nie czyni krzywdy?

      Serce, które tańczy, jest niewinne...:)))
      Człowiek, który nie potrafi się śmiać, niesie na swoich barkach ogromny ciężar.
      Serce, które tańczy, nie czyni krzywdy...:)))


      ----------------------------------------------
      Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
    • zuzanna_anna Re: Prawda o przebaczaniu? 15.12.06, 19:10
      Przebaczyc mozna tylko samemu sobie.
      Innym, mozna jeszcze raz zaufac.
      • brak.chmur Re: Mam inne zdanie. 15.12.06, 19:13
        Można wybaczyć nawet jesli zaufać już nie można.
        • zuzanna_anna Re: Mam inne zdanie. 15.12.06, 19:19
          brak.chmur napisała:

          > Można wybaczyć nawet jesli zaufać już nie można.

          Jezeli nie chcesz zaufac jeszcze raz, to znaczy, ze nie wybaczylas.
          • brak.chmur Re:A jednak , mam inne zdanie :) n/t 15.12.06, 19:22

            • zuzanna_anna Re:A jednak , mam inne zdanie :) n/t 15.12.06, 19:26
              Wybaczyc, to tak jakby zmyc tablice. Dac czlowiekowi szanase jeszcze raz.
              • brak.chmur Re:A jednak , mam inne zdanie :) n/t 15.12.06, 19:28
                zuzanna_anna napisała:

                > Wybaczyc, to tak jakby zmyc tablice. Dac czlowiekowi szanase jeszcze raz.



                Sorry, że taki drastyczny przykład....
                Czy gdyby ktoś uciął Ci rękę i Ty postanowiłaś mu wybaczyć....dasz sobie uciać
                drugą?:)
                • zuzanna_anna Re:A jednak , mam inne zdanie :) n/t 15.12.06, 19:30
                  brak.chmur napisała:

                  > zuzanna_anna napisała:
                  >
                  > > Wybaczyc, to tak jakby zmyc tablice. Dac czlowiekowi szanase jeszcze raz.
                  >
                  >
                  >
                  > Sorry, że taki drastyczny przykład....
                  > Czy gdyby ktoś uciął Ci rękę i Ty postanowiłaś mu wybaczyć....dasz sobie uciać
                  > drugą?:)

                  Wybaczyc, to ufac, ze nie utnie drugej reki:)
                  • brak.chmur Re:A jednak , mam inne zdanie :) n/t 15.12.06, 19:32
                    zuzanna_anna napisała:

                    > brak.chmur napisała:
                    >
                    > > zuzanna_anna napisała:
                    > >
                    > > > Wybaczyc, to tak jakby zmyc tablice. Dac czlowiekowi szanase jeszcz
                    > e raz.
                    > >
                    > >
                    > >
                    > > Sorry, że taki drastyczny przykład....
                    > > Czy gdyby ktoś uciął Ci rękę i Ty postanowiłaś mu wybaczyć....dasz sobie
                    > uciać
                    > > drugą?:)
                    >
                    > Wybaczyc, to ufac, ze nie utnie drugej reki:)


                    No i powiedz szczerze....ZAUFAłABYś takiemu?:)
                    • zuzanna_anna Re:A jednak , mam inne zdanie :) n/t 15.12.06, 19:35
                      brak.chmur napisała:

                      > No i powiedz szczerze....ZAUFAłABYś takiemu?:)


                      Ludzie robia straszne rzeczy, a potem tego szczerze zaluja.
                      Jezeli zaluja, to bym zaufala, jezeli nie zaluja, to nie.
                      • brak.chmur Re:A jednak , mam inne zdanie :) n/t 15.12.06, 19:37
                        zuzanna_anna napisała:

                        > brak.chmur napisała:
                        >
                        > > No i powiedz szczerze....ZAUFAłABYś takiemu?:)
                        >
                        >
                        > Ludzie robia straszne rzeczy, a potem tego szczerze zaluja.
                        > Jezeli zaluja, to bym zaufala, jezeli nie zaluja, to nie.


                        Ludzie też uprawiają mistyfikację.....
                        Udają , że żałują, aby pogrążyć jeszcze bardziej:(
                        Trzeba zachować rozsądek.
                        • zuzanna_anna Re:A jednak , mam inne zdanie :) n/t 15.12.06, 19:39
                          > Ludzie też uprawiają mistyfikację.....
                          > Udają , że żałują, aby pogrążyć jeszcze bardziej:(
                          > Trzeba zachować rozsądek.


                          Ludzie sie przede wszystkim boja i zawsze trzeba o tym pamietac.
                          • brak.chmur Re:A jednak , mam inne zdanie :) n/t 15.12.06, 19:43
                            zuzanna_anna napisała:

                            > > Ludzie też uprawiają mistyfikację.....
                            > > Udają , że żałują, aby pogrążyć jeszcze bardziej:(
                            > > Trzeba zachować rozsądek.
                            >
                            >
                            > Ludzie sie przede wszystkim boja i zawsze trzeba o tym pamietac.

                            Tchórzowi nie warto ufać....zdradzi przy pierwszej okazji, aby ratować własny
                            wizerunek.:(
                            • zuzanna_anna Re:A jednak , mam inne zdanie :) n/t 15.12.06, 19:51
                              brak.chmur napisała:

                              > Tchórzowi nie warto ufać....zdradzi przy pierwszej okazji, aby ratować własny
                              > wizerunek.:(

                              Warto ufac, sto albo nawet dwiescie razy. Ostatcznie mozesz zmoc jego
                              tchorzostwo swoim zufaniem.
                              • brak.chmur Re:A jednak , mam inne zdanie :) n/t 15.12.06, 19:55
                                zuzanna_anna napisała:

                                > brak.chmur napisała:
                                >
                                > > Tchórzowi nie warto ufać....zdradzi przy pierwszej okazji, aby ratować wł
                                > asny
                                > > wizerunek.:(
                                >
                                > Warto ufac, sto albo nawet dwiescie razy. Ostatcznie mozesz zmoc jego
                                > tchorzostwo swoim zufaniem.
                                >
                                Ech, widzę , że jesteś jeszcze bardzo młoda:)
                                No i naiwna bardziej niż ja , chociaż w to akurat trudno mi uwierzyć:)
                                Wobec tego życzę powodzenia ....w zaufaniu:)
                                Obyś nigdy nie musiała żałować.
                                • zuzanna_anna Re:A jednak , mam inne zdanie :) n/t 15.12.06, 20:01
                                  brak.chmur napisała:

                                  > Ech, widzę , że jesteś jeszcze bardzo młoda:)
                                  > No i naiwna bardziej niż ja , chociaż w to akurat trudno mi uwierzyć:)
                                  > Wobec tego życzę powodzenia ....w zaufaniu:)
                                  > Obyś nigdy nie musiała żałować.
                                  >

                                  Ufajac ludziom, dajemy im szanse. Nie ufajac, szanse te odbieramy.
                                  • ja_adam Re:A jednak , mam inne zdanie :) n/t 15.12.06, 20:03
                                    w przebaczaniu nie muszą brac udziału inni ludzie.
                                    To my sami w niej uczestniczymy, tylko my, jak we własnym sosie...

                                  • meg303 Re:A jednak , mam inne zdanie :) n/t 15.12.06, 23:35
                                    Zuzanno:)życie nie postawiło cie nigdy pod ścianą.Może opiszę co mnie
                                    spotkało:mój ex omal mnie nie zabił,a naszej córce złamał rękę.Wiem,ze teraz
                                    tego załuje,ale w moim nowym życiu nie ma dla niego miejsca,choć zdarza nam się
                                    widywać .Niech mu się dobrze dzieje,ale nie pozwolę na replay.A swoją ufnośc
                                    kieruję ku przyszłości wierzę,ze będzie dobra:)
                                    Pozdrowionka
                                    • zuzanna_anna Re:A jednak , mam inne zdanie :) n/t 16.12.06, 14:08
                                      meg303 napisała:

                                      > Zuzanno:)życie nie postawiło cie nigdy pod ścianą.Może opiszę co mnie
                                      > spotkało:mój ex omal mnie nie zabił,a naszej córce złamał rękę.Wiem,ze teraz
                                      > tego załuje,ale w moim nowym życiu nie ma dla niego miejsca,choć zdarza nam
                                      się
                                      > widywać .Niech mu się dobrze dzieje,ale nie pozwolę na replay.A swoją ufnośc
                                      > kieruję ku przyszłości wierzę,ze będzie dobra:)
                                      > Pozdrowionka


                                      Meg, bardzo Ci wspolczuje i Twojej Coreczce.
                                      Mowiac i zaufaniu nie mialam na mysli kontynuowania
                                      wspolnego zycia, jezeli tego nie chcesz.
                                      Chodzilo mi o obdarzenie drugiego czlowieka, w tym wypadku Twojego meza,
                                      zaufaniem, ze ma na tyle sily by dziwignac sie z dna, ze w gruncie rzeczy
                                      ma on w sobie gdzies zagubione dobro, ze bedzie umial stworzyc sobie
                                      godne zycie. Odsuniecie sie od czlowieka, ale jednoczesnie wyposazenie go
                                      w Twoaja wiare w nigo i okazanie mu tego. Nie wiem czy jasno sie wyrazam.
                                • zuzanna_anna Re:A jednak , mam inne zdanie :) n/t 15.12.06, 20:01
                                  brak.chmur napisała:

                                  > Ech, widzę , że jesteś jeszcze bardzo młoda:)


                                  Stara juz troche jestem:)
                                  • figu_rka Re:Do Zuzanny 15.12.06, 23:02
                                    A może Ty nigdy jeszcze nie stanęłaś przed dylematem: wybaczyć czy nie wybaczyć?
                                    nigdy nie musiałaś tego rozstrzygnąć sama w sobie?przeżyc tej udręki?
                                    zadecydować?Odnoszę takie wrażenie i życzę abyś nigdy tego nie musiała
                                    doświadczyć
                                    • zuzanna_anna Re:Do Zuzanny 16.12.06, 14:18
                                      figu_rka napisała:

                                      > A może Ty nigdy jeszcze nie stanęłaś przed dylematem: wybaczyć czy nie
                                      wybaczyć
                                      > ?
                                      > nigdy nie musiałaś tego rozstrzygnąć sama w sobie?przeżyc tej udręki?
                                      > zadecydować?Odnoszę takie wrażenie i życzę abyś nigdy tego nie musiała
                                      > doświadczyć

                                      To prawda, ze nigdy nie stanelam przed takim dylematem, wybaczyc czy nie
                                      wybaczyc, nigdy takie pytanie nie przyszloby mi do glowy, bo wybaczanie, czyli
                                      przyjecie do wiadomosci, ze ludzie popelniaja bledy, ze sa chorzy, ze maja
                                      problemy emocjonalne, psychologiczne, ze ciagnie sie za nimi jakas trauma
                                      z dziecinstwa, z mlodosci, z ostatniego malzenstwa, ze straty kogos kochanego,
                                      z kompleksow, lekow, strachow, braku wychowania i milosci itp.,
                                      kaze mi wybaczac automatycznie, tak prawie jak oddycham, nie jest to nawet akt
                                      woli, tylko naturalne rozumienie rzeczy.
                                      W moim dosc dlugim zyciu mialam wiele okazji do takiego wlasnie wybaczania.
                                      Bardzo wiele. Bylam pod sciana tez, i to pare razy.
                                      Dziekuje za zyczenia i tez zycze, zebys nie musiala nikomu wybaczac.
                                      Pozdrawiam:)
                            • ernest.wampir Re:A jednak , mam inne zdanie :) n/t 15.12.06, 23:02
                              dokładnie to zrobiłaś :-)
          • meg303 Re: Mam inne zdanie. 15.12.06, 23:24
            Wybaczanie nie oznacza braku wyciagania wniosków i uczenia sie na własnych błędach.
            Kiedys ktoś bardzo mnie skrzywdził.Dziś mogę powiedzieć:wybaczyłam,ale nie
            pozwolę aby to sie powtórzyło.
            • krytyk2 Re: Mam inne zdanie. 15.12.06, 23:56
              Jedno drugiemu nie przeczy.W pytaniu chyba raczej chodzi o to czym w swej
              istocie wybaczanie jest-czy funkcja psychologiczna ,zabiegiem redukującym
              poczucie winy np,poprawiającym wzajemne stosunki czy tez np aktem moralnym /tak
              jak np. ja to rozumiem/
              • meg303 Re: Mam inne zdanie. 16.12.06, 10:52
                Dla mnie wybaczenie jest rozpuszczeniem nienawiści i poczucia krzywdy w
                sobie.Nigdy zaś naiwnym dawaniem szansy i kolenej okazji do skrzywdzenia.
    • allspice Re: Prawda o przebaczaniu? 16.12.06, 13:15
      Wybaczam,przebaczam,ale nie zapominam.
    • brak.chmur Re: Dlaczego najtrudniej jest....? 16.12.06, 15:23
      ....wybaczyć tym , których kochamy?
      "Miłość nie pamięta złego" a my zapominamy o mądrości świętego Pawła i bez
      większego problemu wybaczamy osobom objętnym emocjonalnie, zadręczając się
      ,latami często, niegodziwością popełnioną przez ukochaną osobę.
    • brak.chmur Re: Nie można krzywdzić bez końca..... 17.12.06, 08:36
      W jakimś momencie przekroczona zostaje granica i przestajemy czekać na
      opamiętanie, słowo "przepraszam" i prośbę o wybaczenie nikczemności.
      Wówczas nic już nie boli....serce kamienieje i nie ma już takich słów, czynów ,
      które mogły by skrzywdzić bardziej, niż to zrobiły.

      Podobno nie kopie się leżącego.
      Teraz już wiem, że nie z litości, ale z braku sadystycznej satysfakcji.
      Leżący JUZ NIC NIE CZUJE (!)

      Odpusć więc już sadysto i nie próbuj mnie zranić, bo to niemożliwe(!)
      • meg303 Re: Nie można krzywdzić bez końca..... 18.12.06, 00:10
        Jest taka granica cierpienia za którą się uśmiech pogodny zaczyna...nie pamiętam
        kto to napisał.
        Ale wiem,że kogoś, kto tam był nie da się już obrazić,upokorzyć czy
        skrzywdzic.Jest naprawdę wolny.
        • ernest.wampir [...] 18.12.06, 00:28
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • basiapietrzak Re: Nie można krzywdzić bez końca..... 06.01.07, 10:06
          < meg303 - piękne słowa, dziękuję za nie:)

          < ja wybaczyłam przede wszystkim sobie
          < jestem WOLNA !



          "Jeśli wypłaczesz już wszystkie swoje łzy, zacznij się śmiać". [Amos Oz]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka