Dodaj do ulubionych

jak sie odkochac...

11.12.06, 01:49
jak w temacie. Nie wyrabiam juz. ;-(
Nie potrafie przestac o nim myslec. Dodatkowy problem to ze nie moge
"wyresetowac" pamieci, bo kontaktuje sie z nim czasami zawodowo.
Najsmieszniejsze jest to, ze zakochalam sie jak glupia, mocno, gleboko, w kims
kogo zupelnie nie znam i spotkalam na zywo dwa razy w zyciu, + maile czysto
zawodowe.
Oczywiscie, wiem ze powinnam sobie wyobrazic ze tylko w pracy jest taki mily i
sympatyczny, ze w domu beka, chrapie, jest zlosliwy, wredny, jest impotentem i
w ogole fuj... ale jakos nie potrafie ;-( potrafie za to, zupelnie
bezzsadanie, mu przypisywac wszystkie mozliwe zalety.
Z pewnoscia wiem ze jest porazajaco inteligentny, i umie swietnie
wspolpracowac z ludzmi, wiec jakos te cechy przekladam na wszystkie inne
dziedizny zycia i wychodzi mi jakis pieprzony ideal... ;-(
Nie ma opcji wygadania sie kolezance, bo za nic w swiecie nigdy nikomu sie nie
przyznam, jest to uczyczucie tak glupie i nieprawdopodobne ze sluchacz by
predzej zszedl ze smiechu niz pomogl i pocieszyl. Nie ma opcji pocieszenia u
innego, bo nie chce. Chce tylko tego jednego ktorego nie dostane. I to
cholernie boli. ;-(((((((((((
Sa jakies podrecnzikowe metody na odkochanie sie od zaraz? Chetnie bede
testowac... bo wziecie na przeczekanie nie dziala, to juz kilka miesiecy, i
chyba mi sie poglebia. a nie moge czekac dluzej bo musze jakos zyc, pracowac,
uczyc sie...
Za kazdym razem jak dostaje od niego maila ekscytuje sie jak nastolatka na
pierwszje randce, nawet mimo ze te maile zawieraja zdawkowe "ok, wyslij ten
artkyul" czy "sorry, nie robilismy takich badan". Staram sie rozwijac watki,
wtracac zarciki do moich odpowiedzi i jakos tak umieszczac uwagi, ktore
potencjalnie daloby sie rozwinac w dyskusje... tylko, ze on nie chce rozwijac.
Uprzedzajac uwagi: nie, nie jestem nachalna, nie, nie podrywam go. Nie jestem
az taka glupia, a poza tym cokolwiek bym nie zrobila to i tak nie bedzie
uznane za podryw bo po prostu nie ma mozliwosci zeby kiedykolwiek cokolwiek
miedzy nami bylo; nawet jakbym mu wprost wyznala milosc to by pomyslal ze sie
nacpalam albo robie sobie jaja ;-((
JAK SIE ODKOCHAC???? powtarzac sobie milion razy dziennie ze mi na nim nie
zalezy? ze znajde innego, lepszego? nie chce, nie ma lepszego, nie chce
innego, chce jego i zwariuje przez to ;-((((
Totalna desperacja, skoro juz szukam pomocy na forum internetowym :/
Obserwuj wątek
    • kaskoss101 Re: jak sie odkochac... 11.12.06, 09:07
      Zdziwilabys sie, jakie scenariusze potrafi czasem pisac zycie i moze akurat
      bedzie cos wiecej miedzy Wami. Nie wiem, czemu zakladasz, ze na pewno nie. Z
      drugiej strony ludzenie sie jest bardzo niebezpieczne - ja to kiedys mialam.
      Fantazja wlasciwie zawladnela calym moim zyciem - czego to ja sobie nie
      wyobrazalam... W moim przypadku pomoglo fizyczne oddalenie - przeprowadzilam
      sie w tym okresie do innego miasta. Nie umiem Ci doradzic, ale chce Cie
      pocieszyc, bo przezylam to sama. zycie samo napisze scenariusz: ktos zakocha
      sie w Tobie i nie bedzie Ci obojetny, Ty lub on zmienicie prace, okaze sie, ze
      on z kims jest lub tysiac innych opcji. Szkoda, ze nie masz sie komu z tego
      zwierzyc. Byloby Ci na pewno latwiej. Zawsze mozesz pisac na forum. Nie wiem
      jak inni, ale ja na pewno nie "zejde" ze smiechu nad Twoja historia. Trzymaj
      sie i milego dnia!
      • utharaptor Re: jak sie odkochac... 11.12.06, 10:04
        sadzac po Twoim nicku, masz na imie Kasia? no, to tak jak ja :D
        Dziekuje Ci.
        Nie uwazam forum za dobre miejsce do wyciagania sie z dla, ale nie mam komu sie
        wygadac... a oddalenie nie pomoze, juz dalej sie nie da (ja w Wawie, on 10 000
        kilometrow dalej :-( I cuda sie nie zdarzaja :-(((
        Cos ja wiem o tym jak mozna sie zatracic w fantazjach ;-(
        A na razie to jak z rozowymi krowami: powtarzac sobie caly dzien zeby nie myslec
        o rozowych krowach to nie jest najlepszy sposob zeby zapomniec o rozowej
        krowie... tak samo jak ja sobie caly dzien powtarzam zeby o nim zapomniec to
        srednio pomaga :-((((
        odkoooochac sie!!! musi sie dac!!! ale jak? :-(
    • chmurka.bez.ogorka Re: jak sie odkochac... 11.12.06, 19:08
      hehe, przechlapane :P
      najlepszy ubaw jest jak widzisz swoją irracjonalność, i to co pś wyrabia
      (przekręcanie wyrazów, które ON napisze i inne słodkie pogrążające triki)
      a na co dzień jesteś hiper-racjonalną osobą.... ;)
      przeczekać, takie jazdy przechodzą
      ja bym to potraktowała z humorem, no bo to przecież jest tak idiotyczne, że aż
      śmieszne
    • chmurka.bez.ogorka Re: jak sie odkochac... 11.12.06, 19:28
      tylko nie baw się w fantacje erotyczne, to nie jest zabawa dla grzecznych
      dziewczynek i można się jeszcze wkopać :/ bo się jeszcze wasze fantazje
      spotkają i będzie GRZECH
      nie myśl, nie jedz, nie pij
      w końcu samo przejdzie ;)
      • utharaptor Re: jak sie odkochac... 11.12.06, 19:57
        wiesz, jakby sie nasze fantazje mialy spotkac to ja bym oszalala ze szczescia.
        no, ale ja gluuuupia jestem ;-( A dzis skutek uboczny pozytywny: przebrnelam
        przez kilka artykulow ktorych nigdy bym nie zrozumiala bez dodatkowje motywacji,
        a tak chcialam sie popisac ze znam te techniki... chociaz i tak on nie zauwazy ;-((
        Rozwazam czytanie harlekinow, tam podobno jest pelno nieszczesliwych milosci, a
        mnie zawsze jakos cudze nieszczescia podnosily na duchu ze ja nie mam gorzej... :P
        No, w kazdym razie dzieki ze w ogole ktos to przeczytal.
        Ale faceta, ktory cztery miesiace temu mnie z NIM poznal, to bym powiesila za
        jaja nad goraca smola i laskotala piorkiem w piety. A chcial dobrze... :///
        • chmurka.bez.ogorka Re: jak sie odkochac... 11.12.06, 20:03
          nie no, pozytywy zawsze jakieś są, coś przeczytasz np jakieś dziwne książki,
          których normalnie byś nawet grabkami nie tknęła, jasne ;)
          harlekiny czytają takie zasuszone panie w autobusach, to nie dla Ciebie, chyba,
          że chcesz się pośmiać, to faktycznie, rewelka. :P
          • utharaptor Re: jak sie odkochac... 11.12.06, 20:43
            jak mnie ogol znajomych zobaczy z harlekinem w reku to mnie zamkna i dadza silne
            leki. Moze to jakies wyjscie? :/

            Nie CHCE sie posmiac, ale chyba muszem, bo zwariuje.
            Wrzucilam sobie dzis jego zdjecie w program do wizuwalizajic zmian z wiekiem. I
            wyszlo, cholera jasna, ze on za 20 lat bedzie ciagle zabojczo przystojny... :-(((
            • chmurka.bez.ogorka Re: jak sie odkochac... 11.12.06, 20:51
              Oj, sprawa jest poważna, tu trzeba działać szybko ;)
              zapisz sie na jakieś intensywne treningi czegoś miłego, najlepiej codziennie,
              to bedziesz mieć stałą dawkę endorfinek
              wyciągnij ulubione komedie czy śmieszne książki, jakaś Musierowicz czy
              Chmielewska, broń Boże nic mądrego, trzeba delikatnie odwrócić uwagę...
              Pomagają jeszcze przyjaciele, którym sie zwierzysz, już Cię napewno tak
              skutecznie wyśmieją, że Ci się odechce głupot. No chyba że im nie możesz
              powiedzieć z jakichś względów. Wtedy sprawa jest naprawdę poważna. ;)
              • utharaptor Re: jak sie odkochac... 11.12.06, 21:16
                nie mam sie komu wygadac. A Musierowiczowej czytac nie bede. Czemu tata Borejko
                moze tak kochac mame Borejko, a ON mnie nie? ;-((
                Ani tym bardziej Chmielewskiej, tam wszystko ma takie obrzydliwe hapiendy,
                przynajmniej te kilka co pamietam ze czytalam.
                Znacie moze jakies megadolujace ksiazki? takie gdzie bohater konczy marnie i do
                konca zycia placze?
                • chmurka.bez.ogorka Re: jak sie odkochac... 11.12.06, 21:22
                  Cierpienia Młodego Wertera, chłe, chłe :)
                  On przez całą ryczy a potem ze sobą kończy czy jakoś tak. Zasadniczo cały
                  romantyzm. Ale lepiej powieści gotyckie poczytaj, te są fajne, naprawdę. I
                  nieszczęśliwe miłości i trupy i duchy ;P
                • chmurka.bez.ogorka Re: jak sie odkochac... 11.12.06, 21:23
                  Tata Borejko to swoje ksiażki tylko kochał i łacinę. Chyba nie czytałaś tej
                  Musierowicz ;)
                  • utharaptor Re: jak sie odkochac... 11.12.06, 22:27
                    nie, mame Borejko tez kochal.
                    Wlasnie tak jak ON moglby mnie kochac, znad swoich ksiazek i przelomowych odkryc
                    ktore robi. Nawrt bym mu dzieci mogla urodzic, do tego stopnia zidiocialam. ;-(
                    A piekne by byly, z czarnymi wloskami i czarnymi oczkami, porcelanowa cera, i
                    podwojna dawka inteligencji w genach... no, naprawde mnie porypalo.
                    • agunia22a Re: jak sie odkochac... 14.12.06, 13:50
                      Droga Kolezanko! Co do proponowanych książek - w żadnym ,ale to w żadnym
                      wypadku nie czytaj " Samotności w sieci". :( :( Dlatego, że jeżeli jest Tobie
                      źle, to zapewniam Cie, będzie Tobie jeszcze gorzej....Pozdrawiam i 3 mam
                      kciuki...

                      " Ze wszystkich rzeczy wiecznych, miłość trwa najkrócej "
    • chmurka.bez.ogorka Re: jak sie odkochac... 11.12.06, 20:15
      Dziewczynko o wdzięcznie brzmiącym nicku, stopień przechlapania zależy od
      stopnia zaburzenia świadomości, bo wiedz, że zakochanie jest poważną chorobą
      psychiczną. Niektórzy mają predyspozycje genetyczne, niektórym dopiero z
      wiekiem się tak robi. Skutki są zawsze porównywanie katastrofalne i
      przewidywalne ze względu na straszliwe ilości narkotyków, które są nam wtedy
      fundowane przez oszalały organizm. Dodojmy do tego jeszczze stan bardzo silnego
      stresu, w który organizm sam się wprowadza...Trudno zrozumieć czemu niekórzy w
      tym gustują. Chyba lubią endorfinki w ilościach hurtowych... :/
      Pogódź się z tym, że w tym okresie będziesz wyjątkowo durna (części mózgu
      odpowiedzialne za przetwarzanie informacji są w tym czasie kompletnie zmulone)
      i to może potrwać!
      Jeśli masz szczęście, to facet się nie domyślił, jak Ci odwala. Jak się
      domyślił, to masz przechlapane podwójnie.
      Cóż, życie.
      Po tym haju jest ostre zejście, proporcjonalne do wcześniejszego odlotu (tylko
      obawiam się, że rządzące się logiką ciągu geometrycznego)
      A jak nie możesz nikomu powiedzieć, ze się zadurzyłaś, to ja już w ogóle nie
      wiem, jak Ty się biedactwo wytłumaczysz ze swojego narastającego irracjonalizmu
      i postępującego ogólnego zidiocenia.
      Szczerze współczuje. Czas jest lekarstwem :P
      • utharaptor Re: jak sie odkochac... 11.12.06, 20:39
        facet sie nie domysli, bo nie podejrzewa zeby mi az TAK odwalalo.
        A skad ja niby mam brac endorfinki... na czekolade jestem uczulona, seksu nie ma
        bo tych co by mnie chcieli to ja nie chce a ten co ja go chce to mnie nie chce,
        a zamulenie umyslowe mi akurat potrzebne jak dziura w moscie :/
        Irracjonalizm objawia sie tym, ze dzis w pracy przestalam gadac, siedzialam w
        nosem pod swoim wyciagiem i nic nie mowilam, tak niezywkle ze az sie konsyulium
        zebralo i z troska zapytalo czy sie czegos nie nasztachalam, czym moze chora?
        No, chora na wlasna glupote. wrrrr ://// To sie nie rzadzi zadna logika. Logika
        nigdy tak nie boli ;-((((((((((
        A MUSI mie przejsc. Za szesc miesiecy sie przeprowadzam, i bede pracowac w tym
        samym miescie co on... buuuu... :-((
        Moze sa na to jakies leki? jakies inhibitory receptorow serotoniny... albo jakis
        trening, ktory ukierunkuje moje osrodki nagrody na myslenie nie o Nim, tylko, no
        nie wiem.... o wolkach zbozowych?
        • chmurka.bez.ogorka Re: jak sie odkochac... 11.12.06, 20:42
          wołki zbożowe :DDDDDD
          utharaptor, uwielbiam Cię za te wołki!!!!!
          • utharaptor Re: jak sie odkochac... 11.12.06, 20:44
            a ja bym wolala zeby on mnie uwielbial...
            Cholera, kto wymyslil rozmnazanie plciowe? ja chce z powrotem partenogeneze!!!
    • avide Re: jak sie odkochac... 11.12.06, 20:57
      na mnie działa całkwite poświęcenie uwagi jakiejs innej czynności.
      teraz np. wgłębiam się w poblemy innych i staram sie im pomóc.
      Powoduje to że zapomnam o podstawowym problemie. Nie jet to to samo co
      pracocholizm gdyż prace mam zupełnie inną nie związaną z problemami innych
      ludzi. :))
      Pozdrawiam
      • utharaptor Re: jak sie odkochac... 11.12.06, 21:13
        a Ty co, tez masz dola giganta przez podlych facetow?
        a co jesli zamiast pomoc amator zaszkodzi? ja moge sprobowac wysluchac czyis
        problemow, ale co mam poradzic? mnie na przyklad teraz potrzeba kopa w dooope,
        ale jakbym byla neurotyczna nastolatka zakochana w idolu z plakatu, to moze bym
        sie predzej otrula z tej milosci niz spojrzala trzezwo? Ja sie chyba bym bala
        innym pomagac...
        No, i jestem samolubna, i najbardziej wole chlipac w poduszke i ogladac sobie
        jego zdjecie, jedyne jakie mam, niz wykazywac empatie dla cudzych problemow.
        Ide sobie pochlipac. ;-(((
        • chmurka.bez.ogorka Re: jak sie odkochac... 11.12.06, 21:26
          pomagać innym? przecież wtedy życie nie ma sensu!
          tylko surrealizm! bo jeszcze innych ludzi zdołujesz do końca :/
    • chmurka.bez.ogorka Re: jak sie odkochac... 11.12.06, 21:02
      wyjazd pomaga. i dużo zmian, nawet na siłę.
      Chociaż wtedy raczej nie ma się na to siły, ani ochoty, ale to pomaga. Zajęcie
      się jakąś zupełnie nieznana dziedziną, czymś nowym.
    • solaris_38 od-kochać ? 11.12.06, 21:24
      kiedy długo o kimś myślisz twoje i jego świetliste włók a łącza sie z sobą

      przez całe życie ich część pozostaje w wielkiej liczbie ludzi
      a oni zostają jej pozbawieni

      zupełnie niepotrzebnie

      czasem warto przeżyć sytuacje z przeszłosci
      jeszcze raz wejść w nie

      wejść głębiej

      wejść nawet tam gdzie nie miałąo sie odwagi wejść

      i .. wyjść

      wyjść niosąc w rękach swoje własne światło które innym czesto niepotrzebne

      tylko wtedy ono znów może świecić


      ale konkrety:
      nie próbuj niczego resetować
      nie próbuj mu zabrać jego piękna

      zachwyć się nim jeszcze bardziej

      nie próbuj go zdobywać
      podziwiaj za to za co warto
      obserwuj

      to .. wystarczy
      • chmurka.bez.ogorka Re: od-kochać ? 11.12.06, 21:31
        Solaris, to za bardzo boli, szczególnie jak Twoja dusza jest głupia i
        nielogiczna
        • solaris_38 pierwiastek boski 11.12.06, 21:51
          wiem ze boli ale
          dusza potrzebuje pocierpieć

          przeczytaj "Care of the soul" Tomas Moore (ten od pzretłumaczonych Bratnich
          dusz)
          czy myślisz ze przypadkiem sobie jego wybrałaś

          twoja jego adoracja jest inną formą miłości do doskonałości

          wiec wielbisz

          ja to bym ci radziła żebyś sama weszła w karierę
          why not


          • chmurka.bez.ogorka Re: pierwiastek boski 11.12.06, 22:03
            nie chcę kariery, nigdy nie chciałam
            a w bratnie dusze nie wierzę, to wszystko jest zbyt irracjonalne jak dla mnie
            mam co robić w życiu Solaris, nie martw się
            i papa, miło było poczytać
            i bardzo dziękuję za Biegnacą z Wilkami, to było niesamowite przeżycie
            • utharaptor Re: pierwiastek boski 11.12.06, 22:32
              o, to cos jak ja, tez mi kariera zwisa nacia od pietruszki.
              Chociaz doktorat to jednak bym chciala zrobic. Byc troszke blizej JEGO poziomu.
              Niezla motywacja zeby przez piec lat zapychac po 12/7 ;-)))

              Chmurka, chyba Cie lubie. Bez zwiazku z wolkami zbozowymi. ;-)
              • solaris_38 doktorat 11.12.06, 22:40
                doktorat ma dwa sensy
                jeden społeczny
                i jeden naukowy

                większość naukowców robi społeczne doktoraty
                ale tylko ci co robią je z mocy i wnoszą cos do światowej nauki - sprawiają ze
                ten doktora w ogóle ma sens
                • utharaptor Re: doktorat 11.12.06, 23:00
                  a ja bym chcialoa swoj zrobic, zeby potem zostac postdokiem w JEGO labie. o, tez
                  dobra motywacja. :/
                  • solaris_38 nie zła 11.12.06, 23:01
                    ;)

                    • utharaptor Re: nie zła 11.12.06, 23:07
                      ale glupia. :-(( i to boli.
            • solaris_38 dietetyka duszy 11.12.06, 22:38
              z bratnimi jest kontrowersyjnie ale care of the soul pzrepieknei opowiada o tym
              jak to potrzebujemy nie tylko jasności prostoty harmonii
              ale potrzebujemy tez jak powietrza wilgoci łez mroku niepokoju tęsknoty
              zaprzeczenia

              to tez SĄ pokarmy duszy

              nei znam sie na dietetyce duszy czy to powinny byc mikro czy makroelementy ;0
              :0 ale to potrzebne

              coś ważnego w tobie przemawia ta tęsknota
              może nei trafiłam z kariera ale cos za tym stoi

              coś ważnego
              • chmurka.bez.ogorka Re: dietetyka duszy 11.12.06, 23:37
                ale to chore, dusza chce się rozwijać - fajnie
                przez cierpienie - mniej fajnie
                ale dobra, poczytamy melodramaty i po krzyku
                tylko litości, niech mi dusza nie miesza w życiorysie, bo ja tam wcale fanką
                cierpienia nie jestem, mi tam wcale gong nie musi rosnąć, mogę się wcale
                duchowo sie rozwijać bo nie mam takich ambicji, niech mnie w mordę nie ciąga po
                zaułkach jakichś i trudni ludzie to też nie dla mnie, ja ich po prostu nie
                rozumiem :/

                • solaris_38 meandry duszy 12.12.06, 21:03
                  ale wiesz to wcale nie jest głupie

                  bo my sie dopiero uczymy precyzji postrzegania świata i naszych potrzeb

                  to tak jak zwierze widzi że jest jedzonko ale w z kolcem jadowym
                  jak głupie to zje i będzie chore i powie ze TO jest złe jedzonko
                  a potem nauczyć sie ODDZIELAć DOBRE OD ZłEGO

                  ODDZIELI ZłE OD DOBREGO I ZJE TO CO DOBRE

                  my nie umiemy oddzielać dobrego od złego a ... jesteśmy głodni
                  czasem trzeba jeść i chorować

                  ale też trzeba sie uczyć

                  :)





                  • ja_adam Najdłuzsza droga swiata 12.12.06, 21:17
                    droga która wiedzie od głowy do serca...
      • chmurka.bez.ogorka Re: od-kochać ? 11.12.06, 21:45
        tak się nie da...to już poszło i nie wróci. tylko on moze się tego pozbyć, jak
        będzie chciał
        ja mogę tylko zapomnieć coś czego i tak nigdy nie było :/
        chyba nie mógł to być bardziej kiepski moment, ale widac tak miało być
        ta tęsknota jest tak durna :(((( wiem o tym
        ale już nie będę tu pisać, nie powinnam
        Wesołych Świąt
        • solaris_38 tesknota jest pikękna 11.12.06, 21:57
          a twoja tęsknota to kilka tęsknot w jednej :)
        • utharaptor Re: od-kochać ? 11.12.06, 22:34
          wez mi tu nie narzekaj, to jest moj watek na narzekanie! chcesz sie wyzalic to
          zaloz sobie swoj, a co! Tu tylko mnie wolno siac defetyzm. :P

          dostalam wlasnie maila... pamieta jak sie zdrabnia moje imie! albo sobie
          sprawdzil w starych mailach. Na jedno wychodzi: chcialo mu sie. :D
          To sie powinno leczyc w zakladzie zamknietym. :/
          • chmurka.bez.ogorka Re: od-kochać ? 11.12.06, 23:33
            moje ostatnie mejle, to sobie mogę siać co chcę :P
      • utharaptor Re: od-kochać ? 11.12.06, 22:35
        ladne. dziekuje.
        • lodz_fabryczna Re: od-kochać ? 12.12.06, 00:28
          Jeśli w jakikolwiek sposób Cię to pocieszy (wiem, że nie, ale co mi tam... :)),
          to, pomijając związane z pracą techniczne szczegóły, jestem w identycznej
          sytuacji- stąd się tutaj dzisiaj wzięłam. Nie, żebym czerpała jakąś wielką
          radość z faktu, że ktoś gdzieś męczy się podobnie- ale zawsze tak jakoś...
          raźniej.
          • utharaptor Re: od-kochać ? 12.12.06, 10:21
            pocieszy, bo to jednak pewne pocieszenie ze nie tylko ja jestem taka zidiociala.
            :-((
            3maj sie cieplutko.
            • lodz_fabryczna Re: od-kochać ? 12.12.06, 10:45
              Póki co, ja jeszcze nie dopuszczam do siebie myśli, że to zidiocenie:) Ale z
              pewnością masz rację...
              • utharaptor Re: od-kochać ? 12.12.06, 11:55
                niestety, zidiocenie. Marzenie o czyms, co jest nierealne... o czym wiemy ze
                jest nierealne ale mimo to marzymy... Nigdy nie podjerzewalam ze moge byc taka
                masochistka. :-(
            • fuga27 Re: od-kochać ? 12.12.06, 10:57
              jestem w identycznej sytuacji...razem wspólpracujemy od czasu do czasu; piszemy
              maile, smsy...dzwonimy do siebie; mimo że on nie powinien - lgnie i podsyca
              naszą chemię...wiem, że nie powinnam lgnę dow szystkiego co mówi i robi; jak
              się widzimy to jest to szaleństwo, ktore wycisza sie w okresach niewidzenia
              się, a potem jazda od poczatku; nie widze na to lekarstwa, tylko dalsze
              pogrązanie się...żaden facet nie dziala na mnie jak on i z żadnym nie rozmawia
              mi się tak dobrze...
              • utharaptor Re: od-kochać ? 12.12.06, 11:54
                a, widzisz, spotykasz sie, on lgnie. Ile ja bym dala zeby ON do mnie
                przylgnal... :-(((((((
                • madziamm1 Re: od-kochać ? 12.12.06, 12:30
                  Ech... ja mam tak od 3 lat. Nie poznałam go w pracy. Kuzynka nas poznała. I tak
                  się to ciągnie on do mnie nic ja do niego...szkoda gadać. Na moje szczęście
                  wyjechał za granice, ale przyjezdza. Dwa, trzy razy w roku. Wtedy świat mi się
                  do góry nogami przewraca. Piszemy, a raczej pisalismy ze soba dość często. On
                  wie co ja czuje bylismy przyjaciółmi dopuki go nie poznałam z moje przyjaciołką
                  i teraz oni są ze sobą. Ona mnie oszukała a ja...a ja muszę życ dalej bo za
                  kilka dni oni będa w kraju. Niedaleko...i jak tu nie zwariować? Miłośc potrafi
                  być piekna, ale ta nigdy nie będzie. Staram się juz z nim nie kontaktować nie
                  pisze nic. Chce zapomnieć. A on? hmmm okaże się jak wróci bo chce ze mną
                  pogadac. Chyba o tym że nie chce więcej widziec mojej byłej juz przyjaciołki no
                  i jego, ale jego dlatego, że to uczucie mnie od środka zabija. On to wie i to ja
                  powiedziałam dośc koniec bo ta przyjaź robi więcej szkody niz pozytku. Zero
                  kontaktu...i chyba będę musiała wykasować go ze skype i gadulca. Przykro mi że
                  czujesz to co czujesz. To człowieka paralizuje nie umie myslec o niczym innym.
                  Ale ja sobie poradze. Będę kochać i będę kochana. Bo miłośc mimo wszystko to
                  piekne uczucie. A on potem będzie żałować :) mam racje? Głowa do góry trzeba coś
                  z tym zrobić bo leżeć i marzyc jest najłatwiej. A zycie toczy sie dalej. Jest
                  tylu fajnych facetów...podobno ;)Wiem wiem chcesz tego jednego. Ja też. Ale nie
                  poddaje się zyciu. Nie chce mnie? Trudno. Będę cierpieć, ale też zyc. Bo czasami
                  nie warto...Trzeba cos ze soba zrobić no nie wiem iśc na silownie pójśc ze
                  znajomymi do kina na spacer na impreze zając się czymś kupić psa hehe. Pies
                  potrafi wywołac naprawde pozytywne uczucia wiem co mówie. Ja wybrałam siebie i
                  swój spokój psychiczny bo zdrowie i zycie mamy tylko jedno. Pozdrawiam serdecznie.
                  • utharaptor Re: od-kochać ? 12.12.06, 20:40
                    nie chce psa, za leniwa jestem. Poza tym mam kameleona, pies by go stresowal. ;-)

                    Ladnie napisalas o tym kochaniu... chcialabym tez umiec sobie tak powiedziec. Na
                    razie nie umiem. ;-(((
                    • madziamm1 Re: od-kochać ? 13.12.06, 09:11
                      Bo widzisz i pisze tu zarówno do Ciebie jak i do reszty...mi też nie jest łatwo.
                      W środku mnie rozdziera. Nie jestem nie czułą babą kocham go jak nigdy nikogo.
                      Tylko, że teraz staram się juz go nie idealizować nie myslec o nim jak o jedynym
                      na świecie. Kiedy go nie ma w kraju daje sobie jakoś rade. Tylko, że jest wciąż
                      w moich myslach na moim skype czy GG. Kiedy wraca cały świat mi się wali. Jestem
                      wtedy nie do wytrzymania boje się własnych myśli i tego że je w ogole mam.
                      Dlaczego powiedziałam stop? No własnie dlatego żeby chociaż troche znormalniec.
                      Żeby żyć a nie wegetować. Narazie jako tako mi się udaje on też nie ułatwia a
                      raczej nie ułatwiał mi sprawy. Dzwonił do mnie na skype często. Pisał oddzywał
                      się był taki...taki kochany. Tylko, że ja chyba każdy jego gest odbierałam za
                      bardzo do siebie. Bo jesli się kogoś kocha to każdy miły gest z jego strony jest
                      dla nas jak...hmmm...jak woda na pustyni dla kogoś kto na niej długo jest. A tak
                      naprawde okazuje się że jest on rownie miły dla kilku innych osób w ten sam
                      sposób. Bo taki już jest! Chce tylko powiedzieć, że rozumiem was doskonale, wasz
                      ból, cierpienie. Tylko, że ja chce coś z tym zrobić. Nie czekać kolejnych 3 lat
                      czy nawet 10.Chce kochać z wzajemnością i będę czy to się komus podoba czy nie
                      :) Mocno w to wierze. I wam też życzę tak mocnej wiary. Bo w życiu nie ma
                      piękniejszego uczucia od miłości. " Dziękuję Ci za przyjźń i zaufanie, rzeczy
                      które mi ofiarowałeś.... przepraszam że na dodatek się w Tobie zakochałam..."
                      • klonn3 Re: od-kochać ? 13.12.06, 15:13
                        Czasem pomaga kubeł zimnej wody...żeby przynajmniej zaczęło przechodzić. Ja
                        byłam słodko zauroczona, kompletnie bez szans i nawet chęci na jakąkolwiek
                        realizację tego zauroczenia. Naiwne dziecię, byłam przekonana, że się
                        przyjaźnimy! :DDD Widziałam, że mi zależy znacznie bardziej, widziałam, że
                        zasadniczo to jestem wykorzystywana niemiłosiernie do załatwiania i naprawiania
                        JEGO spraw, wysłuchiwania JEGO problemów, taki kubeł na śmieci na jego brudy
                        trochę...Ale cieszyłam się, że mogę pomóc :DDDD
                        No i klapki z oczu spadły, kiedy po wykorzystaniu mnie do załatwienia swoich
                        osobistych spraw z dnia na dzień, bez słowa wyjaśnienia zaczął mnie kompletnie
                        zlewać. Traktować jak wroga niemalże. KOmpletnie nie wiedziałam co jest grane,
                        dotąd każdą wolną chwilę poswięcałam na rozwiązywanie JEGO problemów (było tego
                        trochę...) co było głupie oczywiście, ale naprawdę go lubiłam.
                        Zdębiałam. Potem zaczął mnie oskarżać, zę wszystko co zrobiłam wcześniej to
                        miało mu zaszkodzić tak naprawdę, że przeciwko niemu spiskuję, etc.
                        Bolało jak cholera. Nic nie rozumiałam.

                        No to się pożegnałam, chociaż dużo mnie to kosztowało. Jakoś starałam się
                        trzymać fason. Z dnia na dzień stałam się jego wrogiem nr 1.
                        Mam wrażenie, że od początku każde z nas traktowało tę znajomość w sposób
                        zupełnie odmienny. Ja byłam cholernie głupia myśląc, że się przyjaźnimy, ale
                        przez moment żyłam miłym złudzeniem. I było fajnie! Dobrze, że nikt jeszcze nie
                        wynalazł cenzury na marzenia ;)
                        Ale na codzień już wolę się nie łudzić. Potem jest zbyt przykro. życie toczy
                        się dalej - i tyle.
                        • klonn3 Re: od-kochać ? 13.12.06, 15:41
                          I jest dokładnie tak jak pisze madziam, zasadniczo, to cieszę się, że się
                          poznaliśmy, bo dzięki tej znajomości dużo zrozumiałam, również o sobie, o
                          ludziach i rozumiem, że ludziom nie zawsze jest po drodze i idą każdy w swoją
                          stronę... I myślę, że trochę prawdy jest w tym, co pisze Solaris, o tym, że
                          nasze myśli zostają z tymi ludźmi, na których nam kiedyś zależało. Cejrowski
                          fajnie o tym pisał, że Indianie u których mieszkał wierzą, że jeśli osoby
                          połączy jakaś silna emocja, namiętność, to pozostaje między nimi taki 'węzeł
                          mocy' :) może być to zarówno pozytywne jak i negatywne doświadczenie. W fajne
                          rzeczy wierzą ci Indianie :)
                          I coś w tym jest. I coś jest w tej tęsknocie, o której pisze Chmurka bez
                          ogórka, że szukamy, żeby ją zaspokoić...I ciekawe, że szukamy tego u innych
                          ludzi :)
                          pozdrawiam zakochanych w życiu :)
    • mskaiq Re: jak sie odkochac... 12.12.06, 12:14
      Jesli chcesz sie odkochac to musisz przestac myslec o Nim. Kiedyu pojawia sie
      mysl o Nim, musisz zajac sie praca, nie mozesz ukladac scenariuszy z Nim.
      Odpowiadac na Jego maile tylko w urzedowy sposob.
      Reszta to kwestia czasu, on wymarze wszystko jesli tego chcesz.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • fuga27 Re: jak sie odkochac... 12.12.06, 12:53
        łatwo mowić...gdy zaczynam unikać, on lgnie, ja lgnę - on ustawia do
        pionu..trzyma mnie to zaraz....3 lata...nie ma mocnych by się wymiksować...
    • kokobu Re: jak sie odkochac... 12.12.06, 12:53
      milo wiedziec ze nie tylko ja jestem taka glupia;-)
      jeden wyjatkowo mily wieczor
      w sumie nie romansowy
      pare telefonow odleglosc i prawie 30-letnia baba jak glupia w smarkaczu rok
      mlodszym lysym he
      wlasnie chcialam wyslac wiadomosc, nie wysle nie warto, zreszta chyba jest
      szczesliwie zakochany..
      mam nadzieje ze to nie jest ten sam facet;-)no i nie musze sie z nim
      kontaktowac tyle ze chcialabym
      • madziamm1 Re: jak sie odkochac... 12.12.06, 13:29
        znaczy sie co jestem głupia? hehe no jestem. Z tym da się zyć a nawet trzeba.
        Wiem, że łatwo mowić, ale co chcecie tak wiecznie czekać? To źle wpływa na
        psychike :) po 3 latach mówie koniec tak dalej być nie może. On musi zniknąc z
        mojego zycia bo ja chce kochac miłością odwzajemniona. I kłade nacisk na wyraz
        ja bo jak dotąd to liczył się dla mnie on. Tylko, że ja dla niego nie. Nie tak
        jakbym tego chciała. I co mam mu poświęcic reszte życia marzyc o nim? Bo co? Bo
        nie jestem dla niego dośc dobra? Do diabła z tym! Dziewczyny trzeba znać swoją
        wartośc i uwierzyć w siebie. Może to pusto brzmiące słowa, ale ja tak zrobiłam.
        Wychodze z domu na spacery gdziekolwiek robie różne rzeczy zabieram psa do pracy
        bo mój zawód mi na to powala i daje rade. Oczywiście nie zawsze jest tak różowo
        zwłaszcza teraz kiedy za kilka dni go zobacze, ale będę się mocno starać żeby go
        unikać i nie myśleć. Jak to zrobic? Nie mam lekarstwa, ale moje myśli są od
        jakiegos czasu innee. Od czasu kiedy on jest z nią. Pozytywnie się nastawiam
        przygotowuje. Moj organizm ma dośc sresu. Kurde jest tylu facetów!!! Zrobcie coś
        dla siebie idzicie do fryzjera kupcie ciuch umalujcie się czujcie się
        atrakcyjne. Co z tego, że on nie chce was trzeba to zrozumiec. Bo nie da sie
        nikogo zmusic do miłości. Jeśli on nic nie czuje to widocznie nie jestesmy dla
        niego ani on dla nas. I jest tam gdzieś ktoś kto nas pokocha i my jego. Bo w
        życiu nic nie dzieje sie bez przyczyny kochane :) Czasem trzeba troche
        pocierpiec żeby potem docenić to co przyniesie nam los. No ja zmykam do pracy.
        Usmiech prosze kobiety!!!!!!!!!
        • fuga27 Re: jak sie odkochac... 12.12.06, 13:36
          widzisz, tylko dla niego wlasnie jestem atrakcyjna, wyjątkowa...ponieważ ma
          zonę - unika mnie, bo wie czym to moze grozic - nikt ani nic nas nie
          powstrzyma, a on ma żone i dziecko...spotykamy się jako pryzjaciele, rzekomo,
          bo sami się oszukujemy, bo jest miedzy nami napięcie...i to widać i czuć:)
          nasze spotkania odbywają się w miejscach, w ktorych nie mozemy "nabroić" -
          wiem, chore, ale tak to wyglada; dlatego tez uwazam, ze jestem w beznadziejnej
          sytuacji, z ktorej sie nie moge wymiksować...
          • madziamm1 Re: jak sie odkochac... 12.12.06, 13:43
            Ze wszystkiego da sie wymiksować kochana. A to, że jest żonaty to jeszcze gorzej
            dla Ciebie. Wiem bo ja też byłam w tej sytuacji hehe. Uwież mi on zony nie
            zostawi i nie ważne jak bardzo będzie Cie zapewniał że np zalezy mu na Tobie że
            jej nie kocha, że może z nia nie sypia. To bzdura i manipulacja. A my kobiety
            jestesmy podatne na takie słowa zwłaszcza kiedy czujemy się samotne może
            zranione. Myslimy wtedy on mnie rozumie jak nikt, ale jest zonaty...gdyby nie to
            pewnie bylibysmy razem. Może byscie byli a wtedy on zdradzał by Ciebie z inna. A
            co do napięcia to wszystko możliwe. Tyle, że on czeka na odpowiedni moment żeby
            zaciągnać Cię do łóżka. Zonaci to najgorszy gatunek facetów :) i jesli mozesz
            uciekajc od niego najdalej bo tak Cie zaczaruje że zapomnisz o wszystkim.
            Zwłaszcza o sobie. Postaw się tez w sytuacji jego żony i dziecka. Zrób wszystko
            żeby nie dopuscić do rozwinięcia się sytuacji uwiez mi to najgorsza opcja. Bycie
            tą drugą ciągłe myslenie przyjedzie napisze to gorsze od tego że dasz sobie
            spokoj teraz.papa
            • fuga27 Re: jak sie odkochac... 12.12.06, 13:45
              w łóżku już byliśmy:) pokretnie myśleliśmy, ze szybciej z nas zejdzie,jak to
              zorbimy i ew. poznamy swoje wady:) ale nic z tego...
              • madziamm1 Re: jak sie odkochac... 12.12.06, 13:54
                mysle, że to forum jest na troche inny temat więc jesli będziesz chciała pogadać
                to zapraszam prywatnie. Odpisze niestety dopiero jutro wieczorem bo już powinnam
                wyjść z domu do pracy :) A wracając do tematu tego co nas nie chce to nie ma co
                się smucić tylko głowa do góry bo miłośc ta prawdziwa sama nas znajdzie. Tylko
                trzeba czasem wyjść z domu ;) i ja własnie wychodze.
                • fuga27 Re: jak sie odkochac... 12.12.06, 13:59
                  fakt, jest na inny...dzięki, w razie co naskrobię maila:)
        • kokobu Re: jak sie odkochac... 12.12.06, 17:49
          wiesz
          ja jeszcze jako nastolatka zakochalam sie w facecie w gruncie rzeczy
          zmarnowalam pod tym wzgledem studia
          ale coz on byl winiem mial jak ja 15 lat i po prostu mnie nie kochaljak by
          dobrze policzyc trwalo to 10 lat nie pomogla odleglosc i brak kontaktow ale im
          wyzszy piedestal Pamietam nasze ostatnie spotkanie ten moj ideal okazal sie
          idiota nie rozwijal sie izastanawialam sie przerazona kim jest ten czlowiek
          ktorego tak kochalam...
      • madziamm1 Re: jak sie odkochac... 12.12.06, 13:36
        a co do tego legnienia a potem odsówania to ja bym to inaczej nazwała.
        Manipulacja i bawienie się naszymi uczuciami. Jesli bedziesz go tłumaczyć i
        patrzeć na niego tylko przez pryzmat tego co czujesz nigdy się od tego nie
        uwolnisz. Popatrz na to tak, że on może sprawdza na ile może sobie pozwolic. Bo
        jeśli pomyslisz o tym, że mógłby cie miec jak tylko kiwnie palcem a potem
        zostawi i wysmieje to może te marzenia szybciej ci przejdą. Nie ma sie co bawić
        i rozpaczać. Albo my albo oni. Bo jesli nas nie chca to nic co zrobimy na nich
        nie zadziała. A z nami będzie coraz gorzej. pozdrawiam koleżanki.
        • fuga27 Re: jak sie odkochac... 12.12.06, 13:38
          pewnie masz rację, ale chyba takich rad nikt nie slucha, tylko każdy musi przez
          to przejść, a w zasadzie każda:)
          • utharaptor Re: jak sie odkochac... 12.12.06, 16:18
            no, nie wiem... naprawde myslisz ze kazda dziewczyna ma w zyciu okres takiego
            zidiocenia zupelnie nieprawdopodobna miloscia?

            Ale ja wam zazdroszcze, ze mozecie sie do swojego NIEGO chociaz raz na jakis
            czas przytulic... ;-(((((((
      • utharaptor Re: jak sie odkochac... 12.12.06, 16:15
        madzia, nie ten sam. ;-)

        Mojej glupoty, niestety, nikt nie przebije. :-(
        • utharaptor Re: jak sie odkochac... 12.12.06, 16:16
          zonk, nie tej osobie odpisalam co powinnam. Moja kulpa.

          To ten objaw demencji o ktorej chmurka pisala. Pol dnia czytam jeden JEGO
          artykul... :-(((
          • fuga27 Re: jak sie odkochac... 12.12.06, 17:14
            nawet nie wiesz, jak bardzo Cię rozumiem...niby raz na jakiś czas mogę sie z
            nim spotkać, mailujemy, smsujemy, zdzwaniamy się, ale siedzi między nami
            napięcie, które nie ma ujścia...on wie, czym to grozi, jak się skonczy, a ma
            żonę...a ja nie potrafię go olać...bo on mi tego nie ulatwia....
    • malenka83 Re: jak sie odkochac... 14.12.06, 18:43
      hej...hmmmm ja tez zaczynam próbowac sie odkochac ale od mojego meżczyzny z
      którym jestem, bo jak widac zaczyna byc poczatek końca - tylko problem jest
      kocham go :(:(:( juz jestesmy jakis czas, a on ostatnio juz nie traktuje mnie
      tak jak kiedyś (fantastyczny facet),ale przecież nie można być z kimś na siłe,
      albo walczyc o niego jeżeli on tego np nie chce:( po tylu miesiącach razem
      stwierdza,że to chyba nie miłość - a potem dziwnie mówi,ze nie chce mnie
      stracić (może mi ktos powiedziec o co tutaj chodzi??)widzę jak męczy sie by
      wypowiedziec te magiczne słowa, które ze mnie wypływają...i muszę sie odkochac
      bo usyłysze tylko słowa "przeciez nic Ci nie obiecywałem" ehhhh Pozdrawiam
    • jan_stereo Re: jak sie odkochac... 14.12.06, 20:29
      no co Ty stary ! nie wiesz jak sie odkochac ???!!!
      Przeciez to proste ;)
    • driss1 Re: jak sie odkochac... 09.02.16, 15:45
      www.nauka.metodolog.pl/
      www.nauka.metodolog.pl/analiza-badan-do-doktoratu-i-artykulow-naukowych/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka