alekswir
16.12.06, 01:25
dzisiaj pożegnałam się z moim zakładem pracy. Spędziłam w nim 6 lat pracując w
młodym, zżytym ze sobą zespole. Zwyczaje panują takie, że dostaje się coś od
swojego działu na pożegnanie. Nie chcę wyjść na jakąś małostkową zołzę, ale
muszę się wyżalić. Po tylu latach pracy oraz licznych zapewnieniach i
przekonywaniach o tym jak im będzie mnie brak dostałam książkę. Generalnie nie
mam nic naprzeciw, bo uwielbiam czytać i książek zawsze mi brakuje. Ta książka
kosztowała 30 zł. Kolega, który pracował u nas krócej dostał od nas dość
kosztowne pióro, inny z kolei, poza prezentem, nasze wspólne zdjęcie na
pamiątkę. A mnie jest przykro. Bo szczerze mówiąc, spodziewałam się czegoś
więcej - czegoś bardziej przemyślanego, takiego od serca. Mam poczucie, że nie
byłam dla nich nikim szczególnym, że te lata mojej pracy, naprawdę ciężkiej i
wartościowej, wycenili na taką marną kwotę. Już nawet nie chodzi o to, ile ta
książka kosztowała, bo to nie jest ważne. Boli mnie to, że nie przywiązali
wagi do tego, co wręczą mi na pamiątkę wspólnej pracy.