Dodaj do ulubionych

jestes nikim

29.12.06, 19:58
boli mnie strasznie to co usłyszałam: jestes nikim od własnego ojca
nie rozumiem jak mozna tak powiedzieć dziecku, które się "ponoć" kocha
czuję jakbym dostała obuchem w głowę, jak szpila została wbita prosto w serce
już nie płaczę, nie mam siły
teraz patrząc z perspektywy czasu dostrzegam różne rzeczy inaczej, kiedyś
usprawiedliwiałam pewne zdarzenia czy jego podejście do mojej osoby jednak po
tych słowach wiem że co bym nie zrobiła i tak bedę dla niego właśnie nikim
prośba o zwyczajne rzeczy, które wydawac by sie mogły normalne w relacjach
rodzic dziecko urągaja dla niego do niewyobrażalnych rozmiarów
prośba o cokolwiek jest traktowana z oburzeniem jak wogóle mogę czegokolwiek
chcieć, a i tak po fakcie wszystko zostaje mi wypomniane chocby nawet chodziło
o głupstwo
nie mam w nim oparcia jak córka w ojcu, zazwyczaj przyznaje racje innym, nie
podtrzymuje na duchu tylko wydaje z góry opinię że to i tak pewnie moja wina
czuje się fatalnie
nie wiem co mam robić? jak się zachowywać, by nie słyszeć takich rzeczy?
by te słowa słyszane przecież od najblizszej osoby nie burzyły mojej wiary w
siebie, która i tak jest nikła?
Obserwuj wątek
    • maureen2 Re: jestes nikim 29.12.06, 20:04
      trzymać wysoko głowę przed każdym spotkanym mężczyzną,bo nie zasluguje on na
      taką wspaniałą kobietę, jest dla niej poprostu nikim.
      • ravendom Re: jestes nikim 29.12.06, 20:05
        No czasami jest sie poprostu nikim. Moze też jesteś. Tylko kwestia, czy tak Cie
        boli, ze jestes nikim, czy ze usłyszałaś od ojca, ze jestes nikim.
        • maureen2 Re: jestes nikim 29.12.06, 20:16
          jeżeli będą się o nią odpowiednio starać,noo to może okażą się czegoś warci,ale
          nie tak całkiem
          • hubkulik Re: jestes nikim 29.12.06, 21:01
            A jesli nie bedzie sie o nia staral w ogole, ale pewnego dnia po prostu spotkaja
            sie w parku,
            spojrza sobie w oczy, w ktorych zobacza siebie nawzajem i glebie tajemnicy
            istnienia.
            I trwac beda tak w ciszy usmiechajac sie do siebie usmiechem pelnym wzajemnego
            zrozumienia, ktory mowi wszystko:
            "Cale zycie na Ciebie czekalem"
            "Cale zycie na Ciebie czekalam"

            to tez moze tak byc?
            ;)
            • maureen2 Re: jestes nikim 29.12.06, 21:02
              tak po prostu,taki nikt ??
              • hubkulik Re: jestes nikim 29.12.06, 21:19
                Hm, no wlasnie. Taki nikt.
                Dlatego wszystkie kobiety go szukaja i nie moga znalezc.
                Bo to jest NIKT.
      • hubkulik Re: jestes nikim 29.12.06, 20:11
        Oj Maureen. Ja mysle, ze lola jest tak wspaniala kobieta, ze zasluguje rownie
        wspanialych mezczyzn. a nie na jakichs pizdusiow.
    • hubkulik Re: jestes nikim 29.12.06, 20:08
      Ja tez jestem nikim.
      Roznimy sie tylko tym, ze mnie ten fakt wlasnie cieszy.
      To byla najwieksza radosc, gdy sie o tym pierwszy raz dowiedzialem.
      To cale bycie kims, bycie tym co moi rodzice chcieli, co moj dziadek chcial,
      ciotuchny i tysiace innych zyczliwych doradcow.
      Ach, jaka ulga byc od tego wszystkiego wolnym.

      Pozdrawiam Hubert
    • taisy Re:Nikim to jest twoj ojciec! 29.12.06, 20:30
      Z tego co opisujesz to wybitnie neurotyczny. On powinien sie ´leczyc z tego
      stanu. Moim zdaniem dalszy komentarz o nim nie ma wielkiego sensu, bo jak mozna
      komentowac czyjas chorobe psychiczna, ktora ma nad nim wladze. Najgorsze jest
      to ze ci ludzie tego nie widza ani nie czuja natomiast ich otoczenie to czuje.
      • hubkulik Re:Nikim to jest twoj ojciec! 29.12.06, 20:43
        Tak mi sie przypomnialo jak kiedys podczas jakiejs komisji sledczej p.Miller
        powiedzial do p.Ziobro "jest pan zerem".
        Jakos jestesmy straszliwie drazliwi na tym punkcie. Jesli ktos nam mowi, ze
        jestesmy zerem lub lub nikim, to jest to cios w same jadro istnienia.
        Mysle, ze dzieje sie tak dlatego, ze tak wielu z nas choruje na przewlekla
        chorobe bycia "kims". To jest wlasnie nerwica.
        Jest to stan, w ktorym mowimy sobie: "Nie akceptuje siebie takiego jakim jestem,
        chce byc kims innym, chce byc kims". Wowczas powstaje konflikt miedzy idea a
        rzeczywistoscia i jest to poczatek nerwicy.
        • taisy Re:Zgadzam się z tym co napisałeś, 29.12.06, 20:56
          jednak czytając post LOLA widzę i inne sprawy ojca newrwowego,
          tak nie mówi się do swoich dzieci. Choćby nawet była to smutna prawda.
          Tylko ktos poprzez pryzmat siebie może w ten sposób uważać zę obrażą innych.

          Wszyscy jesteśmy kimś tam, jesteśmy bohaterami własnej powieści z której kiedyś
          powstanie wspaniały bestseller oraz dobry film.Czyż nie? Zycie kzadego
          człowieka jest własnie takie.
          Jednak spotkałam się w swoim życiu z takimi przypadkami ludzi, którzy jak ty to
          fajnie ująłeś muszą być kimś. Dla publiczki. A bardzo mało dla siebie.Tzw.
          zycie odsrodka.
          Trudno jest sie z takimi ludzmi dogadac, a w sumie nosza pietno wlasnie nerwicy.
          Nigdy nie mogą być tym "kims" cokolwiek by nie robili.
          • hubkulik droga do uzdrowienia 29.12.06, 21:17
            Prawdopodobnie byl rozgoryczony tym, ze Lola nie realizuje jego "scenariusza",
            wg ktorego jego zdaniem powinna zyc. Innymi slowy nie zaakceptowal jej taka jaka
            jest.
            Rodzice maja taka presje, by dobrze wychowac dzieci, bo jesli im sie to nie uda,
            to nie tylko "co sasiedzi powiedza" jak corka bedzie sie puszczac, jak bedzie
            cpala, jak nie bedzie zupelnie sie zajmowac niczym, czym "powinna" sie zajmowac.
            Nie tylko "co sasiedzi powiedza". Rowniez i co bardziej bolesne "nie umialem
            wychowac dobrze dziecka, nie podolalem, jestem NIKIM, tak jak moj ojciec mowil".
            To musi byc dopiero bolesne.
            Nie usprawiedliwiam nikogo. Jak ktos cos zrobil, to sa skutki i to sie nazywa
            odpowiedzialnosc. Krzywdy mozna naprawic, mozna tez tego nigdy nie zrobic.
            Choroba bycia "kims" (nerwica) jest choroba przekazywana z pokolenia na pokolenie.

            Jedynym lekiem jest uznanie, ze jednak:
            Jestem wartosciowy (wartosciowa) taka jaka jestem, niezaleznie od tego, co
            robie, czy nie robie. Jestem cenna. Mam prawo byc soba, niezaleznie co inne
            osoby mowia czy mysla na ten temat. Jestem niepowtarzalna (niepowtarzalny).
            Jestem cudem.

            A potem:
            Wybaczam wszystkim tym, ktorzy zaprzeczyli mojej prawdziwej wartosci, ktorzy
            probowali zniszczyc mnie i moja prawdziwa wartosc (bo nie wiedzieli co czynia,
            bo chce wolnosci od ciezaru nienawisci).

            To jest droga do uzdrowienia.

            Pozdrawiam Hubert
            • maureen2 Re: droga do uzdrowienia 29.12.06, 22:02
              tak,jesteś tego warta, a nikt nie jest wart ciebie,
              • maureen2 Re: droga do uzdrowienia 29.12.06, 22:57
                chyba że będzie to wspaniałyi ideał,taki z reklamy
            • taisy Re: droga do uzdrowienia 30.12.06, 08:42
              Jedynym lekiem jest uznanie, ze jednak:
              Jestem wartosciowy (wartosciowa) taka jaka jestem, niezaleznie od tego, co
              robie, czy nie robie. Jestem cenna. Mam prawo byc soba, niezaleznie co inne
              osoby mowia czy mysla na ten temat. Jestem niepowtarzalna (niepowtarzalny).
              Jestem cudem.

              ....
              Ludzie przechodz obok tego leku objetnie nie wiezzac w jego skutecznosc. A
              szkoda bo cos w tym jest.
              • hubkulik Re: droga do uzdrowienia 30.12.06, 15:27

                > Ludzie przechodz obok tego leku objetnie nie wiezzac w jego skutecznosc. A
                > szkoda bo cos w tym jest.

                Dzieje sie tak, poniewaz rodzice temu zaprzeczali. A rodzice, to jak wiadomo
                najwazniejszy autorytet dla dziecka. Nie ma dla niego osob wazniejszych,
                madrzejszych. Bardzo gleboko ukryte sa momenty, w ktorych tworzyla sie
                osobowosc, tozsamosc. Nie sposob bylo wtedy rodzicom zaprzeczyc. Nie tylko
                dlatego, ze pokladalismy w nich calkowita ufnosc. Rowniez dlatego, ze bylismy
                calkowicie uzaleznieni od nich i ich opieki, bez nich podobno zginelibysmy.
            • taisy Re: Jeszcze na temat, 30.12.06, 09:06
              Mam znajomą, która to jest wychowana w takim duchu bycia "kimś" Rozpoczęła
              studia w renomowanej uczelni na bardzo popularnym kierunku medycznym z mysla
              że kiedys będzie miała ceniony zawód. Wszystkie jej plany wzieły w łeb, gdy
              podczas praktyki zawodowej okazało się, ze ten zawód to nie tylko blaski i
              podziw ludzi, ale trzeba lubic ten zawod od innej strony. Po prostu pracując z
              ludzmi trzeba lubic ludzi, albo pracujac ze zwierzatkami lubic te zwierzątka,
              czy pracujac jako rewizor, lubic te sprawy papierkowe. Moja znajoma nie zdała
              egzaminow wykonczyla ja psychicznie praktyka,poniewaz duzo ludzi chorych i zle
              sie za ich przyczyna czula, zostawial studia po wielu latach i teraz boryka sie
              z problemami zawodowymi, bo nie moze nigdzie znalesc pracy. Nie ma po prostu
              zawodu.No bo jaki zawód może znaleść ktoś kto chce wyjść na "ktosia"?

              Wszystkie te prace, które wiążą sie z dużą ilością punktów na S- socjalne
              kontakty - wymagają, aby ludzie kochali pracę z innymi ludźmi, mieli
              zainteresowanie innymi ludźmi, a nie tylko oczekiwali, że ktoś bedzie uważał
              ich za "jakiegos tam- VIP"

              I tak została moja znajoma z niedokonczonym zawodem, wysiłkiem kilu lat, który
              poszedł kompletnie na marne... poniewaz ludzie ją drażnili, a zwłaszcza,ze byli
              chorzy.I tu lekarz się skończył. Tak to jest jak ktoś jest zafascynowany
              otoczką, a nie zagląda pod kurtynę.
              • hubkulik Re: Jeszcze na temat, 30.12.06, 15:39
                Jak sie dlugo idzie niewlasciwa droga, to potem boli. Moze nawet im wieksze
                oddalenie od siebie, tym wiekszy bol potem. Jest jednak szansa, by odnowic
                kontakt z samym soba, z wlasnymi potrzebami, pragnieniami. I zaczac zyc. Tak, bo
                jak ktos dlugo szedl droga "ktosia" realizujac to, co inni uwazali ze jest dla
                niego wlasciwe, doprowadzajac swe zycie do ruiny (jezeli w ogole mozna by
                powiedziec, ze w ogole mial jakies swoje zycie) i w koncu odkryl tego, ktory
                zyje i ktory ma swoje potrzeby, pragnienia, to moze wygladac to jak przebudzenie.
      • vens-z-milo Re:Nikim to jest twoj ojciec! 29.12.06, 21:13
        pl.wikipedia.org/wiki/Neurotyczno%C5%9B%C4%87
        poucz się psychologii kobieto i nie rób z chama wrażliwca
        • taisy Re:Nikim to jest twoj ojciec! 30.12.06, 08:40
          vens-z-milo napisała:

          > pl.wikipedia.org/wiki/Neurotyczno%C5%9B%C4%87
          > poucz się psychologii kobieto i nie rób z chama wrażliwca
          .................
          Oj duzo mozna nauczyc sie z takiego watka:=)))) Na pewno nie psychologii.

          Pod skorupa chama siedzi ciezko znerwicowany facet, ktory zamartwia sie losami
          dziecka, w jakis tam sposob.
          A czy on wrazliwy? Chyba jedynie na wlasnym punkcie i na tym wlasnie polega
          NEWRICA, ludzie neurotyczni sa skoncentrowani bardzo na sobie. Powie ci to
          kazdy psycholog.
          Wrazliwym mozna byc na wiele sposobow ale o takiej pozytywnej wrazliwosci
          nigdzie nie pisalam.Kobieto! ;=)))
      • arwen8 Ojciec nie jest "nikim"... 29.12.06, 21:20
        ... jest natomiast doskonałym "umniejszaczem". Gorąco polecam lekturę tej
        książki:

        www.skorzewo.republika.pl/archiwum/wredni_ludzie.html


        • ja_adam Re: Ojciec nie jest "nikim"... 29.12.06, 21:56
          ciekawy link - chcieć wiecej!
          • muszla7 Re: Umniejszacze 30.12.06, 19:35
            Przeczytalam caly ten artykul. Wszystko sie zgadza zbsolutnie co do opisu mojej
            matki.Jest ona umniejszaczem,przypadkiem dokladnie opisanym tam.
            Zdalam sobie z tego sprawe juz wczesniej ale niestety zbyt pozno bo okolo rok
            temu.Niszczyla mnie od zawsze,wszystko co robilam bylo zle,bylam zerem wedlug
            niej i jak wypominala to wszystko.Zniszczyla moja zdolnosc do bycia
            szczesliwa,to jest niejedna krzewda jaka robi nam taki umniejszacz..Ech dlugo by
            mozna o tym pisac...
            Mysle,ze to najgorsze jest co moze byc jesli umniejszaczem(czyjejs wartosci)
            jest wlasna matka.Jak sobie z nia radzic,sa tylko dobre rady ale w praktyce bywa
            bardzo trudno.
    • dziki.macho Re: jestes nikim 30.12.06, 19:13
      Czyzby to "informacja z pierwszej reki", prawdziwa, ale nawiazujaca do
      zbeletryzowanej, ktora zostala usunieta z forum, a ktora przeczytalem?
    • solaris_38 kto stanowi o twojej wartości 31.12.06, 02:17
      ludzie któtym od dziecka mówi się że są wartościowi
      a nawet jak sie nie mówi ale którzy CZUJA że stanowią wartość dla rodziców
      maja łatwiej

      oni już WIEDZą że mają wartość

      ty tego nie jeteś pewna
      nie czujesz swojej wartosci skoro twój rodzic jej nei czuje

      to może byc dewastujące
      nie masz wyjścia

      musisz zbudować swoje poczucie wartości w oparciu o wartości innych ludzi niż
      niz twoi rodzice

      na pewno znasz osoby które sa pozytywne i wartościowe
      a jak nei znasz to weź ich archetypy z seriali


      zastanów sie kim chcesz być
      jakim człowiekiem TY chcesz być

      i dąż to tego i z TEGO czerp swoje poczucie wartości

      kiedyś na murze przeczytałam takei zdanie które mnie nie tylko rozbawiło
      "nie ufaj swoim rodzicom ! zrób sie sam!"

      i zaręczam cię że jesteś już dość silna aby czuć ze twój ojciec nie stanowi dla
      ciebie wartości za która warto iść i nią sie kierować
      a jeśli tak jest
      to sie nim nie przejmuj

      kochaj go takiego jaki jest i

      idź własną lepsza drogą
      • lifelover Re: kto stanowi o twojej wartości 31.12.06, 06:06
        Ojciec wyrazajacy taka negatywna opinie daje swiadectwo strachu.Leka sie. To
        strach nim kieruje. Jezeli przyjmiesz takie zalozenie, to nastepne pytanie do
        ojca jest:'czego sie tatusiu boisz? powiedz szczerze, czy chodzi ci o twoj trud
        wychowawczy? O twoj autorytet, ktory straciles w naszej rodzinie , w pracy, w
        itd...' Jezeli zapluje sie z wsciekloscia, znaczy, ze trafilas w sedno.
        nie mozesz czynic siebie winna za to, ze tatus sie czegos boi.Jego zachowanie
        jest obrzydliwe, bo upokarza on wlasne dziecko,zamiast je motywowac i
        inspirowac.
        • mio.mio Re: kto stanowi o twojej wartości 31.12.06, 13:06
          lola, slonko moje, wszysttkiego dobrego w nowym roku )))))))
    • judyta432 Re: jestes nikim 31.12.06, 18:19
      Ja też całe życie byłam nikim. To chyba trauma z dzieciństwa. Żałuję, że w
      ogóle się urodziłam.
      • muszla7 Re: jestes nikim 31.12.06, 22:49
        Ja przez to znienawidzilam swoja matke.Dopiero niedawno otworzyly mi sie oczy,ze
        to z nia jest cos nie tak i to ona jest bezwartosciowa.Szkoda tylko,ze przez
        cale zycie do tej pory udalo jej sie mnie zniszczyc.
        • sandraa2 Re: jestes nikim 01.01.07, 15:22
          Kurcze jak zyc z takim czlowiekiem,matka z ktora utrzymuje sie staly kontakt a
          ona tylko do...ierdala,wszystko zle,wszyscy zli a ty glupie zero???
    • brakchmur Re: Jesteś sobą:) 02.01.07, 08:35
      Jesteś człowiekiem, któremu należy się szacunek. Jesteś kobietą, córką,
      uczennicą lub studentką a może pracownikiem.
      Jesteś też wrażliwa osobą i zapewne wartościową , bo wrażliwcy zazwyczaj są
      wartościowi.
      Jesteś tu potrzebna wielu ludziom i wielu innym jeszcze będziesz potrzebna w
      przyszłości. Nie pozwól nikomu się poniżać i dewaluować.
      Nie pozwól zabić w sobie tego, co najlepsze!
      Trzymaj się!:)))
      • wredna_zmija Re: Jesteś sobą:) 02.01.07, 14:50
        Lola... przychylam się do opinii brakchmur...

        pamiętaj, że to kim jesteś wynika z Ciebie - nie zaś z osądów innych osób
        (jakkolwiek bliskie czy dalekie by nie były te osoby).

        myśl o sobie dobrze - zadbaj sama o siebie - nikt inny nie zrobi tego lepiej niż
        Ty sama...

        pamietaj - nie potrzebujesz kierować się opinią innych... znajdź swoje zalety,
        poznaj walory... odszukaj w głębi siebie tę dzielną, kobietę... człowieka...
        pielęgnuj to...

        zapewniam, iż spojrzysz na świat innymi oczyma...

        Wiem, co mówię (tzw. ta, która doświadczyła wiele)


        DYSTANSU życzę więc Tobie na nowy rok.... i wiary w siebie... znajdź to światło,
        które świeci się w Tobie...
        • brakchmur Re: Jesteś sobą:) P.S. 02.01.07, 15:15
          Jesteś chyba młodą osobą i obawiam się , że jeszcze nie raz "usłyszysz" podobną
          opinię o sobie samej....Niestety, ale w życiu spotyka się również złych ludzi,
          którzy samym spojrzeniem, fałszywym usmiechem , pozorną uprzejmością pełną
          pogardy i cynizmu potrafią "wbić w ziemię".
          Musisz , za radą Żmiji zbudować sobie "pancerz ochronny", uodpornić się na
          wszelkie szyderstwa, ironię, brak akceptacji, odrzucenie.
          "Jesteś nikim" zawsze będzie bolało, ale nigdy Cię nie złamie.
          Trzymaj się:)
    • a_donis lola 24.01.07, 16:30
      Przestan przejmowac sie kims, z kogo wszyscy sie smieja, choc on mysli, ze go
      powazaja. Pozwol mu tak myslec, nie odbieraj wiary zalosnemu czlowieczkowi...
      Nie pozwol jednak, zeby ta chora psychicznie kreatura zniszczyla ci reszte
      zycia. Tak sie sklada, ze mniej wiecej domyslam sie, kto to jest. Jest to
      zwykly palant, ktoremu odwalilo zupelnie na stare lata. Z jednej strony zona, z
      drugiej strony internetowa dziwka (znana wszystkim na forum, rowniez z samego
      faktu, ze bardzo cie nie lubi), z ktora do dzis chetnie rozmawia na twoj temat
      i wszelkie niespelnione obietnice dane dziwce tlumaczy problemami z corka. W
      domu chodzi potulny jak pies, zeby zona nie dowiedziala sie o dziwce, choc ta i
      tak wie. Problemy domowe rowniez tlumaczy klopotami z corka. Swiadomosc, ze
      dziwka czeka na jego kase, ktorej nie ma doprowadza go do jeszcze wiekszego
      szalenstwa... jednak stara sie byc wzgledem dziwki ucziwy, wciaz dzwoni, pisze
      maile i wciaz obiecuje.

      Zalosny tym, nad ktorym choroba psychiczna przejela pelna kontrole.
      • jowialna tez uslyszalam te slowa......... 24.01.07, 22:32
        tez uslyszalam te slowa od ojca; powiedzial mi, ze jestem nikim, nie jestem
        rownym partnerem do rozmowy dla niego.............smutne to jest i niepoprawne
        politycznie, ale dla mnie moj ojciec rowniez jest nikim; nie mam dla niego
        szacunku, nie dal mi powodu do tego, by uwazac go za osobe wartosciowa; nie
        kocham go, nie lubie, utrzymuje z nim relacje poprawne, tyle mi krwi napsul w
        dziecinstwie, umniejszal moja wartosc cale zycie, krytykowal i nie docenial
        jak spiewa jakas dziunia ' nie wybaczam i mam gdzies' ze jego matka jego
        traktowala podobnie; dla mnie nie jest to usprawiedliwienie
        dla niego jestem nikim- dla innych jestem kims, a najwazniejsze, ze jestem kims
        dla siebie
        nie martw sie, nie warto tracic nerwow na takich ludzi
    • marta_51 Re: jestes nikim 26.01.07, 13:21
      Czesc l.o.l.a!
      Najwieksza wartoscia dziecka powinien byc dla rodzicow sam fakt jego istnienia.
      Moje dziecko jest dla mnie wszystkim, bo je kocham i ono mnie kocha i to jest
      fundament, na ktorym zbudowane sa nasze relacje. O wiele rzeczy mozna sie
      klocic, ale tego nic nie naruszy. Niestety, dla wielu rodzicow wartosc dziecka
      zalezy od stopnia posluszenstwa - najlepiej, gdyby zrezygnowalo z wlasnej
      tozsamosci podporzadkowujac sie bez reszty, wtedy otrzyma prawo czuc sie
      wartosciowym. Nie jest to mozliwe, a juz na pewno niewarte staran. Uswiadom to
      sobie - Ty jako dziecko jestes absolutnie w porzadku, zaslugujesz na milosc i
      szacunek, to ojciec jest niedojrzaly i nieprzygotowany do roli rodzica. Ty nie
      ponosisz za to zadnej odpowiedzialnosci. Pozdrawiam Marta
      • renkaforever Re:nikt 23.02.07, 03:23
        Wspolczuje ci , wiem ze to boli, uslyszec od "najblizszego", ze jest sie nikim,
        ale faktycznie jestesmy nikim wszyscy i kazdy z osobna.Kazdego z nas mozna
        zastapic innym, rownie nijakim osobnikiem.To, co robimy,jakie slady zostawiamy
        w rodzinie, wsrod znajomych, w naszym miejscu zamieszkania, w pracy, w szkole
        to wlasciwie swiadczy o tym, kim i czym jestesmy.Czy ludzie pamietaja
        zeszlorocznego laureata Nobla w dziedzinie medycyny? Moze pare osob pamieta.A
        przeciez on zycie poswiecil nauce.Jest kims.Czyzby? Jezeli jest chociaz jedna
        osoba, dla ktorej jestesmy kims to warto sie z tego cieszyc.
        • brak-chmur Straszną wizję przedstwiłaś, Renka..... 23.02.07, 07:27
          I gdyby tak było rzeczywiście na świecie ,że każdy z nas jest NIKIM, jak
          piszesz, wszytko straciło by sens(!)

          Każdy z nas jest KIMŚ WYJĄTKOWYM, jedynym, szczególnym egzemplarzem i każdy ma
          tutaj swoje zadanie do wykonania.
          To nic , że część ludzi , z którymi spotkaliśmy się na tej drodze nas nie
          pamięta, są inni dla których pozostaniemy w pamięci i sercu do końca ich dni.

          Dlatego "jesteś nikim" w ustach osoby obcej nie boli , ale usłyszane od
          bliskiego, kochanego człowieka, zabija.
          • renkaforever Re: Straszną wizję przedstwiłaś, Renka..... 23.02.07, 09:39
            Ja sie tej wizji nie boje.Przy zalozeniu ze jestes nikim wszystko co zrobisz ma
            sens, cokolwiek bys nie zrobila.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka