l.o.l.a
29.12.06, 19:58
boli mnie strasznie to co usłyszałam: jestes nikim od własnego ojca
nie rozumiem jak mozna tak powiedzieć dziecku, które się "ponoć" kocha
czuję jakbym dostała obuchem w głowę, jak szpila została wbita prosto w serce
już nie płaczę, nie mam siły
teraz patrząc z perspektywy czasu dostrzegam różne rzeczy inaczej, kiedyś
usprawiedliwiałam pewne zdarzenia czy jego podejście do mojej osoby jednak po
tych słowach wiem że co bym nie zrobiła i tak bedę dla niego właśnie nikim
prośba o zwyczajne rzeczy, które wydawac by sie mogły normalne w relacjach
rodzic dziecko urągaja dla niego do niewyobrażalnych rozmiarów
prośba o cokolwiek jest traktowana z oburzeniem jak wogóle mogę czegokolwiek
chcieć, a i tak po fakcie wszystko zostaje mi wypomniane chocby nawet chodziło
o głupstwo
nie mam w nim oparcia jak córka w ojcu, zazwyczaj przyznaje racje innym, nie
podtrzymuje na duchu tylko wydaje z góry opinię że to i tak pewnie moja wina
czuje się fatalnie
nie wiem co mam robić? jak się zachowywać, by nie słyszeć takich rzeczy?
by te słowa słyszane przecież od najblizszej osoby nie burzyły mojej wiary w
siebie, która i tak jest nikła?