moana6
01.01.07, 22:29
Jestem prawie 4 lata w związku z mężczyzną. Od dość dawna czuję, że powinnam
go zakończyć. Nie czuję w partnerze oparcia, jest dość oszczędny w okazywaniu
uczuć, wyjątkowo słaby psychicznie a przede wszystkim czuję, że to głównie ja
daję, a w zasadzie prawie nic nie otrzymuję. Dodatkowo z biegiem czasu
odkrywałam, że jest to człowiek z różnorodnymi problemami, które lądują na
mojej głowie. Na płaszczyźnie rozumowej wiem, że powinnam odejść, ale za
każdym razem dosłownie ogarnia mnie paraliż. Wspomnienia miłych chwil, które
niewątpliwie były, wspólne zainteresowania, które nas połączyły, przywiązanie
a także strach przed samotnością powodują, ze brnę dalej i ciągle sobie
mówię, ze to jeszcze nie teraz, że może on się jednak zmieni a czas upływa...
po prostu czuję, że nie jestem w stanie tego zrobić...Jestem niezależna i nie
odgrywa tu roli kwestia, że bez partnera sobie nie poradzę. Problem tkwi
wyłącznie w sferze emocjonalnej. Czy ktoś tak miał i zdołał sobie jakoś z tym
poradzić...? Jak...?