Dodaj do ulubionych

jak nie osaczać...??

02.01.07, 15:16
jak nie osaczać mężczyzny? nie umiem... a bardzo tego chce
Obserwuj wątek
    • brakchmur Re: A co rozumiesz przez "osaczenie"? n/t 02.01.07, 15:25

      • cheeringup Re: A co rozumiesz przez "osaczenie"? n/t 02.01.07, 15:30
        że chcę byc przy nim więcej niz jestem, że chcę żeby codziń pisał dzwonił i
        był... a on mi mówi, ze im bardziej ja napieram tym bardziej on się chowa, że
        zbyt dużo od niego wymagam i nie widzi problemu jeśli przez 2 dni się nie
        odezwie...
        • brakchmur Re: A co rozumiesz przez "osaczenie"? n/t 02.01.07, 15:39
          Jeśli on "nie widzi problemu" nie odzywając się przez dwa dni....to lepiej daj
          sobie z nim spokój. Za kilka lat , będąc jego żoną możesz usłyszeć to samo, ale
          wówczas Ty będziesz OSACZONA.
          • cheeringup Re: A co rozumiesz przez "osaczenie"? n/t 02.01.07, 15:42
            hmmm... tylko, że my się znamy dość krótko. rozumiem go, taki po prostu jest.
            muszę się powstrzymać od pisania, dzwonienia. nie chcę zeby uciekł...spłoszony:(
            • wredna_zmija tylko 02.01.07, 15:44
              nie udawaj kogoś kim nie jesteś... nie za cenę siebie... to nie jest metoda...
              • cheeringup Re: tylko 02.01.07, 15:50
                ja w teorii wszystko rozumiem. gorzej z praktyką. właśnie dlatego że nie umiem
                udawać silnej, twardej i zimnej tracę. bo odkrywam się zbyt szybko..
                zbyt szybko chcę wszystkiego...
                • wredna_zmija starzy mawiają: 02.01.07, 15:53
                  cio nagle to po diable...

                  to pisz te smsy - ale ich na boga nie wysyłaj... albo pisz do niego listy i też
                  ich nie wręczaj mu ani wysyłaj...skanalizuj gdzieś tę swoją frustrację,
                  niepewność i chęć zawłaszczenia... rrany... kobieto
            • brakchmur Re: A co rozumiesz przez "osaczenie"? n/t 02.01.07, 15:44
              Jeśli naprawdę krótko, to polecam rady Żmiji, ale obawiam się, że Tobie jednak
              bardziej zależy na tej znajomości a to już na wstęppie dobrze nie wróży, niestety:(
              • wredna_zmija pogoń 02.01.07, 15:48
                za króliczkiem...

                weź go na przetrzymanie - choćby nie wiem jak Cię kusiło, skręcało... nie pisz,
                nie dzwoń, nie puszczaj znaków dymnych ani świetlnych... nic...

                niech i on zacznie działać...

                trywialne a działa :)))
                • cheeringup Re: pogoń 02.01.07, 15:52
                  tja.... działał do czasu kiedy ja nie działałam:( wtedy wiedziałam że jest ok.
                  więc kiedy ja poczułam się pewniej... zaczęłam wymagac więcej i wiecej... on
                  się najeżył:(
                  i oczywiście postanowiłam sobie, że passs na wszeslkie znaki...ale nie wiem czy
                  wytrwam:(
                  • wredna_zmija Re: pogoń 02.01.07, 15:54
                    mówię Ci - zajmij się czymś... za dużo masz czasu na myslenie o "głupotach"

                    daj mu czas, może jeszcze będzie wszystko si
        • wredna_zmija Re: A co rozumiesz przez "osaczenie"? n/t 02.01.07, 15:41
          hm... wolność to jest coś, co cenimy sobie najbardziej - niezależnie od tego czy
          jesteśmy mężczyzna czy kobietą... Każdy potrzebuje również czasu dla siebie,
          swoich spraw... wnioskuję - być może błędnie - iż jesteście na etapie budowania
          związku dopiero... tu chodzi o to, by wypracować wspólna ptrzestrzeń na styku
          dwóch żyć i światów... powoli... bez nacisku... może zamiast napraszać się i
          presjęwywierać, zacznij zwyczajnie cieszyć się tym, co dostajesz... tymi
          wspólnie łapanymi chwilami??
    • jackulus Re: jak nie osaczać...?? 02.01.07, 15:41
      Zajmij się sobą...
      To rozwiązuje tak wiele "problemów"...
      Naprawdę... :-)))
      • cheeringup Re: jak nie osaczać...?? 02.01.07, 15:45
        to jest tak, że znamy się 2 miesiące a ja oczywiście, klasycznie uważam że
        należy mi się wszystko co go dotyczy..
        staram się powstrzymać, ale cały czas się tylko zastanawiam czy on zadzwoni:(
        napisze... i kiedy...
        chcę do tego wszystkiego mądrze podejść... ale już w zeszłym tygodniu
        narozrabiałam robiąc dziką, głupią awanturę...
        • wredna_zmija ożesz ty 02.01.07, 15:51
          dziewczyno... zapisz się na aerobik, zajmij się robótkami ręcznymi - cokolwiek????
          rrany... bluszcz nie kobieta - z pełnym szacunkiem... Uważaj - pogrywasz
          niebezpiecznie...
          • cheeringup Re: ożesz ty 02.01.07, 15:54
            chodzę na te wszystkie siłownie, angielskie i inne dodatkowe ...
            a zawsze mi się wydawało że bluszczem to ja na pewno nie jestem...
            • wredna_zmija Re: ożesz ty 02.01.07, 15:57
              to powiem Ci tak - tylko się nie obraź, bo to nie o to idzie, by Tobie dowalić a
              o to, byś sobie uzmysłowiła pewne rzeczy - nie znam sytuacji, nie znam bohaterów
              owej onej (ani Ciebie, ani wybranka Twego serca i pragnień), ale... jak na moje
              oko to masz zadatki na bluszcz... sama bym się zjeżyła i wykazywała tendencje
              wycofujące...

              mój znajomy mawia, że z "jazdami" to owszem można wyskoczyć, ale dopiero wtedy,
              gdy druga strona jest "ugotowana" :)))
              choć osobiście nie polecam - lepiej nauczyć się dojrzałości emocjonalnej lub
              przynajmniej próbować :)
              • cheeringup Re: ożesz ty 02.01.07, 16:01
                ależ ja nie mam najmniejszego zamiaru się obrażąc:)
                sama wiem że przesadziłam... zwalam to oczywiście na napięcie przedm... ale co
                racja to racja, miałam pretensje o nic.

                prawdę mówiąc to czekam na potwierdzenie swojej teorii, że powinnam dać spokój,
                spasować troche i się wszystko ułoży. potrzebuję tylko 100 doradców którzy
                wbiją mi to w moją tępą głowkę.
                • wredna_zmija Re: ożesz ty 02.01.07, 16:05
                  kochana obawiam się, iż nie masz tępej główki a jedynie chuć, pragnienie i chęć
                  posiadania przyćmiły Ci nieco umysł :)
              • brakchmur Re: Do Żmiji 02.01.07, 16:01
                wredna_zmija napisała:
                mój znajomy mawia, że z "jazdami" to owszem można wyskoczyć, ale dopiero wtedy,
                > gdy druga strona jest "ugotowana"

                Nie chciałabym znać Twojego znajomego, brrrrrrrrrrrr
                • cheeringup Re: Do Żmiji 02.01.07, 16:03
                  a ja się zgadzam. sama nie chciałabym zeby mi robił pretensje o nic, albo o
                  byle co... szczególnie w fazie poznawania się...
                  • wredna_zmija zatem 02.01.07, 16:06
                    nie rób drugiemu co Tobie niemiłe :))) jakież to proste
                  • brakchmur Re: Do Cheer 02.01.07, 16:08
                    Więc się zastanów, czy naprawdę potrzebowałaś tych rad, aby poddać w wątpliwość
                    swoje postępowanie, czytaj upewnić się , że on jest OK a z tobą jest coś nie tak?
                    To bardzo niebezpieczny punkt wyjścia, ponieważ sprowadzasz się "do parteru" na
                    samym wstępie.
                    Ty też masz swoje potrzeby i powinny być zaspokajane.:)
                    Powodzenia:)
                    • wredna_zmija popieram 02.01.07, 16:11

                    • cheeringup Re: Do Cheer 02.01.07, 16:16
                      przemyślę to; dziękuję za wskazówki:)
                • wredna_zmija Re: Do Żmiji 02.01.07, 16:03
                  a on akurat jest gejem :)))
                  • brakchmur Re: Do Żmiji 02.01.07, 16:09
                    wredna_zmija napisała:

                    > a on akurat jest gejem :)))



                    Chwała Bogu:)
                    • wredna_zmija Re: Do Żmiji 02.01.07, 16:12
                      chwała może i... jednak coś z prawdy jest w tej jego teorii :)

                      brakchmur napisała:

                      > wredna_zmija napisała:
                      >
                      > > a on akurat jest gejem :)))
                      >
                      >
                      >
                      > Chwała Bogu:)
                  • cheeringup Re: Do Żmiji 02.01.07, 16:10
                    widzisz, bo strasznie cieżko jest zrozumieć ze jedna osoba potrzebuje więcej
                    czasu na zaangażowanie...
                    zresztą coś mi się wydaje że ma powody by być ostrożnym, ja zresztą też ... a
                    tu proszę, oczarował mnie ktoś kogo w życiu bym o to nie podejrzewałam -
                    przeciwieństwo mojego ideału...
                    • wredna_zmija Re: Do Żmiji 02.01.07, 16:17
                      hm... tak... ciężko... spróbuj... nie wycofuj się całkowicie acz waż słowa i
                      działanie - gra w klasy we dwoje jest fascynująca... w początkowej fazie tak
                      miło kiedy oboje droczą się ze sobą... Sama osądź - czy on też tego chce... och,
                      próbuj... najwyżej wspominać będziesz wspólne chwile :)
        • jackulus Re: jak nie osaczać...?? 02.01.07, 16:59
          Chyba wszyscy w takim razie potwierdzą Ci to, co sama już wiesz... :-)
          Bo wszyscy mówią tu jednym, głosem... ;-)

          I mam nadzieję, że miałaś kiedyś przyjemność posłuchania babcinych opowieści o
          tym, jak to faceci lubią zakręcić się wokół kobity, która jest zajęta (całym
          światem) i trzeba się trochę namęczyć, aby zwróciła odrobinę uwagi na stającego
          w konkury faceta. Gdyby przypadkiem nie chciał stawać w rzeczone konkury, to
          nie łudź się, że tego typu ułomność nie będzie miała wpływu na Wasz przyszły
          związek... :-)

          Jeśli jest odwrotnie (starasz się wokół niego "owinąć"), to faktycznie - nie
          pozostawiasz wyboru. Tylko brać nogi za pas...

          :-)))
    • wredna_zmija przyjemności więc :) 02.01.07, 16:19

      • cheeringup Re: przyjemności więc :) 02.01.07, 16:23
        dziękuję:) będę madrzejsza...
        tobie również samych radości w 2007...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka