Tak wygląda proces staczania się

IP: *.acn.waw.pl 09.04.03, 12:16
Młody, przystojny, wygadany, sympatyczny, z poczuciem humoru, kasa sama wpada
mu do rąk, czego sie nie dotknie to się udaje, przy czym udawało mu się być
uczciwym wobec swiata i nie krzywdzic zbytnio ludzi - dziecko szczescia
krótko mowiac. Ideał. To jednak stan przeszły.
Coś się przewróciło w moim życiu, coś się wydarzyło i nie potrafię się
podnieść. Nie wychodzę niemal z domu, nic nie robie, w mieszkaniu taki
nieporzadek, ze niedlugo zarosie, klienci po kolei odchodza jeden pod drugim
(nic dziwnego skoro nic im nie daję), zacząłem kłamać, kontakty towarzyskie
odchodzą w niepamięć, o dawnych pieniądzach można zapomnieć, własciwie o
jakichkolwiek pieniądzach, powoli zaczynają rosnąć długi, a ja nie jestem w
stanie nic zrobić, wziąć się za cokolwiek, kompletna apatia, jestem jak
mimoza. Jeśli szybko czegoś nie zrobię, naprawdę skończę pod mostem.
I co z tym gównem zrobić ?
    • nabokoff Re: Tak wygląda proces staczania się 09.04.03, 12:22
      proponuję leczenie homeopatyczne - czyli dużo przebywania na świeżym powietrzu
      bez względu na warunki pogodowe, a także wyjazdy za miasto

      a jak nie pomoże, to może odezwały się właśnie jakieś stare rany, dając znać,
      że teraz czas nimi się zająć?

      owocego brodzenia w roztopach :)
    • procesor Re: Tak wygląda proces staczania się 09.04.03, 12:30
      Za łatwo było?
      Wygląda na to że przeciwnośic w życiu sa potrzebne..

      Moim zdaniem - potrzebny lekarz. Pewnie jakies piguły żeby wystartowac ze
      zmianami tego stanu by sie przydały.
    • Gość: ola Re: Tak wygląda proces staczania się IP: *.bphpbk.pl 09.04.03, 15:11
      moze opisz dokladniej ten problem to cos Ci bardziej poradzimy? czyzby
      zawiedziona milosc??
    • Gość: Ania witaj w klubie IP: *.chello.pl 09.04.03, 15:25
      Tez czuje sie jakbym spadala na samo ,dno ,a ilekroc sie podnosze to spadam
      dalej i dalej. Dziecko szczescia, tak i dziecko sukcesu, silne i idace proisto
      do celu ,ktory zawsze osogalo- to ja i nagle wydarzylo sie cos ,co przewrocilo
      moje zycie. Osiagnelam niemal wszystko o czym moglabym sobie zamarzyc, wiecej
      niz inni i nagle wszystko to stalo sie niewazne, nieistotne. Wszystkie moje
      marzenia zaczely ze mnie doslownie ulatywac ,czulam sie jak przekluty balon,
      staczalam sie zawalalam jedna sprawe za druga i w koncu nie dalam rady-
      wywrocilam sobie zycie. Teraz powolutku odbudowuje moje plany ,ale sa dni ,kedy
      wszystko wali mi sie na glowe ,ilekroc probuje sie poderwac do lotu ,tylekroc
      spadam i naprawde nie wiem gdzie spadne ,bo grunt sie obniza i obniza. Tez mam
      nieporzadek ,tez jestem niezebrana, nie chce m sie podniesc z lozka,nie moge
      tez usnac...i naprawde nie wiem co robic.
      • Gość: Malwina Re: witaj w klubie IP: *.abo.wanadoo.fr 09.04.03, 15:44
        zapomnieliscie kochac (w szerokim sensie)
        • Gość: Ania Re: witaj w klubie IP: *.chello.pl 09.04.03, 16:43
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > zapomnieliscie kochac (w szerokim sensie)
          Nie zapomnialam.... no wlasnie ,nie zapomnialam :(
          • Gość: tez dolek Re: witaj w klubie IP: *.pool.mediaWays.net 09.04.03, 17:06
            terapia milosci - kocham drzewko,bozie,partnera,przeszlosc,przyszlosc i
            terazniejszosc-szczebiocze to terpeutycznie,bladze po poradnikach i
            terapeutach,przebieglam duuuzo zycia ale to wszystko jest przymus i nie wykluwa
            sie z tego zaden stan autentyczny - nie wiem mimo bardzo zaawansowanej
            dojzalosci,czego naprawde chce,gdzie moje autentyczne miejsce itd.Zyje,jestem
            optycznie pozbierana ale ...
        • Gość: 1234 Re: witaj w klubie IP: *.acn.waw.pl 09.04.03, 17:04
          Nie zapomniałem. Wciąż kocham.
          • mijaczek znam taki przypadek 09.04.03, 17:19
            praktycznie identyczny. przez pewien czas wydawalo mi sie, ze to przypadek
            beznadziejny, bo nie chce dac sobie pomoc, ale prawda jest taka, ze musisz
            sobie uswiadomic zrodlo problemu, bo inaczej nikt ci nie pomoze - ani ty sam,
            ani znajomi, ani obcy, ani rodzina, anie lekarz. latwo powiedziec - chlopie
            zajmij sie czyms, to ci przejdzie, ale wiem, ze to nie o to chodzi. i chyba tez
            nie chodzi o kochanie, bo najczesciej to z glebokiej milosci popada sie w ta
            cholerna depresje i jedyne co czlowiek widzi to oddalajace sie slonce gdy sie
            tonie i tonie i tonie.
            wytrwalosci i nadzieji zycze
            • saana moze ja nic nie wiem.. 09.04.03, 17:33
              ale czy mozna tak bez konca sie usmiechac, byc sympatycznym i pracowac, w koncu
              jest jakis kryzys i najnormalniej trzeba od tego odpoczac. Interesy
              jakiekolwiek dobrze by szly wymagaja stalej uwagi koncentracji i czesto
              rezygnacji z wolnosci jaka daje panstwowa posada. (powinnam napisac dawala ..?)
              Moim zdaniem to przemeczenie. Wiec pakuj sie i wynos skorzystac choc troche z
              tych pieniedzy ktore masz i sprobuj zatrudnic kogos rownie sympatycznego kto
              podtrzyma wiarygodnosc klientow. O tych moze byc trudno kiedys w przyszlosci
              jak odzyskasz energie. A generalnie w szpitalu na Sobieskiego jest kupe takich
              mlodych symaptycznych ktorzy przeholowani. I ptrzebuja fachowej porady.
    • Gość: klik Re: Tak wygląda proces staczania się IP: *.b.dial.de.ignite.net 09.04.03, 17:49
      to wygląda na brak sensu w życiu
      spróbuj zrobić coś dla innych
      k.
      • ariels Re: Tak wygląda proces staczania się 09.04.03, 19:24
        A mi wygląda na dość klasyczny przypadek depresji, która nieleczona jeszcze się
        pogłębia.
        Radzę wybrać się do dobrego psychiatry po antydepresanty, które problem
        rozwiążą od strony chemicznej. Leki najnowszej generacji nie uzależniają, za to
        pozwalają przetrwać najgorsze chwile.
        Nie jestem teoretykiem, znam sprawę z autopsji.

        Pozdrawiam ciepło Agnieszka
        • Gość: 12345 Re: Tak wygląda proces staczania się IP: *.usask.ca 09.04.03, 20:37
          ariels napisała:

          > A mi wygląda na dość klasyczny przypadek depresji, która nieleczona jeszcze
          się
          >
          > pogłębia.
          > Radzę wybrać się do dobrego psychiatry po antydepresanty, które problem
          > rozwiążą od strony chemicznej. Leki najnowszej generacji nie uzależniają, za
          to
          >
          > pozwalają przetrwać najgorsze chwile.
          > Nie jestem teoretykiem, znam sprawę z autopsji.
          >
          > Pozdrawiam ciepło Agnieszka

          Dokladnie
    • cossa Re: Tak wygląda proces staczania się 09.04.03, 22:20
      spakuj sie, wyjedz gdzies jedynie ze szczoteczka do
      zebow:) serio. masz patrzec jak wszystko sie zapada?
      lepiej wyjechac i probowac gdzies sie odnalesc:) gory?
      spacery po plazy? moze wiocha zabita dechami? dokonaj sam
      wyboru. moze zycie dalo Ci w ten sposob znac, ze
      powinienes sie zastanowic nad dalszym zyciem:)

      zycze Ci z calego serca rychlego "przebudzenia":)
      c.
    • Gość: Renka Re: Tak wygląda proces staczania się IP: *.home.cgocable.net 10.04.03, 04:55
      Staczac sie bedziesz, az sie zatrzymasz.I wtedy zaczniesz sie wspinac, zeby
      siegac po to samo, co straciles podczas staczania sie.Kiedy sie zatrzymasz,
      zalezy od ciebie.Jezeli chcesz sie zatrzymac, zatrzymasz sie.
      • witty Re: Trzymaj sie! wzbogacisz sie tym dolkiem 10.04.03, 10:04
        Hey, mysle ze Cie rozumiem, naprawde. Moze po trosze bo
        sam to znam i tutaj sugerowalem nie raz, znam tez ludzi z
        takimi historiami. Musze Cie zapewnic, ze otrzasniesz
        sie, predzej czy pozniej i NA PEWNO wyjdziesz z tego
        bogatszy wewnetrznie, pokorniejszy, znajacy lepiej siebie
        i uodporniony na podobne stany w przyszlosci. Teoria
        psychologiczna mowi, ze wszelkie depresje i nerwice sa
        prostym sygnalem od naszego czlowieczenstwa, naszej
        podswiadomosci ze nie wszystko jest w porzadku, ze w
        jakis sposob przeciwstawiamy sie zawartemu w nas samych
        potencjalowi i idziemy zla droga. Jezeli Ty, ja, inni
        doswiadczamy tego samego znaczy to najwyrazniej, ze
        pieniazki, pozorna bezstresowosc i takie "plyniecie na
        fali" mimo ze stanowi lansowany model sukcesu, nie jest
        tak naprawde szczesciem! Cos w czlowieku peka, nie
        wiadomo dlaczego. Piszesz ze szlo ok, przystojny,
        pieniadze leca, wygadany....wiec skad nagle to
        zamkniecie, dlugi, brak checi kontaktu, apatia? -
        prawdziwy TY, gleboka jazn w Tobie najprawdopodobniej sie
        zbuntowala i cos sygnalizuje :) Badz spokojny, tez
        miewalem momenty gdy kazda minuta byla cierpieniem,
        czulem w niej w sposob skondensowany to co opisujesz,
        bedzie OK.
        Dzisiaj Słonce jest w trygonie z Plutonem a to
        niesamowita kombinacja. Jak to pisza - impossible may
        become possible, dig deep inside yourself and maybe
        you'll find a true path:) To nie przypadek ze wczoraj czy
        dzisiaj prawie zakonczyla sie wojna w iraku.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja