Dodaj do ulubionych

Romansu zakończenie.

20.01.07, 15:31
Wczoraj zoatalam zasypana telefonami od żony mężczyzny z którym przez 2
miesiące miałam romans. Odkryła smsy.
Nie mogłam rozmawiać, więc sama do niej oddzwoniłam. Powiedziała iz mąż
twierdzi że to ja go uwiodłam i byłam stroną aktywną, przyznał się do wszystkiego.
Wypytała mnie czy mi cos obiecywał, jak myslę dlaczego i co pchnęło go do zdrady.
Zabolało mnie to jak przedstwił żonie "mój udział w romansie". Po krótce
przestawiłam prawidziwą wersję zdarzeń, nie chciałam kontynuować tej rozmowy
dalej mimo izo ona nalegała na szczegóły.

Dziś rano zadzwonił mój "były". Powiedział "Po tej całej sprawie winnaś
usłyszeć wyjaśnienia. Nigdy nie traktowałem tej znajomosci poważnie, kocham
swoja żonę i rodzinę. Nie warto dla chwili przyjemności burzyć szczęścia
rodzinnego i mam propozycję, żebyśmy nie kontaktowali się nigdy więcej pod
żadnym pozorem i unikali".
Powiedziałam:"dobrze, do widzenia".
Pracujemy prawie razem, jeszcze wczoraj rano wysyłał czułe smsy.
Nie kochałam go, ale cała ta akcja napawiła mnie obrzydzeniem do żonatych.
Moja wina, że w to weszłam.
Obserwuj wątek
    • pimpus_sadelko1 żonaci są też fajni, jak wszyscy ludzie, 20.01.07, 15:49
      ale jeżeli się puszczają to są żałośni. żałośniejsze są tylko dziewczyny, które
      się puszczają z żonatymi. Chyba, że na zasadzie: a co tam, nie wymydli się. ;-
      ))
      • aroden żonaci są też bezpieczniejsi 20.01.07, 17:29
        pimpus_sadelko1 napisała:
        Chyba, że na zasadzie: a co tam, nie wymydli się. ;-


        A gdzie Cie , dziewcze, uczyli, ze sie wymydli?

        poza tym zonaci sa bezpieczniejsi.
        kawaler to nie wiadomo z iloma byl w lozku i czy jakiegos Adidasa nie zlapal.
        A zonaty, to wiadomo, grzecznie: zona, kochanka i swiety spokoj.
    • no1teresa Re: Romansu zakończenie. 20.01.07, 16:25
      świetna lekcja od życia; całe szczęście, że w miarę na początku, bo póżniej
      koszty mogłyby byc znacznie większe
    • kobietapracujaca1 bo żonatych trzeba gonić 20.01.07, 16:37
      a nie z nimi romansować.
      Ale możesz się pocieszyć, że gdybyś dała mu kosza, to pan i tak by Cię obmówił
      z racji urażonej ambicji (tacy tez bywają, tak, tak a ich zony zyją w
      przekonaniu jacy to oni są święci).
      • izolatka Re: bo żonatych trzeba gonić 20.01.07, 16:52
        Masz rację, podrywał mnie 3 lata, śmiałam się , ze ja nigdy z racji jego stanu
        cywilnego. Ale w listopadzie wybuchło.
        Nie ja to byłaby inna, znam go na tyle. A za jakiś czas spróbuje z inną.
      • tezzonaty bo żonatych trzeba kochać!!! 20.01.07, 17:34
        kobietapracujaca1 napisała:


        > Ale możesz się pocieszyć, że gdybyś dała mu kosza, to pan i tak by Cię
        obmówił
        > z racji urażonej ambicji

        wniosek stad, ze lepiej jednak kosza nie dawac, co?
        • maaharet opanuj się 20.01.07, 19:02
          Wszędzie zakładasz wątki o tym swoim romansie z żonatym facetem. Niedawno
          czytałam twój wątek na innym forum pt. Byłam kochanką przez miesiąc. O co ci
          chodzi? Nie widzisz, że jesteś po prostu żałosną kretynką. Wpakowałaś się w
          romans z żonatym facetem i się użalasz nad sobą. Teraz masz pretensje, że zwalił
          na ciebie winę. Nie puszczaj się z żonatymi facetami to nie będziesz miała
          takich problemów.
    • ala.l Re: Romansu zakończenie. 20.01.07, 19:13
      biedactwo tak sie dac wykorzystać;
    • taisy Re: Osobowość zdradzajacego męzczyzny. 20.01.07, 21:14
      Są rózne zdrady. Sa takie ze zostawia zonę i zostaje z kochanką bo to jest to.
      na zycie nie ma reguł.
      A ten pan widać to jakis pantoflasz, żona też ostra kobieta, dzwonic do
      kochanki...tupet to ona ma.
      Co pzreżyłaś to twoje, a i lekcja z tego niezła, z meżczyzną fałszywym wobec
      zony trzeba uważać, ktoś taki mniej bedzie się liczył z kochaną, skoro zony nie
      potrafi uszanować. On nie szanuje zadnej kobiety, to mięczak.

      Poszukaj sobie w pracy nowego kolegi, wolnego. A niech, tamten to widzi.:)))
      • izolatka Re: Osobowość zdradzajacego męzczyzny. 23.01.07, 20:04
        Tak, to ostra kobieta, mimo ze nie chciałam o niej słuchać i ich małżeństwie,
        cos jednak do mnie dotarło. Sprawdzanie bilingów, rachunków, rozliczanie z
        każego 10 minut.
        Pamietam , czasem jak wpadał do mnie na dyżur na 15 min, żeby mnie pocałować,
        już ona dzoniła.
        Nie wiem, może kiedyś jakieś powody były tego, że tak kontrolowała.
        Nie komentowałam, uważałam że skoro on to akceptuje, to mu to odpowiada.
        I ta zona pytajaca mnie w rozmowie, jak myślę co go pchnęło do zdrady, bo ona
        uważała to małżeństwo za udane. Ja nie wiem.
        Zapytałam kiedyś, czy nie czuje się winny, że okłamuje żonę. odpowiedział"nie".
        I wtedy zrozumiałam, że i do mnie nie będzie uczciwy.
        Zdradził mnie- przedstawiając w takim świetle, jak k.. która go siłą prawie
        uwodziła. Jak padalec, bo sprawa się rypła.
        Dobrze że się rypła, myślałam że jest meżczyzną. Dobrze że się skończyło.
        • eclectric Re: Osobowość zdradzajacego męzczyzny. 23.01.07, 21:54
          to może głupie pytanie ale...

          skąd to zdziwenie (skoro piszesz że to romans był a nie związek z
          persepktywami), że oszust jest w dalszym ciągu oszustem ???
          • izolatka Re: Osobowość zdradzajacego męzczyzny. 23.01.07, 22:06
            poniewaz kazdemu, nawet krotkotrwalej kochance nalezy sie szacunek.
            • eclectric Re: Osobowość zdradzajacego męzczyzny. 23.01.07, 22:15
              a długotrwałej żonie też się należy ?
              • izolatka Re: Osobowość zdradzajacego męzczyzny. 23.01.07, 22:18
                tez
                • atka5 Re: Osobowość zdradzajacego męzczyzny. 24.01.07, 09:07
                  A swoją drogą to jakże żałośni są faceci...
                  • mag29 Re: Osobowość zdradzajacego męzczyzny. 24.01.07, 10:07
                    Absolutnie zalosni. Ja przerwalam taki chory uklad po prawie pol roku. Jeszcze
                    nie do konca zapomnialam, ale to byla najlepsza decyzja jaka moglam podjac.
                    • kajka27 schizofrenia 24.01.07, 10:14
                      Świadomie wchodzicie żonatemu facetowi do łóżka a potem twierdzicie, że to tylko
                      on jest beznadziejny...
                  • eclectric Re: Osobowość zdradzajacego męzczyzny. 24.01.07, 10:13
                    No jasne.

                    Nie mam zamiaru bronić tego typa, ale też bez przesady.
                    Kobieta najpierw wspólnie z tymże facetem bierze udział w oszukiwaniu jego żony
                    (wtedy jakoś nie była tak zasadnicza ani brak szacunku gościa do żony nie
                    przeszkadzał), a następnie kiedy sytuacja się odwróciła to już jest krzywda.
                    Nie lubię gdy ktoś stosuje podwójne standardy.
    • izolatka TO NIE KONIEC! 25.01.07, 12:50
      Minęło parę dni, od feralnego piątku i soboty. Uspokajałam się.
      Wczoraj wieczór, znów dzoni jego żona.
      Gorączkowo myslę, co znów sie stało.
      A ona chciała porozmawiać.
      Powiedziała, że mąż płakał na kolanach, był w klasztorze u spowiedzi.
      I dokładnie przedstawił jej nasz"związek". Skupił się jedynie na wątku
      seksualnym, jak to ja prawie go do seksu zmuszałam, od razu majtki ściągałam, a
      potem za godzinę wyrzucał mnie prawie za drzwi. Powiedział, ze jestem
      blondynką, 2 rozmiary większą od żony, z urody mniej niż przeciętna, a nawet
      brzydką, że nigdy mu sie nie podobałam, czuł do mnie prawie wstręt i seks był
      mniej niż taki sobie. Mówił o mnie" Ta k.."sama się pchała, stara panna, która
      nie znałazła nabywcy i nie wiadomo z kim jeszcze to robiłam.
      Nie chciał, żeby żona jakkolwiek mogła mnie zidentyfikować, stąd ta blondyna
      duża.

      żona sama przyznała, że ten obraz męża w ten sposób mówiący o mnie ją
      przeraził, bo nigdy o żadnej kobiecie tak się nie wyrażał, nie był to jego
      styl, klnięcie.
      Kolejny raz zapytała się jak było. Ja wtedy zaproponowałam że wyślę jej smsy od
      niego i zdjęcia. Nie chciałam tego wcześniej robić, bo dla mnie w sobotę sprawa
      była skończona.
      Zapytała jak wyglądam. Opisałam siebie, tak się składa że jestem szczupłą,
      szatynką. Z smsów przeczytała jak bardzo mu się podobam.
      Powiedziałam, że źle świadczy o nim , że spotykał się z "kaszalotem".
      Ona pytała, ja odpowiadałam, mówiłam o rzeczach które mi mówił o żonie,
      rodzinie.
      Że prosił, żebym była przy nim, nawet bez seksu, bo to nie było najważniejsze.
      O 50 smsach dziennie, o smsach w nocy, z lewej komórki.
      Ona przyznała, że choć zachowywał się normalnie, to jej intuicja coś wyczuwała.
      Chciała się ze mną spotkać, nie chciałam.
      Powiedziałam, że widziałam w jego oczach błysk, do innych kobiet.
      Przyznała , ze też to widziała od czasów narzeczeństwa, ale..
      Powiedziała jak to normalnie kochali się 2x dziennie ( po 15 latach małżeństwa).
      Że myślą o drugim dziecku.
      Zapytała, co ona ma robić.
      - Nie wiem, proszę pani. Chyba dać czasowi czas.
      Powiedziałm ,że było mi łatwo, bo nigdy nie wymienił jej z imienia i była dla
      mnie po prostu "zoną".
      Ona chciała sie uspokoić rozmową ze mną, rozmawiałyśmy ze 3 godziny.
      Na koniec stwierdziła, ze dla niej to incydent ta zdrada ze mną, za wiele ich
      łączy, on płakał jak w brazylijskich serialach.
      Ja powiedziałm, ze cieszę się że ja nie jestem z człowiekiem, który w tak podły
      sposób powie o kobiecie, którą bez bielizny oglądał. Ze go sznowałam i ceniłam
      ale już nie.
      Ona przyznała, zę boi się bo widzi że po 15 latach wcale go nie znała.
      i dodała, ze bardzo jej pomogłam i widzi że fajną kobietą Piotrek się zauroczył.
      Uspokoiłam, ze nie była to miłość, tylko zdawałoby się ogromna sympatia.
      Zresztą przeczyta smsy.

      Ja chcę otrząsnać się z tego gó...

      • aaaangelina Re: TO NIE KONIEC! 25.01.07, 14:25
        każdy, kto krytykuje bądź w jakikolwiek sporób ocenia Twoje zachowanie znaczy,
        że nie wie jak czasami życie może się ułożyć. Rozumiem Twoje rozgoryczenie
        wynikające nie z faktu zakończenia romansu, a tego kim On okazał się być.
        Tchórzem. Ale czego można się spodziewać, z drugiej str po faceci który zdradza
        żonę. Miejmy tylko nadzieje, że jego żona będzie umiała sobie z tym poradzić i
        na nowo wszystko poukładać. Dla niej to dużo większa tragedia. Największa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka