aska_ou
10.02.07, 19:12
Czerwienię się z byle powodu, peszę się gdy tylko ktoś podważa moje zdanie (
nie jestem nieśmiała !) , nie ma w moim słowniku słowa asertywność, mam lęk
przed ludźmi...Dziś szłam na spacer z moim malutkim synkiem i zauważyłam, że
jak ktoś się zbliżał to ja już zaczęłam się zastanawiać jak się zachować,
staram się nie patrzeć w oczy, żeby inni nie mieli odczucia, że sobie źle o
nich myślę ( W Polsce jeśli spojrzę na drugą osobę to mam wrażenie że z oczu
płynie tekst " I co się gapisz?!!!!!!!" ) Boję się ciągle ocen innych i jestem
życzliwa do bólu dla obcych w sklepie, autobusie, banku...gdziekolwiek się nie
znajdę. Moja mama zaraziła mnie i brata takim lękiem przed światem. Dla niej
życie to tortura ( a miała ciężkie ) , marzy o tym żeby już odejść,od dziecka
mówiła że jest ciągle wykończona i że każdy tylko czeka żeby skrzywdzić, że
ludzie a zwłaszcza faceci są okrutni, ze wszedzie czyhają pułapki itd ...
Jest wiele takich "mini" patologii w moim życiu, przeszłam nie jedno i
zastanawiam się czy mogę z tym powalczyć sama ?
Wybieram się do psychologa ale wybrać się nie mogę i jakoś ciągle czasu
brak..chciałabym sobie sama poradzić, czy to możliwe?
Jestem pełna podziwu dla tych silnych kobiet, które bez spalania się, z
całkowitym opanowaniem wyrażają swoje zdanie i kiedy trzeba to go bronią..One
sa takie opanowane...Boże jak ja bym tak chciała...ja to się własnego cienia
boję...