Ślub i co potem?

IP: 217.153.125.* 24.04.03, 07:19
To już za kilka dni - bedzie ślub, wesele a potem małżeństwo.
Kocham mojego przyszłego, bardzo i też go szanuję, ale czy starczy mi tego na
całe życie?
Trochę się boje co bezie jak okaże sie że jednak nie.
    • julla Re: Ślub i co potem? 24.04.03, 08:21
      Nie jest łatwo życ we dwoje; ale samemu też niewesoło.
      I w jednym i w drugim przypadku jest 'coś za coś'
      Małżeństwo jest jak sinusoida: raz jesteś najszczęśliwsza na świecie, za chwilę
      na dnie rozpaczy.
      Ludzie czują się czasem sobą zmęczeni, znudzeni, rozdrażnieni, ale bywają
      również momenty kiedy zachwyca cię to uczucie bliskości i zażyłości.
      Miłość też ewoluuje, zmienia się. Kryzysy są nieodzowne.
      • Gość: Niekochana Re: Ślub i co potem? IP: 80.48.253.* 24.04.03, 08:30
        polecam "Psychologie miłoci" B. Wojciszke... głównie dla tych, którzy wierza w
        bajkowe "i zyli głógo i szczęśliwie" bezwarunkowo ;-)
      • Gość: WITOLD Re: Ślub i co potem? SAMO ZYCIE IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 24.04.03, 08:45
        Kochane panie wiecej optymizmy.
        Jezeli bedziecie sluchamy tlumu negatywnych ludzi ktorych
        jest pelno w zyciu i na tym forum.
        To zrealizuja sie wam te czarne wizje bez zadnego wysilku.
        Ale odrzacajac takie stereotypowe myslenie.
        Dojdziecie i osiagniecie szczescie w rodzinie na zawsze.
        Oczwiscie ze beda trudnosci, ale jezeli sie na nich bez
        potrzeby za wczasu nie bedziecie koncentowali to do
        weielu rzeczy nawet nie dojdzie, a czasami negatywne
        jakby cudem zamienia sie na dobre.
        Wiem o czym pisze no niedawno obchodzilismy z Rosa moja
        cudowna zona dokladnie 10000 dni razem to tylko lekko
        ponad 27 lat. Planujemy ze bardzo duza uroczystosc bedzie
        na 25000 dni a bedzie to dokladnie 21 kwietnia 2044 roku
        bedzie to w czartek.

        zycze powodznenia
        Witold
        acha
        jak wplywa zla lub dobra wizualizacja na zycia czlowieka
        zaczolem pisac na tej stronie
        www.every-day-in-every-way-i-am-getting-better-and-better.com/
        oraz

        www.free-free.info/



        julla napisała:

        > Nie jest łatwo życ we dwoje; ale samemu też niewesoło.
        > I w jednym i w drugim przypadku jest 'coś za coś'
        > Małżeństwo jest jak sinusoida: raz jesteś
        najszczęśliwsza na świecie, za chwilę
        >
        > na dnie rozpaczy.
        > Ludzie czują się czasem sobą zmęczeni, znudzeni,
        rozdrażnieni, ale bywają
        > również momenty kiedy zachwyca cię to uczucie bliskości
        i zażyłości.
        > Miłość też ewoluuje, zmienia się. Kryzysy są nieodzowne.
        • Gość: Monie_pl Re: Ślub i co potem? SAMO ZYCIE IP: 62.6.160.* 24.04.03, 10:03
          Podziwiam twoj optymizm. Ja na razie zdecydowalam sie rzucic wszystko co mam w
          Polsce i wyjechac dla niego do USA. Mam tutaj dobra pozycje i grono przyjaciol,
          ale rzeczywiscie zycie w pojedynke ma swoje duuuuuze minusy. Zastanawiam sie
          jak to ejst z tym "cos za cos", szczegolnie gdy tak duzo zmieniasz w swoim
          zyciu, bo nie ejstem juz mlodziutka i na poczatku kariery zwodowej, wiec...
          Troche strahu we mnie ejst.
          Pozdrowionka
          Monie
          • Gość: Witold Re: Ślub i co potem? SAMO ZYCIE odp IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 25.04.03, 04:21
            Gość portalu: Monie_pl napisał(a):

            Na pewno widzisz jak ludzie reagoja na pisanie o
            optymizmie. Ale czy dla ciebie jest wazne Twoje zycie i
            twojej rodziny. Czy to co inni powiedza albo zareaguja.
            Okazuje sie ze tego czego ludzie boja sie najbardziej
            wcale nie jest np smierc
            tylko ludzie najbardziej boja sie w kolejnosci
            1.ubostwo
            2.krytycyzm
            3.choroby
            4.zawod milosny
            5.starosc
            6.smierc
            to co napisalem jest tylko lekiem ktory sami umieszczamy
            w swoim umysle.
            oczywice ze nr 6 w koncu nadejdzie, ale czy w wieku 20,
            40, czy 60 wiecej nalezy sie na tym koncentrowac
            po co ??
            dlatego sa ludzie ktorzy jak nam sie wydaje zaja bardzo
            dlugo albo mamy opinie ze krotko.
            Ale co my o nich wiemy, zeby sie nad tym zastanawac.

            Choroby tez sa zapoczatkowane w naszym umysle.
            Widze ze na tym forum niestety ludzie koncentruja sie
            tylko na problemach a nie na tym jak znalesc droge wyjscia.

            www.witold.us/
            zycze szczescia
            jak masz ochote mozesz pisac na moj email jest na stronie




            > Podziwiam twoj optymizm. Ja na razie zdecydowalam sie
            rzucic wszystko co mam w
            > Polsce i wyjechac dla niego do USA. Mam tutaj dobra
            pozycje i grono przyjaciol,
            >
            > ale rzeczywiscie zycie w pojedynke ma swoje duuuuuze
            minusy. Zastanawiam sie
            > jak to ejst z tym "cos za cos", szczegolnie gdy tak
            duzo zmieniasz w swoim
            > zyciu, bo nie ejstem juz mlodziutka i na poczatku
            kariery zwodowej, wiec...
            > Troche strahu we mnie ejst.
            > Pozdrowionka
            > Monie
    • Gość: Martyna Re: Ślub i co potem? IP: *.proxy.aol.com 25.04.03, 01:03
      Gość portalu: rebeka napisał(a):

      > To już za kilka dni - bedzie ślub, wesele a potem małżeństwo.
      > Kocham mojego przyszłego, bardzo i też go szanuję, ale czy starczy mi tego na
      > całe życie?
      > Trochę się boje co bezie jak okaże sie że jednak nie.



      Ja wierze, ze to nie sam slub tworzy zaangazowanie i malzenstwo.
      Malzenstwo to nie kawalek papieru, obraczka czy podroz poslubna.
      M. jest ekspresja i droga kochania, celebrowania partnera dzien po dniu.

      M. nie tworzy powiedzenia Tak w kosciele czy w urzedzie stanu cywilnego
      ale bycie razem, psychicznie, fizycznie, emocjonalnie,duchowo . Wyboru nie
      dokonujesz tego jedengo dnia w trakcie ceremonii ale wybierasz kazdego dnia
      kochajac i celebrujac zwiazek.

      M. jest jak ogrod ,ktory trzeba pielegnowac i o nie dbac bo inaczej zarosnie
      chwastami wiec tylko od Ciebie i od Twojega partnera zalezy czy wystarczy wam
      tego na cale zycie.

      Poza tym nic na tym swiecie nie jest 100 pewne i nigdzie w zyciu nie
      dostaniesz 100 procentowej gwarancji przy podejmowaniu jakiejkolwiek decyzji
      czy jest to slub, studia czy zwykle przechodzenie na druga strone ulicy.

      Zaakceptuj ta regule zyciowa i staraj sie zyc najlepiej jak potrafisz.

      Zycze szczesliwego malzenstwa.

    • lolek222 Re: Ślub i co potem? 25.04.03, 01:10
      Gość
      > Trochę się boje co bezie jak okaże sie że jednak nie.
      ///////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
      Bezie dobrze.Bezie.Ty juz z niejednego pieca chleb jadlas.Nie przezywaj.Pozdr.
      Powerfull wibrator trzymaj pod werem.
    • komandos57 co potem? 25.04.03, 01:39
      Juz smierdzisz potem.Umyj dupsko.Wytluku.Masz strupy!Widze cie.spadaj
      kurwiszonie.
    • bukfa Re: Ślub i co potem? 25.04.03, 02:47
      Rebeko, nie boj sie! Ciesz sie kazdym dniem malzenstwa, nie oczekuj ze bedzie
      idealne, przygotuj sie na rozczarowania i oczarowania, wiele zaskoczen i ciagla
      ewolucje. A jak przyjda dni bez radosci, to sila wlasnej woli przetrwasz do
      nastepnego ranka.
      Zycze wspanialej przyszlosci!
    • Gość: Ada Re: Ślub i co potem? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.04.03, 05:06
      Masz prawdopodobnie typowe rozterki przedslubne. Jedno tylko mnie uderzylo w
      twoim poscie : a mianowicie to, ze piszesz o szacunku do twego przyszlego
      meza. Oczywiscie szacunek to dobra rzecz , ale jakos nie przyszloby mi do
      glowy stawiac go w takim momencie jak slub obok milosci. To swiadczyloby
      wedlug mnie w pewnym stopniu o jakims uzaleznieniu ciebie od niego. Tak
      jakbys stawiala siebie troche nizej w hierarchi niz jego. Moze sie myle i
      jesli tak jest nie bierz sobie tego do serca ale czy to jest zamazpojscie z
      rozsadku????? Jesli czujesz ze to nie jest to, to zwyczajnie wycofaj sie z
      tego dzis. To niewazne ze wszystko juz przygotowane i suknia wisi na wieszaku.
      To twoje zycie i jesli potrzebujesz troche wiecej czasu do zastanowienia to
      przelozcie slub na pozniej.
      • Gość: luda Re: Ślub i co potem? IP: *.intranet.fbn / 192.168.2.* 25.04.03, 07:54
        Co za bzdura z tym, ze meza nie mozna szanowac, bo to by mialo niby znaczyc,
        zde stawiam go wyzej od siebie! Ty chyba nie jestes mezatka! A drugiego
        czlowieka, przyjaciolki nie szanujesz? Znaczy nei liczysz sie z jej zdaniem,
        nie dbasz o jej dobre samopoczucie, znaczy , jak wiesz ze jej cos sie podoba,
        nie chcesz zeby to miala. Jak wiesz, ze nielubi lodow waniliowych, czy je jej
        kupujesz, chyba nie. Szacunek dla czlowieka to nie znaczy jego wywyzszanie, ale
        traktowanie tak ja bym sobie zyczyla, aby mnie traktowano (i zaznaczam, ze nei
        jestem osoba bardzo religijna, zeby ktos nie pomyslal, ze przemawia przeze mnie
        Kosciol, czy cokolwiek innego)
        Droga Rebeko.
        To co ci napisze, moze jest banalne, ale jest prawdziwe - jesli sie kochacie,
        to bedziecie probowali razem isc przez zycie. Fakt jest taki, ze malzenstwo
        jest ciezka praca, trzeba sie starac caly czas, aby bylo pieknie. Pracowac nad
        soba, myslec za dwie osoby, ale i umiec wymagac od tej drugiej. Jesli Cie
        kocha, bedzie potrafil Ci okazac swoja milosc, a Ty wtedy staraj sie doceniac
        najmniejsze nawet kawaleczki, a wtedy on to tez doceni.

        • Gość: Ada Re: Ślub i co potem? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.04.03, 08:12
          Czy twoj post jest skierowany do mnie. Jesli tak to musisz chyba miec
          goraczke, bo piszesz totalne bzdury. Kto ci napisal ze szacunek to zla rzecz??
          Ale chyba nie z powodu szacunku do kogos bierze sie slub ?? Gdyby Rebeka byla
          szalenczo zakochana to by tutaj postu nie zamiescila. Mezatka owszem jestem i
          to szczesliwa i od wielu lat.
    • fnoll Re: Ślub i co potem? 25.04.03, 09:21
      Gość portalu: rebeka napisał(a):

      > To już za kilka dni - bedzie ślub, wesele a potem małżeństwo.
      > Kocham mojego przyszłego, bardzo i też go szanuję, ale czy starczy mi tego na
      > całe życie?
      > Trochę się boje co bezie jak okaże sie że jednak nie.

      jak to co będzie? rozwód będzie! albo okłamywanie siebie i jego, rutyna,
      kochanki i kochankowie na boku, ciche dni, ciągłe kłotnie, których prawdziwy
      powód umyka uwadze obojga, może mordobicie czasem, no i lekomania, alkoholizm i
      inne takie atrakcje

      ponoć kobiety niezamężne statystycznie żyją dłużej :)
      a za to nieżonaci mężczyźni żyją krócej!

      ale co tam statystyki - każdy z nas jest wyjątkiem, więc i wam ułoży się jakoś
      wyjątkowo - oby namiętnie, pogodnie i kolorowo

      sto lat! :)))
    • Gość: Witold musze jeszcze raz sie wpisac IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 25.04.03, 10:15
      Rebeko jezeli czytalas odpowiedzi to sama zauwazylas ze
      sa one bardzo rozne. Bierze sie to z obrazu jakim sie
      posluguja te piszace osoby. Co wiecej one swiecie w to
      wierza. To sa
      ICH PRZEKONANIA !!!!!

      ALE pamietaj ze Twoje zycie moze byc calkiem inne niz
      przewidywania kogokolwiek. Ja tez nie moge przewidzec co
      sie moze przydazyc w Twoim zyciu.

      ALE tylko w Twoim umysle nastapi pewnego rodzaju
      SORTOWANIE nawet tego co tu przeczytasz.

      Moja sugestia jest bardzo prosta
      przeczytaj wszystkie wypowiedzi
      nastepnie odrzuc wszyskie negatywne czesci
      nawet "dobre rady" typu a to i to cie napewno czeka.
      bo spotyka to innych, no i co z tego Ty nie jestes wszyscy
      Ty jestes ta jedyna nie powtarzalna i Twoj przyszaly tez
      jest inny. Wasz uklad jest inny tacy, a nie inni rodzice.
      Podciaganie pod jednakowa kreske w negatywny sposob jest
      bardzo niszczace.
      Trzeba podciagac w gore w dobym kierunku.
      Jezeli ktos cie wysmieje ze jestes naiwna to jego
      problem. Ale zaloz sobie ze bedzie dobrze i tak mysl caly
      czas. A stanie sie tak.
      Po 27 latach w cudownym zwiazku gdzie wcale nasze zycie
      nie bylo usiane rozami wiem co pisze. Ale to jak bedziemy
      podchodzili do kazdego problemu traktujac go jako
      wyzwanie. Doprowadzi cie do tego ze za kazdym razem
      wydziecie z kazdej opresji mocniejsi i silniejsi oraz po
      pewnym czasie nic nie bedzie was w stanie zatrzymac ( mam
      na mysli robiebie rzeczy zgodnych z etyka )
      Wtedy czesto pojawi sie przy tobie ta sama przyjacolka i
      powie !!! No co powie ? Nie powie ze sie pomylila tylko
      ze ty mialas szczescie. Ludzie rzadko chca sie przyznac
      do pomylki.
      Ja i moja cudowna zona gdybysmy sluchali dobrych rad
      to przedewszystkim nie bylibysmy w ogole razem.
      Lub wyladowalibysmy w szpitalu dla wariatow.

      Oczywice co innego jest doradzanie komus naprawde od
      serca ale bardzo delikatnie i spotyka sie to bardzo rzadko.
      A co innego jest czarno widztwo.

      Ja znam kilka osob takze w bardzo podeszym wieku np 75 lat
      ale starsza pani jest tak zyciowo madra ze czasmi az
      zachwyca. Mieszka w naszym budynku pieto wyzej.


      pozdrawiam Witold


      Gość portalu: rebeka napisał(a):

      > To już za kilka dni - bedzie ślub, wesele a potem
      małżeństwo.
      > Kocham mojego przyszłego, bardzo i też go szanuję, ale
      czy starczy mi tego na
      > całe życie?
      > Trochę się boje co bezie jak okaże sie że jednak nie.
      • Gość: luda Re: musze jeszcze raz sie wpisac IP: *.intranet.fbn / 192.168.2.* 25.04.03, 11:24
        Witold, masz zupelna racje!
        Ja co prawda jestem dopiero 3 miesiace szczesliwa mezatka, ale zgadzam sie z
        TOBA calkowicie, Rebeko Bedzie dobrze!
        Powodzenia
        • Gość: Ada Re: musze jeszcze raz sie wpisac IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.04.03, 08:20
          To ty sie tu tak wymadrzasz i wykrzykujesz a jestes zielona w temacie jak
          szczypiorek na wiosne.
    • blabona Re: Ślub i co potem? 25.04.03, 10:24
      Po co bierzesz ślub?
      ja bym się nie zdecydowała przyżekać...
    • farsa Re: Ślub i co potem? 26.04.03, 02:40
      u mnie rozwód.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja