Dodaj do ulubionych

Boze Narodzenie

IP: *.cm-upc.chello.se 24.11.01, 22:12
Moze troche za wczesnie na ten watek, ale komercyjna aura jest szalenie
gwiazdkowa, wiec...
Mam znajoma Amerykanke, ktora co roku wyjezdza na ten czas ze swoim szwedzkim
mezem do cieplego kraju, gdzie swieta te dla wiekszosci nie istnieja w
kulturze. Nie moze zniesc ogarniajacego wszystkich swiatecznego szalenstwa
zakupow i trzymania sie norm typu 'trzeba zaprosic te wredna Elke', 'trzeba
kupic choinke, cholera, znowu te igly w parkiecie', 'trzeba ugotowac...,
cholera, znowu bede niewyspana' i tak dalej. Wskazuje to zarowno na jej niechec
do zachowan sztucznych, jak i na fakt, ze Boze Narodzenie nic dla niej nie
znaczy (nie obchodza go z mezem w owym cieplym kraju).
Jak Wy patrzycie na te swieta?
Obserwuj wątek
    • Gość: 3X1 Re: Boze Narodzenie IP: *.qc.sympatico.ca 24.11.01, 22:22
      Ja jestem Kanadyjka i mysle tak samo jak Twoja Amerykanka. Moja rodzina uwielbia swieta wiec mamy je
      co drugi rok - w jednym roku jest tak, jak ja lubie (Kuba, Meksyk, Hawaje, w ostatecznosci Floryda), a w
      nastepnym - Toronto, snieg (nie zawsze), kapusta, choinka i reszta tego szalenstwa. W tym roku wlasnie
      to mnie czeka, bo zeszle swieta byly w Costa Rica. Ale az tak sie nie buntuje, bo po 11 wrzesnia jakos nie
      bardzo chce sie latac wiec moze nie bedzie tak zle. Dla mnie swieta moglyby nie istniec - mam mile
      wspomnienia z dziecinstwa i to mi wystarcza ale skoro jestesmy razem, to musi byc sprawiedliwie wiec
      kiedy jest taki rok jak teraz, to sie staram zeby bylo zgodnie z tradycja.
    • kwieto Phi! 24.11.01, 22:39
      Mam do swiat stosunek dosc ambiwalentny - ok, ladnie, choinka, prezenty i tak dalej...
      Z drugiej strony nie odbieram ich jako jakis "specjalny czas" o ktorym mowi wielu ludzi...
      A specjalne wyjezdzanie na swieta tam gdzie sie ich nie obchodzi, czy robienie swiat co drugi
      rok, to uwazam za przesade w druga strone - czy ta Amerykanka sie tych swiat boi, albo
      nienawidzi, ze tak ucieka? W koncu mozna spedzic swieta w domu nie urzadzajac niczego -
      kolacji wigilijnej itd... po prostu sobie odpoczac.
    • maly.ksiaze Re: Boze Narodzenie 25.11.01, 00:30
      Dla mnie Boze Narodzenie ma jednak w sobie 'cos'. Nie bardzo wiem co, ale 'cos'
      jest. Zilustruje to przykladem.

      Otoz mam kolege Chinczyka. Nazywijmy go Gang, bo tak wlasnie ma na imie. Kiedy
      Gang przyjechal do zimnych krajow, nie mogl za bardzo zorientowac sie, o co w
      tym chodzi. Z czasem jednak - atmosfera, zakupy, prezenty (PREZENTY!),
      oswietlone drzewka. To wszystko bylo dla niego urocze i ujmujace. Rodzina Ganga
      przylaczyla sie do celebrowania 'Swieta Choinki' - przez pierwsze kilka lat,
      jak wspominal, mial problem z ustaleniem, kiedy to swieto dokladnie jest (z
      Wielkanoca nie radzi sobie do dzisiaj, ale mu to nie przeszkadza, bo
      Chrzescijaninem nie jest).
      Najwyrazniej nie chodzi tu o 'spotkania rodzinne', bo Gang dalszej rodziny w
      tym czasie nie spotyka (w koncu to pol globu do przebycia). Nie jest to tez
      raczej przejaw spolecznego konformizmu - facet ma ogromny dystans do swiata i
      do tego, co sie wokol niego dzieje.
      Jadnakowoz - tak jak i ja - lubi z tej okazji poganiac po sklepach, kupic
      prezent bliskiej osobie, usiasc sobie wygodnie w cieplym domku gdy za oknem
      szaruga czy mroz i pogapic sie na ladnie oswietlona choinke. Moze jeszcze
      wychylic kieliszek jakies interesujacej substancji.
      Ot, poganskie festiwale epoki radosnej konsumpcji.

      Pozdrawiam,

      mk.
      • Gość: renka Re: Boze Narodzenie IP: *.home.cgocable.net 25.11.01, 04:53
        Dla mnie Boze Narodzenie to dwudniowe swieto rodzinne i domowe.Obowiazkowo
        Wigilia w wieczorowych strojach.Oplatek,zyczenia, spiewanie koled, ryby na
        wszelkie sposoby, troche czerwonego wina.. Czasem pasterka, ale to juz wybor
        kazdego z osobna.Swieto muzyki , koled z calego swiata, swieto zadumy nad
        przemijaniem, zyciem, swieto wzajemnych zyczen i PREZENTOW.Nie wyobrazamy sobie
        tego swieta gdzies z daleka od domu.Przygotowania do swiat trwaja w moim domu
        okolo miesiaca.Nastroj ciepla i tajemniczosci w swietle lampek i swiec.
        • Gość: onnanohi Re: Boze Narodzenie IP: *.devs.futuro.pl 25.11.01, 09:56
          Toi, jak dla mnie to wcale nie za wcześnie na opowieści o Bożym Narodzeniu.
          Zawsze myślę o tych świętach już od święta zmarłych. Mija 1 listopada, a ja
          czuję, że święta są tuż, tuż. Chciałabym zaznaczyć, że jestem osobą
          niewierzącą, zatem te święta mają dla mnie wymiar wyłącznie międzyludzki. Nie
          wiem, jak to jest z przygotowaniami (z tym od czego uciekają niektórzy) - ja
          nigdy nie urządzałam Wigilii. Jedziemy do rodziców, do Babci. Atmosfera Bożego
          Narodzenia jest cudowna. Zawszę robię różne ozdoby - na szybach papierowe
          bałwanki zjeżdżają na sankach, na szafkach - papierowe choinki i oczywiście ta
          prawdziwa na środku pokoju. Do samego sufitu. Koty zawsze mieszkają w tym
          czasie pod choinką - chyba czują się jak w lesie.
          Mam takie jedno bardzo wyraźne wspomnienie z dzieciństwa: Ciemny pokóś
          oświetlony blaskiem świec i światełek na choince, ja na fotelu z miską
          mandarynek i orzechów laskowych (jak te nasze mamy to wtedy zdobywały?) i
          Flinstonowie w telewizji.
          Uwielbiam święta, blask świec, kolędy i śnieg.
    • Gość: Aśka Re: Boze Narodzenie IP: *.bunkier.com.pl 25.11.01, 12:44
      A ja święta przestałam lubieć. Obecnie kojarzą mi się tylko i wyłącznie z
      obowiązkami. Już sama presja obowiązku świętowania mnie męczy. Jestem mążatką i
      moja ukochana wizja świąt to ja i mój mąż sami w swoim domku bez obowiazkowych
      dwunastu dań i pośpiesznego biegania po zatłoczonych sklepach. A tymczasem
      czeka mnie coroczna debata nad tym u czyich rodziców spędzimy święta i jak to
      wytłumaczyć tym, do których na wigilię nie pójdziemy. Pewnie znowu ten wieczór
      spędzimy u rodziców mojego męża, bo moi są bardziej wyrozumiali i sie nie
      obrazają (w odróżnieniu od moich tesciów - juz raz teściowa była obrażona o coś
      takiego do świąt wielkanocnych). Wiem, że wynika to pewnie z mojego charakteru
      - jestem bardzo oporna na wszelkie narzucane mi siłą tradycje i obowiazki. Nie
      lubię sztywnego siedzenia przy stole i obowiazkowego całowania się ze
      wszystkimi wujkami i ciotkami, którzy są mi tak naprawdę obcy. W święta
      chciałabym po prostu odpocząć od obowiązków - zarówno tych codziennych jak i
      światecznych. Czasami mam ochote krzyknąć: A dajcie mi wszyscy Swiety spokój!
      Ale wiem, że uraziłabym tym bliskich. A więc znowu poddam się obowiązkowi
      tradycji i znowu po świetach będę się czuła jeszcze bardziej zmęczona, niż
      przed nimi. No i znowu nie będę miała czasu na chwile refleksji, na miły
      wieczór spędzony sam na sam z moim mężem. Oczywiscie napiszecie, że nikt mnie
      do tego nie zmusza. No, niby nie, ale jak pisałam wczesniej - jedne swięta
      ukradlismy dla siebie i mimo, że dla nas były one bardzo udane, to "usuwanie
      efektów rodzinnych" było uwierzcie mi, bardzo długie i nie nalezało ani do
      najprostszych, ani do najprzyjemniejszych. Ja tak naprawdę świąt trochę się
      obawiam i chyba bardziej mnie one stresują, niż sprawiają przyjemność. Ale to
      moje zmartwienie.
      Wszystkim pozostałym forumowiczom z całego serca zyczę Swiąt udanych i pełnych
      radości. Myślę, że dla mnie też przyjdzie czas, że będę sie nimi umiała na nowo
      cieszyć, ale na razie wciaż jeszcze jestem za bardzo zbuntowana i nade wszystko
      potrzebuję spokoju przynajmniej przez te parę dni w roku. Pozdrawiam wszystkich.
      • Gość: Toi Re: Boze Narodzenie IP: *.cm-upc.chello.se 25.11.01, 12:54
        Gość portalu: Aśka napisał(a):

        > No i znowu nie będę miała czasu na chwile refleksji


        ... Refleksji nad czym?...
        • Gość: Aśka Re: Boze Narodzenie IP: *.bunkier.com.pl 25.11.01, 15:32
          Nad czymkolwiek, Mój Drogi! Czy mi sie wydaje, czy ironizujesz? Że niby jak nie
          lubię świąt, to nie mam prawa na chwilę dla siebie? Kiedy pisałam mój post
          byłam trochę rozzłoszczona, bo właśnie mój mąż wyzalił mi się, że dzwonił do
          swojej mamy, że jednak nie bedziemy mogli przyjechać do niej jutro i jest
          pewien, że znowu jest na nas obrazona - po raz nie wiem który o to samo. Wkurza
          mnie to, poniewaz już tysiac razy tłumaczyliśmy jej, że przecież mamy własne
          życie, że pracujemy - ona że niby tak, tak, wszystko w porzadku, ale wyraźnie
          widać, ze jest obrazona. A nie wiesz, jak wyglada takie obrazanie - mnie
          doprowadza do furii, mój mąż traci na jakiś czas całą radość życia. A co do
          Twojego pytania, to widzisz, żyjemy na wysokich obrotach (widujemy się tylko
          późnym wieczorem) i wcale nie jest to nasze widzimisię, tylko zwykła materialna
          potrzeba - nikt za nas nie zapłaci czynszu i rachunków (nie mamy własnego
          mieszkania i moja cała pensja idzie na wynajem). I widzisz, moze potrzebuje tej
          chwili, żeby się chociażby zastanowić nad tym: co ja do cholery mam z tego
          zycia?:)
          Pozdrawiam. Tak naprawdę jestem optymistycznie nastawiona do życia i tylko moja
          tesciowa potrafi na mnie tak wpłynać, że sie wyzalam i wściekam na forum. A
          specjalnie mieszkamy w innym mieście - ale jak widać to też nie pomogło. Chyba
          bedziemy musieli przenieść się gdzieś dalej - tylko gdzie? Może jakieś
          propozycje?
          • Gość: Toi do Aski IP: *.cm-upc.chello.se 25.11.01, 16:05
            O ludzie. Zdumienie. Po pierwsze, jestem kobieta. Po drugie, jaka ironia???
            Nie bylo to pytanie tylko do Ciebie, ale do wszystkich, i ono jest zasadniczym
            tematem tego watku tak naprawde. Czym jest dla nas Boze Narodzenie? Czy kojarzy
            sie tylko z takimi utrapieniami jakich Ty i wiele innych osob musisz
            doswiadczac czy jest lub powinno w nim tez byc miejce na refleksje, a jezeli
            tak, to jaka? Totalne nieporozumienie, za ktore przepraszam...
            • Gość: Aśka Re: do Aski IP: *.bunkier.com.pl 25.11.01, 16:32
              Oj, to ja też przepraszam!
      • Gość: Melba Re: Boze Narodzenie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.11.01, 14:24
        A nie da się Wigilia tylko we dwoje, pierwszy dzień u rodziców, drugi u teściów?
        • Gość: Aśka Re: Boze Narodzenie IP: *.bunkier.com.pl 25.11.01, 15:54
          Droga Melbo!
          Właśnie o to chodzi, ze się nie da. Tylko obowiazkowa wigilia u mojej tesciowej
          może ja zadowolić. Ba, zeby tylko wigilia! Takze w pierwszy i drugi dzień swiąt
          musimy u niej się pojawić - a juz obowiazkowo w drugi dzień świat, bo wtedy
          teściowie zapraszaja do siebie całą swoja rodzinę i musza sie nami pochwalić.
          Przysięgam, że czuję sie wtedy strasznie głupio - przez cały ten czas jestesmy
          w centrum zainteresowania, wszyscy się nam przyglądają, a juz do pasji
          doprowadzają mnie pytania o to kiedy będziemy mieć dziecko. A kiedy mówię, że
          niepredko, to zaczynają się tzw. dobre rady, przypowiesci i fakty z życia
          wziete. Najbardziej przykre jest to, że moich teściów w ogóle nie intersuje to,
          co czujemy my i czego my chcemy. My mamy się tylko podporządkować. A ja tego
          BARDZO nie lubię. Moze dlatego, że moi rodzice sa zupełnie inni. Moja mama jest
          moją najlepszą przyjaciółką i mimo, że nie wymaga ode mnie odwiedzin i
          telefonów dzwonię do niej prawie w każdy dzień i chętnie ja odwiedzam
          (nieczęsto, ale z wielką radością). Na temat moich teściów mogłabym jescze
          długo, ale wiem, ze to nie ma sensu. Niekiedy tylko trzeba sobie trochę
          ponarzekać... Serdecznie pozdrawiam!
          • Gość: claudel Re: Boze Narodzenie IP: *.*.*.* 27.11.01, 13:27
            Przepraszam Cię Asiu, ale wkurzyły mnie Twoje wpisy -
            sama sobie na to zasłużyłaś, stałaś się niewolnikiem
            wyobrażeń swojej teściowej i marnujesz życie na
            wypełnianie jej oczekiwań w coraz głebszej frustracji.
            Współczuję Ci nie sytuacji - ale wewnętrznego
            niewolnictwa, które sprawiło, że na tę sytuację w swoim
            życiu pozwoliłaś.
            Nie pozwoliłabym nikomu tknąć palcem mojego życia,
            szczególnie w tak ważkiej kwestii jak spędzanie świąt, a
            już na pewno nie jakiejś obcej babie, którą będzie dla
            mnie zawsze każda teściowa.
    • dike Re: Boze Narodzenie 25.11.01, 13:17
      Gość portalu: Toi napisał(a):

      > > kupic choinke, cholera, znowu te igly w parkiecie', 'trzeba ugotowac...,
      > cholera, znowu bede niewyspana' i tak dalej. Wskazuje to zarowno na jej niechec
      >
      > do zachowan sztucznych, jak i na fakt, ze Boze Narodzenie nic dla niej nie
      > znaczy (nie obchodza go z mezem w owym cieplym kraju).
      > Jak Wy patrzycie na te swieta?

      Pare takich luznych spostrzezen.
      Ostatnio byl dzien Wszystkich Swietych (najczesciej kojarzony ze sprzataniem
      grobow - harowa ...), teraz Boze Narodzenie (sprzatanie, rodzinne zloty,
      obowiazkowe kupowanie prezentow - harowa...),potem bedzie Wielkanoc (sprzatanie,
      zloty rodzinne - harowa), w tzw miedzyczasie jakies imieniny czy urodziny
      (sprzatanie, zloty przyjaciol - harowa...), a moze czasem tez chrzciny
      (sprzatanie, zlot rodziny, zalatwianie tych wszystkich niepotrzebnych
      formalnosci - harowa...)
      ...?????....
      Wniosek: juz mi tu sie cisnie, ale go nie wpuszcze na razie...

      Pozdrawiam
      Dike
      • Gość: Toi Re: Boze Narodzenie IP: *.cm-upc.chello.se 25.11.01, 13:47
        dike, mnie sie chyba ten sam wniosek cisnie, ale ciekawam mysli innych. Podziel
        sie swoimi.
        • dike Re: Boze Narodzenie 25.11.01, 14:10
          Gość portalu: Toi napisał(a):

          > dike, mnie sie chyba ten sam wniosek cisnie, ale ciekawam mysli innych. Podziel
          >
          > sie swoimi.

          Na razie podziele sie z Toba taka jedna moja mysla..(chcialabym sie od niej
          uwolnic, ale nie potrafie...)
          Zawsze jak widze Twojego nicka pod moim postem to mysle: Co tym razem
          Smurf-Zgrywus(ka) wymysli...i boje sie, ze nacisne przez przypadek jakis
          guziczek , a potem...

          Pozdrawiam

          • kwieto A co ja mam powiedziec?! 25.11.01, 14:41
            Kupilem mieszkanie, wyremontowalem, wyszlo calkiem calkiem, i... Nagle moja mama wraz
            z siostra odczuwaja wzmorzona potrzebe odwiedzania mnie, siostra chcialaby tu zamieszkac,
            mama cos przebakuje zeby w tym roku swieta zrobic u mnie... Ratunku!!!!
            • Gość: mała mi Re: Czego się boisz..... IP: *.lodz.dialog.net.pl 25.11.01, 20:55
              Czyżbyś nie umiał gotować?Przecież istenieją książki kucharskie i jest
              forum;).Ale z siostrą uważaj,zasiedzi się taka ,zakorzeni i masz problem jak
              chcesz pobyć sam...na sam:)A Boże Narodzenie jest piękne i ciepłe i miłe,trzeba
              tylko się wyluzować i do wszystkich obowiązków podejść z przymrużeniem oka ,a
              wszystko się uda.Prezenty kup już teraz,niech będą to drobiazgi,które sprawią
              radość obdarowanym i tobie.Unikniesz szaleństa ostatniej godziny.Pzdr.ciepło.:-
              )))))))
              • kwieto Re: Czego się boisz..... 25.11.01, 21:20
                Jednak chyba wole swieta spedzac u rodzicow. Bo przy takiej ilosci gosci, to ja bede spal pod
                choinka w swieta :(((
                • Gość: mała mi Re: Czego się boisz..... IP: *.lodz.dialog.net.pl 25.11.01, 21:24
                  To może ktoś cię rozpakuje jako świąteczny prezent?;-))))))
                  • kwieto Re: Czego się boisz..... 25.11.01, 22:40
                    Na przyklad siostra?? Co Ty mi tu...
                    • Gość: mała mi Re: Czego się boisz..... IP: *.lodz.dialog.net.pl 26.11.01, 22:55
                      To nie ja powiedziałam,;-))Zartuje oczywiscie.Pzdr.
          • Gość: Toi do dike IP: *.cm-upc.chello.se 25.11.01, 15:56
            ???
            • dike Re: do Toi 25.11.01, 19:32
              Gość portalu: Toi napisał(a):

              > ???

              :))))))))


              • Gość: onnanohi Do Aśki i Kwieta IP: *.devs.futuro.pl 25.11.01, 22:45
                Asiu moja miła. Napisałaś, że teściową w ogóle nie obchodzi, co Wy czujecie. To
                czemu Was aż tak bardzo obchodzi? A, zresztą widzę że z Twoim do tego
                podejściem - szkoda słów. Nie rozmawialiście o tym przed ślubem??? Jak będą
                wyglądały kontakty między Waszymi rodzinami??? Dziwne. Widzisz - jestem świeżo
                upieczoną mężatką (7 m-cy) i też mam teściową itd, i też dwie wigilie itd.
                Wszystko ustaliliśmy wcześniej. Czyli? Czyli, że to my jesteśmy najważniejsi (a
                co, nie wolno?). I jeżeli ktoś się chce za coś obrażać - mamy to w nosie i
                czekamy aż mu przejdzie. Czy jesteście uzależnieni w jakiś sposób od
                Teściowej? : mieszkanie, pomoc, pieniądze, no nie wiem co tam jeszcze. Jeżeli
                nie - to w czym problem? Mogłabym jeszcze długo o tym. Przecież Wy i Wasze
                małżeństwo jest dla Was najważniejsze! Eh.....
                A do Kwieta - hhi, hi - też to samo przechodziłam, jak się wyprowadziłam na
                swoje. "To w tym roku u Ciebie Wigilia" (imieniny, urodziny, oblewanie tego czy
                tamtego). Ano, było ciężko, ale jakoś to załatwiłam. Wszyscy się już do tego
                przyzwyczaili i nie mam takich problemów.
                Pozdrawiam Was wszystkich.
                Opowiedzcie coś jeszcze o Świętach, może jakieś najprzyjemniejsze wspomnienie,
                jakiś niesamowity prezent?
                Ja pamiętam jeden, miałam chyba 13-14 lat, obudziłam się i pobiegłam do
                Rodziców (zawsze rano w Wigilię prezenty czekały na mnie pod choinką). Patrzę,
                a pod choinką ... pusto. Rodzice się śmieją i mówią, żebym się uważnie
                przyjrzała, poszukała. To było przyjemne - to szukanie. No i na choince w małej
                paczuszce wisiały MOJE PIERWSZE WISZĄCE KOLCZYKI SREBRNE. Takie "dorosłe". To
                było wspaniałe.
                Kocham moich Rodziców, wiecie? Ale nie przypominam sobie, żebym im to kiedyś
                powiedziała ...
                • kwieto Re: Do Aśki i Kwieta 25.11.01, 22:52
                  Gość portalu: onnanohi napisał(a):

                  > Kocham moich Rodziców, wiecie? Ale nie przypominam sobie, żebym im to kiedyś
                  > powiedziała ...

                  To moze im powiedz, poki mozesz... :")))

                  Asce chcialem zaproponowoac, zeby Wigilie zrobila u siebie i zaprosila obie strony tesciow - ale
                  przy moim wymigiwaniu sie od tego samego (co prawda nie mam tesciow) to chyba hipokryzja
                  :(((

                  • Gość: onnanohi Proszę IP: *.devs.futuro.pl 26.11.01, 08:47
                    Nie chcę, żeby ten wątek tak szybko zniknął. Opiszcie jakieś miłe wspomnienie
                    wigilijne, proszę. Ja mam jeszcze parę, ale to przecież się nie godzi, żebym
                    sama do siebie pisała...
                    PISZCIE!!!!
                • Gość: Aśka Re: Do Aśki i Kwieta IP: *.bunkier.com.pl 26.11.01, 12:54
                  Gość portalu: onnanohi napisał(a):

                  > Asiu moja miła. Napisałaś, że teściową w ogóle nie obchodzi, co Wy czujecie. To
                  >
                  > czemu Was aż tak bardzo obchodzi?

                  Obchodzi, obchodzi, bo jest mamą mojego męża i tak naprawdę wiemy, że dobrze nam
                  życzy. Tyle, że źle to okazuje:)



                  A, zresztą widzę że z Twoim do tego
                  > podejściem - szkoda słów. Nie rozmawialiście o tym przed ślubem??? Jak będą
                  > wyglądały kontakty między Waszymi rodzinami??? Dziwne.

                  Oczywiscie, że rozmawialiśmy. Zresztą trudno, zeby nie, bo przed slubem byliśmy z
                  sobą pięć lat i wtedy był ten sam problem. Ślub nie ma tu żadnego znaczenia.
                  Zresztą rozmawialismy nie tylko ze sobą, ale i zmoją przyszłą tesciową (setki
                  razy). W czasie rozmowy wszystko jest cacy, a potem ona znowu swoje... Poza tym
                  ja ślub brałam z moim mężem, a nie z moją teściowa i przez jej fochy nie mam
                  zamiaru szukać sobie nowego męża (a nuż trafi mi sie jeszcze gorsza?:)

                  Widzisz - jestem świeżo
                  > upieczoną mężatką (7 m-cy) i też mam teściową itd, i też dwie wigilie itd.
                  > Wszystko ustaliliśmy wcześniej. Czyli? Czyli, że to my jesteśmy najważniejsi (a
                  >
                  > co, nie wolno?). I jeżeli ktoś się chce za coś obrażać - mamy to w nosie i
                  > czekamy aż mu przejdzie.

                  My taz staramy sie tym nie przejmowac, ale nie wychodzi nam to. Być pokłóconym z
                  własnymi rodzicami w święta Bozego Narodzenia to koszmar. A moze jesteśmy zbyt
                  wrażliwi?

                  Czy jesteście uzależnieni w jakiś sposób od
                  > Teściowej? : mieszkanie, pomoc, pieniądze, no nie wiem co tam jeszcze. Jeżeli
                  > nie - to w czym problem?

                  Nie jesteśmy od nikogo uzależnieni materialnie. Jak pisałam - mieszkamy w innym
                  mieście, sami wynajmujemy sobie mieszkanie, sami za wszystko płacimy. Od mojej
                  tesciowej nie otrzymaliśmy nigdy finansowej pomocy - ale jakie to ma znaczenie?
                  Istnieje coś takiego, jak uczucia, a kto lubi (wszystko jedno czy świadomie, czy
                  nieświadomie) urazac uczczucia innych - zwłaszcza osób najbliższych? Bo ja nie.
                  Niecierpię tej świadomosci, że ktoś tam, nawet daleko ode mnie jest na mnie
                  obrazony. To nie jest miłe. Nawet nie wiesz, jak to czasem potrafi denerwować...

                  Mogłabym jeszcze długo o tym. Przecież Wy i Wasze
                  > małżeństwo jest dla Was najważniejsze! Eh.....

                  Oczywiscie, że jest!!!! Wiesz, to trudno wytłumaczyć. Jestesmy osobami
                  niezaleznymi, oboje bardzo szybko zaczęliśmy własne, dorosłe zycie. Ja w dodatku
                  jestem osobą strasznie upartą, dumną i nie lubię sie nikomu podporządkowywać (nie
                  wiem czy to prawidłowo napisałam - jezeli nie, to sorry). A przy tym jestem
                  bardzo wrażliwa a juz nade wszystko staram się jak mogę unikać niepotrzebnych
                  problemów. A tu co roku przy okazji Swiąt powtarza się ta historia. I zwyczajnie
                  - męczy nas to.
                  Tyle - jeżeli chodzi o odpowiedź. Wczoraj rozmawialismy sobie z mężem i
                  postanowiliśmy jednak spędzić święta razem - tylko we dwoje. Przynajmniej w
                  trakcie świat będzie nam dobrze, a obrazona tesciową bedziemy się martwić póżniej
                  (potrwa to pewnie znowu do świąt wielkanocnych). Tylko czy to aby nie jest zbyt
                  egoistyczne wyjscie?
                  Acha! Zrobienie świat u nas i zaproszenie zarówno tesciów, jak i moich rodziców
                  rzeczywiscie byłoby chyba najlepszym rozwiazaniem, ale jest to niewykonalne ze
                  względu na brak odpowiednich warunków lokalowych (po pierwsze zwyczajnie nie
                  pomieściliby sie, a po drugie musiałby zdażyć się cud, żeby w naszej skromnej
                  kuchni przygotować cokolwiek nadającego się do miana potrawy świątecznej:).
                  Kończę juz, bo wychodzę tu chyba na strasznie nieszczęsliwą i rozgoryczoną, co
                  nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Obrazona teściowa po prostu i zwyczajnie
                  mnie wkurza (od czasu do czasu - jak sobie o niej przypomnę). Poza tym wszystko
                  układa sie cudownie (i moze właśnie dlatego niekiedy wydaje sie nam, że tesciowa
                  zwyczajnie nam ...dokucza - zgodnie z jej dewiza życiową, że każdy musi mieć
                  jakies problemy:) Pozdrawiam bardzo, bardzo gorąco.
                  • Gość: onnanohi Asiu! IP: 213.17.193.* 26.11.01, 14:14
                    Tak trzymać - tzn. te Święta tylko we dwoje. Bardzo dobry pomysł - spójrz -
                    staracie się jak nie wiem co, rozmowy, przyjazdy itp. a Teściowa i tak jest
                    obrażona. O to mi chodziło, żebyście nauczyki się tym nie przejmować, bo
                    przecież Wy nie staracie się celowo obrazić Teściowej / Mamy. Wręcz przeciwnie.
                    Trzymam za Was kciuki i tez pozdrawiam bardzo świątecznie i ciepło.
                    • Gość: Aśka Re: do onnanohi i wszytkich tutaj IP: *.bunkier.com.pl 26.11.01, 14:35
                      Nie wiem co sie dzieje, ale dzięki temu, że tu jestem z Wami i że mogłam się
                      wyzalić poczułam dziwny spokój... A jak jeszcze sobie czytam posty od osób
                      lubiacych święta, to czuję, że chcę spędzić tegoroczne Boze Narodzenie tak,
                      żeby odczuć magię tych dni. Tak jak kiedyś, jak byłam mała. Dziękuję wszystkim
                      za zainteresowanie, za rady i za miłe słowa. W ogóle - tak jakoś jest mi dobrze
                      i radośnie w tej chwili. Moze to przez ten śnieg za oknem? Rano, jak wstałam i
                      wyjrzałam na zewnatrz, to chyba tylko fakt, ze spieszyłam sie do pracy
                      powstrzymał mnie przed ubraniem choinki w listopadzie:). Pozdrawiam raz jeszcze!
                  • kwieto Re: Do Aśki i Kwieta 26.11.01, 14:36
                    Chyba za bardzo sie przejmujesz tesciowa...
                    Wiesz, gdybym ja przejmowal sie tym, ze moge urazic kogos swoim zachowaniem -
                    to bym mial glowe trzy razy wieksza! Bo tak: wsiadasz do autobusu, siadasz na
                    wolne miejsce, ale za toba weszlo jeszcze ze troje ludzi, wiec oni sa
                    oczywiscie urazeni, ze to Ty siadlas na wolnym miejscu. W pracy - zrobisz sobie
                    kawe korzystajac z ostatnich kropel wody z ekspresu - nastepny za Toba narzeka,
                    ze teraz bedzie musial czekac, az mu sie nowa zagotuje... i tak dalej.

                    To tesciowa sie obraza, a nie Ty obrazasz ja. Wiec to tesciowa powinna
                    przepraszac, nie Ty, nieprawdaz? I nie staraj sie, zeby wszyscy byli
                    szczesliwi, bo zawsze sie znajdzie ktos niezadowolony, mimo wszystkich wysilkow
                    (ale to tego niezadowolonego problem)

                    Udanych swiat!
                    :")))
    • ewelina1 Re: Boze Narodzenie 26.11.01, 10:20
      Ja generalnie postrzegam święta Bożego Narodzenia ciepło. Choć teraz od paru
      lat ich nie lubię za bardzo. Zawsze bardzo ciepło wspominam moje święta
      spędzane u Babci i Dziadka. Na wsi. U nich zawsze była żywa choinka,
      przyniesiona przez Dziadka prosto z lasu. Pachniało w całym domu. Było ciepło,
      był kot, byliśmy wszyscy. Rozmawialiśmy, śpiewaliśmy, szliśmy na Pasterkę.
      Zazwyczaj było kupę śniegu. Przed wigilią siedziałam zawsze na stołku w kuchni
      przy piecu (takim najprawdziwszym,na którym się gotowało i piekło na ogniu,
      rozpalanym na węglu lub drewnie). Babcia piekła ciasta, chleb. A ja popijałam
      kawę inkę, która zawsze stała w dzbanku na piecu i dzięki temu była zawsze
      gorąca. I podjadałam ciasto jeszcze ciepłe świeżo wyjęte z pieca. A wcześniej
      wylizywałam makutrę. Wszystkie przygotowania odbywały się spokojnie, bez
      pośpiechu (najwyżej mniej zrobimy- tak mawiała Babcia). Teraz moja Babcia i mój
      Dziadek odeszli, a święta spędzamy u moich rodziców, gdzie jest bardzo "po
      miejsku". Sztuczna choinka, bo igły wchodzą w dywan, mnóstwo przygotowań,
      gorączka, pośpiech, jedzenia cała góra, którą potem na siłe trzeba w siebie
      wciskać, bo jak zwykle jest za dużo. I nagle, gdy przychodzi czas kolacji
      wigilijnej wszyscy na baczność nagle mają przyjąć nastrój skupienia, itd, itp.
      I wydaje mi się to sztuczne. I też się czasem buntuję. Ale to nie jest tak, że
      nie chcę tych Świąt spędzać bez mojej rodziny, bo nie wiadomo kto następny od
      nas odejdzie. A jest to czas mimo wszystko ważny. I właśnie czas refleksji i
      zadumy nad wszystkim co się zdarzyło, co zdarzyć się może. I choć trudno ten
      nastrój zadumy wyczarować w tym pośpiechu w moim rodzinnym domu, to i tak w tym
      domu będę. Mam to szczęście, że rzadko kiedy padają wścibskie pytania i
      stwierdzenia w mojej rodzinie, choć daleko jej do ideału. Poza tym cała moja
      rodzina uwielbia mojego kota, który szaleje jak tylko zobaczy bombki. A jak
      trafi się jakaś bombka z brokatem to po chwili mój wygląda tak jakby był gotowy
      do balu sylwestrowego.
      Bardzo tęsknię za Babcią i Dziadkiem.
    • Gość: Toi Re: Boze Narodzenie IP: *.cm-upc.chello.se 26.11.01, 11:35
      Wszyscy pisza albo o utrapieniach towarzysko- konsumpcyjno-pracofizycznych albo
      o uroczym klimacie Swiat. Chce wiedziec, skad ten klimat? Chce wiedziec, co z
      ta refleksja i zaduma wspomniana tu i owdzie? Nad czym ta refleksja, ta zaduma
      u Was, jesli jest? Nad tym, co wlasciwie swietujemy, czyli czyjes urodziny jak
      sama nazwa wskazuje, nad czyms zupelnie innym?... Piszcie.
      • seboc Re: Boze Narodzenie 26.11.01, 11:53
        Mnie bardzo, bardzo cieszy zmiana widoku z okna.
        A potem już wszystko inne - cieszy.
        Odbija się ta białość we mnie, taki ja-nie ja, jaśniejszy jakiś.
        • Gość: Renka Re: Boze Narodzenie IP: *.home.cgocable.net 26.11.01, 14:39
          ZAduma (pelna radosci)w czasie SWiat pochodzi u mnie stad, ze czuje jak
          miliony ludzi kochajacych Boga, siebie i innych przesylaja sobie nawzajem
          serdeczne pozdrowienia.Jest to Swieto urodzin Boga, Jezusa Chrystusa, ktory
          zapragnal polaczyc wszystkich ludzi w milosci.Dlatego czuje, ze jest to
          prawdziwe Swieto Milosci .W tych dniach , bezposrednio poprzedzajacych i w
          trakcie i po, az do konca stycznia( bo wtedy Chinczycy tu zaczynaja
          swietowanie Nowego Roku i znowu jest duzo atrakcji) skladamy sobie zyczenia,
          pokoju, spokoju, zdrowia.To nie jest tak jak tu opisuja niektorzy. Dlaczego te
          Swieta kojarza sie niektorym z pospiechem, porzadkami(czyz na codzien nie
          sprzataja?) i spotkaniem towarzyskim polaczonym z obrabianiem kuzynow i reszty?
          Czy to takie wazne ile tego zarcia jest na stole? Niech bedzie zgodnie z
          polska tradycja 13 potraw, ale takich swojskich, jak lubimy, nawet w ilosciach
          naparstkowych! Albo spiewanie koled. Przy niektorych placze, bo pamietam moja
          babcie jak mi je spiewala, albo czuje jakis zal, gdy spiewamy "Wsrod nocnej
          ciszy..., bo przypominaja mi sie wspomnienia mojej mamy o Swietach w obozie w
          niemczech, w wojne..Byla wtedy mala dziewczynka. Albo ja opowiadam swoim
          dzieciom o dziecinstwie mojej mamy, ich babci i Swietach wtedy.Bogatych,
          sutych.Czasem wspominamy Swieta stanu wojennego i bezposrednio po, co
          wspominam jako najgorszy okres w moim zyciu.Zamach na wolnosc. Nienawisc do
          blizniego , zamiast milosci.Podciecie skrzydel.Trauma. Wspominamy Swieta z
          Polski, kiedy zapraszalismy oboje rodzicow i tesciow i wszystkich, ktorzy
          CHCIELI w ten czas z nami byc.Ostatnie Swieta z moimi tesciami, ktorych
          wspominam BARDZO CIEPLO i serdecznie. Mieli bardzo pokomplikowane,
          powiedzialabym nieszczesliwe zycie, ktorego sami byli autorami...Lubili do nas
          przychodzic..W SWieta sluchamy koled z calego swiata , palimy dziesiatki
          swiec , lampki na zewnatrz domu pala sie non stop. Zreszta wsrod mojego
          sasiedztwa domy jarza sie bajkowo juz teraz. Nigdy nie spotkalam pijanego,
          rozbawionego glosno towarzystwa w te dni. Jest duzo zyczliwosci , zreszta
          zawsze jest , ale w Swieta sasiedzi zycza sobie Happy Christmas! i usmiechaja
          sie, na co zwykle nie bardzo jest czas na codzien, bo ten pospiech, na codzien
          jest "Hi". W Swieta nikt nie pracuje.
          W Swieta w domu stoi choinka , zawsze prawdziwa i pachnaca, do sufitu, na
          ktorej wisza bombki, nowe i stare, niektore z mojego dziecinstwa.Dzielimy sie
          oplatkiem i wierzymy , ze to, co robim,y w Wigilie , bedziemy robic caly rok.A
          wiec..zadnych animozji, tylko przyjazn, dobro..zyczliwosc.
          (...)Na drzwiach wieszamy wieniec adwentowy juz od 1 grudnia i liczymy czas .
          Dzieciom kupuje kalendarze z czekoladkami, ktore sa zjadane i zaczynaja od nowa
          (liczenie)..
          Przed Swietami ozdabiamy caly dom w srodku i na zewnatrz.Uzywamy girland
          sosnowych, pachnacych, wieszamy na nich lancuchy, serpentyny..Montujemy
          dzwonki, ktore poruszane wiatrem dzwonia pieknie. Jezeli chodzi o pasterke, to
          zauwazylam wielu Polakow idzie pijanych , swidruja oczami innych, jak sa
          ubrani itd. Wole pojsc w niedziele do kanadyjskiego kosciola katolickiego.
          Wszyscy sie pozdrawiaja z usmiechem i zycza : MErry Christmas" . W polskim
          tylko ksiadz zyczy wszystkim, reszta, "po uwazaniu"...Oczywiscie , rozumiem
          jak rozgoryczona musi byc aska z mezem , bo sa mlodzi , kochaja sie i
          chcieliby zeby Swieta byly bajkowe, piekne, wzruszajace, takie jak powinny
          byc, a tu wchodza na Swieta do tesciow jak do OBERZY.. ja to tak
          odbieram.Mysle, ze tesciow nic juz nie zmieni. To jest ICH sposob obchodzenia
          Swiat Bozego Narodzenia.
      • dike Re: Boze Narodzenie 26.11.01, 16:49
        Gość portalu: Toi napisał(a):

        > Wszyscy pisza albo o utrapieniach towarzysko- konsumpcyjno-pracofizycznych albo
        >
        > o uroczym klimacie Swiat. Chce wiedziec, skad ten klimat? Chce wiedziec, co z
        > ta refleksja i zaduma wspomniana tu i owdzie? Nad czym ta refleksja, ta zaduma
        > u Was, jesli jest? Nad tym, co wlasciwie swietujemy, czyli czyjes urodziny jak
        > sama nazwa wskazuje, nad czyms zupelnie innym?... Piszcie.

        A co Ty o Swietach sadzisz, Toi?
        Napisz.
        Wiem, ze to "Twoj watek"...
        Ale powiedz cos, zeby mozna bylo napisac - tak, mysle tak samo.
        Albo: nie, mam inne zdanie...

        :)

    • Gość: Aguś Re: Boze Narodzenie IP: 10.2.5.* 26.11.01, 15:05
      Uwielbiam wszystko co jest związane z Bożym Narodzeniem! Lubię biegać po
      sklepach, obmyślać prezenty dla najbliższych, wymyślać tegoroczną oprawę czyli:
      jak ubiorę choinki (2 bo u mnie i u rodziców)jak będzie wyglądał dom,
      uwielbiam "gwiazdy betlejemskie" których kupuję sporo i stawiam wszędzie. Nie
      ma w mojej pamięci takich świąt, które byłyby przykre. Zreszta cała moja
      rodzina taka jest. Planujemy razem z mamą i siostrą jakie zakupy trzeba zrobić,
      największą przyjemność sprawia nam obmyślenie prezentu dla taty. Jest ciepło i
      fajnie. Gdyby nie było Świąt Bożego Narodzenia byłoby mi źle. No wiem że trzeba
      się trochę napracować, ale za to efekt! Warto, naprawdę warto! Nie wiem jak
      będzie kiedy jakimś cudem wyjdę kiedyś za mąż i będzie trzeba te święta dzielić
      na kilka domów, postaram się żeby było tak przyjemnie jak do tej pory. Jedno
      wiem na pewno - mam to szczęście że wszyscy (babcie, dziadkowie) z mojej
      najbliższej rodziny żyją (a kiedys to się skończy) i również dlatego te święta
      są tak ważne. Przecież spędzenie kilku dni z ludźmi, którzy kochają nas
      bezgranicznie jest bardzo przyjemne! Może też dlatego tak bardzo lubię Boże
      Narodzenie bo na co dzień mieszkam sama, ale mogłabym jeszcze długo na ten
      temat. Kocham ten klimat. Takich świąt jak polskie Boże Narodzenie nie ma i już!
    • roseanne Re: Boze Narodzenie 26.11.01, 16:09
      Uwielbiam Boze narodzenie, choinka jest najwspanialsza dekoracja domu, ale....
      Nie moge tego scierpiec, ze tu (kan) domki dekoruje sie juz w listopadzie,
      spotkania rodzinne sa PRZED swietami, no bo przecie do choinki ta choinka jest
      jakby prezentem swatecznym, spotkania -bo sa swieta, a nie grudzien
      tradycyjnie chonka powinna stac do trzech kroli albo i do "Gromnicznej 2.02 a
      nie byc zabierana przez sluzby miejski w pierwszy weekend stycznia.
      Jestem cala zniesmaczona tym obliczem swiat- jedna wielka komercja - dobrze, ze
      choc w domu zaczynamy spiewac koledy w wigilie.
      • Gość: Andrzej Re: Boze Narodzenie IP: *.unl.edu 26.11.01, 16:58
        Obojetnie jak spojrzymy na Swieta Bozego Narodzenia, czy udekorujemy kaktusy
        w Arizonie, damy prezenty w Wigilie, czy nazajutrz, udekorujemy choinke
        w polowie listopada, czy 24 grudnia... wszystko to nie ma sensu. 25 grudnia
        jest odwiecznym poganskim swietem zaadoptowanym przez chrzescijanstwo.
        W dniu tym slonce, czyli bog, zaczyna podnosic sie nad horyzontem, a nam w
        mowiono, ze to Jezus narodzil sie tego dnia. Tego typu narodzin boskich
        jest okolo 25 w mitologiach swiata. Jesli cos magicznego jest w tym swiecie
        to chyba tylko wspomnienia z czasow, gdy moj wlasny umysl byl na tyle prymitywny
        by wierzyc w te bzdury. Nazwijmy sie poganami, czyli po imieniu, wtedy 25
        grudnia bedzie radosnym swietem, gdyz bedziemy wiedzieli co tak naprawde
        utrzymuje zycie na tej planecie.
        Pozdr, wesolych swiat, Andrzej.
        • dike Re: Boze Narodzenie 26.11.01, 19:36
          Gość portalu: Andrzej napisał(a):

          > Obojetnie jak spojrzymy na Swieta Bozego Narodzenia, czy udekorujemy kaktusy
          > w Arizonie, damy prezenty w Wigilie, czy nazajutrz, udekorujemy choinke
          > w polowie listopada, czy 24 grudnia... wszystko to nie ma sensu. 25 grudnia
          > jest odwiecznym poganskim swietem zaadoptowanym przez chrzescijanstwo.
          > W dniu tym slonce, czyli bog, zaczyna podnosic sie nad horyzontem, a nam w
          > mowiono, ze to Jezus narodzil sie tego dnia. Tego typu narodzin boskich
          > jest okolo 25 w mitologiach swiata. Jesli cos magicznego jest w tym swiecie
          > to chyba tylko wspomnienia z czasow, gdy moj wlasny umysl byl na tyle prymitywn
          > y
          > by wierzyc w te bzdury. Nazwijmy sie poganami, czyli po imieniu, wtedy 25
          > grudnia bedzie radosnym swietem, gdyz bedziemy wiedzieli co tak naprawde
          > utrzymuje zycie na tej planecie.
          > Pozdr, wesolych swiat, Andrzej.

          Czym tlumaczyc raz liczbe mnoga, a zaraz potem pojedyncza, i znowuz mnoga w tym
          samym poscie?

          Nie wymieniles wszystkiego.
          I tak naprawde, to , co wymieniles - wskazuje faktycznie na poganski charakter
          tych Swiat. Ale przeciez nie o to chodzi...
          Nie FORMA ale TRESC.

          Pozdrawiam.




          • Gość: Andrzej Re: Boze Narodzenie IP: *.unl.edu 26.11.01, 20:47
            Nie wiem o co Ci chodzi z ta liczba mnoga i pojedyncza. Tresc jest jedna.
            Slonce, po miesiacach zamierania nad horyzontem, zaczyna sie wspinac coraz
            wyzej. A forma ? Dla jednych jest to Boze Narodzenie, dla innych poczatek nowego
            cyklu, co jeszcze ? Jest to prostrze niz by sie wydawalo.
            Andrzej.

            • Gość: onnanohi Re: Boze Narodzenie IP: *.devs.futuro.pl 26.11.01, 22:22
              Zostaw nam trochę magii, czarów, zapachu makowca i przyjaznej atmosfery. Jestem
              osoba nie wierzącą, a Święta Bożego Narodzenia uwielbiam.
              Zniesmaczona i urażona
              Onnanohito
              • Gość: Andrzej Re: Boze Narodzenie IP: *.unl.edu 26.11.01, 22:26
                Gość portalu: onnanohi napisał(a):

                > Zostaw nam trochę magii, czarów, zapachu makowca i przyjaznej atmosfery. Jestem
                >
                > osoba nie wierzącą, a Święta Bożego Narodzenia uwielbiam.
                > Zniesmaczona i urażona
                > Onnanohito

                A kto Ci powiedzial, ze ja nie lubie Bozego Narodzenia ? Uwielbiam ten absurd,
                szelest bombek na choince, polskie koledy, etc.
                Andrzej.

            • dike Re: Boze Narodzenie 27.11.01, 11:20
              Gość portalu: Andrzej napisał(a):

              > Slonce, po miesiacach zamierania nad horyzontem, zaczyna sie wspinac coraz
              > wyzej.A forma ? Dla jednych jest to Boze Narodzenie, dla innych poczatek nowego
              > cyklu, co jeszcze ? Jest to prostrze niz by sie wydawalo.

              A moze to chodzi o to dobro, ktore rodzi sie w kazdym z nas z okazji tego Swieta.
              Takie indywidualne "Boze Narodzenie" w kazdym z osobna...To, ze sie usmiechamy,
              nawet niezbyt szczerze, to, ze kupujemy prezenty, ze chcemy "zadowolic" kogos,
              kto jest bliski...
              I co z tego, ze zmeczenie, ze ..chcialoby sie sami, we dwoje a tu rodzina,
              tesciowa, ojciec, pociotek...Wtedy, w te realna noc Bozego Narodzenia(niewazne,
              czy 25 grudnia to bylo, czy 2001 lat temu czy moze wiecej troche, czy mniej) tez
              to bylo klopotliwe, nie w pore, "nie bylo miejsca w gospodzie..."
              I..wydawalo sie absurdem, ze takie ..dziecko, bez zadnego widocznego
              "majestatu"...

              Pozdrawiam



      • Gość: Renka choinka IP: *.home.cgocable.net 27.11.01, 04:31
        Ja swoja choinke trzymam do "oporu", do lutego.Prawda, sluzby biora je po
        Nowym Roku. My zostawiamy choinke w backyardzie, gdzie w lecie jest palona po
        kawalku . JAAki zapach ognisko ma wtedy...
    • mimoza Re: Boze Narodzenie 27.11.01, 08:39
      Ja mam w tym roku mieszane uczucia przed świętami. Do tej pory je uwielbiałam,
      ale teraz mam męża i święta to dla mnie stres. Zaczyna się od podjęcia decyzji
      do kogo pójdziemy na wigilię (sądząc po innych postach nie jestem jedyna z tym
      dylematem). Choć tak właściwie to ja nie mam dylematu, ja wiem że chcę spędzić
      święta w moim rodzinnym domu. Mój mąż (jeśli chodzi o sferę uczuciową) jest
      obojętny gdzie spędzimy wigilię, ale dużą wage przywiązuje do tego, żeby było
      równo i sprawiedliwie. Jak w tamtym roku byliśmy u moich rodziców to w tym u
      jego, choć oni się nie obrażą jak nie przyjdziemy i jemu szczególnie nie zależy
      ale tak ma być. Udało mi się co prawda tym razem przekonać męża żebyśmy wigilię
      spędzili u moich rodziców (cóż to był za bój... ale wyszłam zwycięsko). Poza
      tym bardzo mi brakuje przedświątecznej kszątaniny, wielkich porządków, zakupów,
      gotowania, próbowania potraw, dyskusji z mamą, wspominek itp. Mój mąż przed
      świętami siedziałby najchętniej przed telewizorem lub z gazetą, i się jeszcze
      dziwi czemu ja biegam do mamy przed świętami i co my tam tyle dni robimy. Tak
      więc zanim nadejdą te święta ja muszę kombinować jak tu działać by i mąż był
      zadowolony i żeby choć trochę uczestniczyć w przygotowaniach. Bo dla mnie tak
      naprawdę to właśnie to sprawia największą radość, a nie samo siedzenie przy
      stole i objadanie się. Tych kilka dni przed świątami tworzy atmosferę,
      wprowadza w nastrój świąt. Takie nagłe przyjście na wigilijną kolację, po
      zwyczajnie przeżytym tygodniu to dla mnie byłoby zwykłą wizytą towarzyską,
      jakich wiele. Bardzo tęsknię za tamtymi latami kiedy bez żadnych ograniczeń
      mogłam oddawać się rozkoszy przygotowywania świąt z mamą. Tato w wigilię rano
      biegł po choinkę, brat po ostatnie zakupy, a my kobiety buszowałyśmy w kuchni.
      Teraz się nie dziwię czemu mama opowiadając w święta różne historyjki z
      dzieciństwa miała często łzy w oczach ....
      • onnanohito Re: Boze Narodzenie 27.11.01, 10:03
        A czemu nie możesz zrobić wigilii u Was w domu? Rodzice i Teściowie przyszliby
        do Was, Ty miałabyś swoje przygotowania, byłoby sprawiedliwie? Czy to
        niemożliwe?
        Pozdrawiam
        • mimoza Re: Boze Narodzenie 27.11.01, 11:38
          Nawet o tym myśleliśmy ale po obliczeniu ilości gości zrezgnowaliśmy. Nie
          wspomnę, że nie pomieściliby się w "salonie" ale nawet w całym naszym
          mieszkanku. Nie wystarczy zaprosić rodziców i teściów, bo u moich rodziców na
          wigilii są zawsze moi dziadkowie, (sami już nie są w stanie zorganizować sobie
          świąt i zawsze tato ich przywozi), poza tym ciocia, która jest stara panną,
          oraz przyjaciółka mamy, która nie ma żadnej rodziny i w zasadzie moja rodzina
          jest jej rodziną no i mój brat i tak jest co roku. Nie potrafiłabym ich nie
          zaprosić do siebie i powiedziec róbcie co chcecie, wiedząc że w tym dniu
          siedzieliby sami w domu. Podobnie jest u męża - oprócz rodziców, siostra ze
          swoim mężem i dziećmi i jej teściowie. U nich również od lat tak jest. Gdybyśmy
          chcieli wybrać tylko rodziców do siebie to zrobilibysmy więcej zamieszania
          pozostałym rodzinom niż radości sobie. A jeśli chodzi o przygotowania to mąż by
          się tylko denerwował, nie potrafi się cieszyć takim czymś jak porządki,
          pichcenie i celebrowanie tych czynności. Nie byłoby to radosne przeżycie ani
          dla mnie ani dla męża (wg niego to jest taka zbędna zabawa czymś, co można
          zrobić szybko i bez zbędnych ceregieli).
          • Gość: renka Re: Boze Narodzenie IP: *.home.cgocable.net 27.11.01, 12:38
            Nie wiem, czy nie wzbudze oburzenia pan domu, ale moze taka mala rada. Widze,
            ze problemem jest dla kobiet w Polsce wziecie pare dni (tydzien urlopu ) na
            przygotowanie do Swiat Bozego Narodzenia.Ja osobiscie nie mam problemu z tym
            czasem, wszystko pieke i przygotowuje swieze, ale nie zawsze tak bylo i wiem z
            wlasnego doswiadczenia, ze np makowiec czy piernik upieczony tydzien przed i
            ZAMROZONY, w Wigilie smakuje mniam, mniam.Sernik- takze samo.Pasztet-zaden
            problem, mozna go upiec nawet 2 tyg przed Swietami i zamrozic. Rozmrozic w
            lodowce , pycha.Jedyny problem to rybka w galarecie i smazona , musza byc
            swiezo zrobione.No i salatka jarzynowa.Mamy jeszcze miesiac do Swiat. Gdy sie
            ustali liste rzeczy do zrobienia, mozna to wszystko zrobic BEZ STRESU.
            Jedyna zasada, zamrazamy SWIEZO po zrobieniu.Rozmrazamy w lodowce, lub
            chlodnym miejscu.Nie w microwave!Zamrozic mozna schab pieczony,uszka do
            barszczu(ugotowane) torty, wszystkie wypieki z wyjatkiem faworkow.Potem tylko
            wyjac z zamrazarki do lodowki na dzien przed podaniem.Oszczedza czas!
            • onnanohito Nareszcie!!!!! 28.11.01, 21:58
              Moi kochani. W Gdańsku NARESZCIE biało! Obudziłam się dziś i tak jak w bajce o
              Królowej Śniegu - wszędzie biało, cicho i zimno. Piękne.

              I zaczynam jutro, no może w piątek, ozdabiać świątecznie mieszkanie. Ostatnio
              odkryłam nową przyjemność - malowanie na szkle. I będę produkować szklanki,
              szklaneczki, talerzyki świąteczne w bałwanki, aniołki, gwiazdki i inne
              śliczności świąteczne. Dzis dostałam od Ukochanego kolejne kolory do kompletu -
              i biały na bałwanki!

              I mam wspaniały humor, czym chciałam się z Wami podzielić.

              Życie jest piękne, czasami.
              • Gość: Toi onnanohito! IP: *.cm-upc.chello.se 28.11.01, 22:14
                Zdaje sie, ze mialas isc spac...
                ... bo jutro wstajesz, no, o ktorej?...
                No wlasnie.
                Pa, pa. Szybko spij, zebys sie zdazyla wyspac.
                Usmiechnij sie do stolicy ode mnie, jak juz dojedziesz. Ostatnio budzi we mnie
                bardzo pozytywne odczucia...
                ;)
                Toi
    • Gość: ewawo Re: Boze Narodzenie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.11.01, 14:09
      Dziś, gdy zastanawiałam się, czy nie odłozyć rachunków grudniowych na styczeń i
      za co urządzić Święta (które wszyscy w domu kochamy - sa dla nas ważne jako
      świeto i rodzinne i religijne), córeczka mi powiedziała: "Mamo, nie martw się,
      przecież Boże Narodzenie to czas cudów". I rzeczywiście. Często od strony
      materialnej bywało u nas krucho, ale Boże Narodzenie zawsze było fantastyczne,
      nawet gdy było "powściągliwe" materialnie. A kiedyś, gdy naprawdę było
      kruchutko, 23 grudnia dostaliśmy przekaz na 500 zł od nadawcy
      podpisanego: "Święty Mikołaj". Teraz więc (w nadziei, że moi klienci pospieszą
      się z należnościami ) będę z radością czekała pewna, że tak czy siak będzie
      cudownie. Poczytamy Pismo Święte, pośpiewamy kolędy, pójdziemy na pasterkę.
      Dzieci ucieszą się z przygotowanych paczuszek, nawet, gdy nie będą bogate.
      Jejku, ale to będzie fajne! Naprawdę jest ktoś, kto tego nie lubi? Kochani,
      może to niemądra rada, ale może w wolnej chwili puście sobie taką - teraz już
      starą - piosenkę :"Jest taki dzień, bardzo ciepły, choć grudniowy ..." i
      przeczytajcie "Opowieść Wigilijną" Dickensa. Od kogo zależy, czy magia Świąt
      Bożego Narodzenia zadziała, czy nie, jeśli nie od Was? Wszystkim życzę cudnej
      Wigilii w śniegowym puchu, oraz Świąt radosnych, zdrowych i w zgodzie z
      bliskimi.
      • Gość: Aguś Re: Boze Narodzenie IP: 10.2.5.* 30.11.01, 14:56
        Jest taki dzień, bardzo ciepły
        Choć grudniowy
        Dzień zwykły dzień,
        W którym gasną wszelkie spory
        Jest taki dzień, w którym radość
        Wita wszystkich
        Dzień, który już, każdy z nas
        Zna od kołyski
        Niebo ziemi, niebu ziemia
        Wszyscy wszystkim ślą życzenia
        Drzewa ptakom, ptaki drzewom
        Tchnienie wiatru płatkom śniegu.
        Jest taki dzień tylko jeden
        Raz do roku
        Dzień, zwykły dzień, który liczy się
        Od zmroku
        Jest taki dzień, gdy jesteśmy
        wszyscy razem
        Dzień, piękny dzień
        Dziś nam rok go składa w darze.
        Niebo ziemi, niebu ziemia
        Wszyscy wszystkim ślą życzenia
        A gdy wszyscy usną wreszcie
        Noc igliwia zapach niesie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka