10.05.03, 10:00
Odpowiednie miejsce na psychologiczne wywody, wiec sprobuje, chociaz pewnie
mala grupe to dotyczy.
Ostatnio napotkalam wypowiedz pani psycholog, ktorej bliskie sa sprawy
emigracyjne, a ktora twierdzi, ze aby zadomowic sie w nowej ojczyznie
(zasymilowac) potrzeba ok 5-7 lat (blizej7), czasami nawet 12, a czasami nie
nastepuje to wcale. Jak to bylo w Waszym przypadku? Pytam tych, ktorych to
dotyczy. Jestem szczawiem dopiero z rocznym stazem wiec sie wypowiadac nie
bede..
Pozdrawiam.

Obserwuj wątek
    • Gość: Malwina Re: Emigracja IP: *.d1.club-internet.fr 10.05.03, 11:14
      raczej te 12 ;-). Ale kraj ktory wybralam jest szczegolny (nigdy nie bede
      uwazana za francuzke) a ja wyjatkowo oporna i wymagajaca. Teraz sie z tym
      pogodzilam, odpowiada mi status pt "jestem marsjanka" i na codzien jestem b
      zadowolona ze tu zyje
    • roseanne Re: Emigracja 10.05.03, 15:35
      najgorzej bylo zdecydowanie przez pierwszy rok
      potem powolutku z gorki - to tyle jesli chodzi o odnalezienie sie jako takie w
      nowym miejscu
      Teraz po 5 latach ciagle robie jakies "fopa", ale znacznie rzadziej. A tubylcy
      tez jacys tacy hermetyczni, o wiele latwiej nawiazuje sie znajomosci z innymi
      imigrantami.
    • Gość: outsider Re: Emigracja IP: *.proxy.aol.com 10.05.03, 16:20
      u mnie nie nastapilo to wcale, z powodu silnej milosci do mowy dziecinstwa
      (niekoniecznie poprawnej)
      21 lat na obczyznie.
      Moja mlodsza siostrzyczka miala bardziej ulatwione zadanie bo przyjechala tu w
      okresie wczesnej mlodosci. Wiadomo im czlowiek mlodszy, tym wieksze szanse do
      pelnej adaptacji. Wydaje mi sie ze tzw. pierwsze pokolenie zawsze ma najwieksze
      problemy z przystosowaniem, ze wzgledu na rozdwojenie milosci, jazni etc. A
      jesli osobowosc jest juz mocno osadzona w jakiejs narodowosci, to ciezko ja
      stamtad wykurzyc. Ja tak kochalem swoja narodowosc ze nawet wrocilem do Polski,
      tylko po to zeby zrozumiec (po paru latach walenia glowa w mur) ze juz tam nie
      naleze, a wiec zostalem wiecznym outsiderem.
      A ze wszystko ma swoje dobre i zle strony, wiec raz jest tak raz siak, ale
      ciekawie. Swietna pozycja do ekspresji tworczej. Bezustanne doskonalenie,
      wyostrzenie percepcji, koniecznosc wiary w siebie pomimo wszelkich przeciwnosci,
      same stymulacje.
      Ale sa dwa rodzaje emigracji, ta zewnetrzna, i ta wewnetrzna. Obie daja te same
      efekty, jak mi sie zdaje.
      Emigranci wszystkich krajow, trzymajci
    • maly.ksiaze Trzy miesiące 10.05.03, 17:38
      Po tym czasie byłem już tak samo dostosowany, jak jestem
      teraz. Oczywiście, czasem sobie małą przerwę w tym byciu,
      dla podkarmienia melancholii.

      Pozdrawiam,

      mk.
      • saana od osobowosci troche zalezy 10.05.03, 18:08
        mam kolegow , ktorzy czuje sie tutaj jak ryby w wodzie i mam takich ktorzy sa
        niezbyt szczesliwi ale nie maja gdzie wracac.
        Fakt jest ,ze zawsze ktos moze przyjsc i wytknac ,ze jestes obcy moze
        korzystasz z czegos co jako obcokrajowcowi Ci sie nie nalezy itd. Tego w
        ojczystym kraju nigdy nie bedzie. A to daje duzy dyskomfort. Przynajmniej ja to
        tak odzcuwam. Bo w hierarchi nawet jezeli bede najpiekniejsza, najmadrzejsza to
        bede cudzoziemka nawet po 20 latach mieszkania tutaj.I beda domy do ktorych
        wstepu nie bede miala.
        Taka podobno jest Europa , z opowiesci slyszalam ze w USA jest latwiej. Czy to
        prawda?
    • Gość: Witold pani psycholog slyszala ze gdzies dzwonia IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 10.05.03, 21:23
      zadomowic sie zasymilowac
      to dwa rozne pojecia.
      mozesz sie zadomowic pierwszego dnia, ale zasymilowc po
      25 latach jak sie np pozbedziesz akcentu polskiego.
      I to dalej zazley od ciebie czy akcent ci przeszkadza
      bo cie rozpoznaja ze nie jestes "tutejszy" czy jestes
      przekonaty ze wrecz jest to dobe bo cie w ten sposb rzoni
      ludzie zapamietuja.
      To jak bedziesz sie czul czy czula
      zalezy tylko do nas samych

      Witold ponad 20 lat poza Polska

      ps byla to najlepsza decycja w zyciu

      pomponka napisała:

      > Odpowiednie miejsce na psychologiczne wywody, wiec
      sprobuje, chociaz pewnie
      > mala grupe to dotyczy.
      > Ostatnio napotkalam wypowiedz pani psycholog, ktorej
      bliskie sa sprawy
      > emigracyjne, a ktora twierdzi, ze aby zadomowic sie w
      nowej ojczyznie
      > (zasymilowac) potrzeba ok 5-7 lat (blizej7), czasami
      nawet 12, a czasami nie
      > nastepuje to wcale. Jak to bylo w Waszym przypadku?
      Pytam tych, ktorych to
      > dotyczy. Jestem szczawiem dopiero z rocznym stazem wiec
      sie wypowiadac nie
      > bede..
      > Pozdrawiam.
      >
      • pomponka Re: pani psycholog slyszala ze gdzies dzwonia 10.05.03, 23:37
        Z tym akcentem to jest niestety tak, ze jak wyjechalas juz nie jako nastolatek,
        to szanse na miejscowy akcent sa male.


        > 25 latach jak sie np pozbedziesz akcentu polskiego.
        > I to dalej zazley od ciebie czy akcent ci przeszkadza
        > bo cie rozpoznaja ze nie jestes "tutejszy" czy jestes
        > przekonaty ze wrecz jest to dobe bo cie w ten sposb rzoni
        > ludzie zapamietuja.
        > To jak bedziesz sie czul czy czula
        > zalezy tylko do nas samych
        >


        >
        > > Odpowiednie miejsce na psychologiczne wywody, wiec
        > sprobuje, chociaz pewnie
        > > mala grupe to dotyczy.
        > > Ostatnio napotkalam wypowiedz pani psycholog, ktorej
        > bliskie sa sprawy
        > > emigracyjne, a ktora twierdzi, ze aby zadomowic sie w
        > nowej ojczyznie
        > > (zasymilowac) potrzeba ok 5-7 lat (blizej7), czasami
        > nawet 12, a czasami nie
        > > nastepuje to wcale. Jak to bylo w Waszym przypadku?
        > Pytam tych, ktorych to
        > > dotyczy. Jestem szczawiem dopiero z rocznym stazem wiec
        > sie wypowiadac nie
        > > bede..
        > > Pozdrawiam.
        > >
    • pomponka Re: Emigracja 10.05.03, 23:35
      Dzieki.
    • re_ne Re: Emigracja 11.05.03, 10:31
      Tak jak powiedzial Witold - zadomowic sie, a zasymilowac, sa to dwa rozne
      pojecia, ktore niektorzy ujednolicaja (MK).

      Zadomowic mozna sie juz po kilku tygodniach, czy miesiacach, a zasymilowac
      mozna sie nawet nigdy.
      Jak wiele potrzeba czasu na to by poczuc sie jak u siebie nie ma reguly. Sporo
      zalezy od dobrej znajomosci jezyka, ale nie tylko. Wieksze znaczenie ma
      wtopienie sie w srodowisko, i umiejetnosc wspolzycia z nim. O wiele latwiej
      przyjdzie to na pewno osobom bedacych w zwiazkach z tubylacami.

      Przyznam sie, ze nie mialem lekkiego poczatku. Zanim nauczylem sie obchodzic z
      Niemcami stracilem kilka razy prace. Sa to ludzie majacy zupelnie inna
      mentalnosc niz Polacy. Juz od malego brzdaca w przedszkolu wpojone maja ze
      musza sie podporzadkowac przelozonemu, czy jakiemus innemu przywodcy w jakiejs
      grupie. Takze nie sa przyzwyczajeni do samodzielnego myslenia i latwo godza sie
      z tym, co ktos za nich zadecyduje. Poza tym maja jeszcze wiele innych rozych
      przywar.
      W kazdym razie jestem tu juz 17 lat, i dopiero teraz moge powiedziec ze bardzo
      dobrze sie tu czuje. Nie jestem juz od nikogo zalezny, wiec nie musze sie tak
      jak inni nikomu podporzadkowywac, czego bardzo nie lubie, i potrafie
      funkcjonowac w tutejszym srodowisku, pomimo ze akcent zawsze mnie zdradzi.

      Ostatnio w Niemczech sporo sie pogorszylo, i nie jest to juz to samo panstwo z
      przed 10, czy 15 lat, ale i tak mozna nadal dobrze zyc majac psychiczny
      komfort, tak wiec jestem pewien ze moja decyzja o opuszczeniu kraju byla
      sluszna, i nie zaluje jej.
      • yagnieszka Re: Emigracja 11.05.03, 18:55
        To tez zalezy od czego sie emigruje. Jezeli bylo sie
        bardzo szczesliwym w Polsce - z rodzina i w pracy to
        ciezko jest znalazc takie samo szczescie nawet w lepszych
        warunkach bytowych na emigracji. Jezeli w Polsce bylo zle
        albo sie bylo bardzo samotnym czy bez pracy a emigracja
        choc troszke to poprawia to latwiej jest sie poczuc
        dobrze w nowym kraju.
        Kanadyjczycy sa najlepsi ludzie na swiecie. Dla mnie.
        Odkad jestem wsrod nich jestem w domu i nie czuje sie juz
        zadnym imigrantem. Tu mi dobrze - tu jest moj dom. Jest
        chyba nawet cos podobnego po lacinie.
      • pomponka Re: Emigracja 12.05.03, 01:20
        W tym przypadku to jest to samo (Zakldajac, ze wychodzisz z domu od czasu do
        czasu i nie ograniczasz sie do towarzystwa tylko i wylacznie polskiego)

        > Tak jak powiedzial Witold - zadomowic sie, a zasymilowac, sa to dwa rozne
        > pojecia, ktore niektorzy ujednolicaja (MK).
        • Gość: Renka Re: Emigracja IP: *.home.cgocable.net 12.05.03, 06:06
          Z waszych wypowiedzi sacza sie zolciopedne kompleksy nizszosci w stosunku do
          tubylcow. Pewnie, ze jak sie przyjezdza do obcego jezykowo i kulturowo kraju to
          jest to stres.Jezyk, zwyczaje, sytuacja z praca. Ludzie, ktorzy maja cel jasno
          sprecyzowany, po co do tego kraju przyjechali, ci nie maja kompleksow, tylko
          konsekwentnie realizuja swoj plan.Realizowanie planu moze byc i jest trudne,
          jednak tubylcy sa pomocni i tylko tych, ktorym zalezy, zebys mial skwaszona
          mine, trzeba unikac :)
          Ja spotkalam bardzo duzo przyjaznych osob, a nie naleze do tych, co latwo
          artykuuja swoje potrzeby. Musze chyba na twarz padac, zeby o pomoc poprosic.
          Jednak wdzieczna jestem wielu,naprawde. Spotkalam rowniez ludzi z rodzaju, "ze
          nie moze mi byc lepiej niz im". Ale mysle, ze to ludzkie :)
          Ogolnie, emigracja dla kobiety to potezny wstrzas psychiczny. Widzialam wiele
          trudnych sytuacji wsrod emigrantow, nie tylko Polakow i swoja porcje lez tez
          wylalam.
          • Gość: Witold dobrze piszesz IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 12.05.03, 09:42
            Gość portalu: Renka napisał(a):

            > Z waszych wypowiedzi sacza sie zolciopedne kompleksy
            nizszosci w stosunku do
            > tubylcow. Pewnie, ze jak sie przyjezdza do obcego
            jezykowo i kulturowo kraju to
            >
            > jest to stres.Jezyk, zwyczaje, sytuacja z praca.
            Ludzie, ktorzy maja cel jasno
            > sprecyzowany, po co do tego kraju przyjechali, ci nie
            maja kompleksow, tylko
            > konsekwentnie realizuja swoj plan.Realizowanie planu
            moze byc i jest trudne,
            > jednak tubylcy sa pomocni i tylko tych, ktorym zalezy,
            zebys mial skwaszona
            > mine, trzeba unikac :)
            > Ja spotkalam bardzo duzo przyjaznych osob, a nie naleze
            do tych, co latwo
            > artykuuja swoje potrzeby. Musze chyba na twarz padac,
            zeby o pomoc poprosic.
            > Jednak wdzieczna jestem wielu,naprawde. Spotkalam
            rowniez ludzi z rodzaju, "ze
            > nie moze mi byc lepiej niz im". Ale mysle, ze to ludzkie :)
            > Ogolnie, emigracja dla kobiety to potezny wstrzas
            psychiczny. Widzialam wiele
            > trudnych sytuacji wsrod emigrantow, nie tylko Polakow i
            swoja porcje lez tez
            > wylalam.
            • Gość: Renka Re:wszystko przez to przytulanie 2 razy dziennie:) IP: *.ADSL.mnsi.net 12.05.03, 20:44
    • dundee_girl Re: Emigracja 14.05.03, 04:07
      U mnie trwalo to rok. Teraz mija 2 lata i nie chcialbym wracac.

      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka