Dodaj do ulubionych

o co chodzi?

20.04.07, 20:48
tak w ogóle?
Obserwuj wątek
    • piesbaskervill Re: o co chodzi? 20.04.07, 20:52
      nudno
    • asidoo Re: o co chodzi? 20.04.07, 22:42
      Tylko nudni ludzie się nudzą...
    • jan_stereo Re: o co chodzi? 20.04.07, 23:19
      chodzi o to zeby sie nie wypruc doszczednie w okresach obowiazkowego wysilku izeby dotrwac wypoczynku dajacego satysfakcje i najlepiej jeszcze wypracowac jakies fajne proporcje obu.
    • solaris_38 o To 21.04.07, 01:18
      o to co jest

      o to chodzi
      • salsa90 Re: O co chodzi..?................... 21.04.07, 12:24
        O wiosnę, i że jest pięknie, chociaż jeszcze trochę chłodno.
    • elissa2 Re: o co chodzi? 21.04.07, 13:29
      Nie o to chodzi o co chodzi, tylko o to chodzi o co może chodzić.
      A chodzi o to, o co biega.
      www.joemonster.org/article.php?sid=5033
    • wichrowe_wzgorza Re: o co chodzi? 21.04.07, 20:09
      :)
    • aurelia_aurita Re: o co chodzi? 21.04.07, 20:16
      o szczegóły - w których (podobno) tkwi nawet sam Diabeł.
    • fleuret Re: o co chodzi? 21.04.07, 20:42
      by gonić króliczka
      • solaris_38 gdzie 21.04.07, 20:53
        żeś to bywał czarny baranie ?

        :)
        • fleuret Re: gdzie 21.04.07, 20:58
          solaris_38 napisała:

          > żeś to bywał czarny baranie ?
          >
          > :)

          raczej: czarna owieczko :)
          jestem
          na niebieskiej łące
          gdzie pasą się białe zające
          • m.malone Popacz!!! 24.04.07, 14:27
            znalazła się. A gdzie bywasz poza niebieską łąką?
            • m.malone Fleur! 24.04.07, 14:31
              zajrzyj tutaj


              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=46713

              Bardzo proszę:)
    • elissa2 "O co chodzi?" 24.04.07, 14:15
      Chodzenie jest czynnością niezwykle popularną, zarówno wśród ludzi jak i
      nie-ludzi. O co chodzi? Ktoś kiedyś powiedział, że chodzi o to, o co
      biega, ale nie o to mi przecież idzie, bo byłoby to chodzenie w kółko.
      Tak więc, chodzą ludzie. Ludzie chodzą na nogach, niektórzy potrafią
      nawet na rękach. Chodzą do sklepów, do kościoła. Chodzą samotnie, z
      osobą towarzyszącą, czasem grupami. Poza ludźmi chodzą też zwierzęta.
      Nad strumień, do lasu, na polanę. Bo w końcu gdzie one mogą chodzić?
      Poza istotami żywymi chodzą także zegarki. Zegarek jest niezwykle
      pożytecznym urządzeniem, ponieważ możemy, na przykład, użyć go przed
      spotkaniem z ewentualnym pracodawcą i nie spóźnić się na umówione
      spotkanie. I od razu mamy u niego "chody”.
      Przez to między innymi, zegarki są tak chodliwym towarem. Są także
      samochody, które mimo swej nazwy wcale nie chodzą, tylko jeżdżą. Ale
      można powiedzieć, że koła są taką "odmianą" nóg, od biedy więc nazwę
      "samochód” można uznać za poprawną. Oczywiście aby jeździć samochodem,
      nie wystarczy prawo jazdy. Trzeba mieć także, poza wyżej wymienionym
      papierkiem, rozum. A rozum każe jeździć w obuwiu. Kto widział kiedyś
      rozumnego człowieka jeżdżącego boso? Tak więc, najlepszym obuwiem będą
      chodaki. Chodaki są wygodne i ciężkie, dzięki czemu nie trzeba
      przemęczać mięśni stóp do ciągłego naciskania, za przeproszeniem,
      pedałów. Wtedy wszystko idzie jak z płatka, ewentualnie jak po maśle. A
      kiedy już wyjdziemy z samochodu, wchodzimy na chodnik. Wyjść można
      jeszcze z wielu innych rzeczy. Można wyjść z siebie, można wyjść z domu,
      można wyjść z partii. Wyjście z siebie nie jest łatwe. Aby wyjść z
      siebie musimy się dobrze zdenerwować, ponieważ wychodzenie ze skóry
      (czyli z siebie) jest bardzo praco - i energochłonne. Wychodzenie z
      partii zaś, jest ostatnio modne wśród polityków rozpadającego się, pożal
      się Boże, SLD. Archimedes przed ogłoszeniem swego odkrycia, musiał
      najpierw wyjść z wanny. I pewnie dzięki temu wyszedł na ludzi. Są też
      tacy co wychodzą z domu i nie wracają. Ci to się nachodzą! Nachodził się
      też nasz słynny sportowiec Robert Korzeniowski. Uprawia chód sportowy,
      więc chodzenie weszło mu w krew. Jego przeciwieństwem był Forrest Gump.
      Ten, jak wiemy, "zawsze jak gdzieś szedł, to biegł". Ale to był jego
      wybór. Wychodzić także można, a czasem trzeba, coś w jakimś urzędzie.
      Znaczy to, że załatwienie jakiejś sprawy wymaga chodzenia od drzwi do
      drzwi, aby jakaś panna Zosia zrobiła sobie przerwę w porannej kawie
      (poranna kawa trwa od 7.00 do 12.00. Później urząd jest zamykany) i
      przybiła pieczątkę na arcyważnym dokumencie. A ta panna Zosia jest
      bliską krewną baby co to przychodziła do lekarza. Też taka "upierdliwa"
      (czasem nawet "upiordliwa"). Ta upierdliwość może doprowadzić do
      omawianego już wyjścia z siebie. A wtedy krzyczymy na pannę Zosię i...
      wychodzimy na idiotów. Poza chodzeniem i wychodzeniem, jest też
      wchodzenie. Wejść można w jakiś układ. Układ doprowadzi do tego, że
      pójdziemy do więzienia (by po pewnym czasie z niego wyjść). Wchodzi się
      też w związek małżeński. Przeważnie następuje to po tzw. chodzeniu ze
      sobą. Ale jeśli małżeństwa nie poprzedza chodzenie ze sobą, to możemy na
      tym nienajlepiej wyjść. I przeważnie dopiero wtedy idziemy po rozum do
      głowy. Wychodzi więc na to, że chodzenie to sprawa nader ważna w każdej
      chyba dziedzinie życia. I jeszcze jedno, ale już tak mimochodem: tekst
      napisany jest ciągiem, z pominięciem akapitów by lepiej oddać monotonię
      chodu. Bo głównie o to mi chodziło.
    • m.malone Re: o co chodzi? 24.04.07, 14:28
      chodzi o to, żeby nie wpaść w błoto:))))))
    • kryskaedka Re: o co chodzi? 24.04.07, 14:41
      chodzi o to ...zeby uczucie szczescia osiagac jak najczesciej:)))
      • wichrowe_wzgorza Re: o co chodzi? 26.04.07, 22:04
        chodzi o to, zeby wiedzieć, ze czucie jest dobrem;)
        o!
        ;))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka