Dodaj do ulubionych

.....co robić??

08.05.07, 20:02
Pogubiłam się strasznie w tym życiu. Przeszłam bardzo wiele przykrych
sytuacji. Zacznijmy od tego że będąc w średniej szkole moi rodzice rozeszli
się. Przeżyłam to bardzo źle. Zawsze uważałam że rodzice się kochają i spadło
to na mnie jak grom z nieba. Potem tułaczka od ojca do matki i na
odwrót.czasami byly takie akcje ze az zal opisywac wszytsko. Zawsze czułam
się do końca nie chciana z jednej jak i drugiej strony. Wieczne kłótnie,
wieczne awantury, wieczna moja walka o miłość rodziców. A powodem tego była
obecność drugiej osoby rodziców jak zwykle ważniejszej. Poszłam na studia.
Zagnieździłam się u ojca. Przeżywałam tam koszmar, ale finanse nie pozwalały
na coś innego. Następnie przeżyłam samobójstwo mojej matki. Dwa lata temu
udało mi się załatwić mieszkanie. To było moje wybawienie. Ale na studiach
wzięłam dziekankę. Wróciłam i nadal studiowałam. Dziś znowu psychicznie nie
daje rady choć zaliczam przedmioty. Niedawno zmarła mi moja bliska babcia.
Chcę zrezygnować ze studiów. Wszyscy mówią ze to juz przeszło połowa ze mam
nie rezygnowac a ja zdaje sobie z tego sprawe ale nie daje rady. Pomieszało
mi sie już w życiu wszytsko. Nie wiem co robic. nie mam pasji, nie mam
ulubionego zajecia. nie wiem w ktorym kierunku isc. Nie widze perspektyw.mam
na utrzymaniu mieszkanie.mieszkam sama. zawsze czulam sie ta gorsza.
chcialabym sie cieszyc zyciem a ja tylko dostaje kopa w zyciu i ciagle musze
sie podnosic. czasami mam juz dosc wszytskiego. ojciec robi mi ciagle
problemy. traktuje mnie jak obca osobe.ciagle klotnie o alimenty i nietylko.
nie ma nadzieji zeby kontakty z nim sie polepszyly.wrecz przeciwnie sie
pogarszaja. chodzilam do psychologa ale odczulam ze jej wogole nie zalezy na
moich problemach.Ludzie mowia ze jestem zdolna ze inteligenta ze daje sobie
rade jak nikt inny.a ja?brakuje mi tego celu w zyciu. nie wiem co chce robic
w zyciu. dokad isc.siedzi we mnie wszytsko to co przezylam.tesknota za
miloscia rodzicow tesknota za lepszym zyciem.jak wstac??jak podniesc sie??jak
odczuwac radosc zycia??walcze juz z tym cale zycie i ciagle mam pod gorke:(:
(jesli ktos wie co mam zrobic.pomozcie!!!
Obserwuj wątek
    • brak.polskich.liter Re: .....co robić?? 08.05.07, 22:23
      Moze jakis dobry antydepresant na rozped, a potem psychoterapia u jakiegos
      _dobrego_ fachowca? To, ze jedna pani psycholog okazala sie kiepska, nie znaczy,
      ze reszta tez jest do d...
      Idz do psychiatry, niech potwierdzi/wykluczy depresje i przepisze Ci sensowne
      leki. Po cos je w koncu wymyslono. A jesli ma jakis lepszy, alternatywny w
      stosunku do farmakoterapii pomysl, to voila, nie zaszkodzi sprobowac.
      • arwen8 Re: .....co robić?? 08.05.07, 22:27
        brak.polskich.liter napisała:

        > Idz do psychiatry, niech potwierdzi/wykluczy depresje i przepisze Ci sensowne
        > leki. Po cos je w koncu wymyslono.

        Najgorsza i najbardziej niebezpieczna z możliwych "rad".
    • sloneczna_polana Re: .....co robić?? 08.05.07, 22:44
      Kiedy zakladasz czarne okulary powiekszajace dzieja sie dwie rzeczy:
      widzisz wszystko jako jeden wielki czarny krajobraz i twoje problemy staja sie
      tak wielkie ze przeslaniaja ci caly swiat.

      Jest zle, albo przynajmniej przywolalas wszystko co najgorsze co przydarzylo ci
      sie w zyciu.

      Przyjmij za pewnik ze los zgotowal ci ciezki zywot.
      Przyjmij za pewnik ze jestes dzieckiem gorszego Boga.

      I... zbuntuj sie!
      Przekonalas siebie i teraz starasz sie twoim postem przekonac innych ze zle
      poczatki zycia sa usprawiedliwieniem zlego zycia... a moze by tak sie sprobowac
      przeciwstawic tej passie, i isc tylem (ale wciaz do przodu) skoro wiatr wieje
      ci paskiem w oczy...?

      Pscyholog zly ci sie trafil?
      Idz do nastepnego, a nwet 5tego jak kolejni nie beda pomocni.
      Juz wiesz ze masz pecha - teraz szukaj dziury w calym i udowodnij sobie ze
      jednak nie.

      Brakuje ci celu?
      Przeciez caly twoj list jest pelen potencjalnych celow do osiagniecia -
      skoczenie studiow (nie dosc ze skonczenie to jeszcze z dobrym wynikiem!)
      zdobycie dobrej pracy ktora wbrew sytuacji finansowej ojca postawi ci na nogi.
      POTRAFISZ!
      Ojciec robi ci problemy... jest tylko czlowiekiem, spora czesc tego co tu
      opisalas jest tez jego zyciem! Sobie wspolczujesz a jemu nie?

      I kiedy tak bedziesz sobie isc w gore (tylem zeby ci piach w oczy nie sypal)
      moze po drodze zobaczysz idacych wolniej, o kulach, slepych, lezacych na ziemi
      i nie majacych juz sil...
      Tylko zdejmij te czarne powiekszajace okulary a okaze sie ze u nich bywa tak
      samo albo nawet bardziej mroczno.
    • solaris_38 wartość 09.05.07, 01:03
      życie jest w swej istocie pod górkę
      sądzisz ze inni mają łatwiej
      jednak tak nie jest
      nawet w tym co nazwałabyś błogostanem inni znajdują rafy cierpienia i
      nienasycenia i depresji

      świat zawsze jest dziki niebezpieczny i tzreba w nim walczyć na milion sposobów

      jednak warto
      choćby życie miało być samym cierpieniem WARTO

      wartość życia bowiem nie leży w jego łatwości przyjemności ani bezproblemowości

      przeciwnie
      życie jest rozwiązywaniem problemów
      inwestycja w to co czujemy że jest dobre i piękne
      walką z własnymi i cudzymi słabościami
      z zagrożeniami przyrody
      nowotworami nałogami wadami biedą kalectwem głupotą nałogiem cierpienia

    • renkaforever Re: .....co robić?? 09.05.07, 04:45
      Mysle, ze zmeczona jestes. Odpocznij troche, medytujac i staraj sie docenic
      kazda obecna chwile w twoim zyciu.Zapamietaj jaka jest dobra, przeciez masz
      cieplo, nie jestes glodna, masz dobre ubranie, inwestujesz w swoja przyszlosc,
      idac wlasnie na wyklad. Ojciec jest taki jaki jest, zaakceptuj go i jego
      opinie o tobie. Co cie to wlasciwie obchodzi? On ma swoje zycie, ty masz
      swoje.Wasze drogi sie przeplataja, wiec nalezy zachowac uprzejmosc i dobra
      wole.Zaufaj sobie. Ty sama wiesz co dla ciebie jest dobre, co ci pomaga rosnac
      wewnetrznie.To co cie oslabia, zostaw. Moze kiedys.. wrocisz, jak bedziesz
      silniejsza.Nie nalezy brac zbyt wiele na swoje barki.
      Ja wyhodowalam naprawde piekne kwiaty na zwyklym blocie, odpadkach chwastow
      ulicznych, nie bylo tam ziemi, a jednak wyrosly piekne kwiaty, bo ja
      pielegnowalam je.W zyciu czlowieka jest jest podobnie, wyrasta to, co
      pielegnujemy.Pielegnujemy wartosci rodzinne, wyrasta rodzina,silna jednoscia,
      jezeli pieniadze pielegnujemy, wyrastaja pieniadze i wszystko co z nimi
      zwiazane, jesli niepokoj, zazdrosc, agresja,nalogi dominuja w naszym zyciu, to
      tez wyhodujemy..a jesli milosc pielegnujemy, szacunek dla siebie i innych,
      dobro, to to wyhodujemy i zycie nasze nabierze blasku, stanie sie pelne sensu:)
    • alexor24 Re: .....co robić?? 09.05.07, 10:52
      Dziękuję za każdą odpowieź, Za ciepłe słowa!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka