Dodaj do ulubionych

antyspoleczna

09.05.07, 18:41
czy ktos mi moze powiedziec co mozna z tym zrobic?Nie lubie przebywac z
ludzmi ani wchodzic z nimi w zadne relacje.Jedyne osoby ktore lubie i ktore
mnie nie draznia i przy nich jestem soba to przyjaciolka i chlopak.Nie lubie
ogolnie tez wychodzic z domu.Lubie spokoj i nienawidze glosow ludzi i halasow
od nich pochodzacych.nieradze sobie zbyt w spoleczenstwie.nigdy dotad mi to
nieprzeszkadzalo ale teraz troche zaczyna bo chcialabym miec normalne
kontakty relacje z innymi.mam 26 lat.
czy jestem antyspoleczna?Da sie cos z tym zrobic?
Obserwuj wątek
    • solaris_38 Re: antyspoleczna 09.05.07, 19:00
      jeśli jesteś z tym szczęśliwa to wszystko jest ok

      jesli cię to niepokoi lub masz poczucie winy lub cokolwiek negatywnego to
      warto sie bliżej przyjrzeć temu brakowi sympatii do ludzi
    • suonce89 Re: antyspoleczna 09.05.07, 21:08
      Troche kłóci się ze sobą to co napisałaś. Nie lubisz przebywać z ludzmi,
      ani "wchodzić z nimi w relacje", a jednak masz przyjaciółkę i chłopaka. Więc
      jak to się stało? Może po prostu jesteś nieśmiała, albo nieufna w stosunku do
      nowo poznanych osób..
    • imagiro Re: antyspoleczna 09.05.07, 21:18
      nie przejmuj sie ... mnie tez w zasadzie ludzie draznia, irytuja etc ... zawsze
      jakis problem powstaje i musze brac w tym udzial ... lubie ludzkie glosy ale za
      sciana ... nie znosze tlumow, zebran, potancowek .... wole samotnosc w lesie,
      na polu, w gorach ...a nawet w restauracji ...
    • renkaforever Re: antyspoleczna ?nie sadze 10.05.07, 04:12
      Mysle, ze ktos cie w jakis sposob zranil dosc gleboko lub jakies sytuacje cie
      przerosly i boisz sie ze sie to powtorzy. Stad spokoj i kochane zaufane osoby
      bo z ich strony nie spotka cie nic zlego, wrecz sa "plastrem miodu na twoje
      rany". Badz pewna ze ludzie rania , ranili i beda ranic tylko czy ty to olejesz
      czy wezmiesz na powaznie zalezy od ciebie. Szkoda zycia , bo szybko mija i jest
      piekne. Staraj sie skorzystac tyle ile mozesz z tego zycia i kontaktow z
      innymi. Odizolowanie sie jest dobre na jakis czas ale predzej czy pozniej
      zaczniesz nowe relacje z ludzmi i wtedy staraj sie byc soba.Uprzejmosc w
      relacjach, dobra wola sa podstawa dobrej komunikacji.
      • agusja Re: antyspoleczna ?nie sadze 11.05.07, 10:23
        ech sama nie wiem czemu taka jestem ale jestem odkad pamietam.Zawsze raczej
        bylam samotnikiem.Nieprzeszkadzaloby mi to gdybym niemusiala chodzic do
        pracy.Jestem ogolnie szczera i wale prosto z mostu a w pracy wiadomo ze tak nie
        nalezy ;)To jest moj glowny problem bo skoro nie moge byc soba to poprostu
        siedze cicho przy 90% ludzi z pracy.A w zyciu prywatnym to albo sie mnie kocha
        albo nienawidzi,tylko ze wiekszosc mnie nie lubi wlasnie za bycie bezposrednia
        i dosc bezczelna.
        nie wiem co z tym zrobic
        Czy lekarz moze pomoc?
        • horpyna4 Re: antyspoleczna ?nie sadze 11.05.07, 10:30
          A dlaczego chcesz to zmieniać? Uważasz, że to choroba, skoro pytasz o lekarza?
          Zaakceptuj siebie. I zrozum, że ludzie, którzy lgnęliby do Ciebie ze względu na
          pozory, nie są wiele warci. A tak masz naturalny odsiew - przyjaciół może mało,
          ale za to prawdziwi. Za kilka, a może kilkanaście lat, zgodzisz się ze mną.
    • chmurka_szuka_sznurka Re: antyspoleczna 10.05.07, 05:08
      da się zrobić,otworzyć książkę dwa rozdziały dalej i przeczytać
    • anka.ww Re: antyspoleczna 11.05.07, 12:31
      wiesz, że weszłam dziś na to forum, żeby założyć podobny wątek. Tylko, ze ja
      akurat nie nienawidze ludzi. Lubie ich, ale w relacji 1+1.
      Nie przepadam za kurtuazyjnymi spotkaniami i rozmowami o niczym.
      Lubie to wszystko u siebie, jednak moja połówka ma większe potrzeby towarzyskie
      i tu jest problem.
      Nie potrafie sie wdzięczyć, przymilać, grać, ściemniać. Czuje, że nie mam z
      ludzmi wspólnej płaszczyzny. Trochę mnie nie obchodzą. Trochę nie wyczuwam reguł
      funkcjonowania w grupie.
      Mogłabym napisać tak: nie chcę, nie chce mi się, nie potrafię, nie jestem w
      stanie ..mieć normalnych kontaktów z grupą.

      Jest mi dobrze, kiedy jestem sama lub z kimś bliskim.
      Ale na imprezie odczuwam niemoc i wynika z tego żal.
      Więc nie chodzę na imprezy.


      • po.rzeczka Re: antyspoleczna 11.05.07, 22:41
        Mam dokładnie to samo,1+1.
      • agusja Re: antyspoleczna 12.05.07, 22:04
        heh no wlasnie mam tak samo chodzi o to 1+1 i reszte tego co napisalas
        rowniez.Tak to wejsc na forum wystarczy i juz sie widzi ze nie jest sie samemu:]
    • mskaiq Re: antyspoleczna 11.05.07, 13:30
      To co opisujesz nazywa sie agrofobia. Mozna sie tego pozbyc, w przeciwnym
      przypadku moze prowadzic do calkowitej izolacji i depresji.
      Zamykanie sie przed ludzmi jest objawem strachu, ktory pozostawiony sobie
      odbiera nam kontrole nad soba. Bardzo czesto mamy wrazenie ze zamykamy sie z
      naszego wlasnego wyboru. Przyczyna jest inna, to strach powoduje ze wycofujemy
      sie z aktywnego zycia, ze rezygnujemy z rzeczy ktore kiedys mialy sens a
      obecnie staja sie bezsensowne.
      Czesto strach odbiera nam jedna motywacje za druga i wtedy przestaje istniec
      jakikolwiek sens.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • anka.ww Re: antyspoleczna 11.05.07, 15:00
        mskaiq napisał:

        > To co opisujesz nazywa sie agrofobia. Mozna sie tego pozbyc, w przeciwnym
        > przypadku moze prowadzic do calkowitej izolacji i depresji.


        myśle, ze nazywanie tego agorafobią jest diagnozą zbyt daleko posuniętą. Autorka
        postu nie opisuje objawów fobii. pozdrawiam.


        • sankanda Re: antyspoleczna 11.05.07, 22:22
          istnieje kategoria ludzi zwanych samotnikami. wydaje mi sie ze wbrew temu , co
          samotnicy sa
        • sankanda Re: antyspoleczna 11.05.07, 22:22
          istnieje kategoria ludzi zwanych samotnikami. wydaje mi sie ze wbrew temu , co
          samotnicy sa
          • sankanda Re: antyspoleczna 11.05.07, 22:28
            sami o sobie sadza, ich postawa nie swiadzy o obojetnosci do ludzi, znudzeniu
            nimi czy bezposredniego leku przed nimi. samotnicy latwiej i szybciej niz inni
            przywiazuja sie do ludzi. stad obawa przed rozczarowaniem, utrata, zdrada, bo
            samotnik ma na ogol bardzo gleboko zakorzenione wartosci moralne.
            luz, kurcze... nie wszyscy musza byc pingwinami. sa jeszcze labedzie...;)
            • clarissa3 Re: antyspoleczna 11.05.07, 22:34
              albo łososiem w stawie pełnym ...śledzi ;-))

              Nawiązanie kontaktu z drugim osobnikiem to ciężka praca!
              • sankanda Re: antyspoleczna 11.05.07, 22:51
                a jaka praca, taka placa...;)
                • clarissa3 Re: antyspoleczna 11.05.07, 22:53
                  śledziami!
                  • sankanda Re: antyspoleczna 11.05.07, 23:05
                    i tu jest poczatek koszmaru...;)
    • mskaiq Re: antyspoleczna 12.05.07, 00:51
      Przede wszystkim agrofobia nie jest choroba, to jest stan psychologiczny
      ktorego pracujac nad soba mozna sie latwo pozbyc. Po prostu nalezy kontaktowac
      sie z ludzmi. Na poczatku kontakty sa trudne bo przeszkadza strach przed ludzmi
      albo przed tym ze nie wiemy o czym z nimi rozmawiac. Ten strach przed ludzmi
      wynika z braku umiejetnosci w komunikowaniu sie z innymi osobami. Sa to
      problemy typowo emocjonalne takie jak podejrzliwosc, strach przed smiesznoscia,
      uczucie braku wspolnych zainteresowan, itp.
      Komunikacj mozna sie nauczyc, bardzo przydaje sie ona w pracy, zapotrzebowanie
      na ludzi umiejacych i lubiacych sie komunikowac jest olbrzymie.
      Jesli chodzi o samotnosc to olbrzymia wiekszosc agrofobikow twierdzi ze sa oni
      tylko samotnikami.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • agusja Re: antyspoleczna 12.05.07, 22:06
        no tak ,ale co jesli ktos nie chce,nie ma ochoty?Jak nauczyc sie w takim razie
        komunikacji w grupie?
        • sankanda Re: antyspoleczna 12.05.07, 22:14
          oh, kurcze ! podstawowe zwroty grzecznosciowe na poczatku wystarcza. a potem ?
          a potem wystarczy miec cos do powiedzenia i sluchac tego, co mowia inni.
          oczywiscie udawanie nie ma sensu.
          • babilonkaa Re: antyspoleczna 13.05.07, 00:42
            Witam, a ja już myślałam że to tylko ja tak mam,też wolę przebywać sama,
            krępują mnie rozmowy z osobami za którymi nie przepadam lub nie mam wspólnch
            tematów. Męczę się wtedy i chyba jestem odbierana jako osoba mało sympatyczna.
            Bardzo irytują mnie takie puste rozmowy o niczym.Ale coż, nie zawsze to my
            decydujemy z kim przebywamy, najgorsze ze osoby spokojne, nie szukające
            towarzystwa na silę są odbierane jako malo sympatyczne, natomiast te wiecznie
            wdzięczące się do kazdego przecież mogą tylko udawać, pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka