ha-jo
28.05.03, 16:56
tak sobie kurcze czytam forum kobieta, i wpadla mi w oko pewna
modlitwa.musialem ja sklonowac, i wrzucic na to forum.
no wlasnie, bo dlaczego w kosciele, i w ogole... modlitwy zawsze sa takie
idealne, czyste, wylizane?mysle, ze bog musi sie skrecac z niesmakiem,
slyszac te wszystkie patetyczne slowne wypociny.ja bym sie skrecal.nie ma
jak od serca, z jajem.co o tym myslicie?
"Ojcze nasz"
Ojcze nasz, któryś jest w niebie
(I ziemi, i powietrzu
Albo też nie ma Cię wcale,)
Święć się imię Twoje
(Jakkolwiek ono brzmi,
Bo nawet co do tego
Nie jesteśmy zgodni tu, na ziemi)
Przyjdź królestwo Twoje
(Byle nie za szybko,
Bo jestem na to nieprzygotowany
I trochę za młody mimo wszystko
I tyle rzeczy do zrobienia,
No sam rozumiesz...)
Bądź wola Twoja
Jako w niebie, tak i na ziemi
(Bo naszej woli już nie starcza
Na dopełnienie zobowiązań
I godne bycie człowiekiem)
Chleba naszego powszedniego
Daj nam dzisiaj
(Nie tylko chleba, piwa też
i wódki, i kawy.
Najlepiej na koszt państwa
Albo w ogóle za darmo)
I odpuść nam nasze winy
(A w szczególności to, że się muszę kurwić
Dzień w dzień, miesiąc w miesiąc
W pracy, która pozwala przeżyć)
Jako i my odpuszczamy
(Mnóstwo rzeczy,
a)
Naszym winowajcom
(sami wymierzymy sprawiedliwość;
o to się nie kłopocz)
I nie wódź nas na pokuszenie
(Bo i tak nie starcza na płyty
I książki, i teatr, i koncerty)
Ale nas zbaw ode złego
(Samopoczucia, nienawiści,
głupoty i chamstwa)
Niech się spełni.