Dodaj do ulubionych

Przyjaźń chyba NIE ISTNIEJE

IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 30.05.03, 12:19
Bo 1. miedzy kobieta a mezczyzna zwykle konczy sie miloscia i nici z kumpla;
2. miedzy kobieta a kobieta konczy sie jak tylko w gre wchodzi jakikolwiek
facet.
Ostatnio cos mam az za wiele na to dowodow... Tak sie jakos poukladalo, ze
spotykam sie z bylym facetem mojej (bylej) przyjaciolki. Sytuacja jest i byla
jasna, ona z nim zerwala, po drodze jeszcze go zdradzajac (o czym on sie
dowiedzial, ale jej wybaczyl i wrocili do siebie ale nie na dlugo). Pozniej
jakos tak ja sie z nim zaprzyjaznilam, po czym okazalo sie, ze on chcialby
czegos wiecej niz przyjazni (patrz pkt 1), ale ja za zadne skarby nie
chcialam z nim byc ale po jakims czasie zmienilam zdanie i jestem z tego
powodu bardzo szczesliwa :). Oczywiscie jego ex, a moja przyjaciolka,
zareagowala tak, jakbym jej odbila faceta przynajmniej (a to bylo juz ladnych
pare miesiecy po tym, jak z nim zerwala). A wczoraj po imprezie u niej, na
ktora nas zaprosila, dostalam od niej taka "wiazanke" smsow, co to ja nie
jestem, ze on to "desperatos" (pisownia oryginalna ;)) ze sie biedny ze mna
meczy, bo kazdy inny to by mnie juz dawno... itp itd. A na imprezie byla mila
i sympatyczna. No coz, kto przestaje byc przyjacielem, ten nigdy nim nie
byl... Trudno sie mowi, ale dwulicowosci i obludy nienawidze. Rozumiem ja, i
wiem, ze taka reakcja jest dosc czesta w takiej sytuacji, tzn chodzi mi o
jakis gniew, zal, ale ona troche przegiela. Troche za bardzo.
Taka to wlasnie jest przyjazn ;>
Macie podobne doswiadczenia? Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • Gość: Ania Re: Przyjaźń chyba NIE ISTNIEJE IP: *.zdz.katowice.pl / 192.168.1.* 30.05.03, 13:18
      A postaw się w jej sytuacji.
      Jak ty byś się czuła
      • Gość: Ania Re: Przyjaźń chyba NIE ISTNIEJE IP: *.zdz.katowice.pl / 192.168.1.* 30.05.03, 13:20
        O przyjaźni możemy mówić dopiero wtedy gdy moja przyjaciółka nie pakuje się do
        łóżka mojemu facetowi, nawet jeżeli jest już byłym.
        Takie niepisane prawo przyjaźni
      • Gość: Isztar Re: Przyjaźń chyba NIE ISTNIEJE IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 30.05.03, 16:33
        Wiem jak bym sie czula, bo bylam w takiej sytuacji. Co prawda tamta dziewczyna
        moja przyjaciolka nie byla, ale mialam do niej mimo wszystko zal, tylko ze juz
        sie dogadalysmy i jest OK. Myslalam ze tu tez sie tak uda ale niestety...
        Pozdrowionka
    • alfika Re: Przyjaźń ISTNIEJE 30.05.03, 13:21
      Istnieje, istnieje. Tylko czasem, jak widać, napady zazdrości są nie do
      okiełznania.
      Nie martw się, trudno w takiej sytuacji, jaką opisałaś, mieć do Ciebie i
      Twojego miłego pretensje.
      To minie, oby z dobrymi wnioskami na przyszłość.
      Pozdrawiam.
      • Gość: oak Re: Przyjaźń ISTNIEJE IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.03, 15:37
        Istnieje, istnienie ale też nie oderwana od rzeczywistości tylko wniej
        osadzona.
        I najczęściej bywa tak, że przyjaźń jest wielgaśna gdy wszystko jest cacy i
        niewymaga dyskomfortu fizycznego, psychicznego i troszkę wysiłku. Nie lubi
        szczerości i dysproporcji majątkowych. Uwiera ją choroba przyjaciela i jego
        niepowodzenie, itd itp ... i wyłazi szydło z wora....

        bo naprawdę bywa tak:
        "Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w
        drobnej rzeczy jest nieuczciwy ten i w wielkiej nieuczciwy będzie”
    • cossa Re: Przyjaźń chyba NIE ISTNIEJE 30.05.03, 16:05
      a ja mysle, ze instnieje.
      tylko zbyt pochopnie nazwalas cos przyjaznia.

      masz prawo spotykac sie z bylym chlopakiem (bylej)
      przyjaciolki. w tym nie ma niczego zdroznego. przyjazn
      nie wymaga takich ofiar. to smieszne. (byla) przyjaciolka
      niczym pies ogrodnika.

      wierz dalej w przyjazn, staraj sie byc szczesliwa z
      chlopakiem i gdy pojawi sie kolejna nic przyjazni - badz
      ostrozniejsza na przyslosc zanim kogos nazwiesz przyjacielem.

      cossa
      • Gość: roxi Re: Przyjaźń chyba NIE ISTNIEJE IP: *.gt.saix.net 30.05.03, 16:39
        Z wlasnego doswiadczenia:
        "Pies najlepszym przyjacielem czlowieka"
        Na ludziach zawsze sie zawiodlam....
    • Gość: Imagine Re: Przyjaźń chyba NIE ISTNIEJE IP: *.unl.edu 02.06.03, 18:04
      Z faktu, ze zaczal padac deszcz nie wynika wcale, ze przed chwila nie swiecilo
      slonce. To po pierwsze. Po drugie, wyczuwam w Twoim poscie chec zasugerowania,
      ze cos takiego jak przyjazn ma trwac wiecznie, skoro juz sie zaczelo. Otoz nic
      nie trwa wiecznie, a w szczegolnosci przyjazn miedzy ludzmi. Po trzecie, mam
      podobnie jak Ty, watpliwosci, ale ide jeszcze dalej, twierdzac, ze przyjazn
      nie istnieje wogole. To co odczuwamy jako przyjazn, to zwyczajnie brak bolu
      podczas przebywania z kims "wybranym". Nic ponad to.
      Imagine.
      • cossa Re: Przyjaźń chyba NIE ISTNIEJE 02.06.03, 19:54
        zupelnie nic innego nie czujesz? albo boli albo nie?

        Gość portalu: Imagine napisał(a):

        To co odczuwamy jako przyjazn, to zwyczajnie brak bolu
        > podczas przebywania z kims "wybranym". Nic ponad to.
        > Imagine.
        • Gość: Imagine Re: Przyjaźń chyba NIE ISTNIEJE IP: *.unl.edu 02.06.03, 20:11
          cossa napisała:

          > zupelnie nic innego nie czujesz? albo boli albo nie?
          >
          > Gość portalu: Imagine napisał(a):
          >
          > To co odczuwamy jako przyjazn, to zwyczajnie brak bolu
          > > podczas przebywania z kims "wybranym". Nic ponad to.
          > > Imagine.
          Nie. Brak bolu odczuwam jako przyjemnosc. Wszystko inne jest tylko
          dodekorowniem tego uczucia.
          • cossa Re: Przyjaźń chyba NIE ISTNIEJE 02.06.03, 20:12
            czyli bol jest stanem wyjsciowym?

            Gość portalu: Imagine napisał(a):

            > Nie. Brak bolu odczuwam jako przyjemnosc. Wszystko
            inne jest tylko
            > dodekorowniem tego uczucia.
            • Gość: Imagine Re: Przyjaźń chyba NIE ISTNIEJE IP: *.unl.edu 02.06.03, 21:38
              cossa napisała:

              > czyli bol jest stanem wyjsciowym?
              >
              > Gość portalu: Imagine napisał(a):
              >
              > > Nie. Brak bolu odczuwam jako przyjemnosc. Wszystko
              > inne jest tylko
              > > dodekorowniem tego uczucia.
              zapytaj sie Buddy. on to nazywal cierpieniem. tak, to punkt wyjsciowy.
    • sdfsfdsf Re: Przyjaźń chyba NIE ISTNIEJE 02.06.03, 18:09
      co to za mit ze przyjazn miedzy kobieta a meszczyzna jest niemozliwa, mam
      przyjaciolki, ktore wogole mnie nie pociagaja, nie sa w moim typie i nigdy nie
      bede mial ochoty na nic wiecej niz przyjazn, sa po prostu moimi kumplami, to
      bzdura ze po pewnym czasie trzeba sie zakochac, przyjaciel kobiet
      • Gość: dawid Re: Przyjaźń chyba NIE ISTNIEJE IP: *.megam.bedzin.pl 02.06.03, 21:35
        i wcale nie musisz byc gejem:))) a tak powaznie oczywiscie ze przyjazn miedzy
        kobieta a mezczyzna istnieje. sam cos o tym wiem. mam przyjaciolke na ktorej
        zawsze moge polegac i ona na mnie. wiem o tym poniewaz byly ciezkie momenty w
        naszym zyciu i zawsze bylismy dla siebie wsparciem. wiesz jest takie madre
        przyslowie ktore mowi wszystko na temat przyjazni: "prawdziwych przyjaciol
        poznaje sie w biedzie". do chwili "prawdy" nie mozesz powiedziec ze ktos jest
        Twoim przyjacielem. ja na szczescie mam kilka osob o ktorych moge powiedziec ze
        sa moimi przyjaciolmi i jedna z tych osob jest kobieta. poza tym jezeli ktos
        przestaje byc Twoim przyjacielem to znaczy ze nigdy nim nie byl. ze pomyliles
        sie w ocenie tej osoby, a dokladnie tego co Was laczy. pozdrawiam.
      • Gość: Isztar Re: Przyjaźń chyba NIE ISTNIEJE IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 02.06.03, 22:40
        Ja tez mam przyjaciela, bardzo go sobie cenie i juz nie raz przekonalismy sie,
        jak jestesmy sobie potrzebni. Ale nie zmienia to faktu, ze poza nim pozostale
        przyjaznie konczyly sie "zakochaniem" ktorejs ze stron ;)
    • irra Re: Przyjaźń chyba NIE ISTNIEJE 02.06.03, 21:50
      trudno nazywac przyjaciolka panne ktora migdali sie
      z moim facetem nawet jesli to juz byly facet.Przyjazn ma
      swoje prawa i reguly a te nie pozwalaja na gorace
      uczucie do kogos z kim bylam blisko i kto mnie zranil
      chocby z mojej winy nastapilo rozstanie.
      Spodziewam sie ze moja przyjaciolka stanie przy mnie
      kiedy bedzie mi zle bez wzgledu na to kto spowodowal
      rozpad zwiazku w ktorym trwalam.Twoj postepek to
      zwyczajna zdrada.
      • sdfsfdsf Re: Przyjaźń chyba NIE ISTNIEJE 02.06.03, 21:57
        milosc jest silniejsza od przyjazni, prawdziwy przyjaciel nie kieruje sie w
        przyjazni bzdurymi regulami, zrozumienie i akceptacja irra, a nie egoizm
        • irra Re: Przyjaźń chyba NIE ISTNIEJE 02.06.03, 22:07
          sdfsfdsf napisał:

          > milosc jest silniejsza od przyjazni, prawdziwy
          przyjaciel nie kieruje sie w
          > przyjazni bzdurymi regulami, zrozumienie i akceptacja
          irra, a nie egoizm

          W pelni zgadzam się z Toba sdfsfdsf co do stwierdzenia
          ze milosc silniejsza jest od przyjazni, nie widze jednak
          zrozumienia i akceptacji u Isztar w stosunku do
          przyjaciolki.Idac dalej tokiem Twego rozumowania zgadzam
          sie co do sily milosci nie nalezy jednak zarzucac
          przyjaciolce braku przyjazni kiedy jest sie
          z jej bylym partnerem, trzeba zaakceptowac jej bol
          po stracie dwoch bliskich osob i zrozumiec jego zrodlo.
          Isztar szuka akceptacji dla swojego postepowania
          poniewaz wie ze zdradzila i zawiodla.
          • Gość: Isztar Re: Przyjaźń chyba NIE ISTNIEJE IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 02.06.03, 22:36
            Nie szukam usprawiedliwienia. Rozumiem, co ona czuje, bo jak juz wspomnialam,
            sama bylam w podobnej sytuacji. I nie wydaje mi sie zebym kogos zawiodla a tym
            bardziej zdradzila, bo nad niektorymi uczuciami po prostu nie da rady
            zapanowac. Przyjaznilam sie z nim i w pewnym momencie przerodzilo sie to w cos
            wiecej. Potrafisz powiedziec "nie" kiedy w Twoim sercu rodzi sie uczucie?Ja nie
            potrafie. Rozumiem tez gniew jego bylej, ale my ze soba juz jestesmy od
            jakiegos czasu, rozmawialam z nia, powiedziala, ze rozumie, ze bedzie ok...
            jasne ze wszystko sie moze przez to zmienic, ale wydaje mi sie ze ona akurat
            przesadzila z dosadnoscia. Chociaz akceptuje to, ze moze wiecej nie miec ochoty
            sie ze mna przyjaznic.

            irra napisała:

            > sdfsfdsf napisał:
            >
            > > milosc jest silniejsza od przyjazni, prawdziwy
            > przyjaciel nie kieruje sie w
            > > przyjazni bzdurymi regulami, zrozumienie i akceptacja
            > irra, a nie egoizm
            >
            > W pelni zgadzam się z Toba sdfsfdsf co do stwierdzenia
            > ze milosc silniejsza jest od przyjazni, nie widze jednak
            > zrozumienia i akceptacji u Isztar w stosunku do
            > przyjaciolki.Idac dalej tokiem Twego rozumowania zgadzam
            > sie co do sily milosci nie nalezy jednak zarzucac
            > przyjaciolce braku przyjazni kiedy jest sie
            > z jej bylym partnerem, trzeba zaakceptowac jej bol
            > po stracie dwoch bliskich osob i zrozumiec jego zrodlo.
            > Isztar szuka akceptacji dla swojego postepowania
            > poniewaz wie ze zdradzila i zawiodla.
      • cossa Re: Przyjaźń chyba NIE ISTNIEJE 02.06.03, 22:04
        a uczucia tak latwo mozna zaprogramowac?
        i co wiecej - one wiedza w kim nie moga sie ulokowac?

        a byla przyjaciolka
        byly facet

        wtedy tez nie mozna?

        chetnie poczytam kodeks przyjazni
        cossa
        • irra Re: Przyjaźń chyba NIE ISTNIEJE 02.06.03, 22:15
          cossa napisała:

          > a uczucia tak latwo mozna zaprogramowac?
          > i co wiecej - one wiedza w kim nie moga sie ulokowac?
          >
          > a byla przyjaciolka
          > byly facet
          >
          > wtedy tez nie mozna?
          >
          > chetnie poczytam kodeks przyjazni
          > cossa

          To indywidualny dokument cosso, nosimy go w sercu
          i umyslach.Moj zaprezentowalam powyzej w punkcie dot
          bylych facetow przyjaciolki.byc moze zrobilabym to samo
          co Isztar lecz nie szukalabym usprawiedliwienia dla
          siebie i nie oskarzalabym przyjaciolki o brak empatii
          czy zwyklego zrozumienia.
          • cossa Re: Przyjaźń chyba NIE ISTNIEJE 02.06.03, 22:23
            a jesli irro wolno spytac to skad taki poglad?
            przemyslenia, z pokolenia na pokolenie, jakas ksiazka?

            irra napisała:

            > To indywidualny dokument cosso, nosimy go w sercu
            > i umyslach.Moj zaprezentowalam powyzej w punkcie dot
            > bylych facetow przyjaciolki.byc moze zrobilabym to samo
            > co Isztar lecz nie szukalabym usprawiedliwienia dla
            > siebie i nie oskarzalabym przyjaciolki o brak empatii
            > czy zwyklego zrozumienia.
            • irra Re: Przyjaźń chyba NIE ISTNIEJE 02.06.03, 22:30
              cossa napisała:

              > a jesli irro wolno spytac to skad taki poglad?
              > przemyslenia, z pokolenia na pokolenie, jakas ksiazka?

              a jesli mnie wolno spytać to skad ta ironia?Kierujesz
              sie w zyciu zasadami ktore wyczytasz w ksiazkach
              tudziez brukowcach?
              Przyjazn kieruje sie zasadami ustalanymi najczesciej bez
              uzycia slow na potrzebe tej wlasnie bo kazda jest inna
              podobnie jak milosc
              Mowiac dokument uzylam przenosni.
              • cossa Re: Przyjaźń chyba NIE ISTNIEJE 02.06.03, 22:38
                to nie ironia.
                ale widze, ze juz czytam brukowce.
                to nie tak

                pytam, bo sama przeszlam przez wiele przyjazni,
                przyjazniolek, przyjazniaczkow. dowiedzialam sie, ze tu
                nie ma praw, sztywnych regul. jedna jest najwazniejsza
                rzecz - szacunek drugiej osoby i akceptacja tego, ze moze
                byc szczesliwy bez nas.

                irra napisała:

                > a jesli mnie wolno spytać to skad ta ironia?Kierujesz
                > sie w zyciu zasadami ktore wyczytasz w ksiazkach
                > tudziez brukowcach?
                > Przyjazn kieruje sie zasadami ustalanymi najczesciej bez
                > uzycia slow na potrzebe tej wlasnie bo kazda jest inna
                > podobnie jak milosc
                > Mowiac dokument uzylam przenosni.
      • Gość: Isztar Re: Przyjaźń chyba NIE ISTNIEJE IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 02.06.03, 22:47
        irra napisała:

        Przyjazn ma
        > swoje prawa i reguly a te nie pozwalaja na gorace
        > uczucie do kogos z kim bylam blisko i kto mnie zranil
        > chocby z mojej winy nastapilo rozstanie.

        Pomijajac cala reszte - to ona zranila jego i to gleboko, nie raz. A on
        wybaczal. Zerwala rowniez ona.

        Twoj postepek to
        > zwyczajna zdrada.

        Jak juz wspomnialam, nie potrafie nad pewnymi uczuciami zapanowac. Nad gniewem,
        nadmierna radoscia... tak. Ale nie nad miloscia. I zeby nie bylo rozwodzenia
        sie nad tym, od kiedy mozemy mowic o milosci, to od razu moze dodam, ze
        oczywiscie chodzi mi o to uczucie ktore sie nagle rodzi miedzy dwoma osobami.
        Zaraz zdrada... Dla mnie zdrada to cos zrobionego z premedytacja przeciw komus,
        a tu... Inaczej to widze, irra. Choc pewnie nie jestem obiektywna.
        • irra Re: Przyjaźń chyba NIE ISTNIEJE 02.06.03, 23:04
          Gość portalu: Isztar napisał(a):

          > irra napisała:

          > Pomijajac cala reszte - to ona zranila jego i to
          gleboko, nie raz. A on
          > wybaczal. Zerwala rowniez ona.

          Tego co nastapilo miedzy nimi nie mozesz oceniac wlasnie
          Ty.W tym miejscu dokonujesz wyboru miedzy nia i nim.
          czy jest miejsce w przyjazni na taki wybor?
          >
          > Twoj postepek to
          > > zwyczajna zdrada.
          >
          > Jak juz wspomnialam, nie potrafie nad pewnymi
          uczuciami zapanowac. Nad gniewem,
          >
          > nadmierna radoscia... tak. Ale nie nad miloscia. I
          zeby nie bylo rozwodzenia
          > sie nad tym, od kiedy mozemy mowic o milosci, to od
          razu moze dodam, ze
          > oczywiscie chodzi mi o to uczucie ktore sie nagle
          rodzi miedzy dwoma osobami.
          > Zaraz zdrada... Dla mnie zdrada to cos zrobionego z
          premedytacja przeciw komus,
          >
          > a tu... Inaczej to widze, irra. Choc pewnie nie jestem
          obiektywna.

          Pewnie nie jestes ale masz prawo do subiektywnej
          oceny.Rozumiem Twoje rozterki lecz nie akceptuje ich
          pochodzenia
          W moich przyjazniach sa nie do przyjecia to sa jednak
          zupelnie inne przyjaznie i rzadza sie prawami ustalonymi
          osobno dla kazdego zwiazku tak aby postepowanie kazdej z
          nas bylo zgodne z oczekiwaniem przyjaciolki jesli ty
          czujesz ze nie zdradzasz i nie ranisz to wszystko jest OK
          Zycze ci spokoju i szczescia do ktorego kazdy z nas ma
          prawo w ksztalcie takim jaki sobie wymarzyl.
          Powodzenia i trzymaj sie.
          • jmx Re: Przyjaźń chyba NIE ISTNIEJE 04.06.03, 01:07
            irra napisała:

            > Tego co nastapilo miedzy nimi nie mozesz oceniac wlasnie
            > Ty.W tym miejscu dokonujesz wyboru miedzy nia i nim.
            > czy jest miejsce w przyjazni na taki wybor?

            Nie, nie ma. Prawdziwy przyjaciel nie żąda wyboru: ja albo ukochany
            mężczyzna/ukochana kobieta.

            Nie wierzę, że jeśli "przyjażń się skończyła to nigdy nie była przyjażnią" -
            ludzie się zmieniają, ich potrzeby i oczekiwania względem drugiego czlowieka
            również. Albo to jest do zaakceptowania przez obie strony albo nie, ale nie
            powinno się deprecjonować tego co było.
    • Gość: Isztar Re: Przyjaźń chyba NIE ISTNIEJE IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 03.06.03, 11:24
      Kiedy emocje juz troche opadly po tym co mi napisala [btw od tego czasu sie nie
      odezwala a przez chwile liczylam na to ze tylko przesadzila z alkoholem. hmmm
      moze nie pamieta? ;)], pare slow "na chlodno" ;)
      Wiec oczywiscie przyznaje racje wszystkim tym, ktorzy oburzyli sie, ze przeciez
      przyjazn istnieje - oczywiscie ze tak. I to nawet z mezczyznami a moze nawet
      przede wszystkim. Mieli racje rowniez ci, ktorzy stwierdzili, ze za szybko
      nazwalam kogos przyjacielem. Fakt. Patrzac na to teraz i porownujac, to nie
      byla taka PRAWDZIWA przyjazn. No, nie byla. Nie wiem dlaczego tak to nazywalam,
      chyba po prostu dzis tego slowa sie naduzywa, podobnie jak "milosci". Ona nie
      miala zbyt wielu blizszych znajomych, moze dlatego mnie traktowala jak
      przyjaciolke choc chyba do konca nia nie bylam. Zreszta ona tez nie byla ale
      nie ma w tym zadnych pretensji, tylko stwierdzenie faktu.
      Mysle sobie, ze gdyby to byla naprawde przyjazn, to inaczej by sie to ulozylo.
      I dlatego nie zaluje. I nie uwazam, ze zdradzilam. Mysle o mojej drugiej a
      wlasciwie jedynej ;) przjaciolce (ta juz na serio, wyprobowana i sprawdzona, od
      dawna dawna, jeszcze z podstawowki:) ) i wiem, ze w takiej sytuacji byloby
      zdecydowanie inaczej, na pewno nie tak.
      No i jeszcze raz chcialam podkreslic, ze rozumiem jej zal i o to nie mam
      pretensji, tylko o to, co powiedziala (scisle biorac, napisala).
      Dzieki za wszystkie posty, piszcie jeszcze! :) Buziaki
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka