kamfora 05.06.03, 23:10 Kiedy czujecie? Co bylibyście w stanie poświęcić (i czy), byleby poczuć jeszcze raz? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Imagine Re: dreszczyk emocji... IP: *.unl.edu 05.06.03, 23:16 kamfora napisała: > Kiedy czujecie? tylko wtedy jak widze wpis Malwiny bezposrednio za moim. Odpowiedz Link Zgłoś
tea_time Re: dreszczyk emocji... 05.06.03, 23:42 Szkoda, ze pytasz tylko o d(r)eszczyk..:) Taki d(r)eszcz to jest dopiero cos!:) Tea Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ryba Re: dreszczyk emocji... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 06.06.03, 00:33 kamfora napisała: > Kiedy czujecie? > Co bylibyście w stanie poświęcić (i czy), byleby poczuć > jeszcze raz? > > jak tesciowa rozbija sie w swoim samochodzie. Jak przezyje, dam jej swoj... ryb Odpowiedz Link Zgłoś
qw5 Re: dreszczyk emocji... 06.06.03, 12:09 Ja sporo, ale nie pytaj ile, bo wyląduję w nocy pod mostem, za takie deklaracje:-) Odpowiedz Link Zgłoś
re_ne Re: dreszczyk emocji... 06.06.03, 12:35 Oj, dobrze znajomy jest mi ten dreszczyk :)) Ilekroc przekraczam granice, ...i podchodzi celnik... :))) Odpowiedz Link Zgłoś
otryt Re: dreszczyk emocji... 06.06.03, 13:26 Przed laty gdy na lekcji matematyki nauczyciel wodził palcem po nazwiskach w dzienniku, aby wybrać osobę do odpowiedzi... Panował tak wielki terror, że nawet jeśli ktoś umiał to kompletnie głupiał. Na jednej lekcji 80% klasy potrafilo dostać dwóję. Każda następna osoba odpowiadała coraz krócej, bo pytanie przechodziło na kolejną osobę, gdy poprzednia odpowiedziala błędnie... Odpowiedz Link Zgłoś
qw5 Re: dreszczyk emocji... 06.06.03, 18:07 otryt napisał: > Przed laty gdy na lekcji matematyki nauczyciel wodził palcem po nazwiskach w > dzienniku, aby wybrać osobę do odpowiedzi... > Panował tak wielki terror, że nawet jeśli ktoś umiał to kompletnie głupiał. Na > jednej lekcji 80% klasy potrafilo dostać dwóję. > Każda następna osoba odpowiadała coraz krócej, bo pytanie przechodziło na > kolejną osobę, gdy poprzednia odpowiedziala błędnie... :-) U mnie też tak było w podstawówce na matematyce, padały określenia, że mamy "wyjałowione móżdżki", ale najdziwniej było kiedy podczas jednej z takich sesji mocno zirytowana pani, kiedy już przepytała wszystkich- najpierw najlepszych- nie znali wyniku, potem leciała już z pałkami po kolei po liście z dziennika, aż doszła do ostatniej osoby, takiego niedużego spokojnego chłopca, zupełnego przeciętniaka, i zadała mu klasyczne pytanie - Xiński wynik ? a on wtedy ku zdumieniu wszystkich wyszeptał: zero. a ona wtedy zawahała się, cofnęła długopis nie wpisała pałki, tylko powiedziała: idż napisz to zero na tablicy, DEBILU !" Odpowiedz Link Zgłoś
komandos57 [...] 06.06.03, 18:20 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
truce Re: dreszczyk emocji... 06.06.03, 20:40 mmmmmammmmmm dreszczyk emmmocji jak czytam Walniętego Walonkiem :))) i czuję sie hmmmmmm wyróżniona! ha!;))) Odpowiedz Link Zgłoś
truce Re: dreszczyk emocji... 06.06.03, 13:45 kamfora napisała: > Kiedy czujecie? > Co bylibyście w stanie poświęcić (i czy), byleby poczuć > jeszcze raz? *** parę lat temu, po dosyć dużych przejsciach osobistych, nie czułam zbytnio że żyję, nic nie pozwalało mi o tychze przejsciach zapomnieć. Zdecydowalam sie wtedy na paralotnie, nie zdając sobie sprawy z tego, co robię. Byłam takim "misiem Kamikaze' ;) Odkryłam piękno i tą ciszę niezwykłą jaka panuje w przestworzach - i to działało kojąco na moje zszargane nerwy. Dopiero rok pozniej, gdy po raz drugi wybralam sie na kurs,a psyche odżyła, poczułam 'strzał' adrenalinki przy starcie i wzbijaniu się w powietrze. Ile bym dała za to uczucie? wtedy, za pierwszym razem, nie było takiej opcji w cenniku :) Odpowiedz Link Zgłoś
alfika Re: dreszczyk emocji... 06.06.03, 13:51 Ostatnio przy wzbijaniu się samolotu w powietrze! Warunkiem jest obecność w środku. Tym bardziej, że to nie jest normalne, że tyle żelastwa potrafi się unieść :))) Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_1 Re: dreszczyk emocji... 06.06.03, 14:20 Zawsze wtedy, gdy ktos idzie za mna tym samym krokiem, takim samym tempem i w odległości mniejszej niz 3 m. I to jest nieodłącznie związane ze strachem, to moja trauma. Jeśli chodzi o spotkania z Matką Naturą, to wtedy gdy wkraczam na jej dziewiczy teren, albo jestem o krok od zrealizowania jakiegos planu podrózniczego, wycieczkowego. W Tatrach jest taki szlak prowadzący od schroniska Murowaniec na Przełęcz Krzyżne. Omija się Wołoszyny, a tam są gawry niedżwiadków. Z rana gdy nie nie ma jeszcze dużo ludzi w terenie słychać ich odgłosy. W takich momentach dresz przechodzi przez skórę i w jednej sekundzie instynkt samozachowawczy podrzuca rozwiazania, zbiegac w dół, wleźć na drzewo, czy udawać mumię. Znajomy opowiadał, że w Bieszczadach miał spotkanie z niedżwiadkiem, był tak zmęczony, że nie miał siły by się spokojnie oddalić, wyciagnął gitarę i zaczął grać :-) A misiek słuchał :-) Rozstali się pokojowo. Nagle zmieniająca się pogoda gdy jest się na wysokości ponad 2000 m n.p.m. tez wyzwala gęsią skórkę. Zwłaszcza jak teren jest "pioruno lubny". Reasumując, dreszczyk wynikający z konfrontacji z ludźmi odbieram raczej negatywnie, ze strony przyrody - jak najbardziej pozytywnie. Odpowiedz Link Zgłoś
re_ne do Joanny_1 06.06.03, 14:59 Joanno, bardzo fajne jest to co napisalas :) A jesli wiesz nawet gdzie mozna spotkac miedzwiadka, to wyglada na to, ze bardzo dobrze znasz gory. Tez bardzo je lubie, chociaz jakos do tej pory preferowalem tylko morze. Tam nie trzeba sie wspinac i chodzi sie stale po rownym, mozna podziwiac horyzont, przeleciec sie wodolotem, czuje sie ta przestrzen, ktora kojarzy mi sie z wolnoscia, i czyni mnie bardzo szczesliwym. Jednak od pewnego czasu odkad zobaczylem Montblanc, marza mi sie gory, moze nie tak wielkie jak Alpy, ale wlasnie Tatry. Problem tylko w tym, ze latwo gubie sie w terenie, wiec potrzebny mi jest przewodnik. Czy jesli kiedys wybieralabys sie w Tatry z jakas ekipa, moglbym dolaczyc? Obiecuje dotrzymywac kroku w innym tempie, i zachowywac odleglosc wiekszy niz te 3 metry :))) A co by ulagodzic niedzwiadka, zabiore beczulke miodu. Mowie to calkiem serio. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_1 no to teraz do Re_ne 07.06.03, 11:50 Nooo Panie Re_ne! U mnie w zespole grasuje dyscyplina i to nie byle jaka. Nie jest lekko na takich wyprawach. Żadnych luksusowych hoteli, czasem i bez showera się trzeba obyć, w schronisku np. Pięciu Stawów Polskich ciepłej wody nie uświadczysz, padający deszcz nie upoważnia do marudzenia i gnuśnych ruchów. Ha i nie wiem jak tam u szanownego Re_ne z możliwościami kondycyjno wytrzymałościowymi? Bo granicy w Tatrach nie się nie przekracza w Jaworzynie, o nienie, tylko na Rysach, z plecaczkiem a jakże. Średni czas do przejścia w górach na takich eskapadach to 10, 12 godzin z domkiem na plecach. I to nie dolinkami, żeby wzrok zadzierać do kozic na halach, tylko najczęściej czerwonymi szlakami, szczytami. Na szczyty to nie wyciągiem rzecz jasna, na Kasprowy bileciki odstępujemy emerytom, niech spoczną. My w traperkach poprawiamy sznurówki i w górę! A co do niedżwiadka, to obawiam się, że on współczesny woli chyba hamburgera o zgrozo, niż jagódki w lesie podgryzać :( Odpowiedz Link Zgłoś
komandos57 [...] 06.06.03, 17:28 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś