Dodaj do ulubionych

Umieram bez CIEBIE

05.06.07, 13:08
Jestem bez Ciebie już kilka dni.
Mam rodzinę, bliskich. Powinnam sobie poradzic.
Ale ja nie mogę.
Nie potrafię bez Ciebie życ Kochanie.
Moje mysli są tylko przy Tobie,
wspominam każdą naszą współną chwilę.
Jeżdżę w miejsca w których bywalismy razem,
i myślę....
A Ciebie wciaż nie ma.
Cierpię, chce mi sie krzyczec...
Ale to i tak mnie pomaga,
jesteś tylko Ty....
Zostawiłam Cie, bo myslałam, ze tak będzie lepiej,
ale nie jest.
Nie mogę wytrzymac bez Ciebie.
Nie dam rady,
Nie mogę tak życ...
Życie bez Ciebie nie ma już dla mnie sensu.
Obserwuj wątek
    • wiu Re: Umieram bez CIEBIE 05.06.07, 13:25
      ...hm, ale jakie miałas motywy?
    • taisy Re: Umieram bez CIEBIE 05.06.07, 13:40
      Wyslij ten piekny text JEMU.Mnie wzruszyl.
      • cierpiaca1 Re: Umieram bez CIEBIE 05.06.07, 14:05
        Motywy...
        Kierowałam się jego dobrem.
        Nie chciałam go skrzywdzic.
        Mam dziecko i jakąs swoja przeszłosc.
        Myslałam, ze tak będzie lepiej i dla mnie i dla niego.
        Ale pomyliłam się tak bardzo, ze nie wiem co zrobic.
        Nie umiem bez niego życ.
        • cierpiaca1 Re: Umieram bez CIEBIE 05.06.07, 14:07
          Nie sądziłam, że mozna kogos tak bardzo pokochac.
          Nie sądziłam, ze nie można bez kogoś życ, oddychac
          Nie miałam o tym pojęcia...
        • natasza39 Re: Umieram bez CIEBIE 06.06.07, 01:17
          cierpiaca1 napisała:

          > Motywy...
          > Kierowałam się jego dobrem.
          > Nie chciałam go skrzywdzic.
          > Mam dziecko i jakąs swoja przeszłosc.


          Gdyby przeszłość kochanków samym jej istnieniem krzywdziłaby ludzi, to byliby
          sami nieszczęśliwcy na tym świecie.
          Bo nie ma ludzi bez przeszłości i każdy ma coś takiego w swej przeszłości czego
          sie bardzo wstydzi.
          Największym świństwem jest opuścić kogoś, kogo się kocha "dla tzw. dobra".
          Skąd wiesz co byłoby dla niego lepsze? Zycie z twoja przeszłością, dzieckiem i
          tobą czy tez zycie bez ciebie?
          Dlaczego nie pozwoliłaś mu wybrać?
          Myslę, ze przestraszyłaś się swoich uczuć raczej.
          Musiał cię ktoś kiedyś bardzo zranić.
      • cierpiaca1 Re: Umieram bez CIEBIE 05.06.07, 14:10
        taisy napisała:

        > Wyslij ten piekny text JEMU.Mnie wzruszyl.


        Nie moge tego zrobic,
        swoim odejsciem skrzywdziłam go tak bardzo,
        że już nawet nie odpowiada na moje wiadomosci.
        Mysle, ze samo to przeczyta i bedzie wiedział, ze to ja
        • incogn Re: Umieram bez CIEBIE 05.06.07, 21:58
          Jezeli nie ma przeszkod dla Waszej milosci obiektywnych, to odszukaj go, stan twarza w twarz i
          dowiedz sie na czym stoisz. Ale za bardzo nie upokarzaj sie przed nim, bo to nie wzbudza
          pozytywnych uczuc w mezczyznie... nadmiernie okazywane oddanie....

          Na chlodno powiedz dlaczego tak postapilas, nie czuj sie winna, mialas swoje racje... Dowiedz sie, czy
          on tez Cie kocha, czy chce byc z Toba, czy dlatego odcial sie od Ciebie, bo jest zraniony, czy dlatego,
          ze poczul niechec. Musisz to sprawdzic.... Abys wiedzial z jakiego powodu cierpisz, a moze tez
          przestaniesz dzieki temu cierpiec...
          • ewa.z1 Re: Umieram bez CIEBIE 05.06.07, 22:04
            Jasne!
            Bardzo słuszną radę dostałaś!
            • cierpiaca1 Re: Umieram bez CIEBIE 05.06.07, 22:40
              Wiem, ze strasznie mu na mnie zależało.
              Czułam to, zwyczajnie wiedziałam, ze on bardzo chce byc ze mną.

              Napisałam mu dzis, ze nie mogę bez niego zyc,
              moje myśli były takie bezsensowne,
              myslałam, ze tak będzie lepiej.
              Tak BARDZO sie pomyliłam.

              Odpisał, ze jest mu tak źle, że nie jest lepiej,
              ale skoro tego chciałam to tak robi.

              Dziś znów pojechałam tam gdzie bywalismy razem...
              Jest tak samo,
              to samo miejsce,
              ten sam obraz...
              Ale bez niego, a ja juz nie mogę.
              Mam dziecko dla któregopowinnam byc,
              powinnam dac całą siebie, ale nie umiem.
              Zgasłam i nie umiem zaswiecic od nowa.
              To tak strasznie boli..

              I znów wracam tu, na forum i do domu w którym nie dostane smsa na dobranoc
              ani buziek na dzień dobry...
              • taisy Re: Cierpiaca a co ty jemu takiego 05.06.07, 23:05
                wlasciwie zrobilas? Co? Okradlas, zdradzialas, podpalilas,oko mu podbilas,
                rozbilas jego ukochany samochod, oplulas mame i jego ojca oblalas
                wrzatkiem..tepe tepe..10000 innych spraw z zycia wzietych.Jak rozumiem ty sie z
                nim rozstalas. Ty bylas ta pierwsza ktora to zrobila, a on teraz nie chce cie
                przyjac z powrotem.
                No bo tak to robi, wiesz kto.Nie przeklinam po 22.00 szkodzi na sen.

                Sluchaj wez sie w garsc jak ona taki to niech spada. Unies sie duma. Ludzi jest
                duzo na swiecie, jutro spotkasz kogos fajniejeszego, bo takie jest zycie.

                Glowa do gory!
                • incogn Re: Cierpiaca a co ty jemu takiego 05.06.07, 23:28
                  Przestan chodzic w miejsca, w ktorych razem byliscie, przestan delektowac sie wlasnym nieszczesciem,
                  zajmij sie rzeczywistoscia... zrob cos konstruktywnego...
              • lsilanow Re: Umieram bez CIEBIE 06.06.07, 00:16
                SMS'a na dobranoc? ;)
                Buziek brak na dzien dobry? ;)
                Przyszedł mi do głowy "Kolejny Diaboliczny Plan"... ;) A czemu nie? ;)
                Pozdrawiam serdecznie :) I trzymanko się :)
                • cierpiaca1 Re: Umieram bez CIEBIE 06.06.07, 12:40

                  Przyszedł mi do głowy "Kolejny Diaboliczny Plan"... ;) A czemu nie? ;)

                  Liczę, ze jemu też przyjdzie teaki " DIABOLICZNY PLAN " ;)

                  ;) ;)
    • cierpiaca1 Re: Umieram bez CIEBIE 12.06.07, 20:55
      Co zrobic, żeby zapomniec?
      Żeby nie cierpiec, z dnia na dzień jest coraz gorzej,
      myślałam, ze bedzie lepiej..

      Tylko ból...
      Kocham Cię Skarbie i nie mogę bez Ciebie zyc...
    • narko_manka Re: Umieram bez CIEBIE 12.06.07, 20:56
      Czujesz, ze konczy Ci sie cierpienie za miliony?:))
    • news21 Re: przejdzie Ci 12.06.07, 22:24
      • cierpiaca1 Re: przejdzie Ci 12.06.07, 22:38
        Mam wrażenie, że nigdy...

        Nie chce, żeby przechodziło,
        chce zeby wróciło .
    • cierpiaca1 Re: Umieram bez CIEBIE 19.07.07, 15:57
      I miało być lepiej, a jest tylko gorzej.
      Słonko moje tak bardzo mi CIEBIE brak..

      Ciebie brak, Ciebie wciąż brak ;((
      • shangri.la Re: Czy to ci pomaga? n/t 19.07.07, 15:58

        • shangri.la Re: Czy to ci pomaga? n/t 19.07.07, 17:15
          Dlaczego piszesz te posty? Czy sądzisz , że on to czyta? A jeśli nawet
          tak....czy to w jakikolwiek sposób Ci pomaga? Rozładowujesz emocje czy uwalniasz
          się od poczucia winy?
          Dlaczego nie piszesz do niego na priv?
          Przepraszam za swoją dociekliwość, ale to dla mnie ważne.
          Trzymaj się:)
          • blachisblack Re: Czy to ci pomaga? n/t 19.07.07, 21:53
            a dlaczego ty nie pisałaś do niego na priv?
            • shangri.la Re: Czy to ci pomaga? n/t 19.07.07, 22:16
              pisałam.............
              • blachisblack [...] 19.07.07, 22:19
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • cierpiaca1 Re: Czy to ci pomaga? n/t 20.07.07, 12:52
            Dlaczego piszesz te posty? Czy sądzisz , że on to czyta? A jeśli nawet
            tak....czy to w jakikolwiek sposób Ci pomaga?

            Pomaga mi pisanie tutaj.
            Czasem człowiek potrzebuje wygadać sie przed kimś, kto nic o nim nie wiem.
            Poza tym forum jest od tego, żeby na nim pisać.
            A jesli chodzi o to, czy on to czyta, to raczej nie i wcale nie robię tego
            licząc na to, ze On to robi ;)
            Pozdrawiam ;)
            • shangri.la Re: Dzięki za odp:) 20.07.07, 12:54
              Cierpienie ma wiele twarzy, tak jak i miłość.....
              Trzymaj się dzielnie, jestem z Tobą:)
              • cierpiaca1 Re: Dzięki za odp:) 20.07.07, 13:00
                Dzięki serdeczne ;)
          • cierpiaca1 Re: Czy to ci pomaga? n/t 20.07.07, 12:54

            Dlaczego nie piszesz do niego na priv?

            Chyba dlatego, ze nie masz już odwagi.
            Moze dlatego, ze już brakuje mi sił do tej walki.

            Sama nie wiem.
            • shangri.la Re: Jakiej walki? 20.07.07, 12:56
              Z Twoich postów wynika , że to tęsknota a nie walka(!)
              • cierpiaca1 Re: Jakiej walki? 20.07.07, 13:02
                Cierpienie owszem.
                Ale była też walka, zeby wrócić do tego co sama zniszczyłam.
                Niestety walka na nic sie zdała i pozostało cierpienie..
                I wspomnienia...

                Pozdrawiam ;)
                • shangri.la Re: Jakiej walki? 20.07.07, 13:05
                  Wybrałaś więc podjęłaś świadomą decyzję....nie żałuj jej teraz, bo to
                  niekonsekwencja.
                  Ciesz się miłością, jaką nosisz w sercu. Tego nikt i nic nie jest w stanie Ci
                  odebrać!

                  P.S. Zaraz Ci coś skopiuję.
    • asidoo Re: Umieram bez CIEBIE 19.07.07, 17:02
      O matko! To cię cierpienie uwzniośliło. Ale na facetów lepiej dzieła seks niż
      wierszyki.
      • cierpiaca1 Re: Umieram bez CIEBIE 20.07.07, 13:04
        O matko! To cię cierpienie uwzniośliło. Ale na facetów lepiej dzieła seks niż
        wierszyki.


        Myslę sobie, ze nie można brać wszystkich jedną miarą ;)

        Każdy jest inny ;)
    • synvilla Re: Pieknie. 19.07.07, 18:28
      Piekna jest twoja milosc.Taka duchowa?
      Nie zgadzam, sie ze na facetow dziala tylko seks.Nie.
      Czasami pieknie jest kochac tak nostalgicznie w sobie:=))
      Moze nie zatrzymuj tego uczucia, ale tak jak robisz pisz o tym na forum, tym,
      czy innym.
      Czasami dwoje, a czasami jedno kocha tak bardzo to drugie i nie moze z kim
      stym byc. Swiat, jak piekny gobelin utkany jest takimi ludzmi.Powoli,
      powoli...moze kiedys wyjdziesz z tego ...a moze on wroci, czego ci zycze.:=))))
    • brak.polskich.liter Re: Umieram bez CIEBIE 19.07.07, 20:24
      IMO jezdzenie tuz po rozstaniu w miejsca, w ktorych bywalo sie razem, to szczyt
      masochizmu.
      Czasem ludzie sie rozstaja i to boli jak cholera, ale bol po jakims czasie z
      reguly przechodzi. Kazde uczucie mija, jesli nie dac mu pozywki, a romantyczne
      zwlaszcza.
      • tengoku77 Re: Umieram bez CIEBIE 04.09.07, 19:20
        brak.polskich.liter napisała:

        > Kazde uczucie mija, jesli nie dac mu pozywki, a romantyczne
        > zwlaszcza.

        Nie mogę się z tym stwierdzeniem zgodzić.. A może jest jakiś
        konkretny czas, PO KTÓRYM mija?
        • shangri.la Re: Czas......:) 04.09.07, 19:23
          pl.youtube.com/watch?v=dKwApaN1k6g&NR=1
          • tengoku77 inne wyjście.. 04.09.07, 20:02
            .. ktoś inny, dzieki komu się zapomni.. ;):)
            teoretycznie..
            • shangri.la Re: inne wyjście.. 04.09.07, 20:17
              tengoku77 napisała:

              > .. ktoś inny, dzieki komu się zapomni.. ;):)
              > teoretycznie..

              Życzę powodzenia:)
              • tengoku77 Re: inne wyjście.. 04.09.07, 21:01
                shangri.la napisała:

                > Życzę powodzenia:)

                Dzięki, ale.. eee.. never mind..
                • shangri.la Chyba nie wątpisz w swoje powodzenie?;) n/t 04.09.07, 21:06

                  • tengoku77 Re: Chyba nie wątpisz w swoje powodzenie?;) n/t 05.09.07, 21:09
                    Wątpię w siebie..
    • shangri.la Re: Bliscy i oddaleni .ks Twardowski 20.07.07, 13:08
      Bliscy i oddaleni

      Bo widzisz tu są tacy którzy się kochają
      i muszą się spotykać aby się ominąć
      bliscy i oddaleni Jakby stali w lustrze
      piszą do siebie listy gorące i zimne
      rozchodzą się jak w śmiechu porzucone kwiaty
      by nie wiedzieć do końca czemu tak się stało
      są inni co się nawet po ciemku odnajdą
      lecz przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać
      tak czyści i spokojni jakby śnieg się zaczął
      byliby doskonali lecz wad im zabrakło
      bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej
      niektórzy umierają - to znaczy już wiedzą
      miłości się nie szuka jest albo Jej nie ma
      nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek
      są i tacy co się na zawsze kochają
      i dopiero dlatego nie mogą być razem
      jak bażanty co nigdy nie chodzą parami
      można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie
      nasze drogi pocięte schodzą się z powrotem
    • jakub_234 Re: Umieram bez CIEBIE 04.09.07, 00:35
      Super...Chcialbym, zeby takie cos bylo do mnie. Ale nie wiem czy bym
      wybaczyl.
      • shangri.la Re: Umieram bez CIEBIE 04.09.07, 07:27
        jakub_234 napisał:

        > Super...Chcialbym, zeby takie cos bylo do mnie. Ale nie wiem czy bym
        > wybaczyl.

        Co masz do wybaczenia?
        Wybaczaj tylko temu, który o to prosi.
        Inni na wybaczenie nie zasługują , bo nie rozumieją swojej winy.
        Wiele można i warto wybaczyć, aby spokojnie odejść "na tamtą stronę".
        • m-i-l-v-a Re: Umieram bez CIEBIE 04.09.07, 17:31

          > Wybaczaj tylko temu, który o to prosi.
          > Inni na wybaczenie nie zasługują , bo nie rozumieją swojej winy.
          > Wiele można i warto wybaczyć, aby spokojnie odejść "na tamtą stronę".

          Wybaczyć można również tym, którzy o to nie proszą- tak dla własnego komfortu
          psychicznego. Trudniej wybaczyć, gdy ktoś nie dość, że o to nie prosi, to rani
          cały czas.
          Natomiast co się tyczy prośby o wybaczenie. Według mnie słowo "przepraszam" ma
          sprawczą moc tylko, gdy w odpowiedzi pada:" wybaczam"
          • shangri.la Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 17:38
            W części pierwszej piszesz coś zupełnie sprzecznego z częścią drugą swojego postu:)
            • m-i-l-v-a Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 17:45
              Ja tak nie sądzę. Można wybaczyć komuś, kto wcale o to nie prosi.
              Można poprosić o wybaczenie i wcale go nie uzyskać. Tu słowo przepraszam trafia
              w pustkę, a tam wcale nie było potrzebne.
              Według mnie nie jest to wcale zaprzeczenia
              • shangri.la Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 17:50
                Można wybaczyć, ale takie wybczenie nikomu nic nie daje.
                To takie zarozumialstwo...."przebaczam ci, chociaż jesteś taki nikczemy!"
                Nawet Bóg nie przebacza tym, którzy o to nie proszą(!)
                • m-i-l-v-a Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 18:59
                  Daje- najwięcej temu, kto wybacza. To takie zrobienie prezentu sobie, pozwala
                  zamknąć jakiś etap- przykry- życia. W przypadku tych co nie proszą, nie może być
                  mowy o zrobieniu im przysługi , bo skoro są "nikczemni", to pewnie nie zrobi to
                  na nich wrażenia.
                  W przypadku tych co proszą i otrzymują wybaczenie, jest to prezent dla dwóch stron.
                  A, ze jest to bardzo trudne to już inna sprawa.
                  To jest tylko moje zdanie na ten temat.
                  • shangri.la Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 19:08
                    A moim zdaniem, żaden z nas nie może być bardziej wspaniałomyślny od Boga , oczekującego przyznania się do winy i żalu za popełnione świństwa:)
                    • m-i-l-v-a Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 19:15
                      shangri.la napisała:

                      > A moim zdaniem, żaden z nas nie może być bardziej wspaniałomyślny od Boga , ocz
                      > ekującego przyznania się do winy i żalu za popełnione świństwa:)

                      Wystarczy, ze ja wiem, ze to świństwo- ktoś nie musi się wcale do tego przyznawać.
                      Różne są mechanizmy obronne, które pozwalają człowiekowi utrzymywać równowagę
                      psychiczną, a wybaczanie uważam za jeden z nich.... i wcale nie zamierzam tu ani
                      "mieszać" w to Boga, ani tym bardziej równać się z nim.
                      • shangri.la Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 19:17
                        A ja myślę , że wybaczając jednostronnie chcesz Go przewyższyć:)
                        • m-i-l-v-a Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 19:20
                          shangri.la napisała:

                          > A ja myślę , że wybaczając jednostronnie chcesz Go przewyższyć:)
                          >
                          A ja po prostu myślę o tym, żeby nie zwariować i robię dla siebie to co mi
                          pomaga. Boga w to nie mieszam, może dlatego tak ciężko mnie doświadcza.
                          • shangri.la Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 19:24
                            A może jednak trzeba dać mu szansę dać sobie pomóc?:)
                            • m-i-l-v-a Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 19:29
                              shangri.la napisała:

                              > A może jednak trzeba dać mu szansę dać sobie pomóc?:)

                              Daje mu szansę, bo pewnie ma jakiś cel w tym doświadczaniu. Widocznie jestem
                              knąbrnym uczniem, który musi wiele razy "oberwać po łapkach", żeby coś
                              zrozumieć....
                              • shangri.la Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 19:34
                                Wiesz, ja musiałam sięgnać samego dna rozpaczy, aby pozwolić Mu działać.
                                Wszystkim nam się wydaje, że jesteśmy wszechmocni i wiemy najlepiej, co nam potrzebne.
                                Trzeba po prostu ZAUFAĆ, już nie człowiekowi, ale Jemu.
                                Ufaj...:)
                                • m-i-l-v-a Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 19:40
                                  Kiedyś "kłóciłam" się z Bogiem, nie godziłam się z jego"wyrokami". Nauczył mnie
                                  na pewno, ze to nie ma sensu. To już wiem- pewnie za jakiś czas zaufam
                                  • shangri.la Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 19:46
                                    Ja też:) Długo i bezsensownie;)
                                    Wiesz co myślę? On chyba mimo wszystko lubi takich...."nie badźcie letni!" On nie znosi przeciętniactwa i życiowego kunktatorstwa.
                                    Kocha wojowników, chociaż czasem daje im nieźle popalić....:)
                                    • m-i-l-v-a Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 19:57
                                      Czuję, ze lubi, bo gdy już byłam ma granicy wytrzymałości, a przede mną była
                                      jeszcze jedna nieunikniona śmierć,dał mi coś co mnie wzmocniło i pozwoliło przez
                                      to przejść. Nie chciał mnie unicestwić:-)
                                      • shangri.la Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 20:00
                                        Miałam podobnie i uratował mnie przed ZŁEM, któremu pozwoliłam się wsliznać w moje życie. Teraz jestem już spokojna o przyszłość i wszystko inne, co nie znaczy, że czekam na cokolwiek oprócz końca.
                                        • m-i-l-v-a Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 20:07
                                          Też tak do niedawna myślałam.
                                          Skoro nie czekasz na nic innego oprócz końca, życzę Ci szybkiego końca......
                                          wszelkich kłopotów, uporania sie z "demonami przeszłości" (zrób to przede
                                          wszystkim dla siebie) i wspaniałego początku czegoś nowego..... na tym świecie
                                          • shangri.la Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 20:10
                                            Nie przesadzaj.....mówiłam , że czekam na prawdziwy koniec a nie na cud.
                                            Nie ma żadnych demonów i nie ma przyszłości.
                                            • m-i-l-v-a Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 20:17
                                              Demony są , bo piszesz o nich na tym forum, cuda też są... i przyszłość jest
                                              również, zapewniam Cię..... i dlatego życzę Ci dobrej przyszłości
                                              • shangri.la Re: Do Milva 05.09.07, 07:04
                                                Nie posiadając wiedzy na temat tego co było, co jast aktualnie i co będzie w przyszłości , łatwo popełnić nietakt.
                                                • m-i-l-v-a Re: Do Milva 06.09.07, 12:44
                                                  shangri.la napisała:

                                                  > Nie posiadając wiedzy na temat tego co było, co jast aktualnie i co będzie w pr
                                                  > zyszłości , łatwo popełnić nietakt.

                                                  Jezeli tak było w tym przypadku to przepraszam, nie był zamierzony (jak to
                                                  zresztą z nietaktami zwykle bywa)
                                                  Trudno mi zrozumieć, ze zyczenie komus dobrej przyszłosci moze być nietaktem,
                                                  ale nie musze wszystkiego rozumieć.
                                                  Pozdrawiam i znikam
                                • m-i-l-v-a Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 20:48
                                  A z tym dnem rozpaczy w moim wypadku było niestety tak, że kiedy wydawało mi
                                  się , że już tam jestem i już nic więcej nie jestem w stanie wytrzymać, często
                                  działo się coś, co uświadamiało mi, że tak naprawdę do dna jest jeszcze bardzo
                                  daleko, a ja ciągle jeszcze spadam.
                                  Człowiek może naprawdę wiele wytrzymać.
                • m-i-l-v-a Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 19:37
                  shangri.la napisała:
                  "przebaczam ci, chociaż jesteś taki nikczemy!"

                  Sorry, ale w tym zdaniu nie widzę przebaczenia, tylko "dowalenie" komuś od kogo
                  doznałam krzywdy.
                  Widziałabym,je gdyby zdanie brzmiało: "Wybaczam Ci"
                  >
                  • shangri.la Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 19:41
                    Właśnie dlatego to jest pozbawione sensu....:)
                    A Twoja wersja "wybaczam ci" też na nic , jeśli ten ktoś zaśmieje Ci się szyderczo w twarz..." ty mi wybaczasz?! a niby co takiego?!"
                    • m-i-l-v-a Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 19:47
                      On tego wcale nie musi tego usłyszeć, ważne, że Ty to powiesz (do siebie, do
                      Boga, w próżnie) i że w to uwierzysz. Po co masz to mówić jemu, żeby dodatkowo
                      narazić się na taką reakcje o jakiej wspominasz?
                      Wybaczam, zamykam ten rozdział życia, szukam jakiejś innej alternatywy.
                      Jeżeli nie- to rozbudzasz w sobie nienawiść, potęgujesz poczucie krzywdy, a to
                      chyba nie daje Ci szczęścia
                      • shangri.la Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 19:51
                        Tobie takie "mówienie w próżnię" pomaga?
                        • m-i-l-v-a Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 19:58
                          Mnie pomaga, ale nie jest to widocznie lek na całe zło dla każdego.
                          • shangri.la Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 20:03
                            Żaden akt jednostronnego heroizmu nie naprawi krzywd.
                            Próżny trud.
                        • m-i-l-v-a Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 20:01
                          Wolę mówić w próżnie (lub wyłącznie do przyjaciół). Moje prywatne życie, choć
                          niewiele ma wspólnego z rajem, jest dla mnie świętością. Jest tylko MOJE.
                          • shangri.la Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 20:06
                            A ja "mówienie w próznię" uważam za zbędną stratę cennej energii.
                            Nie stać mnie już na taką wspaniałomyślność wobec ludzi, którzy i tak jej nie doceniają.:)
                            • m-i-l-v-a Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 20:13
                              Zacznij może od poszukania tych co docenią , małymi kroczkami- zobaczysz, że to
                              pomaga. Mimo wszystko (innego zdania na ten temat) życzę Ci tego- chociaż to
                              pewnie również nie jest recepta dla wszystkich
                              • shangri.la Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 20:16
                                Jest dwie osoby , które bardzo mnie skrzywdziły i nigdy nie prosiły, ani też nie poproszą o wybaczenie.
                                Był czas, kiedy za jedno małe "przepraszam", oddałabym resztę życia....dziś nie jest to już do niczego potrzebne.
                                To ich własne piekło.
                                • m-i-l-v-a Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 20:36
                                  Przychodzą mi do głowy trzy powody: albo nie mieli odwagi, albo nie mieli
                                  poczucia winy, albo- najgorszy- chcieli się nad Tobą znęcać.
                                  W pierwszym przypadku możesz mówić, że mają teraz własne piekło, dyskomfort
                                  psychiczny, w dwóch pozostałych niestety nie.
                                  • shangri.la Re: Sorry, ale przeczysz sama sobie:) 04.09.07, 20:50
                                    A ja myślę, że piekło mają w każdym w wymienionych przypadków, ale to już ich problem.....
    • kromecka Re: Umieram bez CIEBIE 04.09.07, 00:39
      Czytając sobie ten wierszyk... pomyślałam ide zmyć make-up / matko to ta godzina - nałoże jeszcze peeling :)
      Co by sie nie dzialo - to znudziłam sie i pozdrawiam
    • piesbaskervill Re: Umieram bez CIEBIE 04.09.07, 09:51
      z tego fp robi się powoli agencja towarzyska
      • beata332 Re: Umieram bez CIEBIE 04.09.07, 09:54
        Agencja...???
        A skąd owy wniosek?
        ;)
    • pjd1 czy??? 04.09.07, 11:20
      Czy ty go zostawiłaś bo masz dziecko i jakąś przeszłość??

      A stuknij ty się :)))

      Mój przyjaciel właśnie wziął ślub z dziewczyną z 6-cioletnimy synem,
      moja ukochana ma 10-cioletniego, a jeden z największych guru psychologii też
      ożenił się z kobieta z dzieckiem; teraz mają jeszcze dwójkę i są nawspanialszą
      rodzina jaką znam...

      Jeśli on jest wart takiej miłości, to i pewnie jest wart zaufania.
      Twoje dziecko może byc kochane przez dwie osoby, a nie jedną...

      jeśli to był powód, to to lepiej dokręć..

      serdeczności...
      • shangri.la Re: czy??? 04.09.07, 16:12
        Tam był trochę inny problem. Różnica wieku.
        Czasem kobieta popełni takie głupstwo ,ale dobrze , że stanęła na wysokości zadania.
        • pjd1 różnica wieku? 04.09.07, 18:10
          a co to za problem?

          moja koleżanka z pracy ma kogos istotnie młodszego od lat 23 i są bardzo
          szczęśliwi...

          a jak odwrotnie, to już w ogóle zawracanie głowy..

          liczy się tylko co dla nich samych się liczy...

          nie dajcie się zwariować
          • shangri.la Re: Ech przestań..... 04.09.07, 18:14
            Żadna rozsądna kobieta nie zwiąże się z facetem 20 lat młodszym(!)
            Można na chwilę dać się zwariować , ale trzeba zachować poczucie realizmu.
            Autorka wątku postawiła na realizm i zasługuje na szacunek, chociaż okupiła swoją decyzję cierpieniem.
    • shangri.la Re: Bez Ciebie umieram....;) 05.09.07, 08:12
      pl.youtube.com/watch?v=jlzo43ixkuE

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka