Dodaj do ulubionych

rozwód - chcę poczekać

IP: *.um.net / 192.168.1.* 16.06.03, 14:07
Witajcie,
proszę o opinię i wypowiedzi Pań, które przechodziły sprawę rozwodową, a w
szczególności te Panie, które same składały wniosek o rozwód. Krótko opiszę
moją sytuację:
Poznałem pewna damę (przełom roku 2002/2003), zaczęliśmy się spotykać i choć
podejrzewałem, że nie jest sama, to po 2 tygodniach znajomości wyznała mi, że
ma męża. Po czym opowiedziała mi coś na początek, co się w jej życiu dzieje,
jakie ma plany itd. Małżenstwo 12 lat (córka prawie w tym wieku). Powiedziała
mi, że planuje rozwód. Po kolejnych 2 tygodniowych spotkaniach i rozmowach o
wszystkim (o jej życiu również, zawsze coś o sobie i nieudanym życiu
opowiedziała na spotkaniu) powiedziała mi, abym nigdy nie myślał, że sie
rozwodzi z powodu mnie lub kogokolwiek innego. Po prostu stwierdziła, że
koniec psychicznych męczarni (nawiasem mówiąc ma tylko ślub cywilny). Czuło
się, że między nami rodzi się uczucie. Niestety, okoliczności (po prostu mąż
się dowiedział przypadkiem, a nie chcieliśmy tego) zmusiły ją do
wyprowadzenia się do rodziców i to rozpoczęło całą procedurę rozwodu. Wciąz
spotykaliśmy się potajemnie i co ciekawe, uczucie wciąż narastało, aż do
chwili, kiedy zrozumieliśmy, że się kochamy. Jednak ani ja ani ona nie
chcieliśmy, aby nasze uczucie przesłoniło właściwą przyczynę rozwodu.
Nie mógłbym życ z tym, że rozbiłem rodzinę, więc się upewniłem, że wie co
robi. Dostałem odpowiedź, że to nie przeze mnie.
Ale wiadomo, uczucia nie da się wyłaczyć jak np. telewizora. Czuła równiez,
że zatraca się jej więź z córka. Spowodowało to ochłodzenie naszych kontaktów,
rozważana była możliwość zaprzestania spotykania się i kontaktów, ale udało
się nam wynegocjować tzw. przyjaźń, ale niestety, spotykając się trudno
maskować swoje uczucia, (ona co zauważyłem spotykała się ze mną, ale myślami
była w tej swojej sytuacji, w problemach z córka itd). Przyjaźń niewypaliła,
tzn w tym sensie że mówiła, że moje uczucie ją osłabia, ona musi mieć siłę
do walki w sądzie, by pokazać, że to nie rozwód przez i dla kogoś ale że to
mąż nie był za święty i niestety rozstanie jest przez niego. A w moich
gestach czy spojrzeniu widać było co czuje do niej. Skutek jest taki, że
chciała zerwać naszą znajomość całkowicie, bo jak mówiła, nie może oszukiwać
jego i dziecka, że nie ma nikogo w życiu, bo sumienie ją męczy, kiedy z córka
nie może złapać więzi a spotyka się ze mną. Poza tym mówiła, że ma wrażenie,
że otoczenie odbiera ją tak, jakby odeszła właśnie dla kogoś.
Staneło na tym, że powiedziała mi, że nie możemy się już więcej spotykać.
Powiedziała, że nie chce mieć nikogo obok siebie, musi swoje sprawy sama
rozwiązać. Wynegocjowałem, aby zostawić ze sobą kontakt telefoniczny,
mailowy i sms'owy. Cudem jest, że sie na to zgodziła (jak na razie było kilka
maili, nie czuło sie aby był pisany na odczepnego i kilka sms'ów, na razie
bez telefonu). Wiem a raczej czuję, że ma strasznego doła, że jej się tak to
wszystko ułożyło, że córka od niej jest "daleko" uczuciowo, mówiąc prościej,
że traci dziecko. Dlatego odsunęła się ode mnie, aby ratować swoje więzi z
dzieckiem. Prosiłem, aby kontakt zachować, aby po wszystkim, jak już dojdzie
do siebie, aby zobaczyć jak to jest spotkać się już nie po kryjomu, jak to
jest móc iść swobodnie ulicą (nie objętym czy za rekę, po prostu iść).
Powiedziała, że nie może mi nic obiecać, nie może mi zostawiać złudzeń, bo
nie wie co będzie po rozwodzie, jak będzie i czego będzie pragnęła. A nie
chce być ze mna z wdzięczności (bo starałem się "czuwać" przy niej, dawałem
drobniutkie prezenty pocieszenia np kwiaty, slodkości, wycinanki robione
własnoręcznie itp). Jeśli już to chce być ze mną z miłości (i to akurat
rozumiem). I wtedy powiedziała, że na tzw dzień dzisiejszy czuje, że nie
kocha. Wiem, że jak są problemy, to o rzeczach przyjemnych się nie myśli,
najpierw trzeba sie uporać z problemami, a potem sie cieszyć.
Nurtuje mnie, czy jest to słuszne, że na okres rozwodowy lepiej się nie
spotykać, lepiej znajomość zawiesić (chociaż w moim przypadku to bardziej
zerwać). Acha, mówiła, że nie chce zostawiać niczego na później, bo nie
chce składać deklaracji bo one zobowiązują. Mówię, a co będzie jeśli
poczujesz, że uczucie odżyło, bo dojdziesz do siebie po wszystkim,
odpowiedziała, że wtedy się będzie o to martwiła (a wcześniej mówiła, że byc
może teraż żle robi i będzie tego potem żałowała, więc usilnie negocjowałem
zachowanie kontaktu typu tel., mail, sms).
Powiedzcie Drogie Panie, jest to normalne, aby kontakty zminimalizować aby
uporządkować swoje życie? Że nie ma w takiej sytuacji miejsca na partnera
życiowego, kiedy są takie problemy jak np dziecko?
Ja naprawdę czuję, że ją bardzo kocham, nie chce naciskać i jej przeszkadzać
(chyba moje uczucie przeszkadzało). Ja po prostu chciałbym po jej rozwodzie,
jak odsapnie, spotkać się np na kawie, potem za jakiś czas iść do kina...po
prostu odnowić to uczucie, lub powalczyć o jego odnowienie bo w to wierzę.
Wiem, nie buduje się szczęscia na czyimś nieszczęściu, ale wiem też, że to
nie przeze mnie. Czuje w sobie siły, aby ten okres przeczekać. Wiem, też że
nic nie obiecała, że sprobujemy, że mialbym jakąś nadzieję (owszem, to że
nie zerwała do końca bo jeszcze chce wymienić maila, czasem sie zdzwonić
daje mi malutka nadzieję, bo wie, że ja kocham i że mi na niej zależy,
powiedziałem Jej to wtedy przez telefon).
Jeśli uważacie, że to nie wątek na forum, to chetnie będę korespondował z
poważnymi Paniami, jaki jest właśnie Pań punkt widzenia, odczuwania...itd.
Chcę na Nią czekać, jak myślicie, możliwe jest spotkanie po wszystkim? Ja
bardzo Ją kocham.
Pozdrawiam serdecznie
P.S. Przepraszam jeśli chaotycznie opisałem, ale tak się właśnie czuję.
Obserwuj wątek
    • Gość: Aga Re: rozwód - chcę poczekać IP: *.stacje.agora.pl 16.06.03, 16:02
      Ty na poważnie? :)
      • meduza4 Re: rozwód - chcę poczekać 16.06.03, 20:13
        Ja jakos nie widze w tym wszystkim sensu...
        Rozwiodłam sie, choc była to trudna decyzja i nie
        miałam az takich dylematow. Fakt, ze nie mam dziecka,
        ale co ma piernik do wiatraka? To znaczy moim zdaniem
        fakt posiadania nowej sympatii nie powinien wpływac
        na relacje z dzieckiem bo i niby w jaki sposob?
        Drugi fakt -rozwiodłam sie dla siebie samej, choc
        przyznaje, ze byłam kims zainteresowana, ale poznałam
        go dopiero po złozeniu pozwu. Z tej znajomosci niestety
        nic nie wyszło i wcale nie z mojego powodu.
        Nie chce byc brutalna, ale Twojej znajomej potrzeba
        chyba fachowej pomocy, bo sama sie najwyrazniej nie
        jest w stanie pozbierac. A powodem niekoniecznie musi
        byc rozwod -moze jest cos w niej, w jej psychice,
        co sprawia, ze ona ucieka przed zaangazowaniem,
        wycofuje sie w takich chwilach.
        Z własnego doswiadczenia powiem tak: trudne przypadki
        (ludzi o skomplikowanej sytuacji) trzeba sobie po
        prostu odpuscic, jesli takie maja zyczenie.
        Z bolem serca, ale odpuscic -i tak znajda jakis pretekst,
        zeby ochłodzic znajomosc. I przestałam ostatnio pytac
        o powody takiego stanu rzeczy...
      • Gość: kika Re: rozwód - chcę poczekać IP: *.int.warszawa.sint.pl 30.06.03, 11:12
        Czekaj na nia!!!!
        Mysle,ze jak uporzadkuje swoje dotychczasowe zycie, a przede wszystkim ulozy
        jej sie z corka, to wtedy pomysli o tym,ze jej sie tez cos od zycia nalezy. I
        mysle ze w tej sytuacji warto czekac...
    • yes__ Re: rozwód - chcę poczekać 17.06.03, 09:17
      Przeczekaj, utrzymuj kontakt, delikatnie wspieraj i nic nie wymagaj. Rozwod to
      koszmar, tym wiekszy jesli tylko jedna strona chce, i jesli dziecko sie
      buntuje. Jej corka ma swiadomosc, ze to matka chce rozwodu, wspolczuje ojcu i
      chce wymusic na matce (tym odsuwaniem sie) zmiane decyzji, lub chocby, pokazac
      dezaprobate. Kobieta z kolei mocno to przezywa i jednoczesnie chce miec jasnosc
      tego, ze nic dodatkowego nie wplynelo na decyzje o rozwodzie, nie chce tez
      obciazac Twojego sumienia.
      Nie jest to komfortowa sytuacja dla nikogo, ale nie jest tez wyjatkowo
      nienormalna. Jesli kochasz i chcesz czekac to po prostu to zrob.
      Trzymaj sie.
    • infinita Re: rozwód - chcę poczekać 17.06.03, 11:05
      Jesli masz cierpliwosc, to czekaj. Od czasu do czasu przypomnij jej o sobie, bo
      co z oczu to z serca. Przeslij jej smsa, lub kartke poczta (nie mailem), bo w
      dobie maili kartka przeslana poczta moze miec dla niej wieksze znaczenie. Nie
      poczuje, ze jej sie narzucasz, bo nie bedziesz wymagal odpowiedzi ani
      deklaracji, ale bedzie wiedziala, ze o niej pamietasz.
      Moze rzeczywiscie czuje sie winna, ze ona przy Tobie milo spedza czas, a jej
      corka cierpi. Moze mysli, ze skoro traci kontakt z dzieckiem, to nie ma prawa
      do szczescia. Jak sie uspokoi po rozwodzie, popracuje nad relacja z corka, moze
      da sobie prawo do nowego zwiazku i milosci.
      Ale moze tez nie kocha Cie. Taka opcje tez wez pod uwage
      Pozdrawiam, Inf.
    • Gość: Agnieszka Re: rozwód - chcę poczekać IP: *.waw-smy.sint.pl 17.06.03, 15:30
      Witaj ..
      Ta sytuacja jest dla jednych dziwna a dla drugich normalna sprawą. Tak rozwód
      to straszna sprawa swiat sie wali i choc człowiek wie że męczył sie w tym
      zwiazku i że robi dobrze to wcale ta myśł nie pomaga to trzeba przezyć i to
      przezycie jest ciężkie, tym bardziej ze dziecko jest przeciwko ( dziecku nie
      należy się dziwic bo które chce rozowdu rodziców.
      Tak więc jeśli tylko naprawdę kochasz to poczekaj, dawaj znak o sobie co
      jakiś czas delikatnie, wydajem mi sie że nadejdzie taki czas że będzie
      pragneła czyjejść obecnośći, czucia że ktoś tak jest że wspiera ją duchowo.
      Ona w tej chwili pragnie wyciszenia, nie chce stracic dziecka które napewno
      jej zarzuca że dlatego ten rozwód bo ... spotkała Ciebie, a róweniż nie chce
      żebyś Ty czuł sie "powodem " jej kłopotów z dzieckiem i przyczyna rozwodu.
      Zycze powodzenia i trzymam kciuki ..
      P.S. Ja jestem w trakcie rozwodu i bardzo bym chciała czuc że ktoś jest koło
      mnie że moge sie wygadac że jest mi źle ... ale ile ludzi tyle sposobó na
      radzenie sobie z życiem
      • sms33 Re: rozwód - chcę poczekać 23.06.03, 13:07
        Gość portalu: Agnieszka napisał(a):

        > Witaj ..
        > Ta sytuacja jest dla jednych dziwna a dla drugich normalna sprawą. Tak rozwód
        > to straszna sprawa swiat sie wali i choc człowiek wie że męczył sie w tym
        > zwiazku i że robi dobrze to wcale ta myśł nie pomaga to trzeba przezyć i to
        > przezycie jest ciężkie, tym bardziej ze dziecko jest przeciwko ( dziecku nie
        > należy się dziwic bo które chce rozowdu rodziców.
        > Tak więc jeśli tylko naprawdę kochasz to poczekaj, dawaj znak o sobie co
        > jakiś czas delikatnie, wydajem mi sie że nadejdzie taki czas że będzie
        > pragneła czyjejść obecnośći, czucia że ktoś tak jest że wspiera ją duchowo.
        > Ona w tej chwili pragnie wyciszenia, nie chce stracic dziecka które napewno
        > jej zarzuca że dlatego ten rozwód bo ... spotkała Ciebie, a róweniż nie chce
        > żebyś Ty czuł sie "powodem " jej kłopotów z dzieckiem i przyczyna rozwodu.
        > Zycze powodzenia i trzymam kciuki ..
        > P.S. Ja jestem w trakcie rozwodu i bardzo bym chciała czuc że ktoś jest koło
        > mnie że moge sie wygadac że jest mi źle ... ale ile ludzi tyle sposobó na
        > radzenie sobie z życiem
        Witam,
        mogłabyś napisać do mnie na maila jesli nie chcesz podawac publicznie. Mam
        jedno pytanko osobiste.
        Z gory dziekuje jesli sie zgodzisz na wymiane mysli w mailu.

        Pozdrawiam
    • Gość: Terry Po co tyle zachodu ? IP: 167.178.112.* 17.06.03, 16:48
    • Gość: samotna limba Re: rozwód - chcę poczekać IP: *.beanfield.net 17.06.03, 22:02
      Drogi Neronie
      Jesli ktos byl w nieudanym zwiazku do momentu az zostal przylapany na romansie i dopiero po fakcie decyduje sie na
      cesarskie ciecie.Pomysl otym.A moze bez przylapania nadal szczesliwie obsciskiwal bys ta pania po katach,
      wysluchiwal o jej przykrej sytuacji i biednym dziecku.
      Od poczatku waszej znajomosci nie pani nie byla UCZCIWA W STOSUNKU DO CIEBIE.
      Pomysl jak nawet twoj zwiazek sie odnowi i staniesz sie partnerem tej pani to, za twoimi plecami tez ktos bedzie
      wysluchiwal jaka ta pani jest nie szczesliwa w swoim zwiazku. Moze to ten typ co potrzebuje ukrycia klamstwa
      ipodziemia zeby sie rajcowac
      Pa - a swoja droga to jestes bardzo naiwny
      • Gość: Martyna Re: rozwód - chcę poczekać IP: *.proxy.aol.com 23.06.03, 22:38
        Gość portalu: samotna limba napisał(a):

        > Drogi Neronie
        > Jesli ktos byl w nieudanym zwiazku do momentu az zostal przylapany na
        romansie
        > i dopiero po fakcie decyduje sie na
        > cesarskie ciecie.Pomysl otym.A moze bez przylapania nadal szczesliwie
        obsciskiw
        > al bys ta pania po katach,
        > wysluchiwal o jej przykrej sytuacji i biednym dziecku.
        > Od poczatku waszej znajomosci nie pani nie byla UCZCIWA W STOSUNKU DO CIEBIE.
        > Pomysl jak nawet twoj zwiazek sie odnowi i staniesz sie partnerem tej pani
        to,
        > za twoimi plecami tez ktos bedzie
        > wysluchiwal jaka ta pani jest nie szczesliwa w swoim zwiazku. Moze to ten typ
        c
        > o potrzebuje ukrycia klamstwa
        > ipodziemia zeby sie rajcowac
        > Pa - a swoja droga to jestes bardzo naiwny


        To, ze byla nieuczciwa w stosunku do meza nie znaczy , ze bedzie zawsze
        oszukiwac . Moze byla zagubiona i popelnila blad. To ludzkie polenic blad. Ja
        nie mowie, ze ona dobrze zrobila spotykajac sie z aplecami meza ale nie
        rozumiem takiego naskakiwania i osadzania . Wszystko jest mozliwe .
        I nie twierdze, ze autor watku jest naiwny jest po prostu zakochany .
        Nie wiem czemu niektorzy ludzie musza od razu naskakiwac jedno na drugich.
    • jmx Re: rozwód - chcę poczekać 24.06.03, 01:54
      A dla mnie to zupełnie naturalne, że chce uporządkowac "swoje" sprawy - rozwód,
      dziecko nim rozpocznie - choć z tego co napisałeś, to juz się stało - stały
      związek z Tobą. Myślę, ze to kobieta, która traktuje bardzo poważnie sprawy
      uczuć, moze trochę czuje się winna całej sytuacji przed dzieckiem i tego, że
      byc może stałeś się, hm, impulsem (katalizatorem) do podjęcia decyzji o
      rozwodzie. Myślę, że na jej miejscu zachowałabym sie podobnie - najpierw
      zakończyć sprawę jednego związku a potem rozpoczynać drugi a nie żyć dwoma
      równoległymi życiami, uczuciami i patrzeć gdzie wygodniej.

      A co Ty możesz zrobić? Daj jej odczuć, że jesteś przy niej, nie nachalnie - bo
      prosiła, ale jednoczesnie dawać jakiś znak życia - żeby pokazać, że Ci zależy i
      to nie były puste deklaracje z Twej strony. Po prostu bądź przy niej, niech
      czuje Twoją obecność. Wydaje mi się, że to wystarczy :-).

      Pozdrawiam i życzę powodzenia :-)
      • Gość: sms33 Re: rozwód - chcę poczekać IP: *.um.net / 192.168.1.* 02.07.03, 15:01
        Dziękuję wszystkim którzy zabrali głos w tej sprawie. Być może jeszcze się
        pojawią tutaj inne opinie.
        Pozdrawiam
        Sad sms33
    • mbartoszew Re: rozwód - chcę poczekać 02.07.03, 15:34
      Jestem tuż po rozwodzie, ja składałam wniosek - ale nie mam dzieci, więc moja
      sytuacja jest prostsza. Jednak rozumiem tę panią z paru względów - przede
      wszystkim z takiego, ze skoro gdy się poznaliście w jakikolwiek sposób BYŁA
      jeszcze ze swoim (już byłym) mężem, to być moze potrzebuje czasu żeby ochłonąć,
      potrzebuje pobyć tylko ze sobą i z dzieckiem, podsumować wewętrznie to co
      minęło - choćby po to, zeby nie przenosić stresów z całej sytucji i
      niezaleczonych ran z poprzedniego układu na Ciebie.
      • sms33 Re: rozwód - chcę poczekać 11.07.03, 07:21
        Ja czasami sam już nie wiem co o tym wszystkim myśleć, mam nadzieję, że kobiety
        rzeczywiście inaczej reagują w sytuacjach rozwodowych i mimo, że źle się czuły
        w małżeństwie i składały wniosek o rozwód, to mimo tego czują się w jakiś
        sposób winne, że tak robią, a szczególnie jeśli jest jeszcze dziecko. Bo faceci
        to chyba inaczej, jest decyzja, wiec szybko aby mniej bolało. Ale mogę się
        mylić. Pojęcia nie macie, jak ciężko kochać nie wiedząc co będzie...
        Bardzo mi Jej brakuje...

        Miłego dnia i weekendu życzę.

        Sad sms33
    • Gość: bez z Twojego postu wynika IP: 192.120.171.* 11.07.03, 11:01
      ze ja kochasz.
      Odpowiedziales wlasciwie sam sobie.
      Wiec czekaj.
      Nie wynika jednak jasno, czy ona Cie kiedykolwiek kochala.
    • Gość: dorka33 Re: rozwód - chcę poczekać IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.03, 11:53
      Muszę przyznać, że z mieszanymi uczuciami czytałam Twój post.
      Przede wszystkim chciałabym abyś zrozumiał kobietę którą kochasz. Ona ma córkę
      której nie chce stracić. Moi rodzice rozeszli się gdy byłam jeszcze b. mała,
      ale do dziś pamiętam jak histerycznie reagowałam na wszystkich facetów
      zainteresowanych moją mamą. Może w tym tkwi największy problem. Nie możesz
      kochać tej pani nie biorąc pod uwagę jej córki. Dla niej ważniejsze są relacje
      z córką niż własne szczęście. Tym bardziej, że jak piszesz nie odeszła dla
      Ciebie od męża ale już wcześniej otym myślała. Może dla jej córki to Ty jesteś
      przyczyną wszystkich nieszczęść i nie chce Ciebie polubić. Jeżeli naprawdę ją
      kochasz to musisz przekonać ją aby pomogła ci znaleźć sposób na dotarcie do
      córki bo to chyba ona jest kluczem do tej kobiety.
    • Gość: jar Re: rozwód - chcę poczekać IP: 195.136.33.* 11.07.03, 13:09
      sprytna baba, ma kochanka a na meza w sadzie chce zwalic wine.... a tak swoja
      droga, ktos tu madrze napisal, ze troche naiwnosci jest w twoim podejsciu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka