Gry on-line

18.06.03, 00:39
Czy gracie? Niedawno czytałem artykuł (
www.nytimes.com/2003/06/12/technology/circuits/12play.html ) o
prawdziwym Graczu. Jest przywódcą, wzorem dla innych, autorytetem - w
wymyślonym świecie gry on-line.
Chcielibyście? Kręcą Was takie klimaty? Czy wirtualny szacunek jest wart
tyle samo, co ten tutaj?

Pozdrawiam,

mk.
    • fnoll Re: Gry on-line 18.06.03, 10:21
      gdyby Platon żył, to by popadł w ciężką rozpacz, że ludzkość zamiast piąć się z
      mozołem ku wyjściu z jaskini idzie w stronę przeciwną - w kierunku cieniów
      cieni...
      • maly.ksiaze Re: Gry on-line 18.06.03, 16:36
        Nie przypuszczam, aby Platonowi roiła się jakakolwiek możliwość wygramolenia
        się z tej jaskini. Ale dobrze, że tę akurat metaforę wyciągasz - czyż w takim
        razie siedzenie przy komputerze podłączonym do sieci nie jest równoważne
        normalnemu życiu (pomijając atrofię mięśni, chleb nasz powszedni i ruchy
        frykcyjne)?

        Pozdrawiam,

        mk
        • ziemiomorze Re: Gry on-line 18.06.03, 17:06
          maly.ksiaze napisał:

          > Nie przypuszczam, aby Platonowi roiła się jakakolwiek możliwość wygramolenia
          > się z tej jaskini. Ale dobrze, że tę akurat metaforę wyciągasz - czyż w takim
          > razie siedzenie przy komputerze podłączonym do sieci nie jest równoważne
          > normalnemu życiu (pomijając atrofię mięśni, chleb nasz powszedni i ruchy
          > frykcyjne)?

          Kilka jest roznic (miejsce dla wyobrazni wieksze, ze wszystkimi tego
          konsekwencjami lacznie z projekcjami potrzeb/lekow na wirtualnych znajomych;
          brak kontaktu zmyslowego - z innymi i rzeczywistoscia, zycie w swiecie wyrazow,
          nie desygnatow i hoho kilka pewnie jeszcze), najwazniejsza ta, ze w wirtualnym
          swiecie latwo uciec od konsekwencji swojego postepowania. Od kazdej
          odpowiedzialnosci i skuchy mozna umknac, zganiezdzic sie w innym internetowym
          swiatku - liscie dyskusyjnej, grze on-line, pokoju na czacie. Bezkarnosc,

          ziemiomorze
          • maly.ksiaze Re: Gry on-line 19.06.03, 13:59
            ziemiomorze napisała:
            > najwazniejsza ta, ze w wirtualnym
            > swiecie latwo uciec od konsekwencji swojego
            postepowania. Od kazdej
            > odpowiedzialnosci i skuchy mozna umknac, zganiezdzic
            sie w innym internetowym
            > swiatku - liscie dyskusyjnej, grze on-line, pokoju na
            czacie. Bezkarnosc,

            Wirtualna bezkarność tak naprawdę obejmuje grzechy
            pomniejsze, od których i w rzeczywistości łatwo się
            wyłgać. Poza tym - uciec łatwiej, niż w rzeczywistości,
            owszem, ale czy tak zupełnie łatwo? To już zależy od
            tego, co musisz zostawić za sobą.

            Pozdrawiam,

            mk.
            • Gość: Malwina Re: Gry on-line IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 19.06.03, 14:35
              pogadac byyy o tej bezkarnosci
              poki o "opuscil mnie, zdradzilam meza , ty d..." poty bezkarnie
              bo w koncu o co chodzi ? o nic.
              ale ale w takiej anglii na hektarach stoja se ogrodzone murem z guardami (w usa
              tez jest) duuuze talerze ktore podaja do duuuzych szaf komputerowych informacje
              o wymianach na necie. I ta bezkarnosc to tylko takie nasze wrazenie. Oncle Sam
              jest wszedzie (wyrzuccie komorki ! natychmiast !)
              :-)
              • fnoll wymarzony czas dla esbecji... 19.06.03, 15:38
                dajesz search: fnoll i już masz pewnego gościa z krakowa jak na talerzu, żeby
                zebrać te same informacje od jego znajomych i z podsłuchu trzeba by wydać
                ciężkie pesos, a tu proszę - wielu internautów spontanicznie tworzy sobie w
                necie pękate teczki personalne

                bezkarnie? to kwestia decyzji kogoś, kto mógłby i chciał skorzystać z tych
                informacji...

                bym się przestraszył, gdyby nie fakt, że tak naprawdę mnie nie ma :)

                siemanko

                agent fnoll
            • ziemiomorze Re: Gry on-line 19.06.03, 21:25
              maly.ksiaze napisał:
              > Wirtualna bezkarność tak naprawdę obejmuje grzechy
              > pomniejsze, od których i w rzeczywistości łatwo się
              > wyłgać. Poza tym - uciec łatwiej, niż w rzeczywistości,
              > owszem, ale czy tak zupełnie łatwo? To już zależy od
              > tego, co musisz zostawić za sobą.

              Upre sie: kontakty czysto netowe sa plytsze od tych, poglebionych w realu (nie
              twierdze, ze nie moga byc glebokie, ale nawet te glebokie zyskuja jeszcze na
              glebi, kiedy zostaja przeflancowane do reala). No i - bliskie, otwarte relacje
              o wiele latwiej zawiazac wlasnie tutaj, w necie, gdzie anonimowosc dziala jak
              intymna atmosfera pokoju oswietlonego swiecami.
              O tym pisalam - jesli stracisz twarz, zrobisz cos glupiego, cos nie do
              wybaczenia - uciekasz, zostawiajac internetowych 'przyjaciol' jak stare meble i
              zagniezdzasz sie w innym swiatku.
              Czasem to pewnie moze byc trudne, ale i tak zawsze latwiejsze od podobnego
              dzialania w realu,

              ziemiomorze
              • maly.ksiaze Re: Gry on-line 21.06.03, 16:13
                W wirtualnym świecie łatwiej uciekać, bo mieszkania nie
                trzeba sprzedawać i pracy szukać. Ale czy głębsze,
                płytsze, bliżesz, dalesze, intymne? Co za różnica, czy
                przeflancujesz, czy nie?! Myślisz, że przeflancowanie
                naszej rozmowy do realu dodałoby jej głębi? Być może, ale
                równie prawdopodobne jest, że rzecz zamieniłaby się
                (jeśli przypadkiem jesteśmy odmiennych płci) w katalog
                rytuałów godowych człowieka. Czyli, jak sądzę, spłyciła...

                Pozdrawiam,

                mk.
                • ziemiomorze Re: Gry on-line 22.06.03, 00:08
                  maly.ksiaze napisał:

                  > W wirtualnym świecie łatwiej uciekać, bo mieszkania nie
                  > trzeba sprzedawać i pracy szukać. Ale czy głębsze,
                  > płytsze, bliżesz, dalesze, intymne? Co za różnica, czy
                  > przeflancujesz, czy nie?!

                  Spora, nawet jesli obie strony przed konfrontacja w realu nic nie udawaly.
                  Trudno wyjasnic, na czym to polega, jakos mi to doswiadczenie wymyka sie
                  slowom. Ale na przyklad milczenie: na necie nie ma wiekszego sensu, w realu -
                  ogromne.

                  > Myślisz, że przeflancowanie
                  > naszej rozmowy do realu dodałoby jej głębi?

                  Mysle, ze istnieje taka mozliwosc. I - oczywiscie - zalezy, co za 'glebie'
                  uwazamy.

                  > Być może, ale
                  > równie prawdopodobne jest, że rzecz zamieniłaby się
                  > (jeśli przypadkiem jesteśmy odmiennych płci) w katalog
                  > rytuałów godowych człowieka. Czyli, jak sądzę, spłyciła...

                  Moze zle patrze, ale nie zauwazylam u siebie jakis specjalnych rytualow
                  godowych. Chyba czesciej gotuje, bo kiedy zauroczona czy zakochana - jestem w
                  nastroju; dobra kolacja niewatpliwie poglebia najglupsza nawet rozmowe, a
                  wspolny posilek to jedna z tych licznych przyjemnosci, o ktorych w necie nie ma
                  co marzyc,
                  wiec wychodzi na moje,
                  ;-)
                  ziemiomorze
                  • maly.ksiaze Milczenie on-line 23.06.03, 04:17
                    Wirtualne milczenie jest inne, niż to na żywca, jednak
                    bez wątpienia istnieje. No szczerze, nigdy nie zajrzałaś
                    na forum, ciekawa co Ci odpowiedziano - a odpowiedzią
                    było... milczenie?
                    Nie w tym jednak rzecz. Nie staram się wcale Cię
                    przekonać, że świat wirtualny jest odpowiednikiem
                    rzeczywistego. Raczej do tego, że jest. Że może mieć
                    swoją wartość - w postaci zapisanych słów, w postaci
                    uznania innych, którego ten lub ów w inny sposób nie
                    mógłby znaleźć. I jeszcze, że wcale nie musimy dla tego
                    wirtualnego świata odnaleźć punktu stycznego z
                    rzeczywistością.

                    ziemiomorze napisała:
                    > Moze zle patrze, ale nie zauwazylam u siebie jakis
                    specjalnych rytualow
                    > godowych. Chyba czesciej gotuje, bo kiedy zauroczona
                    czy zakochana - jestem w
                    > nastroju; dobra kolacja niewatpliwie poglebia
                    najglupsza nawet rozmowe, a
                    > wspolny posilek to jedna z tych licznych przyjemnosci,
                    o ktorych w necie nie ma
                    > co marzyc,

                    Powiedziałbym, że to rozmowa może pogłębić kolację. Czy
                    wyczyny kulinarne mogą być elementem tańca godowego
                    homo-sapiens? Pobiegnę na ten wątek o barakudzie rudej,
                    spytam...

                    Pozdrawiam,

                    mk.
                    • ziemiomorze Re: Milczenie on-line 23.06.03, 14:20
                      maly.ksiaze napisał:

                      > Wirtualne milczenie jest inne, niż to na żywca, jednak
                      > bez wątpienia istnieje. No szczerze, nigdy nie zajrzałaś
                      > na forum, ciekawa co Ci odpowiedziano - a odpowiedzią
                      > było... milczenie?

                      Czesciej niz bym sobie tego zyczyla :-)
                      Ale to co innego - to po prostu odmowa kontaktu; w realu milczec mozna lezac
                      obok siebie na trawie i to milczenie pelne jest zadowolenia - i tresci. Tu tego
                      nie uswiadczysz.

                      > Nie w tym jednak rzecz. Nie staram się wcale Cię
                      > przekonać, że świat wirtualny jest odpowiednikiem
                      > rzeczywistego. Raczej do tego, że jest. Że może mieć
                      > swoją wartość - w postaci zapisanych słów, w postaci
                      > uznania innych, którego ten lub ów w inny sposób nie
                      > mógłby znaleźć.

                      Ma tyle wartosci, co slowa - czyli jakastam, ale nieduza.

                      I jeszcze, że wcale nie musimy dla tego
                      > wirtualnego świata odnaleźć punktu stycznego z
                      > rzeczywistością.

                      Jasne. Ale - upre sie - ta wartosc, jesli mierzymy ja sila kontaktow
                      miedzyludzkich - jest mniejsza. Wiecej w niej miejsca na nas samych a nie tego
                      drugiego, no i w ogole nie ma czynow. Nikt tu nikomu nie pomoze, tak naprawde.

                      ziemiomorze
                      • maly.ksiaze Re: Milczenie on-line 23.06.03, 15:02
                        ziemiomorze napisała:

                        > Ma tyle wartosci, co slowa - czyli jakastam, ale nieduza.
                        Tu Cię mam. Słowa mają wielką wartość. Albo raczej - mają
                        taką, jaką im nadajemy. Tworzą i niszczą. Świat to słowa
                        - słowa w książkach, w gazetach, na murach...

                        > Nikt tu nikomu nie pomoze, tak naprawde.
                        Nie masz racji. Bohaterowi cytowanego artykułu wirtualny
                        świat daje poczucie wartości. Forum daje 'nagle samotnym'
                        możliwość porozmawiania. To wszystko są ważne rzeczy.

                        Musimy zakończyć tę miłą rozmowę - najpewniej nie uda mi
                        się odpowiedzieć. Za kilka godzin ruszam na wakacje. Życz
                        mi powodzenia - nie znoszę latania.

                        Pozdrawiam,

                        mk.
    • trzcina Re: Gry on-line 19.06.03, 18:34
      maly.ksiaze napisał:

      > Czy gracie?
      > Chcielibyście? Kręcą Was takie klimaty? Czy wirtualny szacunek jest wart
      > tyle samo, co ten tutaj?


      Nie gram i na razie nie chcę.
      Pozycja wirtualnego mistrza gry warta tyleż, ile laur podwórkowy dla
      najlepszego piłkarza, królowej skakanki, wirtuoza przekładanki w tył, kasparowa
      stolika w parku.

      Nagroda za sprawność w grze. W necie, poza palcami;), nigdy nie jest to
      sprawność fizyczna. A umysłowa, jeśli obejmuje cokolwiek poza ćwiczeniem
      refleksu i celności, warta trenowania. Tu gra grze nierówna.

      Tyle tylko, że na podwórku świat się nie kończy i oprócz tego jest dom, szkoła,
      praca.
      Dopóki się o tym pamięta, szczypta dumy z osiągów w necie nie powinna
      zaszkodzić.

      t.))
Pełna wersja