Dodaj do ulubionych

Co zrobić ?

06.07.07, 21:27
Jestem ateistką, a pochodzę z b.religijnego domu.
ZAWSZE ;) <no, przesadzam> dostaję od mojej cioci na urodziny - zaproszenie
na msze w mojej intencji.
Moja mama & ciocia należą do jakiegoś ruchu religijnego, i dla nich moje
pójście będzie odebrane jako "działanie Boga" etc, conajmniej jak cud w Kanie.
Z jednej strony - chamskie nie iść <a jeszcze nidy nie dotarłam na taką mszę,
mimo kilkuletniego już zapraszania>, a z drugiej trzepie mnie - jak one do
tego podchodzą. Ja chyba tylko z racji ich podejścia, nie jestem w stanie
tam pójść ... bo będą dopisywać do tego historie niemożliwe.
Nigdy też nie zdażąło mi się zachowywać w taki, jakby nie było, niekulturalny
sposób.
Dodam, że i mama i ciocia - są z kategorii zagożałych fanek kościoła; ale
jeszcze nie poziom moherowych beretów.

CO byście zrobili ?
Obserwuj wątek
    • fanybaje Re: Bądź wierna sobie. 06.07.07, 21:36
      ja przyzanm, że nie rozumiem osób wierzących i ich 'gorliwe nawracanie' do
      kościoła wszystkich, którzy czują i myślą inaczej.
      Pojdziesz na ową msze to podepczesz swoje własne wartosci.Natomiast ciotka i
      matka bedą dumne z siebie. Czy na tym polega wiara?
      To jakieś nieporozumienie.

      W podobnej sytucji mówię, ze nie jestem wierzącą i ze nie beę spełniać cudzych
      zachciewajek.
    • asidoo Re: Co zrobić ? 06.07.07, 22:16
      Ja bym nie poszła i powiedziała jeszcze, że pieniądze na mszę przydałyby mi się
      na seksowne majtki :)
      • mlody-xxl Re: Co zrobić ? 06.07.07, 23:26
        Nie idź, jeśli nie chcesz.

        Może jeszcze spytaj ciotkę czemu jej tak zależy żebyś poszła, albo wdaj się z
        nią w religijną dyskusję :) .
        • mlody-xxl Re: Co zrobić ? 06.07.07, 23:28
          Moi rodzice i babcia jeszcze do niedawna
          • mlody-xxl Re: Co zrobić ? 06.07.07, 23:34
            Moi rodzice i babcia jeszcze do niedawna co niedzielę wyganiali mnie do kościoła
            (zdecydowałem że przestanę chodzić dosyć niedawno, jestem, można powiedzieć,
            świeżo nawróconym ateistą ;), ale kiedy pytałem dlaczego chodzą to nie potrafili
            odpowiedzieć... To smutne, że częstszym "typem" od tak tępionych z ambony
            wierzących-niepraktykujących są wierzący-niekontemplujący ;) .
            • markus.kembi Re: Co zrobić ? 07.07.07, 00:04
              Ja jako dzieciak w kościele się potwornie nudziłem, więc gdy tylko osiągnąłem
              wiek taki, by mój sprzeciw mógł zostać potraktowany poważnie, chodzić do
              kościoła przestałem. Później jeszcze byłem raz, na pogrzebie dziadka 8 lat temu,
              ale wtedy już ksiądz dziwnie mi się przyglądał, bo po kilku latach absencji w
              kościele już nie pamiętałem jak się odpowiada na te odzywki księdza (bo
              przykładowo - co innego się odpowiada na "chwała tobie panie" a co innego na
              "chwała tobie Chryste"), więc kilka razy się pomyliłem a później już przezornie
              gęby nie otwierałem. Czułem się tam nieswojo, ale poszedłem, bo właściwie nie
              miałem wyboru.

              Na studiach miałem znajomą katoliczkę, bardzo miła osoba. No więc pytałem ją
              kilkakrotnie o sprawy związane z wiarą, tak z ciekawości, jak ona to widzi, jak
              to potrafi wytłumaczyć. Ale żeby nie odbiegać od tematu powiem tylko o jednym z
              tematów takich rozmów - opowiedziałem jej mianowicie o tym, że msza to coś tak
              potwornie nudnego, że dziwię się, że komuś się chce na takie "imprezy" chodzić.
              Odpowiedziała, że do tego trzeba dojrzeć, bo jak się do tego dorośnie to się
              podczas nabożeństwa doznaje się jakichś niezwykłych przeżyć (nie potrafiła
              powiedzieć jakich). To ciekawe, ale na forum kilkakrotnie natrafiałem na ten sam
              argument. Mnie nasuwa to skojarzenia z baśnią Andersena, tą w której pewien
              cesarz miał niezwykłe szaty i ten, kto ich nie widział, najwidoczniej był głupcem.
    • alka_xx A w którym momencie zaczyna się poziom 06.07.07, 23:45
      moherowych beretów?!
      Proponuję przejrzeć szafę- najwyższą półkę!;)
      • markus.kembi Re: A w którym momencie zaczyna się poziom 06.07.07, 23:49
        Może w momencie, gdy taka pani zaczyna nosić moherowy beret?
    • aurelia_aurita Re: Co zrobić ? 07.07.07, 01:07
      wiesz... mam wrażenie, że gdybyś raz ustąpiła - i poszła, to dla twojej rodziny
      mógłby być znak, żeby dalej próbowac cię nawracać. (przecież już coś drgnęło,
      poszłaś na mszę...)
      a z drugiej strony rozumiem, że nie chcesz robić im przykrości.
      ja bym chyba jednak nie poszła.
      • shangri.la Re: Co zrobić ? 07.07.07, 09:36
        Moim zdaniem gest Twojej rodziny nie jest próbą "nawracania" Cię, ale dowodem
        pamięci i wsparcia, jakiego ich zdaniem potrzebujesz.
        Było by uprzejmie z Twojej strony skorzystać z zaproszenia, a jeśli uważasz , że
        to "zdrada" Twoich przekonań, podziękować za troskę i poprosić o modlitwę.
        • czlowiek_powazny Re: Co zrobić ? 07.07.07, 09:38
          Ja pochodze z domu ateistycznego, wszyscy wierza w Boga, ale nikt nie jest
          religijny, podobnie jak moj kolega muzulmanin, ktory obchodzi ramadan, ale je,
          bo jak nie je, zoladek go boli:)
        • beerd Re: Co zrobić ? 07.07.07, 10:37
          No właśnie - nie byłaby to żadna zdrada z mojej strony ;), tylko przeszkadza mi
          ich dorabianie historii do tego. Oznaka działania Boga i takie tam ;(
          A ja bym się zachowała - tak, jak dostaje się nietrafione ;) prezenty.
          Podziękowała i przyjęła.
          Ale tutaj to cięzko mi się zachować w porządku i kulturalnie ... Na śluby
          chodzę, i nie obwieszczam wszem i wobec że moja noga nie postanie w kościele.
          Nie, tak nie mam. Traktuję to normalnie. Tylko w przypadku mojej rodziny -
          zachowuję się nieuprzejmie ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka