Dodaj do ulubionych

Milosc nie musi byc ....z fajerwerkami :)

09.07.07, 08:22
Zawsze uwazalem ze milosc powinno znajdowac sie na koncu swiata, wiec
zakochalem sie w Japonce, po poczatkowej eufori, byly prawie same klopoty
trudnosci komunikacja, nie jezykowa ale z uwagi na dzielaca nas przepasc
kulturowa, rozlaka, dlugi zwiazek na odleglosc, jesli wogole to
byl "zwiazek". Oboje chcielismy czegos od siebie, ja chcialem milosci, ona
chciala zwiazku, ale milosci w niej nie bylo za grosz.

Wreszcie spotkalem moza zone ktora jest Polka, przyznam sie ze ten zwiazek
nigdy nie byl tak ekscytujacy jak z moja ex, ale dostalem od niej wszystko co
oczekiwalem a nie dostalem od mojej bylej. Byc moze dlatego ze moja zona jest
obok mnie i nie wydaje sie juz taka "nieosiagalna".

Byc moze i wy, spotkaliscie kogos kto zasluguje na milosc, ale
wasze wygorowane wyobrazenia o tzw "prawdziwej milosci" kazda wam watpic w to
co macie.

Moze milosc to wiecej niz tylko pragnienie, posiadania czegos, nieuchwytnego,
czegos co jest daleko, ale nie koniecznie jest warte naszych staran. Taka
milosc to zludzenie.

Milosc moze byc tuz obok nas, wystarczy sie tylko na nia otwarzyc, nie trzeba
szukac jej gdzies daleko tam gdzie jej nie ma.


Obserwuj wątek
    • shangri.la Re: Ech Waldi.....:) 09.07.07, 08:35
      Fajerwerki mają swój niepowtarzalny urok:)
      Swoją Junko będziesz przecież kochał do końca świata i jeden dzień dłużej ku
      uciesze portalu gazeta.pl i ku rozpaczy forumowiczów:)
      • polska_potega_swiatowa Re: Ech Waldi.....:) 09.07.07, 08:47
        shangri.la napisała:

        > Fajerwerki mają swój niepowtarzalny urok:)
        > Swoją Junko będziesz przecież kochał do końca świata i jeden dzień dłużej ku
        > uciesze portalu gazeta.pl i ku rozpaczy forumowiczów:)

        Mysle ze gdyby Junko mieszkala tuz obok mnie, to nasza znajomosc skonczyla sie
        juz niedlugo po tym jak sie zaczela. Wkoncu milosci nie da sie budowac jedynie
        na egzotyce, nie wystarczy jedynie wybrac sobie partnerki ktora jest "special"
        z wygladu. Mysle ze gdyby nie okolicznosci, juz dawno bym o niej zapomnial.

        Natomiomiast gdyby moja zona mieszkala daleko, i byla by
        bardziej "nieosiagalna" to na pewno szalal bym za nia tak jak za Junko. I wcale
        nie mowie tak zeby sie pocieszyc, raczej na chlodno patrzac na walory Junko
        oraz na walory mojej zony, mysle ze ta druga wygrywa w wielu dziedzinach. Juz
        tak jest my mezczyzni czesto nie wiemy co mamy :)
    • asidoo Re: Milosc nie musi byc ....z fajerwerkami :) 09.07.07, 08:57
      Wyjątkowo zgadzam się z tobą.
      • polska_potega_swiatowa Re: Milosc nie musi byc ....z fajerwerkami :) 09.07.07, 10:15
        asidoo napisała:

        > Wyjątkowo zgadzam się z tobą.

        Dzieki, ale dlaczego "wyjatkowo"?
      • asidoo Re: Milosc nie musi byc ....z fajerwerkami :) 09.07.07, 12:34
        Wyjątkowo, bo zwykle omijam wątki polskiej potęgi... Zdenerwowałeś mnie kiedyś i
        tak dla własnego bezpieczeństwa raczej je omijam.
    • ko_bie_ta Re: Milosc nie musi byc ....z fajerwerkami :) 09.07.07, 11:28
      Wielu z nas spotkało w swoim życiu taką Junko, a przyszłość swą związało z kimś
      innym. Z kiś, z kim nawet udało się zbudować coś trwałego i pięknego... tylko
      czy nigdy nie będziemy żałować, że zrezygnowaliśmy z "pogoni za Junko"?
      Spokojny domek, ciepły, pełen zrozumienia i wzajemnego szacunku, to cudowne
      miejsce... można w nim spędzić resztę swoich dni. Szkoda tylko, że od czasu do
      czasu w bezsenną gwiaździstą noc, coś mocno ściśnie za gardło i przemknie smutna
      myśl, że już nigdy nasze serduszko tak mocno nie zabije, tak jak biło dla Junko...
      • shangri.la Re: Hih..... 09.07.07, 11:56
        Posty Waldiego są dowodem na wyższość perfidnych Junko nad kapciami i grillem w
        rodzinnym gronie;)
        • polska_potega_swiatowa Re: Hih..... 09.07.07, 12:11
          shangri.la napisała:

          > Posty Waldiego są dowodem na wyższość perfidnych Junko nad kapciami i grillem
          > w rodzinnym gronie;)

          Nie zazdrosc Junko, bo ona wcale nie koniecznie cieszy sie ze
          swojej "nieosiagalnosci". Moze teraz ktos z kims zdecydowala sie spedzic swoje
          zycie, teraz ja przeklina, albo juz porzucil, dlatego ze trafil na kobiete
          ktora nie slucha serca tylko patrzy w kalendarz, robi plany sobie i innym, nie
          pytajac ich o zdanie.

          No dobra, Junko zignorowala moja milosc, ale ciesze sie ze jeszcze w Japoni
          powiedzialem jej "I love you" a ona zaczela chrzakac i sie dusic, potem na
          drugi dzien, mowi mi ze "chce wyjsc za maz w wieku 27 lat" z glupkowatym
          usmiechem, bo dla niej slowa "Kocham ciebie" oznaczaly maluzenstwo. Ona po
          prostu myslala ze ja bede czekal 8 lat na nia....

          Bo wczesniej po tym jak przespalismy zapytla sie czy moge poczekac, bo ona chce
          zebysmy byli razem. Znasz ta historie.

          Ale niczego nie da sie do konca zaplanowac, szczegolnie tego ze ktos bedzie sie
          poswieciecal bez konca i wyzbedzie sie swoich marzen, na jej rzecz.

          • shangri.la Re: Hih..... 09.07.07, 12:15
            Mam nadzieję , że spotkała taką samą wredotę jak ona sama i będą żyli długo i
            wrednie:)))
            Trzymaj się Waldi i zacznij obdzierać ją wreszcie z idealnych szatek, które jej
            przywdziałeś, bo tracisz swoje własne TU I TERAZ!
            • polska_potega_swiatowa Re: Hih..... 09.07.07, 12:39
              shangri.la napisała:

              > Mam nadzieję , że spotkała taką samą wredotę jak ona sama i będą żyli długo i
              > wrednie:)))

              Nie zycze nikomu zle, ale niestety niektorzy nie zapracowali sobie na szczescie.

              > Trzymaj się Waldi i zacznij obdzierać ją wreszcie z idealnych szatek, które
              > jej przywdziałeś, bo tracisz swoje własne TU I TERAZ!

              Spokojnie, nie marnuje swojego czasu bo jestem w pracy...Shhhhhh :) Nadal
              pozostaje zal, ze zerwale honorowo, i nie czekalem duzej na spotkanie z nia,
              wiesz przynajmniej moglbym sie na niej wyzyc w lozku, i potem porzucic :) Tak,
              mam serce, ale nie dla tych ktorzy jego nie maja dla mnie, mysle ze dla niej
              powinienem byc wiekszym draniem.
      • polska_potega_swiatowa Re: Milosc nie musi byc ....z fajerwerkami :) 09.07.07, 12:01
        ko_bie_ta napisała:

        > Wielu z nas spotkało w swoim życiu taką Junko, a przyszłość swą związało z
        > kimś innym. Z kiś, z kim nawet udało się zbudować coś trwałego i pięknego...
        > tylko czy nigdy nie będziemy żałować, że zrezygnowaliśmy z "pogoni za Junko"?
        > Spokojny domek, ciepły, pełen zrozumienia i wzajemnego szacunku, to cudowne
        > miejsce... można w nim spędzić resztę swoich dni. Szkoda tylko, że od czasu do
        > czasu w bezsenną gwiaździstą noc, coś mocno ściśnie za gardło i przemknie
        > smutna myśl, że już nigdy nasze serduszko tak mocno nie zabije, tak jak biło
        > dla Junko...


        Moja droga, ja takie mysli mam od lat, ale przynajmniej ukojenie przynosi mi
        swiadomosc ze moja wymarzona Junko miala nie wiele wspolnego z prawdziwa Junko
        z krwi i kosci ktora znalem. Niestety wyidealizowalem sobie ja w mojej glowie,
        dzieki dlugiej rozlace, nie mialem szczescia zeby z nia pobyc wystarczajaco
        dlugo, wiec pustke spowodowana przez znajomosc na odleglosc, wypelnilem
        fantazjami na jej temat.

        Swoja droga ciekawe czy gdyby los potoczylby sie zupelnie inaczej czy udaloby
        sie stwozyc ten "Spokojny domek, ciepły, pełen zrozumienia i wzajemnego
        szacunku" z Junko, czy moze tez marzylbym o kims takim jak moja obecna zona? :)

        Junko nie byla moja jedyna bylo, bylo kila innych, ale to co czyni
        Junko "zniezwykla" to jest czar jej charakteru czy ciala, lecz jej
        nieosiagalnosc. Trudno zeby moje inne byly bardziej nieosiagalne, skoro byly na
        miejsci, i przynajmniej mialem okazje z nimi byc wystarczajaco dlugo zeby sie
        przekonac, ze to nie to, a Junko narobila mi smaku, potem zameczyla na smierc
        swoja nieczulosci, nie pozwalajac odejsc, bo zawsze bylo "nie martw sie, kiedys
        sie zobaczymy, uwazaj na siebie!" Raz na pol roku, ale bylo....i wlasnie to
        nie pozwala mi o niej zapomnac, i wciaz zastanawiam sie czy dobrze zrobilem, ze
        polozylem kres moim meczarniom.

        Mysle ze Junko, bala sie powiedziec "nie", czytalem ksiazki o mentalnosci
        Japonczykow, ktorzy wola sprawiac pozory, oraz obiecywac cos czego nie
        zamierzaja uczynic, tylko dlatego ze boja sie konfrontacji, gdy komus cos
        odmowia. Ale ta boli jeszcze bardziej. Mysle ze ona chciala sie spotkac, ale
        czy warto czekac 2 lata zeby sie spotkac ponownie z osoba ktora nas nie kocha,
        tylko chce spedzic wspolne wakacjie...



        • shangri.la Re: Milosc nie musi byc ....z fajerwerkami :) 09.07.07, 12:08
          Jejku Waldi......płakać mi się chce , jak czytam drugi rok Twoje posty na temat
          tej wrednej "wyidealizowanej" przez Ciebie Japonki.
          Naprawdę żal mi Ciebie i nie ma w tym cienia cynizmu, wierz mi.
          Żal mi wszystkich ludzi , cierpiących latami, tak jak Ty, z powodu innych
          perfidnych, bezwzględnych osobników.
          Jak strasznie można skrzywdzić drugiego człowieka.....(!)
          • polska_potega_swiatowa Re: Milosc nie musi byc ....z fajerwerkami :) 09.07.07, 12:25
            shangri.la napisała:

            > Jejku Waldi......płakać mi się chce , jak czytam drugi rok Twoje posty na
            > temat tej wrednej "wyidealizowanej" przez Ciebie Japonki.
            > Naprawdę żal mi Ciebie i nie ma w tym cienia cynizmu, wierz mi.
            > Żal mi wszystkich ludzi , cierpiących latami, tak jak Ty, z powodu innych
            > perfidnych, bezwzględnych osobników.
            > Jak strasznie można skrzywdzić drugiego człowieka.....(!)

            A ja dziekuje tobie, i nie ma w tym rowniez cienia cynizmu, ze rozumiesz moja
            sytuacje i pomagasz mi odpowiediec na meczace mnie pytania. Nie dlatego ze
            jestes po mojej stronie, i krytykujesz Junko. Wolalbym zeby Junko na ta krytyke
            nie zasluzyla. Tylko dlatego ze ty oraz pare innych forumowiczek uswiadami mi
            ze zrobilem wszytko w mojej mocy, i nie mam czego zalowac. A ja zawsze
            zalowalem ze nie wytrzymalem presji dlugiej rozlaki i sie zbuntowalem, ale
            mysle ze kazdy by tak postapil.


            • shangri.la Re: Uściski!:))))) n/t 09.07.07, 12:29

    • synvilla Re: A ja mysle inaczej 09.07.07, 12:08
      Czujesz ze przegrales.
      Junko to typ silnej kobiety. I z jej sila przegrales.
      Mysle ze cie kochala jednak okazywala to inaczej niz ty okazujesz milosc.
      Nikt z nikim nie spedza wakacji o ile za nimi nie czaja sie uczucia.
      Fakt ze ten temat ciagle powraca, swiadczy ze jeszcze z uczuc do niej nie
      wyszedles.
      • polska_potega_swiatowa Re: A ja mysle inaczej 09.07.07, 12:55
        synvilla napisała:

        > Czujesz ze przegrales.
        > Junko to typ silnej kobiety. I z jej sila przegrales.

        Raczej uparcie darzaca do postawionych sobie celow, jej celem nr 1 bylo wyrwnie
        sie w Japoni, kariera, college w USA, i dopiero potem chlopak...


        > Mysle ze cie kochala jednak okazywala to inaczej niz ty okazujesz milosc.

        czy ktos okazuje milosc, kazac komus czekac na siebie, przez 2 lata, nie
        zdobywajac sie nawet na "tesknie za toba"? Moze zle odczytalem slowa ktore
        chyba wskazywaly na jakas sympatieL "kiedys sie zobaczmy, trzymaj sie" Ale czy
        tymi samymi slowami mozna zyc 2 lata?


        > Nikt z nikim nie spedza wakacji o ile za nimi nie czaja sie uczucia.
        > Fakt ze ten temat ciagle powraca, swiadczy ze jeszcze z uczuc do niej nie
        > wyszedles.

        Jesli jest jakies uczucie to jest zal do niej, ale chyba juz nie milosc.
        • synvilla Re: Wybacz jej to. 09.07.07, 17:11
          To co bylo, to co zrobila. Jezeli ja naprawde kochales to daj jej milosc na
          droge. Niech jej sie wiedzie w tym zyciu najlepiej i niech bedzie po prostu
          szczesliwa, gdzies tam daleko z kims tam, bez ciebie, a jednak z toba.:=))))
          • polska_potega_swiatowa Re: Wybacz jej to. 12.07.07, 13:16
            synvilla napisała:

            > To co bylo, to co zrobila. Jezeli ja naprawde kochales to daj jej milosc na
            > droge. Niech jej sie wiedzie w tym zyciu najlepiej i niech bedzie po prostu
            > szczesliwa, gdzies tam daleko z kims tam, bez ciebie, a jednak z toba.:=))))

            Mysle ze nasza znajomosc byla skazana na niepowodzenia. Zwlaszcza jesli ktos
            chce budowac zwiazek bez milosci, mysle ze z jej strony tego nie bylo wogole,
            choc uwazala sie za moja dziewczyne. No nie wiem, moze to jest roznica
            kulturowa ktora nas dzielila. Ona chyba sadzila ze jak obiecuje mi ze ma zamiar
            sie ze mna spotkac to mi to powinno wystarczyc na dwa lata...I potem nastepne 3
            ktore zdecydowala sie studiowac, z dala odemnie, choc obiecala ze bedzie
            studiowac gdzies blisko mnie.

            Nie mozna opierac zwiazku, na klamstwie, albo robic planow osobno. No coz mysle
            ze w koncu dostala na co zasluzyla, czyli nic, przynajmniej odemnie. MOja wina
            bo jestem takim niepoprawnym romantykiem wiec sadzilem ze milosc powinno sie
            szykac na koncu swiata, i ze powinna byc trudna, ale nigdy nie sadzilem ze
            bedzie tak beznadziejna.

            Mysle ze moja zona spotkalem w nagrode, za istny horror z Junko. Chcialbym
            zapomniec o niej, zeby skupic sie na mojej zonie, bo ona zasluguje na to tysiac
            razy wiecej :)
    • 2105_a Re: Milosc nie musi byc ....z fajerwerkami :) 09.07.07, 18:01
      Każdy kto czuł tak jak ty i komu się nie udało skonfrontować tego z
      rzeczywistością taką codzienną będzie nosił to w sercu. I niech ma tam swój
      ślad, swoje miejsce. Może to by była ta kobieta, z którą byłbyś naprawdę
      szczęśliwy, a może wcale nie. Ale tego już się nie dowiesz. Jeśli nie jesteście
      razem to widać tak miało być. Ty podjąłeś swoją decyzję, ona swoją. Trudno
      szukać winnych. Nie ciągnij tego za sobą. Co ci to daje. Dręczysz się myślami
      teraz już o złudzeniu. Tego nie ma. A wciąż tak mocno to jest w tobie. Jakbyś
      chciał pielęgnować w sobie to co wtedy czułeś. Czy w czymś ci to pomaga?
      Zapytaj samego siebie.
      • kozica111 Re: Milosc nie musi byc ....z fajerwerkami :) 10.07.07, 12:19
        I ZNOW WAŁKUJEMY TEMAT OD POCZĄTKU TYLKO WALDEK ZMIENIŁ NICK.KURDE. ILE MOZNA?
        • beksiulek Re: Milosc nie musi byc ....z fajerwerkami :) 10.07.07, 19:46
          < popłakałam się
          < tym razem nad sobą...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka