polska_potega_swiatowa
09.07.07, 08:22
Zawsze uwazalem ze milosc powinno znajdowac sie na koncu swiata, wiec
zakochalem sie w Japonce, po poczatkowej eufori, byly prawie same klopoty
trudnosci komunikacja, nie jezykowa ale z uwagi na dzielaca nas przepasc
kulturowa, rozlaka, dlugi zwiazek na odleglosc, jesli wogole to
byl "zwiazek". Oboje chcielismy czegos od siebie, ja chcialem milosci, ona
chciala zwiazku, ale milosci w niej nie bylo za grosz.
Wreszcie spotkalem moza zone ktora jest Polka, przyznam sie ze ten zwiazek
nigdy nie byl tak ekscytujacy jak z moja ex, ale dostalem od niej wszystko co
oczekiwalem a nie dostalem od mojej bylej. Byc moze dlatego ze moja zona jest
obok mnie i nie wydaje sie juz taka "nieosiagalna".
Byc moze i wy, spotkaliscie kogos kto zasluguje na milosc, ale
wasze wygorowane wyobrazenia o tzw "prawdziwej milosci" kazda wam watpic w to
co macie.
Moze milosc to wiecej niz tylko pragnienie, posiadania czegos, nieuchwytnego,
czegos co jest daleko, ale nie koniecznie jest warte naszych staran. Taka
milosc to zludzenie.
Milosc moze byc tuz obok nas, wystarczy sie tylko na nia otwarzyc, nie trzeba
szukac jej gdzies daleko tam gdzie jej nie ma.