Dodaj do ulubionych

COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :))

24.06.03, 01:35
W swoim malym skromnym pokoiku postanowilam dodac barw i cos zmienic za male
pieniadze, ba, za minimalne pieniadze, tak aby cieszyc oczy, poprawiac
nastroj, samopoczucie, aby czuc sie dobrze i w harmonii. No i sie udalo.
Kupilam palemke i bambusa za drobne pieniadze, do tego zasadzilam pestki
czeresni i cytryny i rosnie mi maly kwiatek :))
Na jedna sciane powiesilam plakat malego kotka, plakat obilam w stara ramke i
wyglada jak obraz, wlasciwie zrobil sie z niego obraz. Wysprzatalam,
zapalilam waniliowa swieczke, od razu jest przyjemniej. Na druga zas sciane
przykleilam plakat z gazety (Uklad planetarny) oraz dwie tekturowe kartki
formatu plakatowego czerwona i zielona. Piekne kolory, tak sie ciesze !!

Tylko na te kartki, to taka moja "pinwall" po prostu zamiast steropianu
wykorzystalam papier. Nie wiem jednak co madrego wartosciowego jeszcze
powinnam przykleic na te kartki... Mam pare notatek, troszke do nauki, ale
jest jeszcze duzo miejsca. Poradzcie, jakie madre mysli, moze afirmacje,
jakies perelki, moze jakies przykazania ? Prosze poradzcie cokolwiek, nie mam
obecnie zadnych idei... A kawalow czy jakichs obrazkow nie chce przyczepiac.
Chce miec zdania madre, glebokie, moze filozoficzne, tak, ze jak tylko je
przeczytam, odnajde w sobie spokoj, motywacje, harmonie.
Licze na Was, napisalam na psychologii bo zaobserwowalam, ze sa tutaj
niebanalni madrzy ludzie, a troszke inne wrazenie mialam po zerknieciu na
inne fora, chodz moze sie myle.. :)))
Obserwuj wątek
    • Gość: Malwina Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) IP: *.d1.club-internet.fr 24.06.03, 01:40
      a gdybys tak we wlasnej kulturze pogrzebala ...?
    • Gość: Imagine Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) IP: *.neb.rr.com 24.06.03, 02:04
      Nie mylisz sie. Ja bym zostawil ten bialy placek tak jak
      jest. Wpatruj sie w niego i wyobraz sobie, ze twoj umysl
      jest tak prosty i pusty jak ten kawalek sciany. Nie drwie
      sobie z Ciebie. To jest jedna z najprostrzych medytacji.
      Wtedy zobaczysz ze pustka jest najpiekniejsza ozdoba.
      Pozdr, Imagine.
    • ziemiomorze Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) 24.06.03, 11:18
      Zanim docenisz uroki bialego styropianu:

      www.sggw.waw.pl/~kluza/desider.htm
      (podana na stronie informacja, ze tekst pochodzi z 1692 roku to wynik
      nieporozumienia - prawidlowa jest ta, ze jest to wiersz Maxa Erhmanna)

      podsiadlo:
      pjotruska.blog.pl/archiwum/index.php?nid=393990
      bonus: psychodelia
      pvek.blog.pl/archiwum/index.php?nid=604439
      pvek.blog.pl/archiwum/index.php?nid=664650itd,

      z.
      • minggu przepraszam ziemiomorze... 24.06.03, 11:47
        wzielam cie byla za kogos innego (moze starszego) po przejrzeniu tych linkow
        widze, dlaczego nieporozumienie moglo tak latwo nastapic.

        Dezyderata...hmmm, z pewnoscia tak!!!!

        ale czy to napewno to, co probowalas sugerowac jako
        rodzaj "oswiecenia/satori/nirvany" w innym watku???

        Niemniej jednak, na dobrej drodze jestes!!!

        a co najwzzniejsze, "posiadasz jezyk" nie zapominaj o tym.

        • ziemiomorze ale o co chodzi? 24.06.03, 15:10
          minggu napisała:

          > wzielam cie byla za kogos innego (moze starszego) po przejrzeniu tych linkow
          > widze, dlaczego nieporozumienie moglo tak latwo nastapic.

          To Ty, zdaje sie, pisalas, ze za duzo tu na necie projekcji? :-)
          Za kogo mnie bralas? Co Ci wyjasnily linki? To ciekawe :-)

          > Dezyderata...hmmm, z pewnoscia tak!!!!
          >
          > ale czy to napewno to, co probowalas sugerowac jako
          > rodzaj "oswiecenia/satori/nirvany" w innym watku???

          Skad, to zupelnie nie to. Skad ten pomysl?

          > Niemniej jednak, na dobrej drodze jestes!!!

          Dzieki!!! Ja nie wiem, na jakiej jestem drodze, ale ten, fajnie!

          > a co najwzzniejsze, "posiadasz jezyk" nie zapominaj o tym.

          On mi nie daje o sobie zapomniec
          ;-)
          z.

      • Gość: meee:) do Kol. Ziemiomorze IP: *.MAN.atcom.net.pl 24.06.03, 17:29
        podziękowania za PodsiadŁo :)
    • Gość: Mona Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) IP: *.stacje.agora.pl 24.06.03, 11:25
      Mogę Ci podać swoje, ale nie wiem czy będą Vi odpowiadały - końcu każdy jest
      inny.

      "Niech nic cię nie niepokoi, niech nic cię nie przeraża. Cierpliwość osiąga
      wszystko. Temu, kto ma Boga nie brakuje niczego. Bóg sam wystarcza."

      "Niepokój nie zatrzyma nieszczęścia, ale zatrzyma radość".
    • Gość: Mona Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) IP: *.stacje.agora.pl 24.06.03, 13:49
      "Miej cierpliwość dla wszystkich, a zwłaszcza dla siebie. Nie zniechęcaj się
      swoją niedoskonałością, lecz każdego ranka wstawaj ze świeżą odwagą. Jak mozemy
      okazywać wyrozumiałość dla wad bliźnich, skoro brakuje nam jej dla naszych
      własnych? Kto trapi się swoimi błędami nie naprawi ich. Źródłem poprawy jest
      umysł cichy i spokojny"
    • saana Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) 24.06.03, 13:50
      jutro bedzie lepiej.
      • Gość: cos madrego Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) IP: *.man.polbox.pl 24.06.03, 14:14
        " Ucz sie i pracuj a dojdziesz do celu ,
        jak doszed Mickiewicz i doszlo ich wielu " ,

        " miezr sily na zamiar ,
        nie zamiar podlug sil " " gdy bedziesz dziadkiem juz i
        stracisz wszystkie zeby i przyjaciol
        przypomnij sobie kto cie bil w
        podstawowce "

        • Gość: Malwina Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 24.06.03, 14:52
          quidquid agis prudenter agas et respice finem
    • gitman Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) 24.06.03, 20:19
      Nawet delikatna dziewczyna kwiaty ścina.
      Safona
      hehe
    • Gość: Richelieu* Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) IP: *.localdomain / 192.168.0.* 24.06.03, 21:34
      I can do it

      uśmiech i gest ok


      to wymalowane czerwoną i żółtą farbką na moich meblach od kilku lat motywuje
      mnie do wstania rano mimo nerwic, depresji, fobii i innych przypadłości
      • tea_time Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) 25.06.03, 01:04

        Z niczym nie zwlekaj.
        Tea
    • kamfora Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) 25.06.03, 07:16

      Zachowaj dystans.
      • Gość: cygne Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 25.06.03, 07:34


        W wolności najcenniejsza jest jej świadomość.
    • beton-stal Mój dezyderat 25.06.03, 11:29
      A może banalne: "Zamknij drzwi" albo "Wyłącz gaz"? Może to mało wzniosłe, ale
      jakże praktyczne!
      Stanowczo odradzam Dezyderatę - potok słów o ilości odwrotnie proporcjonalnej
      do ich sensu.
      • ziemiomorze Re: Mój dezyderat 25.06.03, 15:15
        beton-stal napisał:

        > A może banalne: "Zamknij drzwi" albo "Wyłącz gaz"? Może to mało wzniosłe, ale
        > jakże praktyczne!

        Gadanie.
        Po takich ostrzezeniach (jeszcze: 'wylacz zelazko', 'zrob siku przed
        wyjsciem', 'sprawdz, czy nie masz oczka w rajstopach' i 'zalozylas cieple
        majtki?') wychodzisz i wpadasz pod ciezarowke z kiszona kapusta*

        > Stanowczo odradzam Dezyderatę - potok słów o ilości odwrotnie proporcjonalnej
        > do ich sensu.

        Beton - a konkretnie ktore slowa Dezyderaty nie maja sensu?
        Ciekawi mnie to, bo ja uwazam odwrotnie.
        Byloby fajnie, gdybys potrafil udowodnic, ze tak nie jest - serio bym sie
        cieszyla,

        w oczekiwaniu,
        ziemiomorze

        ---
        *K.I.G.
        • beton-stal Re: Mój dezyderat 26.06.03, 12:58
          ziemiomorze napisała:

          > Gadanie.
          > Po takich ostrzezeniach (jeszcze: 'wylacz zelazko', 'zrob siku przed
          > wyjsciem', 'sprawdz, czy nie masz oczka w rajstopach' i 'zalozylas cieple
          > majtki?') wychodzisz i wpadasz pod ciezarowke z kiszona kapusta*

          Całe szczęście, że po mojej klatce schodowej nie jeżdżą ciężarówki.

          > Beton - a konkretnie ktore slowa Dezyderaty nie maja sensu?

          Oczywiście, poszczególne słowa sens mają, można sprawdzić w słowniku. Miałem
          na myśli wydźwięk całości. Wybacz, ale Dezyderata jest tak ckliwa i
          niemiłosiernie dobrotliwa, aż mam ochotę zrobić brzydką rzecz, o której nie
          napiszę, kiedy to czytam. W dodatku tłumaczenie jest napuszone i patetyczne,
          wręcz ociera się o grafomanię. Cóż, oryginał nie lepszy (wiem, bo sam kiedyś
          tłumaczyłem ten tekst).
          Rzeczywiście, pisząc o braku sensu przesadziłem, ale liczyłem, że to będzie
          dobry chwyt - aby zaciekawić propagatorkę Dezyderaty moim postem.

          > Ciekawi mnie to, bo ja uwazam odwrotnie.
          > Byloby fajnie, gdybys potrafil udowodnic, ze tak nie jest - serio bym sie
          > cieszyla,
          > w oczekiwaniu,
          > ziemiomorze

          Nie wiem, czy spełniłem pokładane we mnie nadzieje.
          w niepokoju,
          beton-stal
          • ziemiomorze Re: Mój dezyderat 26.06.03, 14:57
            beton-stal napisał:

            > Całe szczęście, że po mojej klatce schodowej nie jeżdżą ciężarówki.

            Czepiasz sie.

            > Oczywiście, poszczególne słowa sens mają, można sprawdzić w słowniku. Miałem
            > na myśli wydźwięk całości. Wybacz, ale Dezyderata jest tak ckliwa i
            > niemiłosiernie dobrotliwa, aż mam ochotę zrobić brzydką rzecz, o której nie
            > napiszę, kiedy to czytam.

            Skrecam sie z ciekawosci, jaka.
            Dezyderata to propozycja sposobu na dobre zycie - trudno zeby przypominala
            teksty Cannibal Corpse.
            Ckliwa? Raczej bezpretensjonalna, w tym tez jej sila: kazdy ja zrozumie. To
            duza rzecz, umiec pisac prosto.

            > W dodatku tłumaczenie jest napuszone i patetyczne,
            > wręcz ociera się o grafomanię. Cóż, oryginał nie lepszy

            Tlumaczenie jest ok, moze w tej zlinkowanej wersji bylo akurat kilka bledow
            interpunkcyjnych, ale do przejscia. Widzialam gorsze tlumaczenia (moje
            ulubione: 'badz na dobrej stopie ze wszystkimi' - mniam),

            > (wiem, bo sam kiedyś tłumaczyłem ten tekst).

            Wiec Ci sie podobal.
            Co sie zmienilo, ze przestal?

            zaintrygowane
            ziemiomorze
            • beton-stal Re: Mój dezyderat 26.06.03, 15:42
              ziemiomorze napisała:

              > Czepiasz sie.

              Nie, ale mam śmigłowiec na balkonie (dlatego nie straszna mi ciężarówka).

              > Skrecam sie z ciekawosci, jaka.

              Bardzo brzydka.

              > Dezyderata to propozycja sposobu na dobre zycie - trudno zeby przypominala
              > teksty Cannibal Corpse.

              Które również artyzmem nie grzeszą. Choć oczywiście można taki argument zbić
              stwierdzeniem, że przepis na jabłecznik również nie dostarcza uniesień
              artystycznych. Tyle że ja mam nieodparte wrażenie, że i autor Dyzia, i jego
              tłumacz, mieli - oprócz chęci pokazania światu co i jak - także jakiś zamysł,
              hm, literacki, który nie wypalił.

              > Ckliwa? Raczej bezpretensjonalna, w tym tez jej sila: kazdy ja zrozumie. To
              > duza rzecz, umiec pisac prosto.

              Oj, tak, to duża rzecz. A jeszcze większa - wiedzieć, czy ma się styl
              literacki (nie tylko czy dobry, ale w ogóle).

              > > W dodatku tłumaczenie jest napuszone i patetyczne,
              > > wręcz ociera się o grafomanię. Cóż, oryginał nie lepszy
              >
              > Tlumaczenie jest ok, moze w tej zlinkowanej wersji bylo akurat kilka bledow
              > interpunkcyjnych, ale do przejscia. Widzialam gorsze tlumaczenia (moje
              > ulubione: 'badz na dobrej stopie ze wszystkimi' - mniam),

              Grafomania nie opiera się na błędach interpunkcyjnych (choć mogą one do reszty
              rozłożyć kicz na łopatki), ale właśnie m.in. na napuszonym stylu, czyli takim
              ex cathedra dla maluczkich, ale za to wzniosłym i bogatym w natchnione
              słownictwo.

              > Wiec Ci sie podobal.

              Na zajęciach z angielskiego.

              > Co sie zmienilo, ze przestal?
              > zaintrygowane
              > ziemiomorze

              Nic się nie zmieniło, angielski się skończył.
              rozbudowany
              beton-stal

              PS. Obawiam się, że odpowiem dopiero w poniedziałek.
              • ziemiomorze Re: Mój dezyderat 26.06.03, 18:21
                beton-stal napisał:
                > > Skrecam sie z ciekawosci, jaka.
                >
                > Bardzo brzydka.

                Tylko sie chwalisz.

                > Choć oczywiście można taki argument zbić
                > stwierdzeniem, że przepis na jabłecznik również nie dostarcza uniesień
                > artystycznych. Tyle że ja mam nieodparte wrażenie, że i autor Dyzia, i jego
                > tłumacz, mieli - oprócz chęci pokazania światu co i jak - także jakiś zamysł,
                > hm, literacki, który nie wypalił.

                Obojetnie od ambicji artysty, jego dzielo zyje swoim zyciem.
                Mozna na symfonie Beethovena patrzec pod katem tego, ze tworzyl je, tracac
                sluch - ale czy to zwiekszy przyjemnosc ze sluchania? Mozna studiowac biografie
                Van Gogha - ale po co, kiedy mozna ogladac jego obrazy?
                Tak czy siak, skad wiesz, jakie mial intencje autor?
                W mojej opinii w 'Dezyderacie' forma i tresc stanowia harmonijna calosc -
                jakies barokowe koncepty jezykowe i wydumane metafory wszystko by psuly.

                A - z tym jablecznikiem to tez zalezy.

                > Oj, tak, to duża rzecz. A jeszcze większa - wiedzieć, czy ma się styl
                > literacki (nie tylko czy dobry, ale w ogóle).

                Nie moge sie zdecydowac: wyzlosliwiasz sie, probujesz wycofac raczkiem czy
                upierasz bez sensu?

                :)

                > Grafomania nie opiera się na błędach interpunkcyjnych (choć mogą one do
                reszty
                > rozłożyć kicz na łopatki), ale właśnie m.in. na napuszonym stylu, czyli takim
                > ex cathedra dla maluczkich, ale za to wzniosłym i bogatym w natchnione
                > słownictwo.

                Podaj przyklad, bo nie lapie - gdzie tam napuszone slownictwo, wznioslosc i
                ekskatedralnosc?

                > PS. Obawiam się, że odpowiem dopiero w poniedziałek.

                Poczekam, rekawiczka rzucona,
                zet jak zorro
                • beton-stal Re: Mój dezyderat 30.06.03, 14:20
                  ziemiomorze napisała:

                  > Tylko sie chwalisz.

                  Dobra, w przypływie szczerości odpowiadam - rzygać mi się chce, kiedy czytam
                  Dezydaratę. Waćpanna zadowolona? Naprawdę myślałem, że wystarczy jeden raz
                  napisać "brzydka rzecz" i liczyć na domyślność.

                  > Obojetnie od ambicji artysty, jego dzielo zyje swoim zyciem.

                  Tylko dlaczego od razu piszesz i "dzieło", i "artysta", przy okazji rozmowy o
                  Dezyderacie? Czyżbyś jednak dostrzegła w jej tekście nie tylko przesłanie
                  duchowe, ale i zamysł literacki?

                  > Mozna na symfonie Beethovena patrzec pod katem tego, ze tworzyl je, tracac
                  > sluch - ale czy to zwiekszy przyjemnosc ze sluchania?

                  Nie wiem, a czy ja sugerowałem, aby autorowi Dezyderaty (albo jego wnukom)
                  wydłubać oczy?

                  > Mozna studiowac biografie Van Gogha - ale po co, kiedy mozna ogladac jego
                  > obrazy?

                  Dlatego skupiłem się na tekście Dezyderaty, a nie - na komplikacjach życiowych
                  jej autora.

                  > Tak czy siak, skad wiesz, jakie mial intencje autor?

                  Bo umiem czytać.

                  > W mojej opinii w 'Dezyderacie' forma i tresc stanowia harmonijna calosc -
                  > jakies barokowe koncepty jezykowe i wydumane metafory wszystko by psuly.

                  Tak, zgadzam się dodatkowy barok rozłożyłby Dezyderatę na łopatki. Czy ja w
                  którymś poście proponowałem "ubogacenie" słownictwa Dezyderaty?

                  > A - z tym jablecznikiem to tez zalezy.

                  Jasne. Jutro napiszę trzynastozgłoskowcem instrukcję obsługi gaśnicy.

                  > > Oj, tak, to duża rzecz. A jeszcze większa - wiedzieć, czy ma się styl
                  > > literacki (nie tylko czy dobry, ale w ogóle).
                  >
                  > Nie moge sie zdecydowac: wyzlosliwiasz sie, probujesz wycofac raczkiem czy
                  > upierasz bez sensu?

                  To była uwaga ogólna skierowana do kandydatów na literatów. Możesz ją pominąć.

                  > Podaj przyklad, bo nie lapie - gdzie tam napuszone slownictwo, wznioslosc i
                  > ekskatedralnosc?

                  "(...) nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości
                  i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa."
                  "(...) w zgiełku ulicznym, zamęcie życia, zachowaj pokój ze swą duszą."

                  To moim zdaniem najgorsze literacko fragmenty. Jeśli jednak nie czujesz owej
                  ekskatedralności autora, to nic poradzę. Już samo użycie trybu rozkazującego
                  przywodzi na myśl w najlepszym przypadku wykład albo kazanie.

                  > Poczekam, rekawiczka rzucona,
                  > zet jak zorro

                  podniesiona,
                  macham nią jak sztandarem
                  • ziemiomorze Re: Mój dezyderat 30.06.03, 17:34
                    beton-stal napisał:

                    > Waćpanna zadowolona?

                    Wniebowzieta.

                    > > Obojetnie od ambicji artysty, jego dzielo zyje swoim zyciem.
                    >
                    > Tylko dlaczego od razu piszesz i "dzieło", i "artysta", przy okazji rozmowy o
                    > Dezyderacie? Czyżbyś jednak dostrzegła w jej tekście nie tylko przesłanie
                    > duchowe, ale i zamysł literacki?

                    Acha - jak cierpliwie od paru postow tlumacze, podoba mi sie harmonia formy i
                    tresci. To jest artyzm.
                    Jeszcze jedna rzecz, bo w mojej opinii w odbiorze sztuki nie istnieje
                    kategoria 'obiektywnie dobre': mi sie zrobilo dziwnie blogo, kiedy ten tekst po
                    raz pierwszy przeczytalam. Bylam wtedy w wieku dojrzewania, ale nadal mi sie
                    tak robi kiedy go czytam. Tam cos jest w tym tekscie, poza tekstem, dobrego cos.

                    > > Tak czy siak, skad wiesz, jakie mial intencje autor?
                    >
                    > Bo umiem czytać.

                    On gdzies napisal o swoich intencjach?

                    > Tak, zgadzam się dodatkowy barok rozłożyłby Dezyderatę na łopatki. Czy ja w
                    > którymś poście proponowałem "ubogacenie" słownictwa Dezyderaty?

                    Utyskiwales na prostote jezyka - zdaje sie, ze obydwoje sie zgadzamy, ze jest
                    swietnie dobrany do tresci?

                    > Jasne. Jutro napiszę trzynastozgłoskowcem instrukcję obsługi gaśnicy.

                    Bede czekac. Jutro o ktorej?

                    > To była uwaga ogólna skierowana do kandydatów na literatów. Możesz ją pominąć.

                    Skad wiesz, ze nie jestem kandydatka na literatke?
                    Naprawde nie wygladam?

                    > > Podaj przyklad, bo nie lapie - gdzie tam napuszone slownictwo, wznioslosc
                    > i
                    > > ekskatedralnosc?
                    >
                    > "(...) nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej
                    oschłości
                    > i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa."

                    Zwykle porownanie, normalne narzedzie jezykowe u poety.

                    > "(...) w zgiełku ulicznym, zamęcie życia, zachowaj pokój ze swą duszą."
                    >
                    > To moim zdaniem najgorsze literacko fragmenty. Jeśli jednak nie czujesz owej
                    > ekskatedralności autora, to nic poradzę. Już samo użycie trybu rozkazującego
                    > przywodzi na myśl w najlepszym przypadku wykład albo kazanie.

                    Ale nikt nikomu nic nie wciska na sile. Bez wykrzyknikow, spokojnie, prawie
                    szeptem.

                    Fajnie, ze wrociles,
                    ziemiomorze
                    • beton-stal Re: Mój dezyderat 01.07.03, 10:35
                      ziemiomorze napisała:

                      > Acha - jak cierpliwie od paru postow tlumacze, podoba mi sie harmonia formy
                      > i tresci. To jest artyzm.

                      Nie, to jest po prostu odrobina pseudo-filozofii w grafomańskim stylu.

                      > Jeszcze jedna rzecz, bo w mojej opinii w odbiorze sztuki nie istnieje
                      > kategoria 'obiektywnie dobre': mi sie zrobilo dziwnie blogo, kiedy ten tekst
                      > po raz pierwszy przeczytalam. Bylam wtedy w wieku dojrzewania, ale nadal mi
                      > sie tak robi kiedy go czytam. Tam cos jest w tym tekscie, poza tekstem,
                      > dobrego cos.

                      Gdybyś miała 15 lat, uśmiechnąłbym się, bo to takie urocze. Ale jeśli
                      skończyłaś już ten wiek, to radziłbym ci poczytać coś więcej niż tylko
                      Dezyderatę.

                      > On gdzies napisal o swoich intencjach?

                      Tak, w swoim tekście. Przecież, że nie w liście do mnie.

                      > Utyskiwales na prostote jezyka - zdaje sie, ze obydwoje sie zgadzamy, ze
                      > jest swietnie dobrany do tresci?

                      Na prostotę? Nie, ja pisałem o napuszonym, grafomańskim stylu.
                      Tak, zgadzam się, że język jest świetnie dobrany do treści. Tak jak słowa
                      piosenek disco-polo doskonale współgrają z "muzyką".

                      > Bede czekac. Jutro o ktorej?

                      W godzinie prawdy i cierpienia, kiedy stojąc w obliczu Boga (jakkolwiek byś go
                      zwała) wyrzeknę swe grzechy i z pokorą spuszczę głowę w oczekiwaniu na głos
                      Pana.
                      Jak ci się podoba próbka mojego stylu? Mniam-mniam? Przerzucić się na poezję
                      czy dalej pisać prozę?

                      > Skad wiesz, ze nie jestem kandydatka na literatke?

                      Bo wówczas nie podobałaby ci się Dezyderata. To taki tajemny znak rozpoznawczy
                      kandydatów na literatów.

                      > Naprawde nie wygladam?

                      Naprawdę.

                      > Zwykle porownanie, normalne narzedzie jezykowe u poety.

                      Nie o porównanie idzie, ale o napuszoną metaforę. Miłość wieczna jak trawa...
                      Co za polot, jaka oryginalność! A może być "miłość wieczna jak skamielina z
                      paleozoiku"?

                      > Ale nikt nikomu nic nie wciska na sile. Bez wykrzyknikow, spokojnie, prawie
                      > szeptem.

                      A gdzie ja pisałem coś o wciskaniu na siłę i wykrzyknikach? Napisałem jedynie,
                      że użycie trybu rozkazującego przywodzi na myśl w wykład albo kazanie.

                      > Fajnie, ze wrociles,
                      > ziemiomorze

                      jak bumerang,
                      beton-stal
                      • ziemiomorze Re: Mój dezyderat 01.07.03, 11:45
                        beton-stal napisał:

                        > Nie, to jest po prostu odrobina pseudo-filozofii w grafomańskim stylu.

                        Troche tak, jakbysmy spierali sie, co jest jedzeniem bardziej: przepiorki w
                        platkach rozy czy chleb z maslem.

                        > Gdybyś miała 15 lat, uśmiechnąłbym się, bo to takie urocze. Ale jeśli
                        > skończyłaś już ten wiek, to radziłbym ci poczytać coś więcej niż tylko
                        > Dezyderatę.

                        Dzieki - od czego mam zaczac?

                        > Na prostotę? Nie, ja pisałem o napuszonym, grafomańskim stylu.
                        > Tak, zgadzam się, że język jest świetnie dobrany do treści. Tak jak słowa
                        > piosenek disco-polo doskonale współgrają z "muzyką".

                        I tak powinno byc.

                        > W godzinie prawdy i cierpienia, kiedy stojąc w obliczu Boga (jakkolwiek byś
                        go
                        > zwała) wyrzeknę swe grzechy i z pokorą spuszczę głowę w oczekiwaniu na głos
                        > Pana.
                        > Jak ci się podoba próbka mojego stylu? Mniam-mniam? Przerzucić się na poezję
                        > czy dalej pisać prozę?

                        Mysle, ze przed Toba jeszcze sporo pracy, bez obrazy. Czy proza, ktora
                        popelniasz, jest na tym samym poziomie? I w ktorym momencie bylo o gasnicy, bo
                        przeoczylam?

                        > > Skad wiesz, ze nie jestem kandydatka na literatke?
                        >
                        > Bo wówczas nie podobałaby ci się Dezyderata. To taki tajemny znak
                        rozpoznawczy
                        > kandydatów na literatów.

                        Zmyslasz jak nie wiem.

                        > Nie o porównanie idzie, ale o napuszoną metaforę. Miłość wieczna jak trawa...
                        > Co za polot, jaka oryginalność! A może być "miłość wieczna jak skamielina z
                        > paleozoiku"?

                        No wlasnie nie moze - to by bylo nie na miejscu, bo pretensjonalne, wydumane i
                        kulawe.

                        > A gdzie ja pisałem coś o wciskaniu na siłę i wykrzyknikach? Napisałem
                        jedynie,
                        > że użycie trybu rozkazującego przywodzi na myśl w wykład albo kazanie.

                        Rozumiem, ze jesli ktos powie 'zamknij okno, bo przeciag', uczynisz mu taki sam
                        zarzut, tak?

                        zorro
                        • beton-stal Re: Mój dezyderat 01.07.03, 13:26
                          ziemiomorze napisała:

                          > Troche tak, jakbysmy spierali sie, co jest jedzeniem bardziej: przepiorki w
                          > platkach rozy czy chleb z maslem.

                          Wybacz, po prostu Dezyderata nie przemawia do mnie ani jako dzieło
                          filozoficzne, ani jako dzieło literackie. Ot, takie tam sobie pitu-pitu jak
                          być dobrym i kochanym.

                          > Dzieki - od czego mam zaczac?

                          Nie wiem, ale możemy powymieniać się naszymi top-five, aby ustalić, czy
                          czytujemy podobne utwory. Moja góra (literacka) to: 1. Kafka "Zamek". 2.
                          Orwell "Rok 1984". 3. Nabokov "Zaproszenie na egzekucję". 4.
                          Kafka "Przemiana". 5. Dick "Człowiek z wysokiego zamku".

                          > I tak powinno byc.

                          I jest. I tak jak disco-polo nie dostarcza mi wzruszeń płynących z przeżywania
                          Muzyki, tak Dezyderata nie wywołuje u mnie ani błogostanów metafizycznych, ani
                          uniesień literackich.

                          > Mysle, ze przed Toba jeszcze sporo pracy, bez obrazy.

                          No popatrz, a ja tak wiernie naśladowałem styl Dezyderaty.

                          > Czy proza, ktora popelniasz, jest na tym samym poziomie?

                          Nie, bo wtedy nie nazywałbym jej prozą, ale tandetnymi popłuczynami
                          grafomańskiego umysłu.

                          > I w ktorym momencie bylo o gasnicy, bo przeoczylam?

                          O gaśnicy miało być wierszem przecież.

                          > Zmyslasz jak nie wiem.

                          Nie zmyślam. Bóg mi szepnął na uszko.

                          > No wlasnie nie moze - to by bylo nie na miejscu, bo pretensjonalne, wydumane
                          > i kulawe.

                          A tak jest wzniośle i oryginalnie? Zastępy poetów kręcą prwadziwe młyńce w
                          swoich grobach.

                          > Rozumiem, ze jesli ktos powie 'zamknij okno, bo przeciag', uczynisz mu taki
                          > sam zarzut, tak?

                          1. Tryb rozkazujący to część gramatyki opisowej języka polskiego. Nie do mnie
                          proszę kierować pretensje, że ów tryb ma taką, a nie inną nazwę.
                          2. "Zamknij okno, bo przeciąg" nie naraża autora takiej wypowiedzi na zarzut
                          ekskatedralności, bo jest to zwykła prośba dnia codziennego, a nie - postulat
                          o charakterze filozoficzno-etycznym. Czujesz różnicę? Może to być co najwyżej
                          zabawne, jeśli słowa te padają z ust jednonogiego wielbłąda na środku pustyni
                          zwanej Oceanem Spokojnym.

                          > zorro

                          buffallo bill
                          • ziemiomorze Re: Mój dezyderat 02.07.03, 10:43
                            beton-stal napisał:

                            > Wybacz, po prostu Dezyderata nie przemawia do mnie ani jako dzieło
                            > filozoficzne, ani jako dzieło literackie. Ot, takie tam sobie pitu-pitu jak
                            > być dobrym i kochanym.

                            Proste przeslanie, napisane prostym jezykiem, zeby dotarlo do jak najwiekszej
                            ilosci ludzi. Czego tu sie czepiac?

                            > Nie wiem, ale możemy powymieniać się naszymi top-five, aby ustalić, czy
                            > czytujemy podobne utwory. Moja góra (literacka) to: 1. Kafka "Zamek". 2.
                            > Orwell "Rok 1984". 3. Nabokov "Zaproszenie na egzekucję". 4.
                            > Kafka "Przemiana". 5. Dick "Człowiek z wysokiego zamku".

                            O rany, musisz byc strasznym ponurakiem.
                            Ja od dawna nie czytam beletrystyki, wiec nic z tego, nie mam zadnej gorki; od
                            czasu do czasu siegam po nowa Winterson albo Allende. Kiedy jeszcze czytalam,
                            Dicka bardzo lubilam, tak jak klasyke rosyjska (z wylaczeniem nudziarza
                            Tolstoja), Buzattiego, Borgesa, Calvino, Lema, Cortazara, Marqueza,
                            Strugackich, LeGuinn, Szekspira, Prachetta, dwie pierwsze 'Diuny' Herberta,
                            niektore ksiazki Carda - duzo tego bylo, tych pamietam, wiec zostal mi jakis
                            sentyment. Hierarchia zmieniala sie co chwila, na szczycie zawsze Hrabal.
                            Nabokova, Kafke i Orwella darzylam srednim entuzjazmem.

                            > I jest. I tak jak disco-polo nie dostarcza mi wzruszeń płynących z
                            przeżywania
                            > Muzyki, tak Dezyderata nie wywołuje u mnie ani błogostanów metafizycznych,
                            ani
                            > uniesień literackich.

                            Uniesienia literackie w tym tekscie to sprawa drugorzedna. Mam wrazenie, ze nie
                            o to chodzilo; raczej by oddac pewna tresc najlepiej dobranym jezykiem - to sie
                            udalo.

                            > > Mysle, ze przed Toba jeszcze sporo pracy, bez obrazy.
                            >
                            > No popatrz, a ja tak wiernie naśladowałem styl Dezyderaty.

                            Probowales - bez skutku.

                            > > Czy proza, ktora popelniasz, jest na tym samym poziomie?
                            >
                            > Nie, bo wtedy nie nazywałbym jej prozą, ale tandetnymi popłuczynami
                            > grafomańskiego umysłu.

                            Czyli to, co plodzisz, nie jest tandetnymi popluczynami? Mozna sie z tym jakos
                            zapoznac?

                            > > I w ktorym momencie bylo o gasnicy, bo przeoczylam?
                            >
                            > O gaśnicy miało być wierszem przecież.

                            I nie bylo w koncu. Cziken.

                            > > Zmyslasz jak nie wiem.
                            >
                            > Nie zmyślam. Bóg mi szepnął na uszko.

                            Na ktorym Twoim ramieniu siedzi bog?

                            > A tak jest wzniośle i oryginalnie? Zastępy poetów kręcą prwadziwe młyńce w
                            > swoich grobach.

                            Piekna wizja. Ale tak czy siak - nadal nie lapiesz.

                            > 2. "Zamknij okno, bo przeciąg" nie naraża autora takiej wypowiedzi na zarzut
                            > ekskatedralności, bo jest to zwykła prośba dnia codziennego, a nie - postulat
                            > o charakterze filozoficzno-etycznym. Czujesz różnicę? Może to być co najwyżej
                            > zabawne, jeśli słowa te padają z ust jednonogiego wielbłąda na środku pustyni
                            > zwanej Oceanem Spokojnym.

                            Wiesz - jak sie komu nie podoba, moze Dezyderate zlekcewazyc, nie czytac, nie
                            przyjmowac do wiadomosci jej istnienia. Po co sie meczyc?

                            zet jak zorro
                            • beton-stal Re: Mój dezyderat 02.07.03, 15:27
                              ziemiomorze napisała:

                              > Proste przeslanie, napisane prostym jezykiem, zeby dotarlo do jak
                              > najwiekszej ilosci ludzi. Czego tu sie czepiac?

                              To zadam tylko jedno pytanie: czy w Dezyderacie występuje twoim zdaniem
                              jakikolwiek element literacki?

                              > O rany, musisz byc strasznym ponurakiem.

                              Nie, skądże znowu? Po prostu wizje artystyczne w/wym. panów bardziej do mnie
                              przemawiają niż inne "kawałki". Ale zapewniam cię, że na co dzień jestem
                              wesolutkim misiem-pysiem.

                              > Ja od dawna nie czytam beletrystyki, wiec nic z tego, nie mam zadnej gorki;
                              > od czasu do czasu siegam po nowa Winterson albo Allende. Kiedy jeszcze
                              > czytalam, Dicka bardzo lubilam, tak jak klasyke rosyjska (z wylaczeniem
                              > nudziarza Tolstoja), Buzattiego, Borgesa, Calvino, Lema, Cortazara,
                              > Marqueza, Strugackich, LeGuinn, Szekspira, Prachetta, dwie pierwsze 'Diuny'
                              > Herberta, niektore ksiazki Carda - duzo tego bylo, tych pamietam, wiec
                              > zostal mi jakis sentyment. Hierarchia zmieniala sie co chwila, na szczycie
                              > zawsze Hrabal. Nabokova, Kafke i Orwella darzylam srednim entuzjazmem.

                              Zapomniałem o Calvino. "Jeśli zimową nocą podróżny" - to było super. Reszta
                              tego pana jakoś mniej inspirująca.

                              > Uniesienia literackie w tym tekscie to sprawa drugorzedna. Mam wrazenie, ze
                              > nie o to chodzilo; raczej by oddac pewna tresc najlepiej dobranym jezykiem -
                              > to sie udalo.

                              Czy nie sądzisz, że wystarczyłoby zatem, aby pierwsze 3 akapity skrócić do
                              prostego: "Staraj się zawsze zachować spokój i opanowanie, bo to zapewni ci
                              najlepszy kontakt z innymi ludźmi. Bądź z nimi szczery i słuchaj ich, nawet
                              jeśli nie mają racji albo tobie tak się wydaje. Pamiętaj, że zawsze ktoś okaże
                              się w czymś lepszy od ciebie albo gorszy." Krótko i temat, czyż nie?
                              www.sggw.waw.pl/~kluza/desider.htm

                              > Probowales - bez skutku.

                              Czemu? Jakie popełniłem błędy naśladując styl Dyzia?

                              > Czyli to, co plodzisz, nie jest tandetnymi popluczynami? Mozna sie z tym
                              > jakos zapoznac?

                              Gdybym uważał to co piszę za tandetne popłuczyny, pisałbym co innego. Co nie
                              znaczy, że się nie mylę, przecież to właśnie ja mogę się okazać królem tandety.
                              Czy można się z tym zapoznać? Może uda mi się skończyć do października, a
                              wtedy... kto wie, jak pan Bóg dopuści, to i kija wypuści.

                              > I nie bylo w koncu. Cziken.

                              Szczerze? Napisałem, że napiszę. Nie twierdziłem, że opublikuję na forum. Poza
                              tym, inny mi cel przyświecał. Jeśli jesteś zainteresowana, wytłumaczę co i jak.

                              > Na ktorym Twoim ramieniu siedzi bog?

                              Na żadnym. Czasem po prostu chwyta mnie od tyłu za ramiona i nachylając się do
                              ucha szepce mi różne mądrości. Taki z niego spryciula.

                              > Piekna wizja. Ale tak czy siak - nadal nie lapiesz.

                              Czego nie łapię? Poetyczności Dezyderaty? Może nie ma co łapać?

                              > Wiesz - jak sie komu nie podoba, moze Dezyderate zlekcewazyc, nie czytac,
                              > nie przyjmowac do wiadomosci jej istnienia. Po co sie meczyc?

                              Ale swoje zdanie mieć można?

                              > zet jak zorro

                              kajak kazimierz
                              • ziemiomorze Re: Mój dezyderat 02.07.03, 16:57
                                beton-stal napisał:

                                > To zadam tylko jedno pytanie: czy w Dezyderacie występuje twoim zdaniem
                                > jakikolwiek element literacki?

                                A co to jest 'element literacki'? Brzmi jak literat-alkocholik, ktory uwielbia
                                wysiadywac w zakazanych spelunkach.

                                > > O rany, musisz byc strasznym ponurakiem.
                                >
                                > Nie, skądże znowu? Po prostu wizje artystyczne w/wym. panów bardziej do mnie
                                > przemawiają niż inne "kawałki". Ale zapewniam cię, że na co dzień jestem
                                > wesolutkim misiem-pysiem.

                                Hy-hy.
                                Zaloze sie, ze wiek dojrzewania przechodziles w jednym, czarnym, ukochanym
                                swetrze.

                                > Czy nie sądzisz, że wystarczyłoby zatem, aby pierwsze 3 akapity skrócić do
                                > prostego: "Staraj się zawsze zachować spokój i opanowanie, bo to zapewni ci
                                > najlepszy kontakt z innymi ludźmi. Bądź z nimi szczery i słuchaj ich, nawet
                                > jeśli nie mają racji albo tobie tak się wydaje. Pamiętaj, że zawsze ktoś
                                okaże
                                > się w czymś lepszy od ciebie albo gorszy." Krótko i temat, czyż nie?
                                > www.sggw.waw.pl/~kluza/desider.htm

                                Naprawde taki z Ciebie nosorozec? Troche tak, jakbys spytal, czy
                                zamiast 'Cieplego deszczu' Zagajewski nie mogl napisac 'ide jakas ulica, co jej
                                nie znam, jest wiosna, leje, ptaki spiewaja, mam jakies zwidy i wydaje mi sie,
                                ze jestem w przeszlosci'. Mozna i tak - kwestia upodoban.

                                > > Probowales - bez skutku.
                                >
                                > Czemu? Jakie popełniłem błędy naśladując styl Dyzia?

                                Pisales bez sensu?

                                > Gdybym uważał to co piszę za tandetne popłuczyny, pisałbym co innego. Co nie
                                > znaczy, że się nie mylę, przecież to właśnie ja mogę się okazać królem
                                tandety.
                                > Czy można się z tym zapoznać? Może uda mi się skończyć do października, a
                                > wtedy... kto wie, jak pan Bóg dopuści, to i kija wypuści.

                                Piszesz poradnik?

                                > Szczerze? Napisałem, że napiszę. Nie twierdziłem, że opublikuję na forum.
                                Poza
                                > tym, inny mi cel przyświecał. Jeśli jesteś zainteresowana, wytłumaczę co i
                                jak.

                                Cel?

                                > Na żadnym. Czasem po prostu chwyta mnie od tyłu za ramiona i nachylając się
                                do
                                > ucha szepce mi różne mądrości. Taki z niego spryciula.

                                Dziewica Orleanska miala tak samo - slyszala glosy.

                                > > Piekna wizja. Ale tak czy siak - nadal nie lapiesz.
                                >
                                > Czego nie łapię? Poetyczności Dezyderaty? Może nie ma co łapać?

                                Zeby bylo jasne: ja sie nie upieram, ze to jest Wielka Poezja.
                                Wielkosc tego tekstu kryje sie w warstwie tresciowej, a artyzm nie w srodkach
                                wyrazu, ile w dopasowaniu formy do tresci.

                                > Ale swoje zdanie mieć można?

                                no trudno....

                                ziemiomorze, królewna
                                • trzcina I mój, że się wtrącę... 02.07.03, 18:35
                                  Dezyderatę,(właściwie -y,choć krążą obie wersje,mnoga i pojedyncza), poznałam
                                  od razu w wersji śpiewanej pod Baranami. I do tej jestem przywiązana.
                                  Muszę przyznać, że po porównaniu obu tłumaczeń, wybieram baranie, choć nie jest
                                  ślepo wierne. Nie mozna mu natomiast zarzucić napuszenia i koturnów,jest
                                  prostsze i wdzieczniejsze, a sensu całości nie pogubiło.
                                  Wybaczcie długość postu, gdyż przytoczę tekst(oby wiernie:) dla udokumentowania
                                  powyższego.
                                  Już początek jest inny, nie ma: "Krocz... wśród", jest "Przechodź przez"
                                  itd.,itp.To i wolę, co poniżej:)


                                  Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech i pamiętaj, jaki spokój można
                                  znaleźć w ciszy.
                                  O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie, bądź na dobrej stopie ze
                                  wszystkimi.
                                  Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i
                                  nieświadomych, oni też mają swoją opowieść, oni tez mają opowieść.
                                  Unikaj głośnych i natarczywych, unikaj głośnych, są udręką ducha.
                                  Niech Twoje osiagnięcia , zarówno jaki i plany będą dla Ciebie źródłem radości.
                                  Bądź ostrożny w interesach, bądx ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno
                                  oszustwa.
                                  Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia ani tez nie podchodź cynicznie do
                                  miłości.
                                  Bo ona jest wieczna jak trawa, bo ona jest wieczna.
                                  Unikaj głośnych i natarczywych, unikaj głosnych, są udręką ducha.
                                  Przyjmij spokojnie, co Ci lata doradzają, z wdziękiem wyrzekając się spraw
                                  młodości.
                                  Jestes dzieckiem wszechświata, nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być
                                  tutaj.
                                  A więc żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek On Ci się wydaje,
                                  w zgiełkliwym pomieszaniu życia zachowaj spokój.
                                  W zgiełkliwym pomieszaniu życia zachowaj spokój ze swą duszą.
                                  Znalezione w starycm kościele Świętego Pawła w Baltimore, datowane 1692 rok.


                                  Pozdrawiam i dziękuję za przypomnienie bliskiego mi tekstu
                                  t.))

                                  • trzcina Zgubiony koniec 02.07.03, 18:39
                                    Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach, jest to piekny świat,
                                    jest to piękny świat.

                                    t.))
                                  • ziemiomorze Re: I mój, że się wtrącę... 02.07.03, 22:01
                                    trzcino droga,
                                    Ja sie moze czepiam, ale 'byc na dobrej stopie ze wszystkimi' jest mocno
                                    niezgrabne - w kazdym razie mnie smieszy. Tlumaczenie, ktore cytujesz, jest
                                    niepelne - brak mu nie tylko konca, ale i czegos tam w srodku (akurat to pelne
                                    jest tutaj: www.poema.art.pl/site/itm_7679.html a najbezpieczniej czytac
                                    oryginal: www.ameritech.net/users/macler/desiderata.html )
                                    Tekst nie pochodzi z XVII w, ale XX ( home.t-
                                    online.de/home/Volkert.Braren/desi_inf.htm#Desiderata )
                                    A poza tym - prawda, ze ten tekst ma w sobie cos magicznego?

                                    z.
                                    • trzcina Desiderata jako taka i ... 02.07.03, 22:29
                                      Witaj, Ziemiomorze...
                                      tekst zawsze mnie ujmował prostotą i ma w sobie magię, o której mówisz:)
                                      Wersja "barania" jest niepełną w stosunku do oryginału, prawda to, ale muzyka
                                      zawsze mi te braki rekompensowała, zwłaszcza, że to tłumaczenie unika paru
                                      przyciężkich dla mnie powtórzeń, ponadto z całością D. zetknęłam się stosunkowo
                                      późno, kiedy do tej śpiewanej byłam już mocno przywiązana:)
                                      Że tekst jest późniejszy, wiem, takie są słowa D. spod Baranów,historii
                                      tłumaczenia nie znam, sądzę jednak, ze był to świadomy zabieg jego autorów,
                                      umieszczenie w pieśni takiego zdania na końcu.
                                      CO do dobrej stopy, hmmm, pewnie można i lepiej.
                                      pozdrawiam
                                      t.))
                                      • alfika Re: Desiderata jako taka i ... 04.07.03, 12:08
                                        Nie sądziłam, ze znajdę na forum jakis wpis o Piwnicy :)))
                                        Pozdrawiam serdecznie, Trzcinko :)
                                        A wersję piwniczną też mam zakodowaną, od dziecka, i nic tego nie zmieni, nawet
                                        żarty z bycia na dobrej stopie ze wszystkimi (CO w tym śmiesznego, na
                                        litość?!...)

                                        Co nie przeszkodziło mi z radoscią odczytać swego czasu oryginału.
                                • beton-stal Re: Mój dezyderat 03.07.03, 12:37
                                  ziemiomorze napisała:

                                  > A co to jest 'element literacki'? Brzmi jak literat-alkocholik, ktory
                                  > uwielbia wysiadywac w zakazanych spelunkach.

                                  Hm, widzę, że jeśli nie napiszę prosto jak dla ośmiolatka, to nie mam co
                                  liczyć na zrozumienie. Czy uważasz, że Dezyderata to tylko etyka, czy także i
                                  trochę - literatura?

                                  > Hy-hy.
                                  > Zaloze sie, ze wiek dojrzewania przechodziles w jednym, czarnym, ukochanym
                                  > swetrze.

                                  Hy-hy, przegrałaś zakład.

                                  > Naprawde taki z Ciebie nosorozec? Troche tak, jakbys spytal, czy
                                  > zamiast 'Cieplego deszczu' Zagajewski nie mogl napisac 'ide jakas ulica, co
                                  > jej nie znam, jest wiosna, leje, ptaki spiewaja, mam jakies zwidy i wydaje
                                  > mi sie, ze jestem w przeszlosci'. Mozna i tak - kwestia upodoban.

                                  I nadal nie widzisz, w czym rzecz? Zagajewski napisał WIERSZ - rzecz z
                                  założenia literacko-artystyczną, a Dezyderata to ponoć proste przesłanie
                                  etyczno-filozoficzne, jak sama stwierdziłaś. I tym samym wracamy do pytania nr
                                  1, które dziwnym trafem sprawia ci niejakie trudności.

                                  > Pisales bez sensu?

                                  Popełniłem takie zdanie: "W godzinie prawdy i cierpienia, kiedy stojąc w
                                  obliczu Boga (jakkolwiek byś go zwała) wyrzeknę swe grzechy i z pokorą
                                  spuszczę głowę w oczekiwaniu na głos Pana." Co tu jest bez sensu?

                                  > Piszesz poradnik?

                                  W pewnym sensie tak - instrukcję do odkurzacza.

                                  > Cel?

                                  Napisałem, że porady i przepisy nie muszą być poetyckie ani nie muszą
                                  dostarczać uniesień artystycznych, jako przykład podając przepis na
                                  jabłecznik. Stwierdziłaś, że "z jabłecznikiem to zależy". Dlatego napisałem o
                                  pomyśle sporządzenia instrukcji gaśnicy wierszem. To była ironia.

                                  > Dziewica Orleanska miala tak samo - slyszala glosy.

                                  Cóż, dziewictwo mi raczej nie grozi.

                                  > Zeby bylo jasne: ja sie nie upieram, ze to jest Wielka Poezja.

                                  Słusznie.

                                  > Wielkosc tego tekstu kryje sie w warstwie tresciowej, a artyzm nie w
                                  > srodkach wyrazu, ile w dopasowaniu formy do tresci.

                                  To tak jak propozycja mojej wersji pierwszych akapitów - treść ta sama, język
                                  prosty, bez ozdobników, skupiony na przekazaniu istoty rzeczy.

                                  > > Ale swoje zdanie mieć można?
                                  >
                                  > no trudno....

                                  To można czy nie?
                                  • ziemiomorze pękam 03.07.03, 22:01
                                    • beton-stal Czemuż, ach czemuż? 04.07.03, 11:34
                                      • ziemiomorze Głowa mnie boli, kochanie. 04.07.03, 12:07
                                        • mr_watchman Nie ma to jak forum "dyskusyjne" 04.07.03, 13:25
                                          • komandos57 Re: Nie ma to jak forum 'dyskusyjne' 04.07.03, 13:30
                                            To widac slychac i czuc
                                        • beton-stal Może weź tableteczkę? 04.07.03, 13:51
                                          • komandos57 Re: Może weź tableteczkę? 04.07.03, 13:53
                                            Juz wzielem kilka.Mam bole glowki.Sa one jednak moczopedne.Obsikac cie?
                                            • beton-stal Re: Może weź tableteczkę? 04.07.03, 14:10
                                              komandos57 napisał:

                                              > Juz wzielem kilka.Mam bole glowki.Sa one jednak moczopedne.Obsikac cie?

                                              Skąd to przypuszczenie, że pytanie było skierowane do ciebie?
                                              • komandos57 Pomylka? 04.07.03, 14:15
                                                Ale obsikac cie moge.Nadstaw sie.Pozdr.
                                                • beton-stal Re: Pomylka? 04.07.03, 15:28
                                                  Jeśli masz problemy z pęcherzem, pogadaj z urologiem. Jeśli z głową, to
                                                  zapraszam do psychiatry. Tak czy owak, mnie nie o tym nie informuj.
    • komandos57 Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) 25.06.03, 14:41
      syrenka23 napisała:

      > czeresni i cytryny i rosnie mi maly kwiatek :))
      ////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
      Wyrasta ci kalafior z dupska?
    • Gość: mahu Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) IP: *.man.polbox.pl 25.06.03, 14:47
      proponuje jeszcze :
      " nie wszystek umrzem "
      " idacy na smierc pozdrawiaja cie "
      • Gość: meee:) Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) IP: *.MAN.atcom.net.pl 25.06.03, 15:02
        Gość portalu: mahu napisał(a):

        > proponuje jeszcze :
        > " nie wszystek umrzem "
        > " idacy na smierc pozdrawiaja cie "

        oraz:

        "nie wszystek czapkuję"

        /'czapkować' - kapować, rozumieć / :)
        • carduus Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) 25.06.03, 15:30
          A mnie zawsze pomagało to:
          "Urodził robaczek robaczka. Robaczek pełzał. I umarł.
          Oto nasze życie"
          St.J. Lec

          Jak sobie to powiem, od razu nabieram dystansu do wszystkiego, łącznie z
          najwiekszymi problemami.

          I jeszcze"
          "Wszystko mija. Nawet najdłuższa żmija" - zasłyszane.

          carduus
          • Gość: meee:) Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) IP: *.MAN.atcom.net.pl 25.06.03, 15:33
            carduus napisała:

            > I jeszcze"
            > "Wszystko mija. Nawet najdłuższa żmija" - zasłyszane.
            >
            > carduus

            to ja tylko dorzucę złotą myśl, ktora zrodzila sie na lekcji biologii /lekcja
            dot. ewolucji/:
            pani od biologii, tzw. Biologica:
            "no i widzicie dzieci: nic nie jest wieczne..."
            na co kolega dodał:
            "tylko pióro Roberta jest wieczne..."


    • komandos57 Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) 25.06.03, 14:50
      Powies sie sama na scianie.Ale nie samobojstwo,prosze.
    • Gość: Isztar Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 26.06.03, 15:38
      Oprocz wymienionych wyzej,
      "Twoje zycie nie jest niepotrzebne" (P. coelho)
      "Nie nalezy lekcewazyc drobnostek, bo to od nich zalezy doskonalosc"
      (Michelangelo)

      Jak cos mi jeszcze na mysl przyjdzie to dam znac :)
      • Gość: Malwina Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) IP: *.w193-250.abo.wanadoo.fr 26.06.03, 15:44
        la perfection n'est pas de ce monde
        • Gość: nitro Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.03, 17:46
          "Na starej piczy młody chuj się ćwiczy"
    • komandos57 Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) 01.07.03, 11:51
      Jak bedziesz miala sraczke,nie wycieraj dupska.Wieczorem powies swoje galoty na
      scianie.I sztuka i zapaszki.Pytalas wiec odpowiadam.Chodzisz w trampkach czy w
      walonkach?
    • Gość: transza nie rób gestów gdy Ci nieba... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.07.03, 17:02
      nie rób gestów, gdy Ci nieba zręcznych rączek poskąpiły...
    • Gość: cacadeburro Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 03.07.03, 21:48
      MANE TEKEL FARES
    • komandos57 Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) 17.08.03, 21:31
      A moze moje genitalia?A na segmenta powiekszenie mojego lewego jaderka.I
      pieknie,i podniecajaco,i orgazmowo.
    • lilka-lilka Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) 18.08.03, 00:03
      Hmmm
      coś ode mnie, z mojej "ściany"

      "W życiu w gruncie rzeczy chodzi o to aby nie umrzeć przed śmiercią"
      "Szczęście to nic innego jak zdrowie i kiepska pamięć"
      "Błądzić jest rzeczą ludzką, trwać w błędzie - głupotą" - w oryginale:
      "Errare humanum est, in errore perservae stultum" (Seneka)
      "Nie ma co sobie żałować, żeby się nie żałować potem, że się sobie żałowało"


      pozdrawiam
      lilka
      • komandos57 Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) 18.08.03, 00:06
        lilka-lilka napisała:
        w oryginale:
        vvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvv
        Oczywiscie ze moje genitalia w orginale.Chcesz prawe czy lewe jaderko?Jaki
        profil?
    • happyfreak Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) 18.08.03, 00:08
      "A to kotka w kotka u Mamy Zawijas"
      Gombrowicz
      • komandos57 Re: COS MADREGO NA SCIANE. poradzcie prosze :)) 18.08.03, 00:11
        A moze akt kopulacji tej baby z Australii?Oczywiscie z kangurem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka