Dodaj do ulubionych

Ofiary przemocy

28.07.07, 09:58
Są zwykle fascynującymi ludźmi o głębokiej wrażliwości i skomplikowanej
psychice. Urzekają, pociągają , budzą zainteresowanie swoją indywidualnością i
nonkonformizmem.

Na marginesie jednego z wątków, oraz lektury definicji przemocy emocjonalnej
proszę o rozwagę w udzielaniu porad osobom będącym ofiarom wszelkiej formy
przemocy.
Człowiek , który jej doświadczył jest jak krucha porcelanowa figurka , której
dotykanie grozi jej unicestwieniem.
Wiem z doświadczenia, że nikt tak nie krzywdzi ofiary, jak człowiek oferujący
pomoc, stwarzający poczucie bliskości i więzi emocjonalnej, manipulujący
uczuciami dość już skrzywdzonej osoby dla własnych , krótkoterminowych celów i
odrzucający po ich zrealizowaniu.
Pamiętajcie , proszę, że naprawdę pomóc można tylko temu, kogo się kocha, wiec
jeśli nie ma w Was miłości przejdźcie tylko obok człowieka , którego
cierpienia sobie nie wyobrażacie.
Obserwuj wątek
    • ja_adam Re: Ofiary przemocy 28.07.07, 10:05
      mam wątpliwości, że osoby o głębokiej wrażliwości, ofiary przemocy szukają
      wsparcia tu na forum, na forum w ogóle!!!

      Shangri.la, czy przypadkiem Ty sama nie krzywdzisz swoją, najczęściej
      pejoratywną oceną innych?


      Pomoc...czasami lepiej zaofiarować swój czas niż chęć pomocy, ratowania kogoś.
      Po prostu być, rozmawiać, bez uporczywego wyrzucania z rękawa złotych rad.
      • ja_adam Ofiary POMOCY!! 28.07.07, 10:06
      • klopocica Re: Ofiary przemocy 28.07.07, 10:14
        > mam wątpliwości, że osoby o głębokiej wrażliwości, ofiary przemocy szukają
        > wsparcia tu na forum, na forum w ogóle!!!
        >

        To Ty chyba nie czytasz tego forum, bo jest inaczej...
        • ja_adam Re: Ofiary przemocy 28.07.07, 10:22
          www.racjonalista.pl/kk.php/s,4482
      • shangri.la Re: Pejoratywnie oceniam katów... 28.07.07, 12:06
        ....włącznie z moim osobistym i inspiratorką jego wszelkich działań.
        Kat nie cierpi, ponieważ jest jednostką pozbawioną sumienia, o czym wielokrotnie
        miałam okazję się przekonać.
    • piesbaskervill Re: Ofiary przemocy 28.07.07, 10:41
      tu pisują tylko sami zdrowi wymyslający problemy,które mają zadziwić innych
    • 13kotek13 W pelni sie zgadzam 28.07.07, 10:55
      Sporo osob wchodzi tu przypadkiem, czytajac o tym, jakie klopoty maja inni i
      zmagajac sie z wlasnym cierpieniem latwiej moze byc komus napisac
      tutaj,pozostajac anonimowym, zobaczyc co o danym problemie mysla inne osoby,
      ktore nie sa z dana osoba zwiazane w zaden sposob - emocjonalnie etc Czasami
      zdanie zupelnie obcej osoby jest dla kogos cenniejsze niz zdanie osob bliskich.
      Dlatego, ze oni czesto traca obiektywizm. Zgadzam sie z shangri-la z tym, ze sa
      to osoby bardzo wrazliwe, a niektorych tutaj bawi wbijanie igielek, po cholere
      kopac lezacego ? Oczywiscie mozna isc ze swoim problemem do psychologa, ale
      wiekoszosci osob albo na to nie stac albo nie maja odwagi. Stad tez jest tu tyle
      wpisow na forum. Jesli ktos zmysla historie to gratuluje fantazji. Sadze jednak,
      ze jest tu duzo prawdziwych historii i zagubionych osob.
      • beksiulek Re: W pelni sie zgadzam 28.07.07, 11:16
        < Na tym forum, zawsze piszę o swoich kłopotach, szczerze i uczciwie
        < i zawsze,znajduję zyczliwych i szczerych ludzi, którzy pragną pomóc
        < i jest to moje napiękniejsze doświadczenie
        < tutaj odnajduję odpowiedzi na nurtujace mnie pytania
        < znajduje rzeczowoe i obiektywne wypowiedzi
        < co najwazniejsze, nikt mnie tutaj nie kopie...
        < za co jestem niezmiernie wdzięczna !
        < "Człowiekiem się jest, Człowiekiem się nie bywa"
        < Pozdrawiam serdecznie:)
    • iwucha Re: Ofiary przemocy 28.07.07, 12:20
      Pamiętajcie , proszę, że naprawdę pomóc można tylko temu, kogo się kocha, wiec
      > jeśli nie ma w Was miłości przejdźcie tylko obok człowieka , którego
      > cierpienia sobie nie wyobrażacie.


      W swojej 10-letniej pracy z ofiarami przemocy udało mi się pomóc osobom, które
      CHCIALY sobie pomoc. Bez tego nie ma mowy o jakiejkolwiek skuteczności. Jakoś
      żadnej z tych osób nie kochałam i nie miałam z nią więzi emocjonalnej (poza
      relacją wsparcia, empatii, motywowania, udzielania informacji - ale to nie jest
      jednoznaczne ani z bliskością ani tym bardziej z miłością). Niestety, nie
      zgadzam się z tym, co napisałaś - wręcz odwrotnie: uważam, że emocje w pomaganiu
      są najgorszym doradcą i zdecydowanie lepsze efekty przynosi udział zdrowego
      rozsądku w udzielaniu pomocy. A przechodzenie obojętnie obok takiego człowieka
      to już w ogóle jakieś nieporozumienie.
      • shangri.la Re: Ofiary przemocy 28.07.07, 12:34
        Świetny chirurg nie musi czuć empatii dla swojego pacjenta, ponieważ ma przed
        sobą osobę ludzką w stanie uśpienia.
        Człowiek, który z racji swojego zawodu ma pomagać ludziom, powinien ich kochać i
        szanować ich indywidualność.
        • pain88killer Re: Ofiary przemocy 28.07.07, 12:43
          Każdy człowiek jest zdolny do empatii wobec wszystkich, nie każdy jednak
          człowiek jest zdolny do miłości wobec wszystkich, gdyż albo musiałby mieć
          poważne zaplecze filozoficzne ( np: powinien być intelektualistą-buddystą),
          albo powinień zażywać jakieś środki typu "ecstasy".... Gdyż inaczej jest to
          niemożliwe, żeby kochać każdego...
          • shangri.la Re: Ofiary przemocy 28.07.07, 12:46
            Nie każdy jest zdolny do empatii , a tym bardziej do miłości:)
            • pain88killer Re: Ofiary przemocy 28.07.07, 12:49
              Emptaię można w jakimś stopniu wypracować, miłość masz rację, nie.
              • ja_adam Re: Ofiary przemocy 28.07.07, 13:10
                na początek możecie mnie pokochać:)
                • fale_morskie Re: Ofiary przemocy 28.07.07, 14:56
                  Nienawidzę takich ludzi:
                  - mąż wspiera żonę, kiedy ta jest chora na raka, ale kiedy wyzdrowieje, to się
                  z nią rozwodzi;
                  - kobieta odchodzi od faceta, a kiedy ten wpada przez to w alkoholizm, ta się
                  stara mu na siłę pomóc, waląc przy tym głupie teksty, podchodzące pod
                  slogan "Życie jest piękne";
                  - 'przyjaciół', którzy obiecują 'na dobre i na złe', a jak złe przyjdzie, to
                  już ich nie ma albo zostają i dobijają;
                  - ogólnie ludzi fałszywych i głupich.

                  Są ludzie, którzy mogą pomóc komuś w danej sytuacji, ale nie obiecują żadnej
                  więzi emocjonalnej - to jest w porządku.
                  Ludzie z forum, również mogą pomóc, o ile chcą - bo fakt, że są tacy, którzy
                  chcą się dowartościować kosztem innych.
                  Ale nieprawda, że nie można wczuć się w sytuację innego człowieka - ja, np.
                  rozumiem każdy ból, cierpienie, itd., ale ciężko mi 'wejść' w kogoś, kto jest
                  szczęśliwy, dlatego że prawdziwe szczęście wydaje mi się troche nierealne.
                • shangri.la Re: No way:( 28.07.07, 16:24
                  ja_adam napisał:

                  > na początek możecie mnie pokochać:)

                  Ten temat już przerabialiśmy;)
      • shangri.la Re: Do Iwucha 28.07.07, 17:09
        Gdybym tak stawiała sprawę, jak Ty w swojej pracy zawodowej, moja "pomoc"
        ograniczała by się do odpytania i wpisania oceny, bo jest przecież internet,
        podręczniki, ściągi i jeśli uczeń chce sobie pomóc to sobie pomoże:)

        A tak poważnie....motywacja jest bardzo ważnym czynnikiem zarówno procesu
        nauczania jak i wszelkiego rodzaju terapii z somatycznymi włącznie i
        kwestionowanie jej roli było by absurdem.
        Nie wolno jednak przerzucać ciężaru odpowiedzialności za jej skuteczność na
        mniej lub bardziej zmotywowanego ucznia/pacjenta ponieważ było by to niemoralne.

        Przypadek ofiary przemocy jest szczególny, gdyż ogrom jej deficytu uczuciowego
        nijako przyciąga wszelkiego rodzaju naciągaczy, oszustów i manipulantów, czyniąc
        z niej łatwy cel ich perfidnej działalności.
        • e_w_a_g_5 ofiary przemocy 28.07.07, 17:31
          na ogół, nie umieja bez niej funkconowac.
          Bycie ofiarą, uzaleznia. Jest kontynuacją życia rodziny w której wzrosły.
          Zabierzcie wiekszości kata. Co mu zostanie? Pustka, nieumiejetnośc zaistnienia i
          poruszania sie po własnycm życiu.
          Uzmysłowic, że to nie to, daje szczęście i spełnienie
          • shangri.la Re: ofiary przemocy 28.07.07, 18:06
            Tylko brak doświadczeń czy aż brak empatii?

            Ofiara jest uzależniona od akceptacji, a nie od kata. Pustka i nieumiejętność
            zaistnienia cechuje perwersyjnego sadystę, czyli właśnie kata.
            Inwersja pojęć.
          • fale_morskie Re: ofiary przemocy 28.07.07, 18:50
            Nie wszystkie ofiary miały złe rodziny, bo nawet ja mam spoko rodziców. Poza
            tym, ograniczanie się tylko do rodzin, w których się wychowało jest kolejnym
            dennym stereotypem. Co do rodzin, które katowały swoich bliskich - tu też
            ofiary są ofiarami, kaci katami.
            • e_w_a_g_5 Re: ofiary przemocy 28.07.07, 21:23

              • fale_morskie Re: ofiary przemocy 28.07.07, 23:37
                Sorry, może źle zrozumiałam, ale nikt sobie nie wybiera tego, że zostanie
                ofiarą. Kat staje na drodze, niszczy i tak to się toczy. Ofiara może, co
                najwyżej, zemścić się, ale swoje przeżycia ma. Uzależnić, to się potem może,
                np. od używek. Chociaż, to też nie jest dobre - lepiej niszczyć kata, nawet nie
                raz - to też uzależnia, ale jest fajne.
                • shangri.la Re: Do Fal....:) 29.07.07, 08:46
                  Widzisz , wyjaśnianie tego ludziom , którzy JESZCZE nie są ofiarami ale już są
                  zmanipulowani mija się z celem.
                  Spraktykowałam to w tym właśnie miejscu przez całe miesiące prześladowań ze
                  strony wampira, których ci ludzi byli świadkami.
                  Czytali posty w których regularnie obrzucał mnie błotem wyzwisk i pomówień ,
                  zastraszał i poniżał publicznie, publikując jednocześnie moje imię , nazwisko,
                  adres, tel. i miejsce pracy.
                  Jedni milczeli dyplomatycznie, inni jak hieny dołączali się do jego chorych
                  ataków a jeszcze inni pisali o "masochiźmie" ofiary i o tym, że "mam to na
                  własne życzenie".
                  Szkoda, że dopiero doświadczając zła człowiek rozumie jego destrukcyjną siłę, bo
                  gdyby korzystał z doświadczeń innych ofiar, uchronił by się przed najgorszym.
      • zlosc100 Re: Ofiary przemocy 23.12.13, 15:54
        potrzeba forum to sa wspolne zyciowe problemy.Niektore poprostu przerastaja nas i chcemy sie podzielic doswiadczeniami nie raz b.przykrymi z kims zupelnie nam nieznanym ,
        majac nadzieje ze ktos zrozumie,pomoze(oczywiscie mam na mysli osoby inteligentne)
    • altinka Re: Ofiary przemocy 28.07.07, 18:52
      shangri.la napisała:

      > Są zwykle fascynującymi ludźmi o głębokiej wrażliwości i skomplikowanej
      > psychice.

      shangrilo, jeśli ofiary przemocy są zwykle fascynującymi ludźmi o głęgokiej
      wrażliwości i skomplikowanej psychice to chyba miałyśmy do czynienia z bardzo
      różnymi ofiarami przemocy ...

      Urzekają, pociągają , budzą zainteresowanie swoją indywidualnością i
      > nonkonformizmem.

      nic z tego nie zauważylam, z całym szacunkiem dla tych ludzi

      > Na marginesie jednego z wątków, oraz lektury definicji przemocy emocjonalnej
      > proszę o rozwagę w udzielaniu porad osobom będącym ofiarom wszelkiej formy
      > przemocy.

      więc odnosisz się jak rozumiem do swoich doświadczeń z forum

      > Człowiek , który jej doświadczył jest jak krucha porcelanowa figurka , której
      > dotykanie grozi jej unicestwieniem.

      tak

      > Wiem z doświadczenia, że nikt tak nie krzywdzi ofiary, jak człowiek oferujący
      > pomoc, stwarzający poczucie bliskości i więzi emocjonalnej, manipulujący
      > uczuciami dość już skrzywdzonej osoby dla własnych , krótkoterminowych celów i
      > odrzucający po ich zrealizowaniu.

      to jakieś nieporozumienie, takich praktyk nie powinno w ogóle być, jeśli mówimy
      o niesieniu pomocy

      > Pamiętajcie , proszę, że naprawdę pomóc można tylko temu, kogo się kocha, wiec
      > jeśli nie ma w Was miłości przejdźcie tylko obok człowieka , którego
      > cierpienia sobie nie wyobrażacie.

      piszesz chyba o takiej pomocy z serca, nie profesjonalnej, masz na myśli chyba
      pomoc wynikającą z tego że się ma wiele ciepła dla innych tak w ogóle
      • incog Kat to tez czlowiek 29.07.07, 07:56
        Od wczoraj mysle, czy zabrac glos, czy nie.... Bo obiecalam sobie, ze tu nie wroce, bo sie boje dac
        wciagnac emocjonalnie w obecnosc tutaj, bo.... ale
        • shangri.la Re: Apologia zła by incog 29.07.07, 08:23
          Kat z wieloletnią praktyką i adwokat kata w jednej osobie. Zero skruchy, zero
          wyobraźni, zero uczuć. Kwintesencja zła.
          Gardzę tym , co robisz innym i w pogardzie mam również to, co napisałeś/łaś.
          Bóg cię osądzi.

          P.S.Definicję przemocy emocjonalno-psychicznej umieściłam w wątku "Różnica".
          Przeczytaj i zastosuj...praktyka czyni mistrza.
          • incog Re: Apologia zła by incog 29.07.07, 08:58
            To ze pisze o tym to chyba dowod, ze nie jest mi z tym dobrze, ze wiem iz stalo sie cos zlego, ale jekie
            widzisz inne wyjscie???? Zaniechac kontaktow z ludzmi ... bo moze cos takiego sie zdarzyc... ??? Staram
            sie byc ostrozna, wiedzac jak niewiele moge z siebie ofiarowac, ale pewnych sytuacji niesposb
            przwidziec....

            Krytyka chyba nadmierna, ale oczywiscie ... zranila mnie... a o to przeciez chodzilo... cel zostal
            osiagniety... kat zostal zraniony ... i dobrze... tez jest czlowiekiem... niestety bardzo podobnym do swoich
            ofiar.. byc moze zbyt podobnym .. stad te ucieczki
            • shangri.la Re: Apologia zła by incog 29.07.07, 09:02
              Krytyka na miarę czynów.
              Jest ci źle z tym? Wiec może jednak masz sumienie, którego brak perwersyjnym
              manipulantom? Im jest z tym świetnie i upajają się poniżeniem swoich ofiar i
              zniszczeniem jakiego dokonali.

              Jeśli jesteś katoliczką , znasz drogę wyzwolenia z kręgu zła w którym egzystujesz.
            • fale_morskie Re: Apologia zła by incog 29.07.07, 17:16
              KAT - osoba, znęcająca się fizycznie lub/i psychicznie nad niewinną istotą,
              która nic mu nie zrobiła.
              OFIARA - osoba, nad którą kat znęca się fizycznie lub/i psychicznie, przy czym
              ofiara jest niewinna i nic katowi nie zrobiła.

              Pojęcia "kat" i "ofiara", istnieją w psychologii. Ja dodałam jeszcze jedno:
              BESTIA - ofiara lub osoba, kochająca ofiarę; poprzez cierpienie, którego
              doświadczyła, potrafi zdobyć się na okrucieństwo równo bądź większe, niż
              okrucieństwo kata; niszczy tylko swoich katów lub katów swoich bliskich - nie
              krzywdzi niewinnych ludzi.

              Przykładowa historyjka:
              A bardzo krzywdzi B - A jest katem, B ofiarą.
              B cierpi, gorzknieje, ale nie zamierza się poddać i chce żyć dalej; postanawia
              się zemścić - B jest bestią, A ma przesrane:)

              B zabija A - B jest bestią, która wymusiła jedynie sprawiedliwość; A sam/a
              sobie przesrał/a.
              B zabija dziecko (niewinne) A - B jest katem, bo skrzywdziło niewinną osobę; A
              ma prawo pomścić dziecko.

              Wiem, że może budzić mieszane uczucia termin "bestia". Ale, to mi kiedyś
              przyszło na myśl, jak obserowałam skrzywdzonych ludzi (w tym siebie). Dużo
              nienawiści, dużo żalu, wielka siła, wielka sprawiedliwość, zero litości dla
              wroga. A najlepiej, że ironia polega na tym, iż KAT sam sobie
              stworzył "oprawcę", więc może kaci są uzależnieni od cierpienia? Bo od znęcania
              się - napewno!

              Jestem bestią, genialnym tworem moich katów, aktem ich samozniszczenia,
              przerastającym ich w okrucieństwie. Przerastającym ich w sprawiedliwości.
              • shangri.la Re: Fale....przerażajace są Twoje słowa(!) 29.07.07, 17:22
                Ja nie czuję się opisaną bestią.
                Nie widzę w sobie nienawiści ani chęci zemsty, wbrew jego zarzutom.
                Każdy chyba jednak cierpi trochę inaczej.
    • mskaiq Re: Ofiary przemocy 29.07.07, 09:12
      shangri.la napisala
      >Kat nie cierpi, ponieważ jest jednostką pozbawioną sumienia, o czym
      >wielokrotnie miałam okazję się przekonać.
      To nie jest prawda co piszesz. Kat cierpi, to jego cierpienie jest przekazywane
      innym. Czlowiek ktory kocha przekazuje milosc, czlowiek ktory nienawidzi
      przekazuje nienawisc a czlowiek ktory cierpi przekazuje cierpienie.
      Ofiary przemocy sa to ludzie ktore nie potrafia wybaczyc, kiedy nastepuje
      wybaczenie wtedy ofiara wraca do normalego zycia, powraca do niej radosc,
      przestaje zyc przeszloscia ktora wykancza ja psychicznie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • shangri.la Re: Msk..... 29.07.07, 09:20
        ....tyle razy o tym dyskutowaliśmy, ale powtórzę raz jeszcze.
        Wybaczenie ma wartość TYLKO I WYŁĄCZNIE w sytuacji gdy kat o nie prosi(!)
        Kat, z definicji, nie posiadając sumienia nie rozumie wartości wybaczenia , bo i
        nie potrzebuje go.On jest szczęśliwy w swoim sadystycznym upojeniu złem ,
        jakiego dokonał.
        Zapewniam Cię, że powyższe słowa nie wynikają z moich osobistych przemyśleń, ale
        z lektury wielu książek , jakie na ten temat przeczytałam i z wielogodzinnych
        rozmów z niekwestionowanymi autorytetami w tych sprawach.
        Dopiero wtedy pogodziłam się z bolesnym faktem, że nigdy nie usłyszę słowa
        "przepraszam".....
        • incog pare slow od kata 29.07.07, 09:31
          A jednak zbyt serio Cie traktuje...

          "On jest szczęśliwy w swoim sadystycznym upojeniu złem ,
          > jakiego dokonał."

          Te slowa chyba w zaden sposob nie moga sie chyba odnosic sie do mnie, grzesznika...
          Czy sa wogole tacy ludzie??? Az tak zle nie widze ludzkosci... zachowaj umiar,
          czesc
          • shangri.la Re: parę słów od ofiary 29.07.07, 09:35
            Widocznie mało wiesz, na temat sadyzmu ( polecam Hirigoyen) i jak widzę,
            porzucasz też chęć naprawienia zła , w którym tkwisz.
            A wystarczyło by zacząć od prośby o wybaczenie skierowanej do wszystkich swoich
            ofiar.
        • mskaiq Re: Msk..... 29.07.07, 09:39
          Wybaczenie nie ma nic wspolnego z katem, potrzebne jest osobie ktora zostala
          skrzywdzona. Bez tego ciagle pamieta i przezywa krzywde ktorej doznala, zyje
          przeszloscia.
          Tylko wybaczenie pozwala wrocic do pozytywnosci i do milosci. Osoba ktora nie
          wybaczy nienawidzi swojego kata a nienawisc przynosi wiele bolu i cierpienia
          osobie skrzywdzonej. Jesli osoba skrzywdzona chce przestac nienawidziec musi
          wybaczyc.
          To nie jest prawda ze kat z definicji nie posiada sumienia, jest takim samym
          czlowiekiem jak kazdy inny. Potrafi pojawiac sie w nim milosc, zlosc i
          cierpienie. To cierpienie wywoluje ze dziala przeciwko innym ludziom.
          Serdeczne pozdrowienia.



          • shangri.la Re: Msk..... 29.07.07, 09:48
            Sorry, ale nie zgadzam się z Tobą i widzę, że nawet moje powoływanie się na
            literaturę i autorytety nie jest w stanie skłonić Cię do zmiany zdania.
            Porzućmy więc ten zbędny spór, a przykład realny opisałam Ci poniżej.
            Tak działa wybaczenie i tylko tak.
          • incog slowa od potwora 29.07.07, 10:08
            Milo mi, ze ktos poza mna widzi w tzw kacie tez czlowieka, a nie sadystycznego potwora upajajacego
            sie zlem... Moze tacy tez sa, ale to ludzie chyba chorzy, a nie zli...

            Czytajac egzaltowane slowa singrilli zaczynam podejrzewac, ze moze te tzw ofiary upajaja sie wlasnie
            tym, ze sa
            • fale_morskie Re: slowa od potwora 29.07.07, 17:31
              Ofiara się nie upaja swoim cierpieniem, ale lubi je przytaczać, bo wtedy
              wszystko staje się jasne - inni wiedzą, dlaczego ofiara jest taka a nie inna
              (np. smutna, agresywna); do kata (mimo wszystko, człowieka który coś tam czuje
              i coś tam myśli) gdzieś dociera jakie zło wyrządził, a mściwej ofiary zaczyna
              się bać - zobaczyć strach w oczach kata - BEZCENNE!

              Kat również może się zmienić, ale zwykle robi to wtedy, kiedy coś złamie mu
              życie lub sam stanie się ofiarą. Jednak, nie każda ofiara mu wybaczy. Jeśli
              chodzi o mnie, to byłabym w stanie odpuścić moim katom, gdyby żałowali - nie
              będę nikomu stawać na drodze do zmiany na lepsze. Często powtarzam, że uniknąć
              mojej zemsty można tylko na dwa sposoby: żałować lub popełnić samobójstwo.
              Nawet, gdybym odpuściła, to żal i nieufność by we mnie pozostały - czegoś się
              od katów nauczyłam o ludziach, w końcu.
              Bestie i ofiary, które znów się stały zwykłymi ludźmi - otwartymi, choć po
              przejściach - muszą mieć kogoś, kto im w tym pomoże, ale nie ktoś, kto bierze
              za to kasę, tylko ktoś, kto będzie je kochał całe życie (np. przyjaciel).
              • shangri.la Re: Fale....:) 29.07.07, 17:42
                Podpisuję się pod Twoim postem z wyjątkiem wersów o "mściwej bestii" , ponieważ
                tego zjawiska nie rozumiem. Być może dlatego , że "leczenie" się ze zła takim
                samym złem uważam za wyjątkowo szkodliwe i dalekosiężne w skutkach.
                Nie wierzę też za bardzo z możliwość "zmian" w psychice kata.
                Z lektury Hirigoyen wiem, że ludzie o skłonnościach sadystycznych "nie mają
                sumienia i z tego powodu są odporni na cierpienie własne tak samo , jak
                cierpienie innych."
                • fale_morskie Re: Fale....:) 29.07.07, 18:10
                  Kiedyś, kiedy jeszcze byłam miła, wrażliwa, nieśmiała i ogólnie taka, że aż się
                  prosiło, żeby zniszczyć - ludzi non stop mnie wykorzystywali i zdradzali. Nie
                  poddwawłam się, bo było coś, co mnie trzymało przy życiu.
                  Pewnego dnia, moje życie się złamało, wpadłam w depresję i wiedziała, że pewien
                  ból psychiczny będzie mi towarzyszył do końca życia, ale nie robiło to na mnie
                  wrażenia, bo w takiej sytuacji, cierpienie jest naturalne. W końcu, doszło
                  cierpienie fizyczne ( z emocjonalnych powodów), a bólu fizycznego się boję.
                  Nikt nie mógłby mi pomóc, bo nikt nie rozumiał powodu. Mając około 15 lat,
                  stanęłam przed wyborem: albo bestia albo trup - czyli, dopuszczać do głosu
                  gorszą część swojej osobowości, nie dać się krzywdzić innym, jeśli obrażają -
                  obrażać, jeśli biją - bić, itd.; dawać każdemu to, co się mu należy albo...
                  skoczyć z okna.
                  Miałam 17 lat, depresja się skończyła, choć powód został, ale ból dało się
                  zagłuszyć w czym ktoś mi pomagał (bynajmniej, nie z sympatii). Wciąż wierzyłam,
                  że będę miała przyjaciół, a w depresji widziała wiele dobrych stron: stałam się
                  silniejsza, nauczyłam się SAMA myśleć (kto wie, może mogłabym być dziś katem,
                  aby tylko zyskać uznanie innych). I rok później, wpadłam w kolejną depresję -
                  przez 'przyjaciółkę', która zmaltretowała mnie psychicznie. Wtedy, już zupełnie
                  straciłam litość dla katów.
                  Depresję, właściwie, mam cały czas, chociaż nie mam myśli samobójczych. Wiem,
                  że przede mną wspaniałe wyzwania zawodowe, jednak zawsze będę sama. Niestety,
                  nie potrafię już ufać.
                  I tak to, mniej więcej, wygląda.
                  • shangri.la Re: Fale....:) 29.07.07, 18:18
                    Straszne jest co piszesz....
                    Twojej historii domyślałam się z poprzednich postów , ale teraz czytając jej
                    opis wszytko we mnie sprzeciwia się krzywdzie wyrządzonej dziecku, bo jesteś
                    wciąż małym , skrzywdzonym dzieckiem, które ktoś w końcu musi przytulić (!)
                    I życzę Ci tego serdecznie, wbrew Twoim pozbawionym nadziei oczekiwaniom.

                    Zgadzam się Tobą w kwestii depresji....ona nigdy nie odchodzi, wraca ze zdwojoną
                    siłą po każdej traumie. Kat wiedział o tym doskonale i mimo wszytko nie wahał
                    się.....ech.
                    • fale_morskie Re: Fale....:) 29.07.07, 18:58
                      shangri.la napisała:

                      > Straszne jest co piszesz....
                      > Twojej historii domyślałam się z poprzednich postów , ale teraz czytając jej
                      > opis wszytko we mnie sprzeciwia się krzywdzie wyrządzonej dziecku, bo jesteś
                      > wciąż małym , skrzywdzonym dzieckiem, które ktoś w końcu musi przytulić (!)
                      > I życzę Ci tego serdecznie, wbrew Twoim pozbawionym nadziei oczekiwaniom.
                      >
                      > Zgadzam się Tobą w kwestii depresji....ona nigdy nie odchodzi, wraca ze
                      zdwojon
                      > ą
                      > siłą po każdej traumie. Kat wiedział o tym doskonale i mimo wszytko nie wahał
                      > się.....ech.

                      O, tak! Wiedziała doskonale i lubiła delektować się moim cierpieniem. Ale,
                      jeszcze za to zapłaci.
                      Niestety, nie jestem atrakcyjna interpersonalnie (jak to się fachowo nazywa) -
                      przywykłam już do tej myśli. Już w dzieciństwie, zdradzały mnie koleżanki,
                      reszta dokuczała, bo byłam fajnym kozłem ofiarnym; zawiodła mnie nawet
                      wychowawczyni z podstawówki, którą uwielbiałam. Ale, załamałam się dopiero,
                      kiedy złamało się moje życie. Potem, w gimnazjum, zdradziła mnie pierwsza,
                      zdeklarowana "przyjaciółka" (nie mogła 'znieść', że chiałam się zabić), ale
                      byłam w takiej depresji, że mi to wisiało i do dzisiaj, wyjątkowo, czyję do
                      niej litość a nie pogardę. Jednak, 'przyjaciółka' z liceum, była pierwszą i
                      jedyną osobą, która dowiedziała się, dlaczego miałam pierwszą depresję. I sobie
                      poużywała...
                      Wiem, że nie każda ofiara jest świadoma tego, że jest ofiarą i nie jest niczemu
                      winna; część ofiar mści się na prześladowcach, za co zostają wyklęte przez
                      społeczeństwo (które stanowią kaci lub osoby, żyjące 'pod publiczkę'), dlatego
                      zaczynałam wątki o zemstach.
                      Serdeczne pozdrowienia :)
                      • fale_morskie Re: Fale....:) 29.07.07, 19:13
                        Aha. Najlepsze jest to, że pierwszej depresji nie miała z takiego powodu, że
                        mnie ktoś skrzywdził (no chyba, że los). Jak to nagle może się przytrafić coś,
                        co odmienia człowieka do tego stopnia, że kaci muszą się bać - uwielbiam
                        ironię :)
                      • shangri.la Re: Fale....:) 29.07.07, 19:23
                        Skąd ja to znam.....? Kilka moich tzw przyjaciółek odeszło, bo "nie mogły
                        znieść", że wciąż jestem w depresji.
                        Ktoś bardzo mądry i zaufany skwitował to słowami...."i całe szczęście, pozbyłaś
                        się kolejnej fałszywej osoby z życia" i tak dzisiaj o tym myślę ,a one czują się
                        zażenowane widząc mnie silną i roześmianą w towarzystwie innych osób.
                        Nie wytrzymały próby....nie mam nawet do nich żalu. Słabość , to takie ludzkie.
                        Dziś przyjaciółmi nazywam tylko dwie osoby, tych którzy wytrzymali.
                        Nigdy nie zdołam im się "wypłacić", bo wiem, że żyję tylko dzięki temu, że mnie
                        nie opuścili i synowi dla którego chciałam przetrwać.

                        Straszne w Twojej historii jest to, że w tak młodym wieku przyszło Ci zmierzyć
                        się z ogromem zła. Jeśli we wszystkim jest jakiś sens i cel, chciałabym
                        uwierzyć, że wszytko, co przeżyłaś miało Cię umocnić wewnętrznie, przeobrazić i
                        przygotować do nowych zadań w życiu.
                        Bądź szczęśliwa!:)))
                        • fale_morskie Re: Fale....:) 29.07.07, 19:50
                          Wątpię, abym była jeszcze szczęśliwa, ale dzięki! :)
        • shangri.la Re: Msk.,pamiętasz zapewne.... 29.07.07, 09:44
          .....nasze spotkanie na Depresji przed dwoma laty i nasza korespondencję, która
          tak wiele dla mnie znaczyła?
          Człowiek, który wówczas był przyczyną mojego cierpienia ( a był chory na
          schizofrenię, jak pamiętasz) znalazł się w pewnym momencie na dnie egzystencji;
          stracił pracę i został pozbawiony wszelkich środków do życia, rodzina go
          zaniedbywała ze względu na chorobę i po pewnym czasie zaczął pisać do mnie
          błagalne maile i sms-y , prosząc o wybaczenie zła, jakie mi wyrządził(!)
          Stało się coś nieprawdopodobnego z psychologicznego punktu widzenia.
          Za jakiś czas poinformował mnie , że już wszytko jest OK, znalazł pracę i
          zaczyna nowe życie.
          • piesbaskervill Re: Msk.,pamiętasz zapewne.... 29.07.07, 09:55
            miło przeczytać w niedzielny cichy poranek takie budujące bajki "i żyli potem
            dlugo i szczęśliwie", pani Makbet z panem Makbet.
            • incog Sangrillo.. bierzesz mnie chyba za kogos innego... 29.07.07, 10:33
              ...tak cos podejrzewam...
              • piesbaskervill Re: Sangrillo.. bierzesz mnie chyba za kogos inne 29.07.07, 10:40
                biorę cię za rękę i prowadzę do kanapy,może herbata,tu jest cukier,ty mówisz,
                że mało.
                • e_w_a_g_5 Re: Sangrillo.. bierzesz mnie chyba za kogos inne 29.07.07, 11:00
                  a ja Was w ogóle nie rozumiem i bardzo sie z tego ciesze :))
                  Nie jestem ofiara, nie jestem katem, jestem na tym tle bardzo, bardzo
                  normalna. I czemu kiedys miałam watpliwości? Bez sensu.
                  Tu sie tworzy jakis inny dziwny świat. Abstrakcja i schiza.
                  Pozdrawiam, to mnie nie kreci
                  • piesbaskervill Re: Sangrillo.. bierzesz mnie chyba za kogos inne 29.07.07, 11:19
                    a wiesz,tu jest jeszcze śmietanka,spróbuj
          • mskaiq Re: Msk.,pamiętasz zapewne.... 29.07.07, 10:58
            Pamietam shangri.lo. Czasem sie zdarza sie ze kat prosi o wybaczenie, dzieje
            sie to wtedy gdy znika cierpienie.
            Serdeczne pozdrowienia.
            • shangri.la Re: Msk.,pamiętasz zapewne.... 29.07.07, 16:55
              mskaiq napisał:

              > Pamietam shangri.lo. Czasem sie zdarza sie ze kat prosi o wybaczenie, dzieje
              > sie to wtedy gdy znika cierpienie.
              > Serdeczne pozdrowienia.

              Znów się mylisz, Msk.....
              Pisałam powyżej, że on w obliczu swoich własnych klęsk życiowych nagle
              uzmysłowił sobie krzywdę, jaką mi wówczas wyrządził i swojej niegodziwości
              zaczął przypisywać własną klęskę.
              Wiem, że cierpiał...dostawałam od niego maile, z przerażającymi opisami
              planowanego przez niego samobójstwa ( właściwie , dlaczego do mnie były
              adresowane a nie do jego niegdysiejszych adoratorek z forum?)
              Byłam bezsilna , nie tylko z powodu odległości jaka nas dzieliła, ale głównie
              dlatego , że wówczas sama zgnębiona kolejną depresją i nieustającymi atakami
              wampira z przerażeniem witałam każdy dzień swojego życia a żegnałam z lexotanem.
              Na szczęście trafił do mądrego księdza, który podpowiedział mu rozwiązanie
              najprostsze z możliwych i stał się cud.:)
    • synvilla Re: Ofiary przemocy 29.07.07, 10:59
      Są zwykle fascynującymi ludźmi o głębokiej wrażliwości i skomplikowanej
      psychice.
      ........................................
      Różne są ofiary- przemocy. Jedni sublymują swoje uczucia np. w artystyczny
      sposób, malują rzeżbią, tworzą, inni NP. stają się destruktywni dla swojego
      otoczenia i siebie samych.
      Człowiek ma swoje -genobiologiczne- skłonności i gdy te skłonności zbiegną się
      z traumatycznymi wydarzeniami to moze się zdarzyć ze osoba wali sie jak domek
      z kart.
      Jednak kazdy człowiek ma wbudowany instynkt samozachowawczy, wolę/mniejszą lub
      większą/intuicję, która jak dobra matka prowadzi go za rękę z ciemnego tunelu.
      Dla człowieka jest zawsze szansa.
      • incog Ty, Ewo, jestes po prostu w skorupie... 29.07.07, 11:16
        • incog Re: Ty, Ewo, jestes po prostu w skorupie... 29.07.07, 11:18
          ktora kiedys zalozylas... ale to dobrze... tylko niepotrzebny ten ton wyzszosci...
          • e_w_a_g_5 Re: Ty, Ewo, jestes po prostu w skorupie... 29.07.07, 11:34
            w jakiej skorupie?
            Dlaczego w skorupie?
            W co i co, Wy gracie?
            kto kogo skrzywdził i w jaki sposób?

            Nie mam tonu wyzszości, po prostu NIE ROZUMIEM, tu czegoś
            • maureen2 Re: Ty, Ewo, jestes po prostu w skorupie... 29.07.07, 11:52
              słowo przeciwko słowu
        • synvilla Re: Ty, tez masz skorupe. 29.07.07, 11:43
          jedynie tej skorupy nie zauwazsz. Gdybys nie mila skorupy bylbys nie odporny na
          np, stres.Bylbys nadwrazliwy do tego stopnia ze nie umialbys sobie radzic z
          zyciem na codzien.
      • shangri.la Re: Ofiary przemocy 29.07.07, 17:35
        Nie ma instynktu samozachowawczego, kiedy przychodzi depresja, a jest jednym ze
        skutków zespołu posttraumatycznego.

        Ofiary fascynują nie tylko katów, którzy starannie dobierają je wg klucza.
        Ludzi na ogół fascynuje tajemniczość wynikająca z głębi przeżyć emocjonalnych,
        piętno tragedii wplecionej w życiorys.
    • beerd Re: Ofiary przemocy 29.07.07, 11:17
      Ja nigdy nie wybaczę. Pewnych zdarzeń nie da się wybaczyć. Ani zapomnieć.
      Wybaczenie jest "żądaniem" conajmniej niestosownym.
      Dlaczego mam zrozumieć zło ? Dlaczego miałabym ulżyć oprawcy ?
      Nigdy to nie nastąpi.
      Ja mam na myśli "człowieka", który z premedytacją krzywdzi i upaja się tym.
      Miałam kontakt z psychopatą i w stosunku do takich "ludzi", żadne ludzkie
      odczucia/zachowania nie wchodzą w grę. Poznałam aż za dobrze...

      Już tym nie żyję, więc można bez wybaczenia ;)) i nienawiści budować swoje
      życie od nowa.


      BTW, incog nie jesteś "katem", oprawcą.
      Z opisu twego, daleko Ci do tego ...
      • ja_adam Re: Ofiary przemocy 29.07.07, 11:23
        jesli ktoś nie potrafi wybaczyć, to także nie potrafi jej przyjąć.

        Każdego dnia wstajesz z łóżka z nową porcją wybaczania i w jej dawaniu i
        przyjmowaniu powinnismy byc jak dzieci które jak dostają cukierka nie pytają
        dlaczego?
        • sandraa2 Re: Moja matka-kat! 29.07.07, 12:13
          Nienawidze swojej matki.
          Szkoda,ze dopiero niedawno zdalam sobie sprawe,ze to ona jest nienormalna.I,ze
          to co robila caly czas bylo zle i nienormalne.Cale zycie utwierdzala mnie w
          przekonaniu,ze jestem zerem,nic nie potrafie.Wpedzala mnie w ogromne poczucie
          winy.Zawsze znajdowala tysiace powodow,zeby wrzeszczec i wyzywac sie na
          mnie.Nie bylo dnia,uwierzcie, zeby mnie zdolowala i nie wdepnela w
          ziemie.Zawsze ktos byl lepszy ode mnie,kolezanka,sasiadka.Co ja takiego
          zrobilam,ze ona jest taka dla mnie?
          Po kilku latach zdalam sobie sprawe,ze przeciez ja nie odbiegam
          zachowaniem,osoba od moich rowiesnikow,kolezanek.A przeciez ich matki sa
          zupelnie inne.
          Zniszczyla moje poczucie wlasnej wartosci,faktycznie czuje sie jakbym byla
          nikim,zerem.Uniakam ludzi.Mam bardzo niskie poczucie wartosci czuje sie
          zle,ciagle czuje sie winna.Nie wiem dlaczego.Nie wiem co mam robic,zeby nie
          czuc sie tak zle???
          Dzisiaj juz z nia nie mieszkam ale utrzymujemy kontakty bardzo czesto.Teraz ona
          troszke zmienila nastawienie bo ma z tego korzysci.Czuje,ze jak bedzie dla
          mnnie wredna to sie odsune i pieniedzy nici.A ja nie mam ochoty w ogole
          przebywac w jej towarzystwie.Czy moge sie od niej jakos odciac?
          • piesbaskervill Re: Moja matka-kat! 29.07.07, 12:26
            kolejny banał,gdzieś ty się uchowała sandro,zapewne w dżungli Amazonki
            • novalijka1 Re: Moja matka-kat! 29.07.07, 12:41
              Jak to dla niektorych ludzi cierpienie innych jest zabawne...Przykre sa takie
              osoby.
              • e_w_a_g_5 Re: Moja matka-kat! 29.07.07, 12:44
                widać jestes tu nowa i nie wiesz,że piesek jest na innych prawach :))
                • novalijka1 Re: Moja matka-kat! 29.07.07, 13:01
                  Jaki piesek??? Ktos ma problem i jest tak traktowany,porownywalny z psem???!!
                  Ale z niektorych psycholodzy,w zyciu nie poszlabym do "takiego psychologa".
                  • piesbaskervill Re: Moja matka-kat! 29.07.07, 13:13
                    tu pies,nie mam innych praw,natomiast temat macochy jest stałym tematem tego
                    forum i był już wielokrotnie omawiany,powtarzany i 'doradzany',analizowany.
                  • e_w_a_g_5 Re: Moja matka-kat! 29.07.07, 13:20
                    jest tak, jak rzekłam :-)
                    Nie gadaj baskervill,że nie masz innych praw. Nikt Ci nie uwierzy
                    novalijka, daj sobie spokój...
                    • novalijka1 Re: Moja matka-kat! 29.07.07, 13:31
                      Boze jaki temat macochy? ??Gdzie takie problemy byly omawiane? Wskaz.
                    • piesbaskervill Re: Moja matka-kat! 29.07.07, 14:04
                      no dobrze,jestem nagminnie kasowany
                      • temes Re: Moja matka-kat! 29.07.07, 15:23
                        I dobrze.Więc na łańcuch i do budy, tam twoje miejsce.
      • shangri.la Re: Ofiary przemocy 29.07.07, 17:16
        Beerd..... a ja wiem, że wybaczenie to podstawa dalszego życia bez obciążeń
        przeszłości.
        Myślę, że jest ważne i cenne w takim samym stopniu dla kata jak i ofiary.
        Patrz , przykład powyżej.
        Ale człowiek, który wówczas pozornie "podał mi pomocną dłoń", aby kilka miesięcy
        później strącić w przepaść, okazał się wyjątkowo nikczemny i pozbawiony sumienia.
        Znalazłam na tym forum wiele odpowiedzi, spotkałam mnóstwo ludzi o podobnych
        doświadczeniach, przekopałam literaturę tematu i spędziłam wiele godzin na
        rozmowach z ludżmi , którzy poświęcili się walce z psychicznym molestowaniem i
        sadyzmem.

        Piekło, jakie stworzył mi z życia nie przeszkodziło mi wyjść samodzielnie, bez
        prochów z kolejnej depresji, odnosić sukcesów zawodowych , zmienić mieszkanie,
        zrobić kapitalny remont, wspierać syna w egzaminach i wyprawić go w świat.
        Żyję pełnią życia towarzyskiego tak, jakbym chciała nadrobić stracony czas, ale
        wiem też że coś bezpowrotnie we mnie umarło.
        Zaufanie.....?
        • incog Masz racje, Ewo, ja tez nic nie rozumiem... 29.07.07, 17:25
        • beerd Re: Ofiary przemocy 29.07.07, 17:49
          Ja wiem co mówią książki i specjaliści ... ale ja nie chcę przebaczyć.
          Trudno, spotkała mnie historia rodem z najgorszego horroru, ale przeżyłam.

          Staram się na nowo układać życie.
          Ja w "spadku" mam brak zaufania, trzymania wszystkich na dystans możliwie
          największy i takie tam ;(

          Może jak skońćzę terapię będę myśleć inaczej ? Na chwilę obecną dla mnie
          niewyobrażalne.
          Bo i czemu miałabym wybaczyć ? Trudno stało się, nie zapomniałam, nie żyję tym
          już i tyle. Ale wybaczenie dla mnie to jest zdecydowanie za duzo.



          • shangri.la Re: Ofiary przemocy 29.07.07, 17:55
            Rozumiem Cię świetnie, chociaż przyjęłam inną opcję.
            Trzymaj się dzielnie i nie pozwól potworom przeszłości niszczyć Cię nadal.
            Pozdrawiam!:)))
    • anahana Dramat kata 29.07.07, 20:19
      Spotkalam kata, wyrzadzil mi krzywde, zmusil do "biegu", zmian. Te zmiany, po
      latach, wyszly mi nawet na dobre...
      A kat ? Nie wyjechal, wiec co jakis czas sam padal ofiara swoich pamietliwych
      ofiar. Nie znal ani dnia ani godziny. Te "uderzenia" i intrygi znosil ze
      zrozumieniem....
      • shangri.la Re: Dramat ofiary 29.07.07, 20:25
        ....to cynizm takich jak Ty na forum i w otoczeniu.
        Zastanów się , co piszesz, albo nie pisz nic.
        Mój kat właśnie niedawno na tym forum załatwił kolejną kobietę.
        Ona teraz płacze tak, jak ja kiedyś ....na pewno kat przeżywa z tego powodu dramat.
        Możesz mu złożyć wyrazy współczucia.
        • anahana Re: Dramat ofiary 29.07.07, 20:33
          Co by sie nie robilo w zyciu wraca. Co innego doznanie krzywdy, a co innego
          budowanie zycia na krzywdzeniu innych.
          • shangri.la Re: Dramat ofiary 29.07.07, 20:34
            anahana napisała:

            > Co by sie nie robilo w zyciu wraca. Co innego doznanie krzywdy, a co innego
            > budowanie zycia na krzywdzeniu innych.

            Powiedz to swojemu ulubionemu katowi:)
            Już widzę, jak bierze sobie do serca.....
            • anahana Re: Dramat ofiary 29.07.07, 20:39
              shangri.la napisała:


              > Powiedz to swojemu ulubionemu katowi:)
              > Już widzę, jak bierze sobie do serca.....

              Probowal na starosc ukrywac stare sprawy ale one "same wychodzily" i go
              scigaly. To bylo wtedy, gdy zalezalo mu juz tylko na spokoju...
              • shangri.la Re: Dramat ofiary 29.07.07, 20:41
                Niech do końca swych dni spoczywa w niepokoju:)
    • memento3 nie za bardzo rozumiem dlaczego piszesz 29.07.07, 22:45
      o ofiarach skoro dużo lepiej znasz sytuację kata
      • friday133 Re: nie za bardzo rozumiem dlaczego piszesz 29.07.07, 23:58
        Wiesz co shangri-la, to ty napisałaś dziewczynie w związku z patologicznym
        zazdrośnikiem, że może to ona go prowokuje, czy coś w tym stylu.
        Niewiele to miało wspólnego z oszczędzaniem ofiar przemocy.
      • blackisblack Re: nie za bardzo rozumiem dlaczego piszesz 30.07.07, 03:58
        wampir ty jesteś pojeb i nic nie rozumiesz
        nie podziękowałeś mi za piosenkę podobała się twojej alfonsicy?
      • shangri.la Re: nie za bardzo rozumiem dlaczego piszesz 30.07.07, 08:07
        memento3 napisała:

        > o ofiarach skoro dużo lepiej znasz sytuację kata


        Gdybyś miał odrobinę rozumu nie wspominając o takcie i szacunku, których jesteś
        całkowicie pozbawiony, nie zabierałbyś głosu w tym wątku.
        O "sytuacji kata" wiem tyle , ile wyczytuję z twoich postów pod moimi, ale
        zupełnie mnie nie interesuje sytuacja , do jakiej się doprowadziłeś niszcząc G.,
        mnie i wszystkie kolejne ofiary.
        Prosiłam , abyś tu nie pisał....widocznie czerpiesz z tego swoistą sadystyczną
        przyjemność , ale pozbawię cię jej .....od dawna żadne twoje słowa nie są w
        stanie mnie zranić.
        Może wreszcie pójdziesz precz......
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka