barb99
03.08.07, 01:59
moi drodzy forumowicze, mam pare pytan na temat chorobliwej zazdrosci. tak
sobie mysle - moze sa tu jacys psychoodzy , czy studenci psychologi czy inni
co doswiadczaja tej zazdrosci u siebie lub bliskich i mi poradza.
poczatek mojej historii jest tutaj :
"niestety i to mnie spotkalo - nie moge uwierzyc ale moj maz zaczal stosowac
przemoc.fakt ze byl zaborczy i zazdrosny - ale jakos z tym dawalismy rade. ale
ostatnoi ubzdural sobie ze mam romans lub prubuje zwabic sasiada. zaczely sie
sprawdzania mnie - nagel sie zjawial w domu, potem zaczal pdejrzewac ze ja i
sasiad mamy wspolny kod i jak np halasowalam garnkami robiac porzadki w kuchni
czy tez w lazience w szafkach myslal ze sie kontaktujemy. kazde moje
wygladniescie przez okno bylo kojarzone ze sparwdzam czy jest sasiada
samochod. a zaczelo sie od tego ze bylam w kusej pizamie , lezalam na lozku i
spojrzalam w okno jakoby sprawdzaja cczy siasiad podziwia moje wdzieki. za
to maz zaczal sie coraz bardziej nakrecac - zaczelo sie od wyzwisk, we wtorek
naprawde mu nerwu pucily - powiedzial ze mnie chyba zabije albo.... (
bardzo brzydkie slowo na seks) zerwal ze mnie koldre i zaczal majtki - ale
krzyknelam nie i przestal , ale gadal jeszcze dlugo : "no idz do niego....
itp" jak tak gada igada i przeklina ja nie odzywam sie wcale i na
usprawiedliweinie swoje maz wlasnie powiedzial ze to go tak ponioslo. jak
pierwszy raz mnie wyzwal pojechalismy do jego mamy wszystko opowiedzialam i
ona mnie wspiera - tesc tez wie wszystko i tez wspiera, oni wiedza doskonale
jaki moze byc agresywny i ciagle zly. od mysli o zdradzie mojej domniemanej ,
nie mogl spac, spadl na wadze, w czwartek jak nie uslyszalam jak dzwonil
zaczal sobie wyobrazac najgorsze i wpadl do domu caly roztrzesiony plakal.
uspokilam go . ale wtedy poszlismy do psychiatry - szybko - ja juz dawno to
chialam zrobic. jak zaczelismy opowiadac najpierw pielegniarce srodowiskowej
najpierw myslalze sobie popijamy i sie awanturujemy lub tez po prostu
powinnismy isc do poradni malzenskiej, ale jak zaczelam o przemocy to potem
na stronie mi powiedziala - ze jestesmy klasyczna para gdzie facet jest
agresorem a on tez czysta klasyka i ze nigdy sie nie zmieni, a moj wybur
jest trwac w tym lub go opuscic teraz zaraz. potem zaalarmowala lekarzy i po
rozmowiw z nimi maz zostal w szpitalu zeby go wyciszyc . wycizsszyli go - ne
ma juz tej destrukcyjnej gonitwy mysli ale mowi ze to jest jescze gorsze dla
nas bo on nigdy sie nie dowie czy cos sie dziaje teraz z tym sasiedaem czy nie
-po prostu on nie ufa mi wcale ale to wcale od samego poczatku.
mam pytanie - czy ktos z was doswiadczyl "uleczenia" przemocy za pomoca
srodkow farmakologicznych czy tez innych? czy znnacie takie pary - bardzo
prosze o odpowiedzi. ja jestem w takim kokonie obojetnosci teraz, jak znow
podskoczy to wiem co robic, ale mimo to w kazdej chwili moze byc agersywny no
i co mnie strasznie meczy okrrropnie podejrzliwyyy ............
ale tez czuje w sobie duza sile i obiecuje sobie i wiem ze jakby co to spadne
na 4 lapy jak kot, jak nie bedzie zmian to w pewnym momencie sie zwine.
prosze odpiszcie. dzieki. "
teraz niestety jest ciag dalszy. maz robi wypady z pracy, aby mnie sprawdzac,
ja jestem po pracy pare godzin wczesniej i on ma wizje ze w tym czasie
fliltruje lub zdradzam go z sasiedem zza sciany. tydzien temu byl w szpitalu
psychiatrycznym - ma leki na schizofrenie , slowo paranoja tez padlo. dzis np.
wpadl - zdenerwowany , rece mu sie trzesly i powiedzial zebym wreszcie
wyrzucila to z siebie i nie wsluchiwala sie co sie dzieje w mieszkaniu obok. a
przedtem zadzwonil- niby ze zpracy, a za minute wszedl do mieszkania. wczoraj
tez przyjechal....
jak o tym pisze jest mi wstyd ze takie idiotyzmy sa w moim zyciu -ale
prawdopodobnie to jest jego choroba ??...?? dzis z rana wpadl z kanapkami do
mnie do prracy, ze kocha itp , a za pare godzin takie cos. bierze tez leki na
hustawke nastrojow.
ja jestem obojetna i robie swoje - koncentruje sie na pracy.
jak pomoc takiemu czlowiekowi uwierzyc???jak z nim rozmawiac ??tysciac razy
powiedzialam ze jest w bledzie i rujnuje nasz zwiazek przez ta paranoje. po
czym on blaga o przebaczenia i tak w kolko.
czy to da sie uleczyc ????
prosze pomozcie.........