Dodaj do ulubionych

kobieta uzalezniona od internetu

10.12.01, 13:57
Czy przezylas uzaleznienie od internetu? W jaki sposob sie to objawialo?
Co cie wciagnelo? Czat? Irc? Grupy dyskusyjne....? Jak wplynelo to na twoje
zycie...?
Obserwuj wątek
    • Gość: Aga Re: kobieta uzalezniona od internetu IP: *.65.25.213.in-addr.arpa 10.12.01, 15:47
      A co rozumiesz przez pojęcie "uzależnienie"? Kiedy przez internet zaczynasz
      zaniedbywać swoje codzienne życie?
      Ja siedzę w tym, jak mi się wydaje, rozsądnie choć dużo. Ale ani nie czatuję,
      ani nie gram po sieci (bo nie mam czasu). Czasem tylko wpadam pogadać na forum,
      gdy mnie coś zainteresuje. Dla mnie internet jest jakby narzędziem do
      załatwiania różnych spraw, a nie intrygującą zabawką. Latanie po stronach bez
      ładu i składu jakoś mnie nie dotyczy.
      Napiszesz coś więcej o swoim podejściu do tego tematu?
      Pozdrawiam
      • Gość: ktn Re: kobieta uzalezniona od internetu IP: *.tele2.pl 10.12.01, 15:56
        No wiesz, znam osoby, ktore byly uzaleznione od czatu - potem im minelo.
        Siedzialy godzinami! Czatowaly i z pracy i z domu, spaly niewiele, jadly malo.
        O rachunkach nie wspomne, jesli akurat laczyly sie przez modem. Wciagalo je to
        calkowicie - doslownie. Ale zauwazylam,z e to mija....
        • Gość: onnanohi Re: kobieta uzalezniona od internetu IP: 213.17.193.* 10.12.01, 16:24
          Cóż - ja ostatnio jestem uzależniona od gry w statki na WP - dlatego tak mnie
          mało na forum ostatnio :)))
          • Gość: Toi Re: kobieta uzalezniona od internetu IP: *.cm-upc.chello.se 10.12.01, 18:26
            Gość portalu: onnanohi napisał(a):

            > Cóż - ja ostatnio jestem uzależniona od gry w statki na WP - dlatego tak mnie
            > mało na forum ostatnio :)))

            Noooo, to wszystko jasne. A czlowiek czeka w skrzynce... we lzach :((((


            ;)
        • Gość: renka Re: kobieta uzalezniona od internetu IP: *.home.cgocable.net 10.12.01, 16:30
          Czy kobieta z racji swojej konstrukcji psychicznej (wrodzony ped do wiedzy i
          wieksza niz u mezczyzn wrodzona inteligencja) jest bardziej podatna na
          uzaleznienie od internetu niz mezczyzna?
          Ja nie sadze. Internet , szczegolnie jak jest dostepny przez 24 godziny, jest
          takim samym towarzyszem w domu jak radio , czy TV, bo filmy tez mozesz z niego
          ogladac, mozesz z nim gadac,chociaz z TV nie mozesz. Wiec jest nawet czyms
          wiecej niz TV i radio. Sa kobiety i kobiety. Niektore zaniedbuja swoje
          obowiazki kobiece (a jakie to sa te obowiazki?)i oddaja sie calkowicie np
          pracom stolarskim w domu..Inne na nogach od switu do nocy , miotaja sie miedzy
          domem, praca i szkola dzieci.I jeszcze musza swoich panow zadowolic po drodze.A
          gdzie internet? A gdzie fryzjer i kosmetyczka, przyjaciolki, plotki, zakupy?
          No wlasnie, niektore wybieraja przede wszystkim swoje przyjemnosci, zgodnie z
          zasada, jak ja jestem szczesliwa, to i moja rodzina rowniez.Cos w tym jest.I ja
          to popieram.Bo jestem kobieta.
          • Gość: fnoll Re: kobieta uzalezniona od internetu - do Renki IP: 195.150.224.* 10.12.01, 17:36
            jesli chodzi o "wrodzony u kobiety ped do wiedzy" to ty, droga renko, jestes
            raczej dowodem na wrecz przeciwne twierdzenie ;-)

            co wykazalas w calej rozciaglosci na watku o intelektualistach - jakbys pytala,
            skad taki moj poglad - gdzie procz zaprezentowania wlasnej mniemanologii wiedza
            sie raczej nie popisalas

            pzdr

            fnoll
            • kwieto Re: kobieta uzalezniona od internetu - do Renki 10.12.01, 19:42
              Tak samo jak wrodzona - wyzsza - inteligencja kobiet...
              Jakos nie zauwazylem, aby bylo to regula - mysle ze rozklad inteligencji jest
              dosc przypadkowy dla calej populacji...
          • zosia11 Re: kobieta uzalezniona od internetu 10.12.01, 20:03
            Kobiety podobno uzalezniaja sie szybciej od mezczyzn, generalnie. Szybciej i
            latwiej popadaja w alkoholizm, narkomanie, moze i "netoholizm".
            Osobiscie czuje sie osoba uzalezniona od internetu, a wlasciwie od tego co on
            mnie daje lub co ja od niego oczekuje. Gdy potrzebuje informacji nie siegam juz
            po telefon i nie wykrecam np. 913, ale sprawdzam przeszukiwarki. Uzaleznienie
            jednak nie polega na tym, ze latwiej wcisnac strone www niz wykrecic numer i
            odezwac sie ludzkim glosem do kogos, kto siedzi po drugiej stronie kabla. Nie
            informacja ale ludzie uzalezniaja. Tak, jestem uzalezniona, kiedys nawet
            probowalam z tym walczyc, teraz juz nie probuje gdyz na nic ta syzyfowa walka
            sie zdaje. Mowiac jednak o uzaleznieniach i negatywnych skutkach oto
            autentyczny przypadek jaki mam w rodzinie (serio). Pewna kuzynka, matka dwoch
            synow (mlodziencow) podlaczyla w domu internet, aby prowadzic "home banking".
            Jak to czesto bywa gdy sporo czasu spedza sie w domu (ona nie pracuje)zaczela
            surfowac, az trafila na czat. Teraz jej zycie wyglada tak, ze co chwile
            sprawdza czy dostala msn, a komputer wlaczony jest przez 24h (stale lacze).
            Kiedys korzystajac z jej komputera niechcaco wcisnelam guzik i otworzylam
            wiadomosc. No coz, chyba na tym polega wlasnie uzaleznienie- wiadomosc
            pochodzila od jakiegos wirtualnego narzeczonego (ona jest oczywiscie mezatka).
            Spedzajac kilka godzin w jej domu moglam zaobserwowac co z nia sie dzieje, byla
            bardzo nerwowa ( nie wypadalo korzystac z kompa przy gosciach i to jeszcze przy
            rodzinie), zaniedbala siebie i dom. Gdy mlodszy syn wrocil ze szkoly
            stwierdzil, ze mama nie robi nic innego tylko caly czas siedzi przed monitorem,
            gdy wraca maz (b. duzo pracuje) je z nim kolacje, ida do sypialni...ona caluje
            go na dobranoc i wraca do komputera (relacja meza). Pierwszy raz mialam okazje
            w rzeczywistym zyciu zaobserwowac uzaleznienie od netu, przyjrzec sie ludziom,
            ktorzy przez to przechodza, zauwazyc zmiany. Pomyslalam sobie wtedy, ze gdybym
            miala dostep do sieci non stop najprawdopodobniej tez co chwile sprawdzalabym
            poczte, zerkala czy ktos jest online, z kim w czasie pracy lub po moglabym
            porozmawiac itd. Przygladajac sie mojej kuzynce zdalam sobie sprawe, ze
            mechanizm internetowych (i nie tylko) uzaleznien jest caly czas ten sam : jakas
            wewnetrzna samotnosc, pragnienie kontaktu, poznawania nowych ludzi, nie do
            konca zagospodarowany czas, no i co najbardziej przywiazuje..czyjes
            zainteresowanie.
            Musze powiedziec, ze porazila mnie jej rzeczywistosc.

            Internet, alkohol, (narkotyki nie!i nie!) sa stworzone przez ludzi i dla ludzi,
            aby im ulatwiac zycie, sprawiac przyjemnosc i radosc. Jesli mozna zachowac
            umiar to przyjemnosc korzystania z nich moze byc nieograniczona.
            Osobiscie ucze sie jak kontrolowac swoj udzial w internecie, np wpadam na fora
            dyskusyjne np tutaj tylko wieczorami (nie za dnia), choc z poranna kawa czytam
            maile i musze przyznac, ze ogromna radosc sprawia mnie wyczekiwanie na moment
            kiedy wlacze np. forum. Caly dzien czekam, a nawet tesknie do chwili kiedy moge
            usiasc spokojnie wlaczyc komputer i poczytac wypowiedzi wirtualnych znajomych,
            przyjaciol. Te spotkania sprawiaja mi ogromna przyjemnosc, mobilizuja, ciesza.
            Nawet jesli trafiam na grupke dyskutantow, ktorzy mowia "innym" jezykiem niz ja
            to i tak do nich usmiecham sie, dlatego ze kazdy czerpie i buduje swoja radosc
            inaczej. Jesli zadrzylo sie, ze nie usmiechalam sie choc dzis wiem, ze wtedy
            juz powinnam, to dlatego, ze nie rozumialam potrzeb.

            Czy uzaleznienie od netu jest dobre czy zle, czy jestesmy uzaleznieni czy tez
            nie sami musimy sobie odpowiedziec na to pytanie weryfikujac swoje zycie i
            zycie bliskich nam osob.

            Ja jestem uazelzniona i ...chyba dobrze mnie z tym :o)))))

            zosia
            • Gość: renka Re: kobieta uzalezniona od internetu IP: *.home.cgocable.net 10.12.01, 21:05
              Ja tam uwielbiam internet, mimo, ze mnie ciagle tam opluwaja niektorzy..Z
              radoscia siadam przy kompie, w nadziei, ze cos fajnego sie zdarzy. Zeby miec
              atrakcje w zyciu trzeba byloby byc smuga swiatla.Internet daje to zludzenie.
              Ze jest sie smuga swiatla.
              • zosia11 Re: kobieta uzalezniona od internetu 10.12.01, 21:09
                Gość portalu: renka napisał(a):

                > Z
                > radoscia siadam przy kompie, w nadziei, ze cos fajnego sie zdarzy....

                To wlasnie jest ta magia...
    • ta_mar_ta Re: kobieta uzalezniona od internetu 11.12.01, 23:16
      Jestem chyba na najlepszej drodze....od kiedy mam stałe łącze. Siedzę kiedy
      tylko mogę.Zaniedbałam ogród-moją miłość i to dało mi dopiero do myślenia.
      Staram sie "trzeźwieć"-nie wychodzi. Co robię teraz? Klepię w klawisze...:(
      Przyczyna? Samotność w rodzinie, samotność wśród ludzi, straszna samotność...
      Fnoll- ew. komentarze proszę łagodne :(
      • Gość: Ania Re: kobieta uzalezniona od internetu IP: *.grojec.sdi.tpnet.pl 12.12.01, 13:52
        To fajne.Ja na razie sie tylko przyglądam.Poznaję Was,szczególnie zapamiętałam
        juz kilka osób min.Kwieto,Renkę, Annę27,I kilkoro innych osób,Bardzo mi się
        podoba taka dyskusja i najwięcej czasu spędzam właśnie na forum dla psycho....
        (bez obrazy)Sama zaczęłam kiedyś wątek,miał spore powodzenie ,był to mój pewien
        problem i przyznam że sporo mi pomogliście .Myślę że każdy z nas szuka tu
        potwierdzenia siebie,jest spragniony kontaktu z innymi ludzmi a często brak mu
        odwagi na to w realu (zresztą skomplikowało by to nie jednemu życie.)To chyba
        lekkie uzależnienie skoro złoszczę się że zbliża się 15 i powinnam iść do domu,
        a rano dopadam do komputera "tylko na chwilę ",która trwa i trawa.Dziś
        wypisałam listę co zrobię w pracy i wciąż nie doszłam do punktu
        pierwszego.Pozdrowienia.Kwieto jakiej Ty płci jesteś? Pytam bo ciągle mnie
        zaskakujesz ,gdy już wydaje mi się że coś o Tobie wiem ,wypalasz cos takiego że
        zawracam z drogi poznania.Ładnie to ktoś ujął cyt."I co z tego...."
        • kwieto Re: kobieta uzalezniona od internetu 12.12.01, 14:34
          Ojej - skad takie pytanie? O ile mi dobrze wiadomo, i nic od wczoraj sie nie zmienilo - to
          jestem mezczyzna! :")))
    • ta_mar_ta Re: Gdzie podziali się ci "uzależnieni"? hop,hop! 14.12.01, 01:50
      Przyglądam się temu forum od dłuższego czasu. Widzę niemal stale te same nicki
      i to na bardzo wielu wątkach. Mam wrażenie, że są to własnie ludzie uzależnieni
      od internetowego forum. Zagladają tutaj chyba codziennie i wypowiadają się
      obficie.Tylko na tym wątku cisza...Prosze o parę zdań na temat tego wątku
      Kwieto, fnoll'a, renkę, toi i....sami wiecie kogo wzywam...
      Wasze uwagi będą bardzo cenne. Pozdrawiam Ta_
      • kwieto No juz, no juz... 14.12.01, 12:59
        Nie wiem czy jestem uzalezniony. Fakt, ze teraz mam teraz strasznie duzo czasu, robic
        czegos sensownego sie nie chce, a forum takie mile... Moze forum to sposob na jesienna
        przyduche? Bo siedzac w cieplym domu nie chce mi sie platac po miescie, pojechac na
        rowerze do parku - kiedy za oknem zimno i bialo... Fakt, ze dla mnie komputer jest czyms
        takim, jak przedluzenie reki - z laptopem chodze do biblioteki, ba! zabieram go wyjezdzajac
        w odwiedziny do rodzicow (usprawiedliwia mnie troche to, ze podlaczam sie do ich
        komputerow, i cos im tam przy okazji naprawiam lub poprawiam zwykle).
        Przy odrobinie wprawy i samozaparcia, moglbym wypelnic spostrzezenie, ktore kolacze mi
        sie po glowie "nie pamietam, kiedy napisalem cos na papierze" - teraz jeszcze papieru
        uzywam, ale coraz zadziej, coraz rzadziej...
        Dla mnie komputer jest bardziej oczywistym narzedziem pracy niz dlugopis, po prostu - a
        Internet jest tego nastepstwem. Zreszta - coraz wieksza czesc informacji sciagam nie z
        bibliotek, a przez Internet - jakis czas temu mialem do zrobienia prace na temat koniunktury
        na jakis produkt w USA - za okres ostatnich 20 lat. Nieoceniona okazala sie strona ichniego
        urzedu statystycznego FED - bez niej nie zdobylbym tak dokladnych informacji (niektore
        sieagly lat 30-tych!)

        Natomiast nie zaniedbuje przez internet swojego zwyklego zycia towarzyskiego. Odwiedzam
        znajomych, chodze do ina, pubow - i tak dalej, i tak dalej... Jesli bede mial wybierac
        pomiedzy internetem a "realem" (modne slowo, ktore mi zawsze kolkiem w ustach staje), to
        wybiore swiat rzeczywisty. :")))
    • ta_mar_ta Re: Gdzie są ci uzależnieni? cd 14.12.01, 01:57
      Dodatek do tego co wyżej.
      Wymienieni przeze mnie wypowiedzieli sie wprawdzie,ale "jakby" obok tematu (
      Kwieto, toi); renka owszem, ale mniej elokwentnie niż zwykle. Proszę o poważne
      potraktowanie wątku. A może ta cisza to chowanie głowy w piasek ?
      Pozdrawiam Ta_
      • Gość: renka Re: Gdzie są ci uzależnieni? cd IP: *.home.cgocable.net 14.12.01, 06:09
        Nie czuje sie uzalezniona. Lubie komputer, moja rodzinka to tez ma niezla
        szajbe na punkcie komputerow.Ale nie tylko na tym. Kupujemy przez internet, sa
        swietne specjaly. Bez internetu nie da sie zyc, ale mam kolezanki, ktore w
        ogole nie interesuja sie komputerami. One lubia sklepy(ja nie cierpie, nudza
        mnie strasznie zakupy), lubia ploty, ja nie.One nienawidza swojej pracy, a ja
        uwielbiam.Ja kocham internet, jest fantastyczny, i czasem nawet uda mi sie
        zarobic pare groszy dzieki temu, ze nasza firma jest na internecie.
        Internet jest potrzebny chorym i wiezniom, chociaz w tym drugim przypadku to
        chyba w nagrode za dobre sprawowanie.Dostep do internetu w bibliotekach to
        fantazja. Co prawda ja jeszcze nie korzystalam, ale mowie o tych , ktorzy nie
        maja go w domu.Poza tym, dostep do bibliotek z calego swiata -to jest
        TO.Niedawno szukalam z racji zawodowych obligacji danych na temat
        formaldehydu,szczegolnie interesowalo mnie lapanie go w absorberach w celu
        zminimalizowania jego emisji. Z rozkosza odwiedzilam min. moj stary, poczciwy
        instytut, znajome twarze i nazwiska. Nie mowiac juz o specjalnych websites,
        ktorych penetracja zajela mi chyba z tydzien.Albo moja dzielnica w Warszawie,
        zdjecia, adresy, wszystko jest na internecie.Bylam zaskoczona , poznajac
        twarze nauczycielek moich dzieci.Kochani,uzalezniajcie sie od internetu !!!
    • Gość: dike Re: kobieta uzalezniona od internetu IP: 195.216.121.* 14.12.01, 12:13
      ktn napisał(a):

      > Czy przezylas uzaleznienie od internetu? W jaki sposob sie to objawialo?
      > Co cie wciagnelo? Czat? Irc? Grupy dyskusyjne....? Jak wplynelo to na twoje
      > zycie...?

      Ja jeszcze nie przezylam...chyba dopiero zaczynam sie uzalezniac...(chociaz moze
      juz powinnam sie zaczac niepokoic?)

      Na zycie moje wplywa to...pozytywnie (tak mi sie wydaje...)
      Ostatnio po jednym doswiadczeniu rodem z forum...bylam odporniejsza na ciosy w
      realu...Moze wlasnie tego mi bylo trzeba?. Jakiejs "szczepionki" a moze raczej
      "surowicy"(?)

      Tak czy owak - internet jest ok. ( Z wyjatkiem zlego wplywu na moje oczy...)

      Pozdrawiam Uzaleznionych i Niezaleznych
      Dike
    • czarodziejka Re: kobieta uzalezniona od internetu 09.03.02, 17:10
      ktn napisał(a):
      > Czy przezylas uzaleznienie od internetu? W jaki sposob sie to objawialo?
      > Co cie wciagnelo? Czat? Irc? Grupy dyskusyjne....? Jak wplynelo to na twoje
      > zycie...?

      tak, czat
      (byly dwie dosc dlugie przerwy - teraz jest trzecia, za to wpadam na to forum)
      wiecej chwilowo nie powiem ...
      pozdrawiam wszystkich uzaleznionych i nieuzaleznionych ;o)


      • czarodziejka Re: kobieta uzalezniona od internetu 09.03.02, 17:11
        jeszcze dodam:
        bardzo duzo zyskalam dzieki czatowi
        jedna rzecz stracilam (nie mowie o czasie, hehe)
        ;o)
    • ta_mar_ta Re: kobieta uzalezniona od internetu 09.03.02, 17:26
      Witam

      Przyznam,że zawsze buntuję się jak słyszę tak postawione pytanie.

      Internet to przecież tylko narzędzie i służy róznym ludziom do bardzo różnych
      celów.
      Jedni szukają mocnych wrażeń na stronach "sex" itp i ci są uzależnieni zupełnie
      od czegoś innego , niż hobbysta akwarysta, który ogląda w internecie rybki.

      To jakby zapytać, czy ludzie są uzależnieni od samochodu. Jeden jeżdzi
      samochodem , by podrywać dziewczyny, inny, by dojechać do pracy, inny by się
      scigać zaś następny, by wozić niepełnosprawne dziecko na zajęcia
      rehabilitacyjne itd itp co komu wyobraźnia i doświadczenie podpowie.

      Internet jest tylko narzędziem ułatwiającym dostęp do pożądanych przyjemności,
      ale uzależnionym się jest własnie OD NICH , a nie od Internetu !!!

      Pomijam tutaj strone edukacyjną internetu, bo o tym można by długo...

      pozdrawiam
      Ta_- uzależniona od kontaktów z ludźmi ( także przez Internet)
      • czarodziejka Re: kobieta uzalezniona od internetu 09.03.02, 17:34
        ta_mar_to:


        jestem (bylam?) uzalezniona od neta
        posluguje sie dlugopisem, komputerem, uzywam radia, samochodu, lyzki, widelca
        (nawet noza, hihi), ale ...
        moze nie widzisz roznicy .... BO nie jestes, nie bylas uzalezniona?

        INNA sprawa DLACZEGO jestem (bylam?) uzalezniona od neta ...
        czy dlatego, ze jestem uzalezniona od ludzi? od kontaktow z nimi, od slow do nich
        od nich?

        serdecznie pozdrawiam ;o)))

    • Gość: Zosia Re: DO RENKI ( FNOLL WSTYDZ SIE) IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.03.02, 17:33
      A ja w przeciwienstwie do tego duetu Fnoll- Kwieto bardzo cie lubie i cenie. Co
      absolutnie nie oznacza ,ze musimy sie ze soba zawsze zgadzac. Twoje wypowiedzi
      maja bardzo duzo wspolnego z rzeczywistoscia i mysle, ze wynikaja w duzej
      mierze z doswiadczenia zyciowego, czego o tych dwoch wyzej wymienionych
      bubkach nie mozna powiedziec.
      • hookean Re: DO RENKI ( FNOLL WSTYDZ SIE) 09.03.02, 18:46
        Bo oni rozmawiają przy pomocy inteligencji a nie mądrości i to się czuje
        ten "plastik" w ich mowie(taka cecha niektórych młodych). Ja natomiast czasem
        bardzo "go" potrzebuję tak jak gra w szachy(zero życia, ale można szare komórki
        trochę rozruszać,)więc dla każdego coś innego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka