iw3
24.08.07, 12:58
Mam problem z którym od miesiąca nie umiem sobie poradzić.
Spotykałam się z pewnym mężczyzną pięć lat, dzieli nas 100km więc
były to z reguły weekendy i wspólne wyjazdy . Zaczęło psuc się w ub
roku, nie miał czasu na spotkania, gdy wyladowałam w szpitalu owszem
dzwonił ale jakoś nie wpadł do mnie ani razu. Zerwałam z nim w marcu
bo uważałam, że facet ma mnie poprostu dość. W kwietniu, przez
internet, poznałam kogoś kto jest z mojego miasta- to była miłość od
pierwszej chwili, w zasadzie ani dnia nie spędziliśmy osobno. Niby
powinnam być szczęśliwa, ale...ten drugi pije (niby z powodu całej
sytuacji z żoną zaczął, jest w trakcie rozwodu), nigdzie nie pracuje
( zwolnił się bo miał do żony za granicę jechać) i mieszka na ta
chwilę u rodziców.Parę tygodni temu przyszedł na spotkanie
kompletnie zalany, zerwałam z nim i wróciłam do mojego poprzedniego
faceta, który strasznie nasze rozstanie przeżywał, wyjechalismy
razem na wczasy, było fajnie, na tą chwilę prawie mieszkamy razem i
on planuje nasze dalsze wspólne życie. Ma dom, firmę, pełna
stabilizacja. Tylko, że ja nie potrafie przestać myśleć o tym
drugim, to idiotyczne, ale potajemnie się z nim spotykam, on
twierdzi, że jestem miłością jego życia i będzie o mnie walczył do
końca i do żadnego slubu nie dopuści.Co powinnam wybrać czy spokojne
życie u boku spokojnego, 17 lat ode mnie starszego mężczyzny czy
niepewność jutra z młodszym ode mnie2 lata, nie mającym nic facetem,
po którym nie wiem czego się spodziewać???