Dodaj do ulubionych

trudny wybór.....

24.08.07, 12:58
Mam problem z którym od miesiąca nie umiem sobie poradzić.
Spotykałam się z pewnym mężczyzną pięć lat, dzieli nas 100km więc
były to z reguły weekendy i wspólne wyjazdy . Zaczęło psuc się w ub
roku, nie miał czasu na spotkania, gdy wyladowałam w szpitalu owszem
dzwonił ale jakoś nie wpadł do mnie ani razu. Zerwałam z nim w marcu
bo uważałam, że facet ma mnie poprostu dość. W kwietniu, przez
internet, poznałam kogoś kto jest z mojego miasta- to była miłość od
pierwszej chwili, w zasadzie ani dnia nie spędziliśmy osobno. Niby
powinnam być szczęśliwa, ale...ten drugi pije (niby z powodu całej
sytuacji z żoną zaczął, jest w trakcie rozwodu), nigdzie nie pracuje
( zwolnił się bo miał do żony za granicę jechać) i mieszka na ta
chwilę u rodziców.Parę tygodni temu przyszedł na spotkanie
kompletnie zalany, zerwałam z nim i wróciłam do mojego poprzedniego
faceta, który strasznie nasze rozstanie przeżywał, wyjechalismy
razem na wczasy, było fajnie, na tą chwilę prawie mieszkamy razem i
on planuje nasze dalsze wspólne życie. Ma dom, firmę, pełna
stabilizacja. Tylko, że ja nie potrafie przestać myśleć o tym
drugim, to idiotyczne, ale potajemnie się z nim spotykam, on
twierdzi, że jestem miłością jego życia i będzie o mnie walczył do
końca i do żadnego slubu nie dopuści.Co powinnam wybrać czy spokojne
życie u boku spokojnego, 17 lat ode mnie starszego mężczyzny czy
niepewność jutra z młodszym ode mnie2 lata, nie mającym nic facetem,
po którym nie wiem czego się spodziewać???
Obserwuj wątek
    • palya Re: trudny wybór..... 24.08.07, 13:14
      cokolwiek wybierzesz, zawsze bedziesz mysleć co by bylo gdyby...

      ale wg mnie sytuacja jest prosta:
      albo chcesz mieś stabilizację, w miarę wygodny żywot, względne
      poczucie bezpieczeństwa i stabilizację (opcja 1)
      albo..
      raczej niepewne jutro przy boku podchmielonego jegomościa, który
      oczywiście będzie obiecywał ze sie zmieni...za każdym razem kiedy
      wroci pijany o 4 nad ranem (a pić bedzie pewnei za Twoje pieniądze,
      a jak nie dasz to zacznie sprzedawać wasz/Twój dobytek)..opcja 2

      oczywiście można naiwnie wierzyć, ze opcja 2 przestanie pic, poprawi
      sie, zacznie pracować i wogole stanie sie nowym człowiekiem...ale
      jest to tak samo prawdopodobne jak lądowanie ufoludków na Twoim
      balkonie (jak nie masz balkonu to przy boku opcji 2 napewno sie go
      nie dorobisz)
      oczywiście nie można wykluczyć sytuacji, ze opcja1 stwierdzai ze go
      nie kochasz...i zacznie pic..ale wątpie zeby to było bardzo
      prawdopodobne

      aha i jeszcze jedno... baaaardzo mocno zastanawialabym sie przed
      związkiem z rozwodnikiem..bo przeciez jedna kobieta juz przy nim
      skapitulowała...no i oczywiście znając tylko jego wersję otrzymasz
      info ze to zła kobieta była..zalecam pozznanie jesgo prawie bylej
      żony..jesli juz musisz myslec o nim poważnie...

      jednym słowem - ja brałabym stabilizację...ale jak sie nie sparzysz,
      to nie docenisz jej uroków
    • synvilla Re: Echhh te zycie.:=))) 24.08.07, 13:22
      Kobieta ciagle tkwi w jakims mentalnym zascianku. To on mezczyzna,
      pan, zapewnia jej forme zycia, daje struktury. W ktorych ona albo
      dobrze sie czuje albo zle.

      Kopnij tych facetow w poslady. daj sobie spokoj. Ty sama zbuduj
      swoje zycie, w ktorym ty dobrze sie czujesz i funkcjonujesz.

      Ani jeden, ani drugi moim zdaniem nie da ci szczecia. Szczescie
      musisz znalzc sama.

      szukaj dalej i zostaw tych biednych palantow dla desperatek.:=)))
    • ewiku Re: trudny wybór..... 24.08.07, 13:25
      jeżeli się wahasz obu wypadkach to tak naprawdę żaden ci nie pasuje...
      i przestań siebie i ich oszukiwać... weź sobie urlop od związków i zastanów się
      jakiego faceta byś chciała


      ----------------------------------------------
      Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
      • sbelatka Re: trudny wybór..... 24.08.07, 22:32
        ja tez mysle, ze powinnas dac sobie rade z obydwoma - choc z
        zupelnie innych powodów...

        ale Ty prawdopodobnie bedziesz tkwic w rozkroku...az sytaucja w
        jakis sposob sama sie rozwiąze..
        w jaki?
        ktoż to wie...

        ktos sie zorientuje i odejdzie
        poznasz kogos trzeciego..
        zobaczysz sama
    • asidoo Re: trudny wybór..... 25.08.07, 08:19
      Zaaranżuj spotkanie z nimi dwoma. Przedstaw ich sobie. Każdemu wcześniej
      powiedz, że ten drugi to twój brat. Nie będą przecież o brata zazdrośni. Możecie
      nawet w trójkę zamieszkać - ty i dwaj twoi bracia.
      • blackisblack Re: trudny wybór..... 25.08.07, 08:24
        asidusi ty nie jesteś dowcipna
        nie wysilaj się bo ci nie wychodzi;-)
        • e_w_a_g_5 Re: trudny wybór..... 25.08.07, 09:20
          a własnie ,że jest!
        • asidoo Re: trudny wybór..... 25.08.07, 09:29
          Tęskniłaś za mną, Blakówa. Czuję to dzisiaj wyraźnie!

          Wiem, że podobają ci się moje niekonwencjonalne rozwiązania problemów :)

          Cześć Ewa! Ten patent o braciach kiedyś zastosowała moja koleżanka ze stancji.
          Była z tego beczka śmiechu!
    • psychoguru Nie tak trudny wybór..... 25.08.07, 10:52
      iw3 napisała:

      >Co powinnam wybrać czy spokojne
      > życie u boku spokojnego, 17 lat ode mnie
      starszego mężczyzny czy
      > niepewność jutra z młodszym ode mnie2 lata,
      nie mającym nic facetem,
      > po którym nie wiem czego się spodziewać???

      Ten drugi facet co pije w zadnym wypadku nie
      nadaje sie na spedzania zycia. Na pewno jest
      chemia miedzy wami wiec jest odlotowo i
      superseks. Ale w jego chemii jest tez alkohol
      oraz nie wyglada na stabilnego zyciowo wiec
      zycie z nim toczyloby sie w tym ogranym
      schemacie gdy na poczatku jest cudownie bo nie
      wychodzi sie z lozka a pozniej zaczynaja sie
      takie schody ze wykonczysz sie psychicznie.

      Ale ten drugi facet jest tez problematyczny.
      Widac ze traktowal cie jako odswiezajaca
      odskocznie bo nie ma nic przyjemniejszego niz
      mlode cialo na weekendy bez zobowiazan. Twoj
      blad i wielka wina wynikajaca najprawdopodobniej
      ze slabej osobowosci to ze dalas sie tak bujac
      przez 5 lat! Takich rzeczy sie nie robi bo to za
      duzo straconego czasu. Rok i decyzja.

      Wiec jest tak ze ten facet co pije nie wchodzi w
      rachube a ten starszy ewentualnie ale jesli sie
      zdeklaruje na wspolne zycie no i ty dojdzesz do
      wniosku ze to cie nie odpycha. Ale deklaracja
      musi byc od razu, jakiekolwiek odkladanie typu "
      zadecyduje w przyszlym roku" to sygnal ze musisz
      sie wycofac bo to po prostu dalsze bujanie. To
      sa dosc czeste przypadki ze starszy facet buja o
      wiele mlodsza partnerke przez 10 lat a gdy juz
      nie jest taka mloda to robi hop na nowa mloda i
      znowu ma przyjemne bujanie bez zobowiazan.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka