fale_morskie
29.09.07, 08:22
Znowu kłótnie, wyzwiska, itd. Od dziecka słyszę, że jestem "ku.." i
że powinnam się zabić. Jedyną osobą, która mnie kocha jest mój pies.
Co się dziwić, że unikam ludzi? Od wczoraj, przeżywam zbliżające się
święta.
Funkcjonować normalnie nie mogę, bo mnie głowa boli. Lekarze nie
mogą dojść dlaczego. Wszystko trwa tyle lat. Przeżyję bóle
reumatyczne, żołądka, brzucha, serca - wszystko na raz - ale, nie
głowy! Gorsze, są tylko duszności (kiedyś miałam). Tomografy, EEG -
wszystko wychodzi w porządku. Kiedy, boli głowa a tabletka nie
zadziała, to potem, pojawiają się zawroty, wszystko zaczyna drętwieć
od góry do dołu, nie można niczego wąchać, słuchać, wychodzić z
ciemnego pomieszczenia, pojawiąją się drgawki. Ma się wrażenie,
jakby się zdychało i zdechnąć nie mogło. Gdyby nie pies, to bym
skończyła z tym całym bólem raz na zawsze. A, najgorsze, to siedzieć
i dusić to wszystko w sobie. Mogę się, jedynie, poprzytulać do psa i
kołdry. Nie rozumiem, czemu ludzie się dziwią, że jestem
zgorzkniała - a jaka mam być? Nie chcę myśleć, co by ze mną było,
gdyby jedna kobieta nie nauczyła mnie, jak być bestią. Ale, nikt
mnie nie nauczy ignorować bólu głowy. Żeby, tylko tego się pozbyć,
to reszta byłaby o wiele prostsza...
U mnie (oby) tyle. A co u Was?