Dodaj do ulubionych

Czy moge nie przejmowac sie brakiem meza? :)

07.10.07, 01:42
Mam 28 lat i jakos nikt mnie nie chce, albo mi nie odpowiada, albo
jestem poligamiczna za bardzo - przez to nie moge spelnic spoleczego
obowiazku posiadania meza... Czy to bedzie ok, jesli bede zyla jak
na studiach - madre ksiazki, sport, praca? Oczywiscie kontakty z
facetami jak najbardziej - ale przyjazn, seks... Czy mozna tak
dobrze zyc? Gdy wszyscy maja mezow? :) Jakos sie nie moge sie
odwazyc, zeby nie podporzadkwoac sie temu schematowi - skutek - od 2
lat zyje w jakims takim zawieszeniu i czuje, ze spadam w dol. Nie
moge sie na niczym skupic, bo dreczy mnie brak meza :) Wcale nie
jest tak, ze sobie nie radze sama - zawsze bylo mi dobrze samej :)
Ale mi b glupio, ze nie moge spelnic tego obowiazku spolecznego...
Chcialabym moc o tym zapomniec i zajac sie samorowojem, takim
prawdziwym. Ale wogol ludzi sa zajeci rozwojem schemetycznym -
znajomi sie rozmnazaja, staraja sie o awans w nieciekawej pracy...
Ja tak nie potrafie, a jednoczesnie mi glupio, ze jestem inna...
Obserwuj wątek
    • mlody-xxl Re: Czy moge nie przejmowac sie brakiem meza? :) 07.10.07, 11:19
      Moje osobiste zdanie:

      Sraj na obowiązek (w ogóle co to za obowiązek?), żyj jak ci wygodnie :) .
    • veroy Re: Czy moge nie przejmowac sie brakiem meza? :) 07.10.07, 11:26
      żyj jak ci wygodnie ,ale nie zapomnij pogodzić się z tego skutkami.
      będąc inna będziesz też zawsze ...nieco odrzucona
    • clarissa3 Re: Czy moge nie przejmowac sie brakiem meza? :) 07.10.07, 12:02
      mahadeva, spróbuj z jakimś zaprzyjaźnić się najpierw, tak naprawdę,
      zanim pójdziesz do łóżka. To działa!
      • mahadeva Re: Czy moge nie przejmowac sie brakiem meza? :) 07.10.07, 18:21
        wiem wiem - ale to sie nie da :) oczywiscie, ze probowalam, ale
        faceci sa zbyt napaleni... w kazdym razie - nadal sie staram :)
    • pani.misiowa mozesz n/t 07.10.07, 12:10

    • solaris_38 Re: Czy moge nie przejmowac sie brakiem meza? :) 07.10.07, 16:39

      dobrze mieć rodzinę i dzieci
      i dla osoby i dla społeczności

      jest wielką mądrością "ludu" że w żelazny sposób dba o tą wartość i nic dziwnego
      ze przeciwstawiając sie jej czujemy niepokój i dyskomfort

      za tym stoi wielo-milionowo-letnia mądrość

      tzreba mieć jej co przeciwstawić

      ale na pewno można być wartościowym szczęśliwym człowiekiem także bez

      tylko trudniej choć i taka sytuacja ma wspaniałe plusy

      wiele osób nie znajdując ideału
      idzie na kompromis i woli mieć jakaś rodzinę niż żadną
      i coś w tym jest

      :)

      żyje jak chcesz byleś była szczęśliwa

      szczęśliwi ludzie samym swoim istnieniem dają światu wiele ciepła i światła

      • waldemarka Re: Czy moge nie przejmowac sie brakiem meza? :) 07.10.07, 17:15
        solaris_38 napisała:

        > wiele osób nie znajdując ideału
        > idzie na kompromis i woli mieć jakaś rodzinę niż żadną
        > i coś w tym jest
        >
        A potem narzekają i wspominają z rozrzewnieneim paniejskie czasy.
        Lepiej nie miec nikogo niż byle kogo.
      • mahadeva Re: Czy moge nie przejmowac sie brakiem meza? :) 07.10.07, 18:23
        dzieki :)
        u mnie akurat jest tak, ze nie wybrzydzam - 'ideal' znalazlam -
        ale 'ideal' mnie nie chce...
    • psychoguru Mozesz samotna przyszloscia 07.10.07, 17:01
      mahadeva napisała:

      > Mam 28 lat i jakos nikt mnie nie chce, albo mi
      nie odpowiada, albo
      > jestem poligamiczna za bardzo - przez to nie
      moge spelnic spoleczego
      > obowiazku posiadania meza... Czy to bedzie ok,
      jesli bede zyla jak
      > na studiach - madre ksiazki, sport, praca?
      Oczywiscie kontakty z
      > facetami jak najbardziej - ale przyjazn,
      seks... Czy mozna tak
      > dobrze zyc? Gdy wszyscy maja mezow? :) Jakos
      sie nie moge sie
      > odwazyc, zeby nie podporzadkwoac sie temu
      schematowi - skutek - od 2
      > lat zyje w jakims takim zawieszeniu i czuje,
      ze spadam w dol. Nie
      > moge sie na niczym skupic, bo dreczy mnie brak
      meza :) Wcale nie
      > jest tak, ze sobie nie radze sama - zawsze
      bylo mi dobrze samej :)
      > Ale mi b glupio, ze nie moge spelnic tego
      obowiazku spolecznego...
      > Chcialabym moc o tym zapomniec i zajac sie
      samorowojem, takim
      > prawdziwym. Ale wogol ludzi sa zajeci rozwojem
      schemetycznym -
      > znajomi sie rozmnazaja, staraja sie o awans w
      nieciekawej pracy...
      > Ja tak nie potrafie, a jednoczesnie mi glupio,
      ze jestem inna...

      Wprawdzie niektorzy proponuja ci tutaj
      postepwanie wedlug starej madrosci ludowej /zeby
      nie byc stara panna:) ale nie w tym rzecz.

      Osoby samotne, nie zyjace w stalych zwiazkach,
      powiedzmy powyzej 40, maja ogromnie powiekszone
      wystepowanie problemow psychicznych. Sa takze
      badania ktore pokazuja ze takze ich ogolny stan
      zdrowia jest gorszy a czas zycia krotszy. I
      przeciwnie, osoby starsze zyjace w szczesliwych
      zwiazkach maja sie lepiej Oczywiscie sa to
      badania statystyczne wiec NIE kazdy samotny ma
      swira.

      Wobec tego mozesz sie przejmowac tym jak widzisz
      swoja samotna przyszlosc w wieku zaawansowanym.
    • hubkulik Re: Czy moge nie przejmowac sie brakiem meza? :) 07.10.07, 17:01
      >Czy moge nie przejmowac sie brakiem meza? :)

      Mozesz. Pozwalam;)
      • e_w_a_g_5 Re: Czy moge nie przejmowac sie brakiem meza? :) 07.10.07, 17:10
        bardzo "głebokie" pytanie, podobnie jak glamour i perfekcja ;)
        • hubkulik Re: Czy moge nie przejmowac sie brakiem meza? :) 07.10.07, 17:29
          Co to jest "glebokie" pytanie?
        • mahadeva Re: Czy moge nie przejmowac sie brakiem meza? :) 07.10.07, 18:26
          oczywiscie, ze glebokie :) dla mnie jest to od dawna najwiekszy
          problem w zyciu :) szczegolnie, ze moja nieszczesliwa milosc, o
          ktora walcze juz 2 lata, sama czuje presje i szuka zony, ale mnie
          nie chce
    • jan_stereo Re: Czy moge nie przejmowac sie brakiem meza? :) 07.10.07, 17:48
      gdybys mogla to bys sie nie przejmowala :") Chociaz ja bym tu bardziej widzial 'opiekuna' niz meza,tak bys mogla sobie pod jego okiem snuc bezpiecznie i spokojnie, te swoje fantazje bycia gwiazda, osoba uczaca sie po szkolnemu, dziewczyna z fajna wizja i hobby :")

      ...a jesli juz koniecznie ma byc maz, to taki,ktory nie zyje potrzeba posiadania zony i dzieci :"))
      • mahadeva Re: Czy moge nie przejmowac sie brakiem meza? :) 07.10.07, 18:30
        jan_stereo napisał:

        > ...a jesli juz koniecznie ma byc maz, to taki,ktory nie zyje
        potrzeba posiadani
        > a zony i dzieci :"))

        takiego to juz w ogole moge sobie narysowac :P

        hehe czyli ok jest bycie mala dziewczyna z opiekunem? :) staram sie
        utrzymywac takiego kochanka/kochankow :) tez mi to pasuje :)
        • jan_stereo Re: Czy moge nie przejmowac sie brakiem meza? :) 07.10.07, 18:41
          mahadeva napisała:

          > hehe czyli ok jest bycie mala dziewczyna z opiekunem? :)

          Ty jestes mala dziewczynka w rzeczy samej,ale bez opiekuna,kochanek to nie jest opiekun, tak samo jak nie jest nim samochod :")
          • shangri.la Re: Hih 07.10.07, 18:45
            jan_stereo napisał:
            ,kochanek to nie jest
            > opiekun, tak samo jak nie jest nim samochod :")

            A to ciekawe spojrzenie na rolę kochanka:)
            Może inaczej....kochanek, to nie mercedes?
            Trabancik taki, hih
            • jan_stereo Re: Hih 07.10.07, 18:52
              Droga Shaniu, czy nie mogla bys sie zajac Psem :"))


              ps.nie chcialbym Cie odrywac od Twej pracy 'tlumoczki' :")
              • shangri.la Re: Hih 07.10.07, 18:54
                Psem zająć się nie mogę, bo jest NIEOBECNY , jak widać....:(

                P.S. Praca zakończona wczoraj wieczór....finis coronat opus!:)
            • karielcia Re: Hih 07.10.07, 20:17
              shangri.la napisała:
              > Może inaczej....kochanek, to nie mercedes
              > Trabancik taki, hih

              to dobrze. nie rdzewieje :)

              • shangri.la Re: Hih 07.10.07, 20:21
                karielcia napisała:
                >
                > to dobrze. nie rdzewieje :)

                Ale SIĘ SYPIE:)
                >
                • karielcia Re: Hih 07.10.07, 20:32
                  nic nie jest wieczne :)
                  wole jednak, jak cos sie bezszelestnie sypie, niz odchodzi
                  w przeszlosc z krzykiem RDZAWYCH, klujacych lez :)))
                  • shangri.la Re: Hih 07.10.07, 20:34
                    Łzy się przynajmniej pamięta:)
                    Bezszelstnie odchodzą tylko lokaje......i cichodajki:)
                    • karielcia Re: Hih 07.10.07, 20:37
                      shangri.la napisała:

                      > Łzy się przynajmniej pamięta:)

                      - czy jednak zawsze warto?

                      > Bezszelstnie odchodzą tylko lokaje......i cichodajki:)

                      - oraz kochankowie i kochanki ceniacy sobie nade wszystko
                      dyskrecje :)
                      • shangri.la Re: Hih 07.10.07, 20:40
                        Łzy mają swoją wartość....nigdy nie płyną bezkarnie.
                        • karielcia Re: Hih 07.10.07, 20:51
                          shangri.la napisała:

                          > Łzy mają swoją wartość....nigdy nie płyną bezkarnie.

                          Jesli kara jest wartoscia, to conajwyzej ujemna.
                          dziekuje za taka sprawiedliwosc, ktora nie daje, a odbiera
                          wolalabym jak najszybciej o niej zapomniec, nie jestem pamietliwa :)
                          • shangri.la Re: Hih 07.10.07, 20:56
                            Cóż, w teorii wychowania kara ma wartość niepodważalną, tak jak i nagroda.
                            Może temu, kto zostanie ukarany na Twoje łzy, kara jest również potrzebna , aby się "uczłowieczył", wzrósł w swoim człowieczeństwie, zrozumiał, że tak nie wolno?
                            Może nieświadomie oddałaś mu swoje łzy jako bezinteresowny dar miłości?
          • mahadeva Re: Czy moge nie przejmowac sie brakiem meza? :) 07.10.07, 19:00
            moze uda mi sie go przekonac :) zreszta juz go kilka razy
            prosilam :) on - co prawda starszy - sam jest dzieckiem zreszta :)
            • jan_stereo Re: Czy moge nie przejmowac sie brakiem meza? :) 07.10.07, 19:08
              w tych sprawach nie nalezy ('sie') prosic...to ma byc chec, silna i rozsadna potrzeba, inaczej moze byc jeszcze gorzej niz jest ;)


              ps. jakiz jestem wdzieczny naturze, ze mi sie nieco mniej bolesne hormony produkuja :")
              • mahadeva Re: Czy moge nie przejmowac sie brakiem meza? :) 07.10.07, 19:20
                ucze sie tego w praktyce :) i to jest fajne :) a nie za mam juz
                jakiegos tam meza i dziecko :)
                • jan_stereo Re: Czy moge nie przejmowac sie brakiem meza? :) 07.10.07, 19:25
                  jezeli to jest fajne, to juz jest dobre :")) co do posiadania dzieci, przechodzilem to w myslach (obserwujac w praktyce mile dzieci osob z rodziny)i zawsze czulem ostatecznie ulge,ze to tylko moje mysli. Tu sie byc moze nie ma z czego cieszyc, to swego rodzaju kuriozum takie nastawienie,ale co zrobic, skoro jest ono naturalne :")
                  • mahadeva Re: Czy moge nie przejmowac sie brakiem meza? :) 07.10.07, 19:48
                    niestety ten moj kochanek szuka zony - cisnie go to bardzo... ja mam
                    za to plany na slodziutka przyjazn - nawet ostatnio sie nie
                    klocilismy :) mi bardzo taki pomysl odpowiada, ale az sie boje mu
                    proponowac nowe pomysly na rozwoj naszej przyjazni... tydzien temu w
                    uniesieniu chcial nawet z seksu zrezygnowac, ale cale szczescie dla
                    nas przeszlo mu szybko i skonczylo sie b dobrze :)
                    • jan_stereo Re: Czy moge nie przejmowac sie brakiem meza? :) 07.10.07, 19:50
                      wszystko dobre co dobrze sie konczy :"))
                      • mahadeva Re: Czy moge nie przejmowac sie brakiem meza? :) 07.10.07, 19:59
                        ja nie wiem, czy to sie dobrze skonczy :) on intensywnie chce szukac
                        zony (co prawda szuka juz ponad 2 lata...) - ale zawodowo sobie b
                        dobrze radzi, wiec jesli tak samo dobrze mu sie uda to szukanie, to
                        wszystko sie popsuje :)
                        • jan_stereo Re: Czy moge nie przejmowac sie brakiem meza? :) 07.10.07, 20:11
                          tak, to byl bardzo subiektywny punkt spojrzenia na cala sytuacje :")

                        • 333a13 Re: Czy moge nie przejmowac sie brakiem meza? :) 09.10.07, 08:49
                          też mam 28 lat i kilka niezbyt udanych związków za sobą... ciągle
                          mi "coś nie pasuje" i nie potrafię się "naprawdę" zaangażować
                          uczuciowo. ale to wcale nie oznacza, że to koniec świata i że
                          kobieta przed 30 - ką POWINNA mieć męża i dzieci. nie ma nic na
                          siłę. nie wiem co jest lepsze... życie w samotności czy też związek
                          z rozsądku... ciąle nad tym pracuję. wiem jedno, że po 30 roku życia
                          jeśli nie ułożę sobie życia prywatnego to albo adoptuję dziecko lub
                          będę rodziną zastępczą... nie potrafię żyć sama dla siebie i mam
                          wielką chęć dzielenia się wszystkim co mam z inną osobą... dlaczego
                          nie ma być to jakieś skrzywdzone przez los dziecko??? nie ma sensu
                          uganiać się za czymś - w tym przypadku mężem tylko dlatego, że tak
                          trzeba.... NIC NIE TRZEBA... należy żyć w zgodzie ze sobą a nie
                          oczekiwaniami innych
    • mona.blue Re: Tak :) 07.10.07, 17:55
      Wcześniej czy później znajdzie się, chyba, że niefortunnie znajdziesz się na tej
      końcówce krzywej Gaussa. :)
    • asidoo Re: Czy moge nie przejmowac sie brakiem meza? :) 09.10.07, 09:56
      A ja miałam plany, aby zostać zapracowaną singelką i nie udało się. Wyszłam za
      mąż, nie skorzystawszy wcześniej z innych ofert małżeństwa. Ważne, żeby trafić
      na dobrego partnera i reszta się sama układa.
      • mahadeva Re: Czy moge nie przejmowac sie brakiem meza? :) 09.10.07, 23:41
        ja trafilam, ale mnie nie chce :/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka