mahadeva
07.10.07, 01:42
Mam 28 lat i jakos nikt mnie nie chce, albo mi nie odpowiada, albo
jestem poligamiczna za bardzo - przez to nie moge spelnic spoleczego
obowiazku posiadania meza... Czy to bedzie ok, jesli bede zyla jak
na studiach - madre ksiazki, sport, praca? Oczywiscie kontakty z
facetami jak najbardziej - ale przyjazn, seks... Czy mozna tak
dobrze zyc? Gdy wszyscy maja mezow? :) Jakos sie nie moge sie
odwazyc, zeby nie podporzadkwoac sie temu schematowi - skutek - od 2
lat zyje w jakims takim zawieszeniu i czuje, ze spadam w dol. Nie
moge sie na niczym skupic, bo dreczy mnie brak meza :) Wcale nie
jest tak, ze sobie nie radze sama - zawsze bylo mi dobrze samej :)
Ale mi b glupio, ze nie moge spelnic tego obowiazku spolecznego...
Chcialabym moc o tym zapomniec i zajac sie samorowojem, takim
prawdziwym. Ale wogol ludzi sa zajeci rozwojem schemetycznym -
znajomi sie rozmnazaja, staraja sie o awans w nieciekawej pracy...
Ja tak nie potrafie, a jednoczesnie mi glupio, ze jestem inna...